Paraszat KiTisa

Kto nie słyszał o grzechu złotego cielca? To jeden z kilku najpopularniejszych grzechów zaraz obok zakazanego owocu, bratobójstwa i Wieża Babel. Jakkolwiek pojemność interpretacyjna tego wydarzenia jest duża, to nie możemy nie odnieść się do niego przy okazji czytania parszy na ten tydzień.

A gdy lud widział, że Mojżesz opóźniał zejście z góry, zgromadził się wokół Aarona i rzekli do niego: Nuże, uczyń nam bogów, którzy pójdą przed nami, nie wiemy bowiem, co się stało z owym Mojżeszem, mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej. (Szemot 32:1)

Lud wspomniany w tym wersie, według mędrców, to był tak zwany erew raw – ludzie, którzy przyłączyli się do Israela podczas wyjścia z Egiptu. To ich zwykle obwinia się o grzech złotego cielca. Brzmi to conajmniej niepoprawnie politycznie ;). Przyjrzyjmy się jaki był powód wyjścia z Micraim obu tych grup.

O ile kierunkiem i celem Izraelitów był powrót do Ziemi ich ojców, o tyle erew raw skupiony był wokół lidera całego wydarzenia czyli Moszego. W konsekwencji jest różnica w roli Moszego jaką przypisują mu te dwie grupy. Dla synów Israela Mosze jest tym, który ich prowadzi, który jest ich tradycją. A zatem Mosze nie jest niezbędny. Dla drugiej grupy sam Mosze jest celem. Charekter wędrówki tych pierwszych jest narodowy. Dla drugiej grupy ma ona charakter religijny. Wobec tego oczywistym jest, że zniknięcie tak centralnej postaci w całej tej podróży spowoduje załamanie i kryzys tożsamości wśród ludzi. I co robią oni w sytuacji kryzysu? Zwracają się do Arona, kapłana. Widzimy więc, że nie mają oni w intencji sprzeciwić się Bogu lub odwrócić od Niego. Aron był przecieć prorokiem Moszego, a zatem zwracają się do drugiego w hierarchii. Są wśród wychodzących z Egiptu tacy, którzy gotowi są widzieć w Mojżeszu nie tylko niosącego słowo Boże, ale również samego boga. Temu, któremu warto służyć, a to jest już Awoda Zara. Widzimy zatem, że próba zrobienia z człowieka boga ma swoje korzenie w samym narodzie żydowskim.

Naród Izraela w mniejszym lub większym stopniu popełnia grzech cielca, tym samym zrywając przymierze.

Wtedy rzekł Bóg do Mojżesza: Zejdź na dół, gdyż sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej.(Szemot 32:7)

Po takim grzechu, którego dopuścił się lud prowadzony przez Moszego, spodziewalibyśmy się srogiej kary. Logicznym wydawało by się zgładzenie całego narodu – skoro wszyscy zgrzeszyli prócz jednego człowieka, to wszyscy powinni zostać zgładzeni. Jest jednak inaczej. Ze słów Boga Mosze rozumie, że ma zejść do ludzi bo cała jego wielkość zależy od narodu. Czyli Mosze jest gotowy zrezygnować z siebie na rzecz narodu. Ale dalej czytamy:

Teraz zostaw mnie, żeby zapłonął mój gniew na nich. Wytracę ich, a ciebie uczynię wielkim ludem.(Szemot 32:10)

Czy Bóg kusi Moszego?. Do kogo już Bóg powiedział podobne słowa? Do kogo mówił ‘wielkim ludem Cie uczynię’? Do Awrahama. Jakie jest więc teraz przesłanie Boga? Aby Mojżesz zostawił swoich ludzi dzięki czemu stanie się większy od swojego praojca. Brzmi to jak awans Moszego. Ale czy to faktycznie nobilitacja? Nie. Ponieważ czytamy wcześniej: Zejdź na dół, gdyż sprzeniewierzył się lud twój. Wielkość Moszego brała się z tego że był on człowiekiem narodu, siła ludu była w nim. To wszystko jest poziomem wyższym niż Awrahama. Skąd więc nagle takie propozycje Boga wyglądające jak kuszenie?

Oprócz tego jest napisane: Teraz zostaw mnie. Czy Bóg potrzebuje zgody Moszego? Czy Mosze go trzyma? Ogranicza? Te słowa przypominają sytuacją, w której w chwili złości mówimy do kogoś: ‘nie no, trzymaj mnie, bo jak…’! W ten sposób Bóg daje wskazówkę Moszemu co ten powinien zrobić.

Kolejne pytanie: kto gwarantuje nam, że pokolenie, które wyjdzie od Moszego nie popełni tego samego błędu co pokolenia wcześniejsze? Nikt. Jest zatem w tej propozycji ukryta redefinicja pojęcia narodu. Dotąd narodem żydowskim byli synowie Awrahama, Icchaka i Jaakowa. Ale jak widać nie działali tak jak powinni. Można powiedzieć wręcz, że robili głupoty. Wobec tego Bóg przedstawił Moszemu propozycję. Kazał zdefiniować naród wybrany jako ten, który przyjmuję na siebie Tore. Am Israel będą uczniami Moszego. Zmieniamy definicję z narodowej na religijną.

Jest to sprawdzian dla Moszego czy zrozumie to poprawnie czy nie – ponieważ skłonnością Moszego jako tego który przekazuję Torę jest widzieć ją jako istotę wszystkiego. Sprowadza się to do pytania co jest istotniejsze Tora czy Naród Israela? Mosze jest skłonny uważać, że Tora. I dowodem jest to, że przyjął do grupy erew rav(inne ludy). Dlaczego tak zrobił? Bo pomyślał: jeśli nie pójdzie z Żydami, to z nimi się uda. Dlatego w tym punkcie Mosze wymaga poprawy. Nasz nauczyciel zrozumiał sugestię i zdał egzamin. Pięknym wyrazem tego jest moment kiedy Mosze tłucze tablice przymierza, jak mówią mędrcy: po to aby naród Izraela nie został ukarany za przekroczenie zakazu napisanego na tych tablicach, czyli za zrobienie posągu.