Powolna, lecz słuszna droga – Paraszat BO

Czy nie prościej byłoby zabić faraona? To nic skomplikowanego. Dlaczego zatem Bóg każe nam przejść przez cały proces dziesięciu plag, kłamstw i rozczarowań, wiedząc, że faraon nadal odrzuci Boga i lud Izraela?

Przestudiujmy pierwsze wersety paraszy z tego tygodnia oraz pytania jakie zostały postawione w księdze Zohar na ten temat a także odpowiedzi jakich udzielił mistrz chasydzki.

 I rzekł Pan do Mojżesza: «Idź do faraona, ponieważ uczyniłem twardym serce jego i jego sług, abym mógł czynić znaki swoje wśród nich, i abyś opowiadał dzieciom twoim i wnukom, co zdziałałem w Egipcie. A znaki moje czyniłem między nimi, aby wiedzieli, że Ja jestem Pan».

Noam Elimelech – Rabin Elimelech z Leżajska, słynny mistrz chasydzki, uczeń Magida z Mezeritch, zadał kilka pytań na temat tego wersetu.

  1. Dlaczego Bóg mówi „Bo” czyli przyjdź do mnie, a nie „lech”, czyli idź do niego? Tytułowy dla naszej paraszy czasownik „Bo”, brzmi, tak jakby Bóg był tam obecny.
  2. Dlaczego tylko tutaj Bóg daje powód do zatwardzenia serca Faraona, co stało się w poprzednich 7 plagach?

Rabi Elimelech wyjaśnia to na podstawie fundamentalnych różnic między cadykiem a rasza (złym), czyli między tym, który w całości zanurzony jest w boskości, a tym który trzyma się z dala od Boga.

Gdy Cadyk widzi boskie cuda lub też słyszy o wielkości Boga pozostaje oczarowany i zainspirowany na długi czas. Ten, kto jest blisko Boga, może raz doświadczyć tej bliskości i utrzymać ją w sobie na wieki.

Zupełnie inaczej jest z rasza, który jest odsunięty od Boga. Nawet gdy na chwilę doświadcza boskiej obecności, od razu traci to doznanie, o ile nie zostanie one wzmocnione i powtórzone.

Jednym słowem, rasza musi uczyć się o drogach Boga, musi być pouczony, co to znaczy być porządnym człowiekiem czyli mentsz. Rasza musi otrzymać wiele znaków wskazujących na boską obecność i uczących o boskiej moralności, której Bóg od nas oczekuje na tym świecie.

Dlatego też wizyta Mojżesza u faraona nie może być tylko “lech” jednorazowym wysiłkiem, ale raczej “bo” przyjdź i zostań z nim, naucz go i pokaż mu i nie tylko jemu, ale jego sługom, jego ludowi i całemu światu.

Rabin Elimelech daje nam istotny przekaz. Owszem łatwo jest zabić Faraona, ale co wtedy? To może szybkie i łatwe rozwiązanie, ale krótkotrwałe. Zamiast tego, należy konsekwentnie i wielokrotnie pouczać świat a zwłaszcza czarne charaktery i ich zwolenników, w ramach powolnej, stabilnej i metodycznej lekcji o tym co jest dobrem, a co jest złem. Nauka nie zadziała przez odrąbanie głowy, ale przez dokładny i spójny, konsekwentny przekaz.

A o czym jest ten przekaz?

Nie wystarczy wiedzieć, że mamy rację i wskazać tych, którzy się mylą. Zbyt łatwo jest podzielić świat na sprawiedliwych i na złych i prosić Boga, aby zniszczył wszelkie zło. Ale to jest zbyt płytkie i nie zgodne z naszą misją na tym świecie.

Zamiast tego musimy nauczać. Istnieje powód dla którego Bóg wyrażając swoje oczekiwania od nas używa zwrotu “światło dla narodów”. Prorok nie mówi dzieciom Izraela, że ​​ich misją jest zabijanie, niszczenie, rozbijanie; wręcz przeciwnie – buduj, odkupiaj, staraj się oświecać.

Jednakże nie każdego da się nawrócić, niektórzy rzeczywiście zasługują na karę i nie należy  nadmiernie współczuć tym, którzy zostali ukarani. Przykładem może tu być opowieść o synu marnotrawnym. Zdarza się, że gdy dziecko osiągnie punkt, z którego nie ma już powrotu, próby odkupienia na nic się nie zdadzą.

Ale Bóg mówi do Mojżesza: “Przyjdź do faraona”, a nie „idź do faraona”. Oznacza to, że Mojżesz nie powinien spodziewać się szybkiej naprawy. Stąd uczymy się, że mamy przychodzić, nauczać, okazywać prawdę i nie zaprzestawać sławić Boga i dawać świadectwo jego sprawiedliwości, która w końcu zwycięży.

Kiedy widzimy niesprawiedliwość, nie możemy tego po prostu nazwać i być zadowoleni z tego, że stoimy po stronie sprawiedliwości, musimy spróbować “przyjść” i nauczać, okazywać i oświecać wszystkich i kierować ich do Boga, prawdy, moralności i sprawiedliwości .