Paraszat Szelach lecha

Paraszat Szelach lecha

Aktualna Parsza znana jest przede wszystkim z grzechu zwiadowców. Mosze wysyła dwunastu mężczyzn, liderów każdego plemienia, aby przeprowadzili rekonesans na Ziemi Izraela. Dziesięciu z dwunastu wysłanników przedstawia oszczerczy raport, który zostaje zaakceptowany przez opiniotwórców narodu izraelskiego. Naród postanawia nie wstępować do Ziemi Izraela. Negatywny wynik tej decyzji dotyka nas do dziś. Każdego roku, kiedy czytamy tę Parszę, staram się rozwikłać plątaninę, która doprowadziła do tej tragedii. Dlaczego zwiadowcy poczuli, że powinni złożyć negatywny, zniesławiający raport oraz jak uniknąć podobnych pułapek w przyszłości?

 Pod koniec poprzedniej Parszy cały naród narzekał na swoje niespełnione oczekiwania, a Miriam posunęła się do obmowy, plotki (Laszon  Hara). W tej Parszy zwiadowcy są w stanie zsyntetyzować te niepowodzenia oraz rozczarowania, by wygenerować narodową tragedię.  Czyja w takim razie była to klęska? Wygląda na to, że to klęska Mosze. Misja szpiegowska nie miała praktycznego znaczenia, przecież B!g dostarczał nam wszystkich niezbędnych informacji wojskowych dotyczących Ziemi Izraela. To Mosze postanowił wysłać zwiadowców jako środek budowy zaufania, by móc zdobyć przychylność większej liczby ludności. To był niezły pomysł, lecz Mosze nie był w stanie odczytać nastroju tłumu. W atmosferze gniewu i niespełnionych oczekiwań Mosze oddał głos grupie populistów. Mająca dobre intencje, lecz pozbawiona kontaktu z ludem elita zaprasza grupę popularnych polityków, aby pomóc uspokoić naród, co powoduje tragiczne konsekwencje. Populizm to nie demokracja i upór w niedochowaniu wiary. Nic nie zastąpi kochającego, oddanego przywództwa, nawet jeśli naród nie chce słyszeć prawdy.

Szabbat Szalom,

z miłością,

Yehoshua

Współcześni Żydzi w południowych Włoszech – powroty do Judaizmu

Współcześni Żydzi w południowych Włoszech – powroty do Judaizmu

Roque Pugliese, kalabryjski Żyd, opowiada o rzeczywistości Żydów w południowych Włoszech: mieszance wytrwałości, krypto-judaizmu i miłości do Izraela.

Doktorze Pugliese, co dziś oznacza bycie Żydem w południowych Włoszech?

Musi Pan zrozumieć, że ukrywający się Żydzi na południu od wieków żyją w ukryciu, przestrzegając  Szabat  “w piwnicy”, czyli w najtrudniejszych warunkach. Południowi Żydzi z czasem stracili książki, nauczycieli i możliwość posługiwania się językiem hebrajskim, więc przeszli na specyficzny dialekt. A jednak jakoś wytrwali. Tutaj, że tak powiem, jesteśmy przyzwyczajeni do samotności, mamy nasze koszerne tradycje i naszą żydowskość, kupujemy mięso z Rzymu, kiedy ktoś nas odwiedza, jest to dla nas święto. A teraz, po około pięciu wiekach, możemy się wreszcie wyłonić i wrócić na światło dzienne. Na przykład ja chodzę z kipą, jestem dumny i szczęśliwy, że jestem Żydem na tych ziemiach. To dlatego chciałem wziąć ślub w synagodze w Bova Marina, która była zamknięta przez 1700 lat. Pewnie, że brakuje nam modlitwy z minjanem (kworum), bardzo brakuje nam wspólnoty, ale staramy się pracować nad tym, żeby tę wspólnotę na nowo zbudować. Muszę powiedzieć, że możemy liczyć na władze lokalne, które nas rozumieją i uważają za ważną i zintegrowaną część kultury mieszkańców.

Ostatnio w SM del Cedro pojawiła się ważna inicjatywa, która jest tego dowodem. Możesz nam o niej opowiedzieć?

Był to projekt, na który liczyliśmy od dawna. W inicjatywie wzięło udział wielu burmistrzów, co świadczy o zainteresowaniu południową rzeczywistością żydowską i kalabryjskimi korzeniami żydowskimi. Chodziło nie tylko o rozwój turystyki żydowskiej na południu, co z pewnością jest ważne, ale także o szerszą perspektywę.

Co to znaczy?

W SM del Cedro istniały kluczowe dla projektu instytucje: gubernator Kalabrii, z ważnym udziałem Klausa Davì, który wzmocnił i połączył różne aspekty żydowskiego południa, następnie UCEI, Gmina Żydowska w Neapolu i ambasador państwa Izrael. Celem było ożywienie pogrążonego w stagnacji regionalnego systemu gospodarczego. Efektem była właśnie ta konferencja, która doprowadziła do możliwości rozpoczęcia współpracy kulturalnej i gospodarczej w kilku sektorach. Muszę powiedzieć, że możliwość zbliżenia Izraela i Kalabrii jest czymś niesamowitym, zwłaszcza po latach pracy i poświęceń. Rola prezydenta Noemi Di Segni i wiceprezydenta Giulio Disegni, odpowiedzialnego za region południowy, była decydująca dla zapewnienia synergii zaangażowanych sił. Pomyślmy przecież, że podczas pierwszej fali pandemii wirusa Covid rozdawaliśmy w szpitalach i organach ścigania maski z symbolem Magen Dawid. Nasz wkład jako Żydów-rezydentów w zaspokajanie krytycznych potrzeb był konkretny. Stale pracujemy też w szkołach, prowadzimy kursy kaszrutu, szerząc podstawowe zasady: niektórzy studenci przedstawili swoje prace na temat kaszrutu na egzaminach państwowych. Rezultat konferencji w Santa Maria del Cedro był więc bardzo pozytywny. Poruszono drażliwe kwestie i jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ teraz oczekujemy od Izraela chęci współpracy w zakresie planu rozwoju gospodarczego. Ambasador Dror Eydar od razu zrozumiał rzeczywistość żydowską, w której żyjemy, i ucieszył się z instynktownego przyjęcia przez cały region. To napawa nas dumą.

Czy może mi Pan opowiedzieć o lokalnej rzeczywistości południowych Żydów?

My, tu w Kalabrii, należymy do gminy żydowskiej w Neapolu, odpowiedzialnej za całe południe. W Kalabrii mieszkają niezarejestrowani Żydzi. Dostrzegamy problem wewnętrzny: mamy niewielu członków, a przecież jest wielu takich, którzy patrzą na nas z zainteresowaniem i pracują na rzecz judaizmu. Z pewnością nie mógłbym pracować sam, a potem uzyskiwać wyniki. Nie mógłbym nic zrobić bez pomocy tych ludzi, ożywionych ogromną miłością do Izraela i do judaizmu. To są zasoby, dla których powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby je pomieścić.

Kiedy mówimy o Żydach i Południu, myślimy o tych wszystkich, którzy w przeszłości próbowali przejść drogę konwersji: jak to się stało?

Od lat istnieje Projekt Południe, który jednak ma kilka faz i często powoduje podziały, ponieważ nalega na przeniesienie wielowiekowej dynamiki wspólnot do innej rzeczywistości, takiej jak południowa, która ma specyficzne cechy. Projekt ma dwie strony: tę, której kuratorem jest UCEI, oraz aspekt religijny, w który nie mogę się zagłębiać, dotyczący kompetencji rabinów. Chciałbym powiedzieć, że UCEI zawsze podawało nam rękę, rozumiało nasze cierpienia. Podobnie jak prezydent Neapolu, Lydia Schapirer, i wiceprezydent Sandro Temin, którzy działali ze zrozumieniem dla naszej pracy. Jednak w chwili obecnej, prawdę mówiąc, większość osób zainteresowanych powrotem do korzeni została zmuszona do wyjazdu.

Dlaczego, Pana zdaniem?

Wydaje mi się, że wynika to z postawy, jaką przyjęli konwertyci na judaizm z południa, motywowanej tym, że nie ma tu lokalnej wspólnoty. Co nie znaczy, że ci ludzie stracili zainteresowanie, tylko że ostatecznie wybrali inne drogi.

Na przykład?

Wielu z nich dokonało konwersji za granicą, inni w różnych stowarzyszeniach. Niektórzy są dziś Żydami ortodoksyjnymi; trzeba jednak powiedzieć, że wielu jest przyjmowanych przez ruch Judaizmu Konserwatywnego a także ruch Judaizmu reformowanego. Jest oczywiste, że jeśli nie dajemy konkretnej oferty, to pojawiają się inne opcje. I tak ci, którzy chcą powrócić do swoich żydowskich korzeni, udają się tam, gdzie mają nadzieję na sukces.

Czy Wspólnoty reformowane są “konkurencją” odczuwaną na Południu?

Są wspólnoty reformowane, które przyjmują powracających do Judaizmu, natomiast my nie dajemy konkretnych rozwiązań. Mają one zupełnie inny od naszego lokalny system przyjmowania imigrantów i szanują tożsamość terytorialną. W tych realiach próbowaliśmy nawiązać kontakt z lokalnymi instytucjami, staramy się robić wszystko, co możliwe, aby reprezentować Unię, ale obiektywnie rzecz biorąc, w tych warunkach jest to czasem trudne.

Jak, Waszym zdaniem, można by rozwiązać ten problem?

Ogólnie rzecz biorąc, nie da się przyciągnąć ludzi ze społeczności, jeśli nie akceptuje się problemów lokalnych i nie rozwiązuje się ich w sposób zbiorczy i bez podziałów. Rzeczywistość, którą trzeba zrozumieć, jest taka, że ludzie tutaj naprawdę czują swoje żydowskie dziedzictwo, ponieważ wypędzenie Żydów w XV w. zaowocowało zjawiskiem krypto-judaizmu, a wraz z nim – sporym bagażem odporności kulturowej. Jest to świat, który trzeba zrozumieć i zaakceptować, aby móc w nim funkcjonować.

Marranizm” i kryptojudaizm to zjawiska obecne w innych częściach Europy, gdzie kwestia ta została potraktowana w inny sposób. W Portugalii i Hiszpanii, w porozumieniu z lokalnymi instytucjami żydowskimi, zajęto się tym problemem, wprowadzając prawo krajowe sprzyjające powrotom. Shavei Israel również działa bardzo skutecznie w tym świecie, zrzeszając Bnei Anousim. W ich przypadku mówimy o “powrotach”, a nie o konwersji, co oznacza, że wrażliwość jest inna niż ta stosowana we Włoszech, z pominięciem danych technicznych. Jeśli problem zostanie ujęty w ramy konwersji, a nie jako część dziedzictwa żydowskiego, nigdy nie uda się znaleźć właściwego rozwiązania na południu, które ma swoją własną, specyficzną historię terytorialną. Na południu wystąpił fenomen edyktów wypędzających Ezry Izraela… Wtedy Bnei Anousim. Portugalia i Hiszpania spełniły prośbę o powrót, a także wzbogaciły te ziemie; my natomiast nie wybraliśmy takich rozwiązań i nadal pozostajemy trochę… niewidoczni.

Nad jakimi projektami pracujecie obecnie?

Ten w Santa Maria del Cedro był oczekiwanym zwieńczeniem wielu lat pracy, zmaterializowanym dzięki zaangażowaniu Regionu, który dzieli z nami naszą rzeczywistość mieszkańców. Uważam to za pierwszy krok w kierunku przyszłych projektów, które obecnie ukierunkowujemy na ściślejszą współpracę z Izraelem, UCEI i Wspólnotą. Na przykład marzymy o tym, aby pierwsza mechanicznie drukowana książka z komentarzem Rasziego powróciła, przynajmniej tymczasowo, do Kalabrii, ponieważ jest to nasze dziedzictwo. Nadałoby to godność naszej przeszłości i… teraźniejszości, naprawiając wolę regionu, aby odzyskać swoją własną historię. Mamy wolę odbudowania naszej historii, która została wymazana, zresetowana, pod kontrolą Inkwizycji. Musimy rzucić światło na wszystkie nasze historyczne artefakty i ożywić je w odnowionej duchowości: wydobyć te żydowskie latencje i iskry życia. Tutaj, w Kalabrii, trwają wykopaliska grobów żydowskich, ale potrzebne są na to środki.

Będziemy nadal podtrzymywać w uczniach pamięć o tym, czym były obłędne rasistowsko-faszystowskie prawa, które stworzyły w Kalabrii obóz internowania Ferramonti di Tarsia, faszystowski obóz internowania, w którym wielu żydowskich internowanych przyczyniło się po wyzwoleniu do stworzenia podwalin nowego państwa Izrael. A następnie chcielibyśmy opublikować historię cedru kalabryjskiego, zgodnie z wizją ekspertów, którzy współpracowali przy naszych inicjatywach. A co do reszty, będziemy kontynuować publiczne zapalanie świateł na Chanukę, Dni kultury, nasze Szabaty…. nasza “odporność”.

Oryginalny artykuł ukazał się w języku włoskim na stronie riflessimenorah.com

Behalotha

Behalotha

W bieżącej Parszy, tuż przed rozpoczęciem naszej podróży do Ziemi Obiecanej, Mosze błaga swojego teścia Jitro, aby udał się we wspólną podróż. Po początkowej jego odmowie, Mosze próbuje namówić Jitro ponownie, obiecując różnego rodzaju korzyści oraz dodając,

że jest on potrzebny jako przewodnik dla Dzieci Izraela. Czy naprawdę potrzebujemy przewodnika? Tora mówi nam, iż wszystkie nasze podróże przebiegały dzięki słowom B!ga, kiedy zsyłał słup obłoków / płomieni, by wskazać nam drogę w czasie dnia i w ciągu nocy.

Dlaczego więc Mosze upiera się, że Dzieci Izraela potrzebują przewodnictwa Jitro?

 Mosze potrzebował Jitro. Był on jedyną osobą, którą znał Mosze, zanim został Rabinem,

a także był jego jedynym przyjacielem, zanim Mosze został przywódcą. Wszyscy inni znali Mosze jako przywódcę, jego relacja z Jitro była bogatsza poprzez to, że był on jedyną osobą, której Mosze mógł zaufać, której relacje nie miały w sobie elementu transakcyjnego.

Naród potrzebuje przywódców, a przywódcy potrzebują przyjaciół.

Z miłością,

Yehoshua

POLSKI RABIN ODWIEDZIŁ KIJÓW W RAMACH MIĘDZYWYZNANIOWEJ SOLIDARNOŚCI Z NARODEM UKRAIŃSKIM

POLSKI RABIN ODWIEDZIŁ KIJÓW W RAMACH MIĘDZYWYZNANIOWEJ SOLIDARNOŚCI Z NARODEM UKRAIŃSKIM

Kilka tygodni temu mer Kijowa Witalij Kliczko, oblężonej stolicy Ukrainy, wezwał przywódców religijnych do przyjazdu do Kijowa, aby “zajęli stanowisko i podjęli moralną funkcję, która na nich spoczywa, i z dumą przyjęli odpowiedzialność swoich religii za pokój”.

Wreszcie, w zeszłym tygodniu, przywódcy religijni z całego świata odpowiedzieli na apel Kliczki. Siedemnastu przywódców i osób wierzących z głównych religii świata, w tym wysłannik Shavei Israel, rabin Dawid Szychowski z Łodzi, spędziło dwa pełne dni w Kijowie, aby zaangażować się w modlitwę, towarzyszenie duszpasterskie i dystrybucję pomocy humanitarnej, a także odbyć kluczowe spotkania z budowniczymi pokoju, przywódcami religijnymi i politycznymi.

Organizatorzy tej pierwszej międzynarodowej międzyreligijnej delegacji na rzecz pokoju do Kijowa określili cel podróży. “Jesteśmy tutaj, aby domagać się zaprzestania bombardowań ukraińskich miast” – powiedział dr Mateusz Piotrowski, jeden z głównych organizatorów. “Chcemy przyczynić się do wzmocnienia korytarzy humanitarnych. Mamy również nadzieję, że interwencje przywódców religijnych, w formie cyklicznych czuwań na rzecz sprawiedliwego pokoju w innych miastach zagrożonych bombardowaniami, mogą stanowić ważny instrument budowania pokoju – na Ukrainie i w innych miejscach.”

Rabin Szychowski był bardzo poruszony radosną reakcją miejscowej ludności na delegację oraz wyrazami jedności i wsparcia. “Uważam, że cała wizyta była udana” – powiedział rabin. “Naprawdę cieszę się, że wziąłem w niej udział. Najgorszą rzeczą jest nic nie robić; kiedy coś nam się przydarza, chcemy, żeby ludzie działali. Cieszę się, że była okazja, aby wesprzeć ludzi, którzy tam cierpią”.

SZPINAK, FETA I PARMEZAN BULEMAS

SZPINAK, FETA I PARMEZAN BULEMAS

SZPINAK, FETA I PARMEZAN BULEMAS

Jeśli szukasz autentycznych sefardyjskich przysmaków na Szawuot, nie szukaj dalej niż osobowość internetowa “Sally That Girl In The Kitchen”.

Pokazuje ona, jak zrobić autentyczne bulemy ze szpinakiem, fetą i parmezanem z domowego ciasta. Bulemas lub Boyus, w zależności od tego, z jakiego miasta pochodzi dana rodzina, to spirale z nadziewanego ciasta, pieczone w piekarniku do momentu, aż staną się chrupiące.

“Bulemy ze szpinakiem, fetą i parmezanem z domowego ciasta to pyszne spiralki z ciasta wypełnione mieszanką pysznego szpinaku, fety i parmezanu! Są one sefardyjsko-tureckim przysmakiem ze szpinaku i sera!”.

Składniki:

8 szklanek mąki uniwersalnej

1 łyżka soli

1 łyżka cukru

3 szklanki ciepłej wody

1/2 szklanki oleju roślinnego, plus kilka dodatkowych szklanek, oddzielnie

3 funty mrożonego szpinaku, rozmrożonego i wyciśniętego z całej wody

4 1/2 szklanki rozdrobnionego parmezanu plus jeszcze 1/2 szklanki, osobno

1 1/4 funta pokruszonego sera feta

1 jajko, ubite z odrobiną wody

Obejrzyj film z instrukcją!