Nie obawiaj się być najlepszym – Parasza Ki Tawo

Jednym z istotnych tropów klasycznego antysemityzmu jest przekonanie, że Żydzi zawsze uważają, że są lepsi. „Dlaczego uważasz, że jesteś taki wspaniały?”, „Spójrz na siebie, czy nadal sądzisz, że jesteś najlepszy?”. Wypowiedzi te były zwykle skierowane do Żydów, którzy byli prześladowani, zostali oczernieni, poniżeni i zawstydzeni.

Antysemita patrzył wtedy z góry na zubożałego lub pobitego Żyda i nie mógł uwierzyć, że to postać Żyda, który jest wybrany przez Boga, jako ten lepszy! Im bardziej Żyd utrzymywał, że jest wybrany, tym bardziej źli karali go, antycypując (niepomyślnie) moment, w którym Żyd ostatecznie się podda i zaakceptuje porażkę.

Czasami sami Żydzi zdawali sobie sprawę z ironii polegającej na tym, że są najbardziej uciskani, prześladowani i najbardziej oczerniani, a jednak cały czas muszą nosić przydomek „wybranych” lub „najlepszych”. Tak powstała słynna wypowiedź Tewje w Skrzypku na dachu: „Wiem, wiem, jesteśmy wybranym narodem, ale czy co jakiś czas nie możesz wybrać kogoś innego?”

Odpowiedź dla Tewje i wszystkich hejterów poprzez wieki brzmi: „nie, Bóg nie może wybrać kogoś innego, ponieważ już wybrał!”

Parsha Ki tawo kończy się przemówieniem Mojżesza skierowanym do Synów Izraela w rozdziale 26. Po przedstawieniu ostatecznich micw dotyczących bikurim i widui maaser, micw poprzez które jednostka deklaruje swoją wierność Bogu i związek z ziemią, Mojżesz przekazuje swoje końcowe oświadczenie dotyczące przymierza między Bogiem a Jego narodem.

 אֶת-ה ‘הֶאֱמַרְתָּ הַיּוֹם לִהְיוֹת לְךָ לֵאלֹהִים וְלָלֶכֶת בִּדְרָכָיו וְלִשְׁמֹר חֻקָּיו וּמִצְוֹתָיו וּמִשְׁפָּטָיו וְלִשְׁמֹעַ בְּקֹלוֹ: 18 וַה’ הֶאֱמִירְךָ הַיּוֹם לִהְיוֹת לוֹ לְעַם סְגֻלָּה כַּאֲשֶׁר דִּבֶּר-לָךְ וְלִשְׁמֹר כָּל-מִצְוֹתָיו: 19 וּלְתִתְּךָ עֶלְיוֹן עַל כָּל-הַגּוֹיִם אֲשֶׁר עָשָׂה לִתְהִלָּה וּלְשֵׁם וּלְתִפְאָרֶת וְלִהְיֹתְךָ עַם ־קָדֹשׁ לַה ‘אֱלֹהֶיךָ כַּאֲשֶׁר דִּבֵּר׃

17 Dzisiaj oświadczyłeś Panu, że będzie twoim Bogiem i że będziesz chodził jego drogą, i przestrzegał jego ustaw, przykazań i praw, i słuchał jego głosu. 18 Pan zaś oświadczył dzisiaj co do ciebie, że jako lud będziesz wyłączną jego własnością, jak ci obiecał, i że ty masz przestrzegać wszystkich jego przykazań, 19 I że wywyższy cię ponad wszystkie narody, które stworzył, ku chwale, sławie i chlubie, i że będziesz świętym ludem Pana, Boga twego, jak powiedział.

Mędrcy debatują nad definicją słowa „heemircha”(oświadczył). Raszi twierdzi, że oznacza to rozdzielenie lub wyciągnięcie czegoś. Raszbam utrzymuje, że skoro rdzeń „amar” to „powiedzieć” więc oznacza to, że ​​Bóg przemówił, a ty to zaakceptowałeś.

Wielu innych komentatorów, w tym Ramban, Ibn Ezra, Rabim Dawid Cwi Hoffman, Rabenu Bachje, twierdzą, że słowo to oznacza podnieść, wznieść i uczynić wielkim. Ta interpretacja jest najbardziej intrygująca, ponieważ słowo jest używane dwa razy pod rząd: raz do określenia czegoś, co zrobiliśmy Bogu, a następnie natychmiast w odwrotny sposób, do określenia czegoś, co Bóg nam robi.

Tak więc ostatnie słowa Mojżesza skierowane do jego narodu przed zawarciem przymierza brzmią: TY wybrałeś Boga! Uczyniliście Go wielkim i waszym Bogiem, postępując Jego drogami i przestrzegając Jego przykazań, słuchając Jego słów. W wyniku tego działania zmierzającego do Boga i uczynienia Go wielkim … Bóg uczynił naród Izraela wielkim! Poprzez uczynienie nas swoim narodem wybranym i przekazanie nam przykazań, których należy przestrzegać. Czyniąc to, naturalnie powstaniemy, aby stać się najlepszymi ze wszystkich narodów, w imię, w chwale, w świętości, tak jak powiedział Bóg.

Stajemy się wielkim narodem Boga, kiedy bez wahania mówimy światu o Bożej wielkości! Wznosimy się do najwyższego statusu, kiedy po raz pierwszy wznosimy Boga na najwyższy poziom na świecie i pokazujemy Jego niesamowite cechy wszystkim.

Tak więc nie powinniśmy kulić się na myśl o wybraństwie; raczej powinniśmy je przyjąć.

Ale pamiętajcie, że z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność, a jeśli zawiedziemy w naszej misji, możemy spaść do najniższych miejsc i ponieść niezmierzone konsekwencje.

Być wybranym może być naszą mantrą, ale nie jest to naszą misją. Naszą misją jest zaakceptować wybraństwo przyjęte przez naszych praojców i podążać ich śladami, słuchając słów Boga i świecąc Jego światłem na świat.

Paraszat Ki Tece

Już po kilku zdaniach naszej Parszy czytamy o jednym z najbardziej przerażających przykazań w całej Torze: Ben Sorer Umoreh – niepokorny syn. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to szczegóły tego przykazania są dokładnie opisane w Misznie, w traktacie Sanhedryn. Generalnie chodzi o to, że jeśli dziecko jest wyjątkowo niepokorne i krnąbrne, jego rodzice muszą iść do sądu i skazać go na śmierć. Byłem przerażony, kiedy czytaliśmy to podczas Minchy w Szabat.

Rozumiem, że czasami, może nawet dość często, zmuszamy nasze dzieci do robienia rzeczy wbrew ich woli i czujemy, że jest to okrutne. Może to przykazanie daje nam przestrzeń do fantazjowania o strasznej zemście, kiedy dzieci zbyt często posuwają się za daleko…

Gdy czytam wspomnienia tych, którzy przeżyli Holokaust, zdarza mi się płakać mając przed oczami także obraz własnych dzieci. Zastanawiam się czy byłbym w stanie je uratować i czy one miałyby wolę, by zostać uratowane. Mówię sobie, że zrobię dla nich absolutnie wszystko, że dam im absolutnie wszystko. Granice i dyscyplina rzadko pojawiają się na tej liście.

Rodzicielstwo to potężne wyzwanie, a dzieci potrzebują teraz naszej ochrony bardziej niż kiedykolwiek. Wyzwaniem jest tworzenie i utrzymywanie zdrowych granic. Tak samo jak nauka poskramiania potężnego apetytu, gdy wszystko jest w zasadzie w zasięgu ręki. Jak możemy temu podołać, jeśli sami nie odrobiliśmy tych lekcji? Ben Sorer Umoreh to wstrząsający sposób na wytrącenie nas ze stanu samozadowolenia zarówno jako rodziców, jak i ludzi.

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Judaizm i zmiany – Parszat Szoftim

Zmiany są nieuniknione. To co było normą 3000 lat temu, dzisiaj może być uznane za niemoralne. W rzeczywistości nawet w ciągu ostatnich 100 lat zaobserwowaliśmy wielką zmianę nie tylko w technologii i poziomie życia, ale także w obyczajach i wartościach społecznych.

Jak judaizm radzi sobie z ciągle zmieniającym się światem, a jednocześnie dba o przestrzeganie ponadczasowych instrukcji nadanych przez Boga przed tysiącami lat? Odpowiedź brzmi: bardzo ostrożnie!

Jak w przypadku wszystkich zagadnień związanych z judaizmem, podejście i stosunek do zmiany musi być zbadane, przeanalizowane i przetworzone przez wielkie umysły danego pokolenia.

Zbyt powolnie następujące zmiany mogą spowodować, że judaizm stanie się skamieniałą, archaiczną i zacofaną religią, która nigdy nie przemówi do nowego pokolenia. Zbyt wiele zmian i zbyt szybko następujących, grozi rozłamem i schizmami pomiędzy nurtami judaizmu, a ostatecznie do zerwania z religią i utworzenia nowej. Oba te zjawiska pokazały w poprzednich pokoleniach, że są zagrożeniem dla normatywnego judaizmu.

Drobne sekty, które zdecydowały się odrzucić duże połacie Tory, twierdząc, że są „przestarzałe, sprawiły, że w ich wydaniu tradycja zniknęła i ostatecznie sami zniknęli z żydowskiego krajobrazu.

 Tylko dzięki uważnemu i wyważonemu posunięciu można z wielką odpowiedzialnością zmienić lub zaktualizować biblijną ideę, gdy sprawa którą ona dotyczyła z czasem nabrała innego kształtu.

Istnieje kilka przykładów wielkich osobistości, które były gotowe do odważnych ruchów w celu uratowania samego systemu. Niemożność dostrzeżenia, że ​​prawo nawet wynikające z Tory, wywołuje u ludzi negatywne reakcje, groziło zamknięciem całego biblijnego systemu opieki społecznej, o którym czytamy w Paraszy Ekew.

Tora nakazuje, aby co siedem lat nie tylko ziemia Izraela mogła odpocząć od pracy oraz skutków bycia posiadaną (szmita), ale także dotyczy to zadłużonych Żydów wobec innych Żydów.

Prawo o anulowaniu długów zwane „Szemitat Kesafim” powstało w założeniu, że pożyczki w społeczności żydowskiej były nieodłącznym składnikiem „hesed” (życzliwości, dobroci). Wobec tego skoro pożyczkobiorca nie był w stanie wypłacić się przed siódmym rokiem, Tora nakazała, aby pożyczka stała się darem. Było to normatywne i przyjęte przez setki lat prawa biblijnego w czasach świątynnych.

Jednak w ostatnim stuleciu przed zniszczeniem drugiej świątyni Hillel Starszy (jeden z najważniejszych przywódców religijnych) dostrzegł zmianę w naturze społeczeństwa: bogaci ludzie przestali pożyczać pieniądze w obawie, że utracą swoją inwestycję z powodu siódmego roku i praw szmity.

                Hillel znalazł rozwiązanie, które poradziło sobie z biblijnym przykazaniem i jednocześnie pozwoliło na kontynuowanie udzielania pożyczek nawet w siódmym roku Tory czyli roku Szmity. To halachiczne rozwiązanie nazwano „prozbul”. Ten odważny akt został nazwany przez Mishnę nie inaczej niż tikun olam, czyli „naprawieniem świata”.

Gdzie Hillel odnalazł w Torze źródło zmiany bezpośredniej woli Boga? Czy to nie jest największe nieposłuszeństwo woli Boga, by obalić micwę i zmienić jej naturę? Wierzę, że odpowiedź brzmi następująco: Hillel nie przeciwstawiał się Bogu, ale wręcz przeciwnie, czynił tikun olam czyli „naprawiał świat”. Uświęcał Boga, znajdując sposób, by czcić Torę, a jednocześnie przystosować się do zmieniających się obyczajów społecznych.

Wierzę, że Hillel znalazł źródło w paraszy szoftim. Tam Tora wydaje się zaprzeczać samej sobie. W Dwarim 16:22 stwierdza׃ Nie wznoście kamiennego pomnika, którego wasz Bóg nienawidzi.

Wydaje się to dość oczywiste, dopóki nie przypomnimy sobie, że Jakub zbudował nie jedną, lecz  cztery macewy – pomniki!  Były to macewy za życia i Bóg to tam (Bereszit 31:13) pochwalił to! No więc w końcu jak to jest? Czy macewa jest ukochanym symbolem upamiętnienia wydarzenia, czy też jest znienawidzona w oczach Boga?

Raszi, komentując ten werset, wyjaśnia: „Tę [macewę] Bóg nienawidzi, ponieważ stała się prawem i zwyczajem dla Kananejczyków. I chociaż była ukochanym [symbolem] w czasach przodków, jednak później stała się przedmiotem bałwochwalstwa ”.

W pewnym momencie historii biblijnej macewa była pięknym symbolem upamiętniającym ważne spotkanie lub przymierze. Jednakże gdy natura tego obiektu zmieniła się z powodu wypaczenia przez społeczeństwo, które je sprofanowało, Bóg znienawidził ten obiekt.

Hillel zrozumiał, że czasami zmiany mają drastyczny wpływ na przedmiot lub ideę; w takich przypadkach odważnie znajdował sposób na naprawienie dysonansu.

W naszym ciągle zmieniającym się świecie, gdy raptem w ciągu jednego stulecia wydaje się odmienne od tego, co było poprzednio, konieczne jest, aby nasi rabiniczni przywódcy podali kierunek, w którym znajdzie się równowaga między utrzymywaniem świętości Tory, podtrzymywaniem mądrości rabinicznej przekazywanej z pokolenia na pokolenie i jednocześnie miejsce i sposób na dostosowanie się do nowych realiów we współczesnym świecie. Angażujący się w to przedsięwzięcie będą podążać świętymi śladami Hillela Starszego i prawdziwie „naprawiać świat”.

Paraszat Miszpatim

Tydzień temu rozpoczął się miesiąc Elul. Już za chwilę przywitamy nowy rok. Patrzę na Torę, którą teraz studiuję, przez pryzmat nadchodzącego Dnia Sądu. W tym tygodniu Parsza rozpoczyna się stwierdzeniem, że musimy mieć sędziów i urzędników. Innymi słowy mówi nam, że sami sędziowie nie wystarczają. Tak bardzo jak lubimy dyskutować i decydować co jest prawe, tak bardzo nie ma to sensu bez aparatu wykonawczego. Byśmy mogli zmienić się w takcie miesiąca Elul, musimy zrobić coś więcej niż tylko zrewidować nasze życie i ocenić czyny. Potrzebujemy podjąć konkretne działania, które wynikają z tego, co sobie podczas przeglądu życia uświadomiliśmy i co zrozumieliśmy. Musimy ugruntować duchowe przebudzenie w codziennej pracy. Potrzebujemy wzmocnić nasz samokrytycyzm poprzez samorealizację.  

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Parszat Ree

Tytuł naszej Parszy brzmi Reeh – widzieć, dostrzegać, rozumieć. Jerozolima wspomniana jest w niej trzynaście razy, acz ani razu wprost. Określana jest w tekście jako miejsce, które wybierze B!g, by spoczęło tam Jego Imię. Nie możesz zobaczyć słowa „Jerozolima” w całej Parszy, ale od jej początku do końca możesz czuć to miasto. Mosze w dotkliwy sposób tęskni za ujrzeniem Jerozolimy. Uczucie jest tak silne, że nie jest w stanie wymówić jej nazwy. Jerozolima jest miastem wizji, Jerozolima oznacza, że zobaczysz całość. Funkcjonuje jako wizja bardziej niż jakiekolwiek inne miasto. Mosze aż trzynaście razy mówi o wizji, którą ujrzał tylko w swoich oczach. Jego wyobrażenie Jerozolimy to nie wyidealizowana przeszłość, czy realna teraźniejszość. To przyszłość, która dopiero będzie tworzona. I to właśnie jest źródłem świętości Jerozolimy – przyszłość, o której wszyscy dla niej marzymy.

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

ALIJAH BNEI MENASZE: POSNAJ JEREMIAZA HNAMTEA

Jeszcze w tym roku Shavei Israel chce sprowadzić 250 osób z Indii do Izraela, by zrobili Aliję. Wśród nich jest Jeremiasz Hnamte, rodowity Mizoram. Jest on bardzo podekscytowany spełnieniem swojego marzenia i powrotem do krainy swoich przodków.

60-letni Jeremiasz jest przedstawicielem społeczności Chovevei Tsion w stanie Mizoram w północno-wschodnich Indiach. Część jego rodziny zrobiła już aliję. Dzisiaj jego córka i jej dzieci mieszkają w Nazareth Illit tak samo jak jego matka i siostry. Jeremiasz z żoną Tamar i swoimi dziećmi pozostał w Indiach, starając się prowadzić styl życia religijnego Żyda.

Do tak wielkich zmian jak przeprowadzka do innego państwa nakłonił Jeremiasza dziadek, którego zachowaniem się zainspirował. Dziadek swego czasu postanowił dostać się do Izraela z Mizoramu pieszo.  W późniejszych latach rodzina przekazała gminie swoją ziemię na budowę mykwy.

Przeprowadzka do Izraela jest znaczącym krokiem dla całej rodziny. „Tak powinno być” – wyjaśnia Jeremiasz – „Pomimo wszystkich trudności jakie napotykamy w Indiach, gdy chcemy jeść koszernie czy przestrzegać szabat nadal wierzymy w naszego B-ga i ta wiara w Niego pomogła nam do tej pory przetrwać wszystkie trudności. Ale czas wracać do domu, do Syjonu”.

*****************************

Wspieraj aliję Bnei Menasze robiąc wielka różnicę! Alija Esther, jej rodziny oraz innych Bnei Menasze jest przez nas wspierana. Każda Wasza wpłata pomoże w tym nam. Koszt imigranta wynosi zaledwie 1000 USD, co pokrywa niektóre początkowe koszty absorpcji. Za każde zebrane 1000 USD Esther lub inna osoba z Bnei Menasze powróci do Syjonu.

MIĘDZYNARODOWE SEMINARIUM DLA ŻYDÓW W NIGERII

Igbo to jedna z największych grup etnicznych Nigerii. Wśród nich znajduje się około 4000 osób praktykujących judaizm i definiujących się jako potomkowie zaginionego plemienia Izraela.

W tym tygodniu Nigeria zorganizowała siedmiodniowe seminarium dla Żydów, które obejmuje wykłady, lekcje hebrajskiego, naukę Tory oraz zajęcia szabatowe. Emisariusz Shavei Israel, Gadi Bentley, wziął udział w tym wydarzeniu.

W Nigerii jest około 70 wspólnot żydowskich założonych na przestrzeni lat w różnych momentach i przy różnych okolicznościach. Pierwsza i największa społeczność żydowska w Lagos istnieje od ponad 20 lat. Większość z tych miejsc ma synagogę lub co najmniej jedno pomieszczenie do nauki, gdzie zbierają się członkowie społeczności na codzienne nabożeństwa, podczas szabatów i świąt.

Niebawem więcej na temat seminarium. Póki co kilka zdjęć, które dadzą Ci przedsmak.

PRAWO POWROTU (CZĘŚĆ 2)

W zeszłym tygodniu opublikowaliśmy pierwszą część wywiadu z prezesem i założycielem Shavei Israel Michaela Freunda na temat potomków osób, które dokonały przymusowych konwersji w czasie Inkwizycji. Tekst ukazał się w magazynie פנימה עלמה.

Oto kolejna jego część.

Stało się to 500 lat temu. Czy ludzie zaczynają teraz szukać swoich korzeni?

W ciągu ostatnich 20 lat byliśmy świadkami narastającego powrotu do korzeni potomków Anousim. Widzimy to od Portugalii i Hiszpanii jak i w Brazyli i Peru. Dzieje się to na przestrzenie wszystkich warstw społeczno-ekonomicznych”.

Jak wytłumaczysz to zjawisko?

Trudno to wyjaśnić racjonalnie. Abarbanel, który żył w czasie wydalenia i był ministrem finansów króla Hiszpanii, opisuje wyrzucenie ze swojego państwa w swoim komentarzu do Księgi Powtórzonego Prawa, a także do Izajasza. Pisze, że pod koniec dni Anousim powróci do ludu Izraela. Pisze, że początkowo powrócą tylko w swoich sercach – ponieważ będą bali się ujawnić, że są Żydami. Ale nadejdzie czas, kiedy powiedzą też otwarcie: „Chcemy wrócić”. Myślę, że żyjemy właśnie w tych czasach. Ludzie ciągle się do nas zbliżają, opowiadając nam o pochodzeniu członków rodziny i żydowskich tradycji.

Czy istnieją zwyczaje, które charakteryzują potomków Anousim?

Wiele wspomina babcie, które w piątek schodziły do ​​piwnicy, zapalały dwie świece i wypowiadały kilka słów, których prawdopodobnie nawet nie rozumiały. Profesor z północnej Portugalii, którego znałem, powiedział mi, że jako dziecko jego rodzice zabronili mu wychodzić na zewnątrz i liczyć gwiazdy w nocy, ponieważ było to niebezpieczne. Twierdził, że była to starożytna praktyka w ich rodzinie. Anousim wychodził i liczyli gwiazdy na niebie, by wiedzieć, czy szabat się skończył. W pewnym momencie niektórzy z nich zostali schwytani przez Inkwizycję.

Kilka lat temu spotkałem dyplomatę z ambasady Brazylii w Izraelu. Powiedział mi, że pochodzi z rodziny Anousim w północnej Brazylii, gdzie wiele rodzin miało stół jadalny z ukrytą szufladą obok miejsca głowy rodziny. W tej szufladzie zawsze znajdował się talerz wieprzowiny, aby jeśli jeden z sąsiadów nagle przyszedł w odwiedziny można było natychmiast go wyjąć i położyć na środku stołu. Dzięki temu nikt nie podejrzewał rodziny, że jest żydowska.

Po tym, jak mi to powiedział, odwiedziłem północną Brazylię i poprosiłem mojego towarzysza, żeby zabrał mnie do sklepu z antykami. Na własne oczy zobaczyłem te stoły z ukrytą szufladą.  Do dziś istnieją rodziny, które nie jedzą razem mięsa i mleka. W niektórych miejscach Purim lub jak to nazywali „Święto Santa Estherica”, stało się centralnym świętem dla Anousim. Czuli współczucie dla postaci Esther, która była również przetrzymywana w pałacu króla Ahashverosha. Podczas festiwalu kobiety pościły, zapalały świece na cześć fikcyjnego świętego i wraz z córkami przygotowywały koszerne potrawy na święto Purim.

Historyczne koło jest zamknięte?

W XVI i XVII wieku potomkowie Anousim również zaczęli uciekać do Amsterdamu. W tym okresie nastawienie do Anousim, którzy chcieli wrócić do judaizmu było bardzo pozytywne. Społeczność amsterdamska nawet wydrukowała dla nich modlitewniki przetłumaczone na język portugalski. 200 lat temu o wiele łatwiej było udowodnić żydowskość Anousimów. Dzisiaj, 500 lat po wydaleniu i przymusowych nawróceniach, dowód jest coraz trudniejszy, a większość ich potomków, którzy chcą powrócić do judaizmu, musi zostać nawrócona przez sąd rabiniczny. To ekscytująca sytuacja. Obecnie jest całkiem sporo takich konwersji. Można niemal poczuć obecność ich przodków, którzy obserwują wszystko z nieba i cieszą się, że po 500 latach historyczny krąg się zamyka, a ich potomkowie wracają do lud Izraela.

Obecnie wiele krajów ma całe społeczności Bnei Anousim. Na przykład w samej Kolumbii istnieje dwanaście takich społeczności. Każda społeczność obejmuje synagogę, mykwę, a czasem nawet organizacje edukacyjne dla dzieci. Wielu potomków Anousim próbuje zintegrować się z istniejącymi społecznościami żydowskimi, które często wahają się z zaakceptowaniem ich. Zamiast podnosić ręce i poddawać się, decydują się założyć niezależne społeczności i nawrócić się. Niektórzy chcą emigrować do Izraela, a niektórzy wolą pozostać w swoim stanie i żyć życiem religijnego Żyda.

Często ludzie pytają, jaki jest motyw powracających do judaizmu. Może szukają tylko ucieczki ze swojego kraju i chcą udać się do zachodniego państwa Izrael? Ale zapominamy, że przejście na judaizm, które obejmuje wiele wymagań, nie jest łatwe. Kiedy widzisz wysiłki, jakie niektórzy z tych ludzi podejmują przez całe życie, aby prowadzić żydowsko-religijny styl życia, bez środków i bez wsparcia społeczności żydowskiej zdajesz sobie sprawę, że ich intencje są szczere.

Paraszat Ekev

W Parszy w tym tygodniu Mosze opisuje Mannę jako wyzwanie. Wcześniej Tora mówi nam, że Manna pojawiała się w cudowny sposób rano i znikała w upale dnia. Usmażona smakowała jak gofry z miodem. W innych przypadkach smakowała jak to, na co człowiek akurat miał ochotę. To jest wyzwanie.

Cudowna natura Manny jest tym, co czyni z niej wyzwanie. Pożywienie rosnące naturalnie wymaga odpowiednich warunków. Tam gdzie one są, tam można znaleźć owo pożywienie. Ale co z cudami? Co musi się stać, by wydarzył się cud? Z wyjątkiem Szabatu, Manna psuła się po jednym dniu. A gdyby B!g zdecydował, że nie będzie jej przez jeden dzień, co wtedy? Na pustyni Izrael był całkowicie zależny od B!ga w kwestii utrzymania. Taka relacja bardzo często skutkuje lekceważeniem i buntem. To właśnie było wyzwanie postawione przez Mannę Izraelowi. A jego wyniki bywały różne.

Przeciwieństwem tego wyzwania jest Ziemia Izraela. Ziemia bogata, pełna piękna i obfitości. Tak długo jak będziemy przestrzegać jego przykazań, B!g będzie dostarczał wszystko, by wiodło nam się dobrze. Każde działanie powtórzone wystarczającą liczbę razy staje się przyzwyczajeniem. Kiedy wypełnianie przykazań zamienia się w nawykowe działanie bez świętości, oddalamy się od wypełniania woli B!ga. Życie na Ziemi Izraela i wypełnianie Micwot zaowocuje samozadowoleniem, lub, co gorsza, arogancją. Tuż za tym pojawi się luźne podejście do kwestii przykazań, a następnie wygnanie z Ziemi Obiecanej.

Jak widać powyżej, nie tylko bieda i niepowodzenia są problemami. Są nimi także pomyślność i odpowiedni poziom życia. Jeśli chcemy, by B!g był jedynym żywicielem, ryzykujemy zanik własnej dynamiki lub pojawienie się niechęci do B!ga. Jeśli jednak traktujemy siebie jako jedyny klucz do sukcesu, narażamy się na kołtuństwo, wykorzystywanie innych i utratę swoich prawdziwych celów.

Sytuacja ta, jakby w odwróceniu, ma piękną, współczesną ilustrację. Amerykańscy Żydzi mają wszystkie możliwe zasoby ekonomiczne i socjalne, ale znikają zawierając mieszane

ALIJA BNEI MENASZE: Poznaj ESTHER HAOKIP

Jeszcze w tym roku Shavei Israel chce sprowadzić do Izraela 250 osób z pokolenia Bnei Menasze, by zrobiły aliję. Wśród nich jest pochodząca z Manipur Esther Haokip, która jest bardzo podekscytowana spełnieniem swojego marzenia i powrotem do krainy przodków.

Tej jesieni, po wielu latach oczekiwania, Esther Haokip w końcu będzie mogła przytulić swoje dwoje urodzonych w Izraelu wnuków, których nigdy wcześniej nie widziała. Wdowa Esther jest członkiem żydowskiej społeczności Bnei Menasze w północno-wschodnich Indiach. Są to potomkowie jednego z dziesięciu utraconych plemion Izraela. Teraz kobieta nie może się doczekać aż dołączy do krewnych w Ziemi Świętej. Jej alija będzie możliwa również dzięki waszej pomocy.

Esthera mieszka w indyjskim stanie Manipur, wzdłuż granic z Birmą i Bangladeszem. Mój mąż Yishai zmarł w 2009 roku i nie zdążył spełnić swojego marzenia o przyjeździe do Izraela.  „Jednak ja nigdy nie porzuciłam marzeń ani pragnienia powrotu do mojej ojczyzny” – dodaje.

W 2007 roku Esther żegna się ze łzami z córką Chedvą, która zrobiła aliję. Zostawszy w Indiach, Esther nie widziała swojej córki od ponad 12 lat. Tęskniła za byciem w życiu swoich jedynych wnuków, dzieci Chedyi.

Wcześniej w 1998 r. rodzice, brat i siostra Esthery przeprowadzili się do Izraela. „Jestem bardzo szczęśliwa z twojego powodu. Ale bardzo za sobą tęsknimy. Żyjemy w rozłące od 21 lat” – mówi.

Bolesna separacja Esther była dla niej bardzo trudna. A od śmierci męża musiała opiekować się trzema synami, którzy z nią mieszkają.

„Moi synowie i wierzę, że życie w Izraelu byłoby okazją do ponownego połączenia się z naszymi korzeniami i naszymi przodkami”, mówi Esther, dodając: „Ale potrzebujemy pomocy, aby wrócić do domu na Syjon”.

Wspieraj aliję Bnei Menasze robiąc wielka różnicę! Alija Esther, jej rodziny oraz innych Bnei Menasze jest przez nas wspierana. Każda Wasza wpłata pomoże w tym nam. Koszt imigranta wynosi zaledwie 1000 USD, co pokrywa niektóre początkowe koszty absorpcji. Za każde zebrane 1000 USD Esther lub inna osoba z Bnei Menasze powróci do Syjonu.