FUNDAMENTALNY FREUND: BUDOWA MUZEUM ALIJI

Jeśli spojrzymy wstecz patrząc na ostatnie 70 lat, zobaczymy wyraźnie, że niektóre z najbardziej poruszających momentów naszego narodu były tymi, które dotyczyły ratowania żydowskich społeczności diaspory. Ale ile młodsze pokolenie zna lub w pełni docenia te niezwykłe opowieści?

W annałach współczesnej historii żydowskiej niewiele opowieści jest tak epickich, jak i inspirujących, jak zesłanie wygnańców z czterech krańców ziemi.

Od czasu odrodzenia państwa Izrael w 1948 roku ponad 3,2 miliona imigrantów dotarło do brzegów Ziemi Świętej z ponad 100 krajów na całym świecie. Niektórzy przybyli tutaj, uciekając przed prześladowaniami. Innych motywowało syjonistyczne marzenie, przekonanie religijne lub ożywione nadzie na stworzenie lepszego życia dla siebie i swoich rodzin.

A jednak, mimo że Izrael został zbudowany przez tych, którzy zrobili aliję, i nadal będzie przez takich ludzi budowany, nie udało nam się do tej pory opowiedzieć niezwykłej historii o ciągłym powrocie do ziemi naszych przodków.

I dlatego uważam, że nadszedł czas, aby państwo żydowskie stworzyło muzeum poświęcone alijowym ruchom. Powinno zawierać dramat i bohaterstwo, spełnienie i dumę, które towarzyszyły historycznemu powrotowi do Syjonu.

Weźmy na przykład operację „Latający Dywan”, kiedy większość Żydów jemeńskich, prawie 50 000 ludzi, została przetransportowana do Izraela między czerwcem 1949, a wrześniem 1950 roku.

Ta masowa aliya starożytnej społeczności żydowskiej rozpoczęła się jeszcze przed podpisaniem pierwszego porozumienia o zawieszeniu broni, kończącego wojnę o niepodległość. Ale mimo konfliktu i wielkiego zagrożenia, jakie zagrażało żydowskiemu państwu ze strony sąsiadów, Izrael ocalił jednak tę cenną resztkę naszego ludu.

A potem doszło do operacji „Ezdrasz i Nehemiasz”, kiedy ponad 120 000 irackich Żydów wyemigrowało do Izraela w latach 1951-1952. Pozostawili Babilon, do którego zostali po raz pierwszy wygnani ponad 2500 lat temu przez niegodziwego Nabuchodonozora.

Każda z tych podróży zawiera potężne elementy żydowskiej historii i tęsknoty, podejmowane w czasach zagrożenia z nierozerwalnego poczucia żydowskiej solidarności i wzajemnej odpowiedzialności. Czy te wartości nie są warte promowania?

To samo odnosi się do ratowania żydostwa etiopskiego w operacjach „Mojżesza” i „Salomona” odpowiednio w 1984 i 1991 roku. Kto może zapomnieć o napięciu, które wypełniło powietrze 24 maja 1991 r., gdy buntownicy z Etiopii byli gotowi zaatakować Addis Abeba w celu obalenia brutalnego dyktatora Mengistu Haile Mariam, a lęki zdominowały tysiące Żydów etiopskich uwięzionych w mieście?

Około 36 godzin później świat oniemiał dowiedziawszy się, że Izraelowi udało się uratować Żydów, transportując ponad 14 000 do państwa żydowskiego za pomocą wojskowych samolotów transportowych C-130 i Boeingów 747. Po raz pierwszy w niedawnej pamięci kraj zachodni przywiózł tysiące Afrykanów, nie z łańcuchami niewoli, ale z więzami braterstwa.

Odnotowano również inne bojowe operacje, o których prawie zapomniano. Na przykład jak operacja Gosen, podczas której w latach 1948-1953 przemycono z Egiptu do Izraela 10 000 egipskich Żydów czy operację Yachin, kiedy Mosad przywiózł od 1961 do 1964 roku prawie 100 000 marokańskich Żydów.

A potem była operacja Cygao w latach 90., kiedy setki kubańskich Żydów przybyło do Izraela. I operacja Menasze, w której Shavei Israel – organizacja, którą przewodniczę – przywiozła w ciągu ostatnich 15 lat około 4000 członków zaginionego plemienia Bnei Menashe z Indii.

Te historie i inne im podobne, jak Więźniowie Syjonu, którzy stali w obronie Związku Radzieckiego i żądali wolności, zasługują na więcej niż tylko upamiętnienie w książkach, znaczkach lub artykułach prasowych. Narodowe muzeum aliji, bogate w filmy, osobiste historie i artefakty, może służyć jako nieocenione narzędzie dla wzmocnienia zaangażowania narodu w zachęcanie i absorbowanie przyszłych imigrantów.
Byłby portalem do przeszłości, otwierającym oczy wielu Izraelczyków i przypominającym o ofiarach i determinacji tych, którzy przybyli, by osiedlić kraj.

W końcu muzea są nie tylko skarbnicą zbiorowej pamięci narodu, ale także narzędziem kształtującym jego przyszłość. Musimy nadal świętować zjawisko aliji, ale musimy także edukować o jej kluczowym znaczeniu dla przetrwania Izraela i narodu żydowskiego.
Czyniąc to, nie tylko wzmocnimy syjonistyczne zaangażowanie młodych Izraelczyków, ale również wyślemy nieodparte przesłanie wielu Żydom z zagranicy, którzy odwiedzają kraj każdego roku: Witamy Cię jako turystów, ale ostatecznie chcemy, abyś wróciła do domu.

Pisarz jest założycielem i prezesem Shavei Israel (www.shavei.org), który pomaga zagubionym plemionom i ukrytym społecznościom żydowskim w powrocie do Izraela i narodu żydowskiego.

ORYGINALNY ARTYKUŁ