Paraszat Matot

?Moj?esz m?wi? do Izraelit?w zgodnie z tym wszystkim, co mu Pan nakaza?. M?wi? wi?c Moj?esz do wodz?w pokole? izraelskich te s?owa: Oto, co nakazuje Pan: Je?li m??czyzna z?o?y ?lub Panu albo zobowi??e si? do czego przysi?g?, nie mo?e ?ama? swego s?owa, ale winien wype?ni? dok?adnie to, co wyrzek? swymi ustami. Gdy kobieta z?o?y ?lub Panu lub podejmie jakie zobowi?zanie, to w wypadku gdy jest jeszcze m?oda i mieszka w domu swego ojca?? (Bamidbar 30:1-4)

Pewne [wykupione z niewoli] kobiety uda?y si? w podr?? do Nehardi. Zosta?y zabrane do domu R. Amrama pobo?nego, posadzone w g?rnej sali a drabina znajduj?ca si? pod nimi zosta?a usuni?ta. Kiedy jeden m??czyzna przechodzi? przez pasmo ?wiat?a dziel?ce jedn? kondygnacj? od drugiej, o?wietlona zosta?a twarz jednej z kobiet ujawniaj?ca jej pi?kno??. R. Amram chwyci? za drabin?, ci??k? tak ?e dziesi?ciu m??czyzn nie by?o w stanie jej podnie??, ustawi? sam i zacz?? wchodzi? na g?r?. Gdy pokona? po?ow? drogi, przystan?? i wykrzykn??: ‘Pali si? u R. Amrama! Ogie?, pali si?!’ Rabini przybyli i zganili go: ‘Wstydzi? si? musimy za ciebie. Ujawniaj?c sw? p?on?c? nami?tno?? narazi?e? nas na publiczne upokorzenie.’ Odpowiedzia? im: ‘Lepiej ?eby?cie wstydzili si? za Amrama w tym ?wiecie ni? w nast?pnym’. Wtedy zakln?? [kusiciela] aby wyszed? z niego i pokaza? si? mu w postaci ognistej kolumny. Rzek? do niego: ‘Patrz, jeste? ogniem, a ja cia?em, a mimo to jestem silniejszy od ciebie.’

xxx

R. Meir zwyk? by? szydzi? z grzesznik?w (twierdzi?, ?e byli by oni w stanie z ?atwo?ci? opanowa? swe z?e pragnienia, je?li by tylko tego chcieli). Pewnego razu ukaza? mu si? Szatan, w postaci kobiety stoj?cej na drugim brzegu rzeki. Jako, ?e nie by?o tam mo?liwo?ci przeprawienia si? promem, chwyci? lini? rozci?gni?t? od brzegu do brzegu i rozpocz?? przepraw? na drugi brzeg. Pokonawszy po?ow? liny ujrza? jak kobieta zamienia si? w zwyk?? form? Szatana, co uwolni?o go od pokusy. Szatan powiedzia?: ‘Gdyby nie og?osili w niebie: “Zwa?cie na R. Meira i jego nauki”, wyceni?bym twe ?ycie na dwa maah (=dwa grosze).

xxx

R. Akiba zwyk? by? szedzi? z grzesznik?w. Pewnego dnia Szatan ukaza? mu w przebraniu kobiety stoj?cej na szczycie palmy. R. Akiwa chwyci? drzewo i pocz?? wspina? si? po nim. Kiedy pokona? po?ow? drzewa, Szatan przem?wi? do niego: ‘Gdyby nie og?osili w niebie: “Zwa?cie na R. Meira i jego nauki”, wyceni?bym twe ?ycie na dwa maah (=dwa grosze).

xxx

Pelimo zwyk? by? powtarza? codziennie, ‘Strza?? w oczy szatana!’ Pewnego dnia – by? to przeddzie? Dnia Pojednania ? Szatan przebra? si? za biedaka, uda? si? do domu Pelimo i wo?a? pod jego drzwiami; tak ?e wyniesiono mu chleb. ‘W taki dzie?-? b?aga? – gdy wszyscy s? w ?rodku, ja mam by? na zewn?trz?” Zosta? wi?c zabrany do ?rodka domu i tam ofiarowano mu chleb. ‘W taki dzie? ? nalega? – kiedy wszyscy siedz? przy stole, ja mam siedzie? sam!’ Zosta? poprowadzony i posadzony przy stole. Gdy siedzia?, jego cia?o pokry?o si? ropiej?cymi ranami, a on sam zacz?? odpychaj?co si? zachowywa?- wi? si?, drapa? .. ‘Sied? w?a?ciwie’ ? skarci? go Pelimo. Powiedzia?: ‘Dajcie mi [szklank?] alkoholu’, i przynie?li mu. Zakas?a? i naplu? do szklanki flegmy. Zosta? skarcony, po czym zemdla? i zmar? (upozorowa? ?mier?). W gospodarstwie domowym s?yszano: ‘Pelimo zabi? cz?owieka, Pelimo zabi? cz?owieka! (by? to umy?lny podst?p Szatana). Uciekaj?c Palimo ukry? si? w pewnym miejscu, Szatan pod??y? za nim. Pelimo upad? przed Szatanem. Widz?c jak cierpi Szatan ujawni? sw? to?samo?? i powiedzia? do niego: ‘Czemu zawsze m?wi?e? tak o mnie, przeklinaj?c mnie?’? – To jak mam m?wi?, ?eby? trzyma? si? z daleka odemnie? ? zapyta? Pelimo.
– Powiniene? m?wi?: Mi?osierny skarci Szatana

xxx

Za ka?dym razem gdy R. Jeszaja ben Abba upada? na twarz (w czasach talmudycznych, po wym?wieniu “Osiemnastu B?ogos?awie?stw”, ka?dy modli? si? dalej prywatnie za cokolwiek tylko chcia?; modlitwy te nosi?y nazw? “b?agania” {hebr: tahanunim} i cz??ci? tych modlitw by?o padanie na twarz) zwyk? by? m?wi?: ‘Mi?osierny, ocal nas przed kusicielem’.
Pewnego razu jego modlitw? us?ysza?a jego ?ona. ? Zobaczmy ? zastanawia?a si? ? przez tak wiele lat nie zbli?a si? do mnie; czemu wi?c modli si? tymi s?owami, z pewno?ci? potrafi powstrzyma? swe ??dze?
Jednego dnia gdy R. Jeszaja ben Abba studiowal w ogrodzie, jego ?ona wystroi?a si? i tak ubrana przechadzala si? po ogrodzie, niedaleko od niego. ? Kim jeste?? ? za??da? odpowiedzi.
– Jestem Haruta (bardzo znana prostytutka z miasta) i dzi? powr?ci?am’ ? odpar?a. R. Jeszaja zapragn?? jej. Zwr?ci?a si? do niego: ‘Przynie? mi granat z najwy?szej ga??zi’. Zerwa? si?, wskoczy? na drzewo i przyni?s? jej owoc. Gdy wr?ci? do domu jego ?ona rozpala?a w piecu. R. Jeszaja wszed? do pieca. ? Co to znaczy? ? zapyta?a. Opowiedzia? jej co go spotka?o. ? To by?am ja ? wyja?ni?a mu. On jednak nie potraktowa? jej s??w z powag? dop?ki nie przynios?a mu granatu. ? Mimo wszystko ? rzek? ? pragn??em rzeczy zabronionej.