“Jeden naród, wiele twarzy”

Michael Freund jest założycielem i przewodniczącym Shavei Israel – www.shavei.org. Jest to organizacja z siedzibą w Jerozolimie, która pomaga “zaginionym Żydom” w dążeniu do powrotu do narodu żydowskiego. Shavei Israel działa w dziewięciu krajach z różnymi społecznościami, w tym Bnei Menasze z północno-wschodnich Indii; Bnei Anousim (zwanych “Marranos”) z Hiszpanii, Portugalii i Ameryki Południowej; z Żydami Subbotnikami z Rosji; “Ukrytymi Żydami” z Polski z czasów Holokaustu; żydowskimi potomkami Kaifeng w Chinach i innimi. Ponadto Freund jest korespondentem i felietonistą w Jerusalem Post. Wcześniej pełnił funkcję zastępcy dyrektora ds. Komunikacji w biurze premiera Izraela pod kierownictwem Binyamina Netanjahu podczas pierwszej kadencji. Ten artykuł pojawia się w numerze 7 Rozmowy, czasopisma IDEALS – Instytut Żydowskich idei i ideałów.

Ponad 20 lat temu, jako student na Uniwersytecie Princeton, znalazłem się w swoim internacie w pokoju z bystrym, młodym religijnym luteraninem z Iowa. Byliśmy z pewnością dość niezwykłą mieszanką. Chłopak nigdy nie potrafił zrozumieć, dlaczego codziennie wybieram się na nabożeństwa lub sprawdzam składniki różnych paczek z jedzeniem. Ale był kosmopolitycznym typem, którego biurko było nieustannie wypełnione książkami, a jego ciekawość świata i imponująca inteligencja często powodowały między nami intrygujące rozmowy.

Kiedy więc zapytałem go, ilu według niego jest Żydów w Ameryce, byłem trochę zaskoczony jego odpowiedzią. Odparł z całą powagą, że „w tym kraju musi być co najmniej 50 milionów Żydów”. Poproszony o wyjaśnienie skąd ma takie obliczenia, mój współlokator wzruszył ramionami i powiedział mi: „Cóż, dorastałem w mieście w środkowej Ameryce. Nasz lekarz rodzinny był Żydem, prawnik taty był Żydem, podobnie jak jego księgowy”. Po czym dodał: „jest tak wielu wybitnych Żydów w różnych dziedzinach, że po prostu musi być was 50 milionów lub nawet więcej”. Dopiero gdy pokazałem mu aktualne statystyki, w której wymieniono światową populację Żydów na około 13 milionów, był uspokojony, że jego szacunek był przesadzony.

Często zastanawiam się nad tą rozmową, ponieważ poruszyła kluczowe pytania, takie jak postrzeganie Żydów, nasza rola w społeczeństwie i wpływ, jaki my, jako ludzie, mamy na świat. Ale myślę, że rodzi to jeszcze inny, może nawet bardziej poruszający problem, który rzadko, jeśli w ogóle, jest traktowany z powagą, na jaką zasługuje: czy ma to znaczenie, ilu Żydów jest na świecie?

Tradycyjnie oczywiście nigdy nie kładliśmy dużego nacisku na wielkość i wymiary narodu żydowskiego. Przez ostatnie 2000 lat, żyjąc na łasce innych, skupialiśmy się bardziej na jakości niż na ilości. Być może właśnie dlatego wielu Żydów ma tendencję do dyskontowania lub minimalizowania znaczenia liczb naszej populacji, argumentując, że tak naprawdę liczy się to, czy skutecznie pracujemy, aby wypełnić nasze narodowe przeznaczenie.

Ale wierzę, że ten sposób myślenia jest produktem wygnania. Podczas długich, ciemnych nocy naszych wędrówek  po obcych krajach bardziej interesowaliśmy się przetrwaniem niż kwitnieniem. W tym procesie traciliśmy z oczu ważną rolę, jaką mogą odegrać liczby w życiu narodu. I posunęliśmy się nawet do podniesienia naszej numerycznej słabości do wartości, nadania jej znaczenia i teraz utrzymujemy ją jako ideał.

Ani źródła żydowskie, ani historia żydowska nie uzasadniają tego poglądu i nadszedł czas, abyśmy ponownie przeanalizowali to pytanie. Nie tylko dlatego, że jest to interesujące ćwiczenie intelektualne, ale raczej ze względu na krytyczne znaczenie, jakie ma dla kształtowania polityki naszej społeczności, przyszłości i świata.

Jest dobrze znaną zasadą żydowskiego przekonania, że ​​Stwórca wybrał naród żydowski, aby był Jego unikalnym narzędziem na tym świecie. „Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiedz Izraelitom” (Szemot 19:6). Bóg poucza Mojżesza, aby powiedział Izraelowi tuż przed podarowaniem mu Tory na górze Synaj.

Później, w Księdze Dewarim, szczególna relacja Izraela z Bogiem jest opisana w jeszcze bardziej intymnych kategoriach: „Wy jesteście dziećmi Boga waszego. Po zmarłym nie będziecie nacinać sobie skóry ani strzyc krótko włosów nad czołem, bo wy jesteście ludem poświęconym Panu, Bogu swemu: was wybrał Pan, byście się stali ludem będącym Jego wyłączną własnością spośród wszystkich narodów, które są na ziemi.” (Dewarim 14: 1-2) Z tych wersetów jasno wynika, że ​​Bóg nie wybrał rodziny ani małego plemienia, aby służyły Jego celom na tym świecie. Wybrał cały naród, lud Izraela. Oczywiście masa krytyczna jest niezbędna do wypełnienia naszej świętej misji, bo gdyby tak nie było, mógł łatwo umieścić odpowiedzialność na garstce ramion.

Innymi słowy, liczby mają znaczenie. Krytycy często atakują ten sposób myślenia, twierdząc, że ilość bez jakości ma niewielką wartość dla zapewnienia żydowskiej przyszłości. Ale nie zdają sobie sprawy, że równie prawdziwe jest przeciwieństwo. Niewielki i kurczący się naród żydowski, składający się jedynie z małego rdzenia zaangażowanych członków, nie będzie w stanie sprostać wyzwaniom i zagrożeniom dla naszego przetrwania, czy to fizycznym, czy duchowym.

I być może dlatego Bóg obiecał patriarchom, Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, że naród żydowski pewnego dnia będzie tak liczny jak gwiazdy na niebie lub piasek na plarzy. Tylko wtedy możemy być w stanie spełnić naszą rolę. Rzeczywiście, nawet pobieżne spojrzenie na Torę i komentarze ujawniają, że ​​demograficzna sprawność narodu żydowskiego jest wielokrotnie podkreślana w Bożych obietnicach wobec naszych przodków. „Twoje zaś potomstwo uczynię liczne jak ziarnka pyłu ziemi; jeśli kto może policzyć ziarnka pyłu ziemi, policzone też będzie twoje potomstwo.” (Bereszit 13:16) Rashi rozumie obietnicę dosłownie, a nie metaforycznie. Wyjaśnia werset w następujący sposób: „Tak jak nie można policzyć pyłu, tak samo wasze nasienie będzie niezliczone”.

Podobne obietnice złożono Izaakowi i Jakubowi. Kiedy Mojżesz zwrócił się do Izraela przed śmiercią również prorokował, że Bóg pomnoży lud „ponad tysiąc razy ”.  To, mówi Netziv, jest obietnicą, która odnosi się zarówno do jakości, jak i ilość ludności żydowskiej.

W ciągu tysiącleci później, w okresie Heroda, naród żydowski faktycznie stał się znaczącą siłą na arenie światowej. Jak zauważył historyk Paul Johnson: „Jednym z obliczeń jest to, że w okresie Heroda na świecie żyło około ośmiu milionów Żydów, z czego 2350 000 do 2 500 000 żyło w Palestynie, a Żydzi stanowili około 10 procent imperium rzymskiego. Ten narastający naród i bogata diaspora były źródłem bogactwa i wpływów Heroda.

Warto zauważyć, że mniej więcej w tym samym czasie historycy odnaleźli najwcześniejszy zachowany spis ludności na świecie, który miał miejsce w Chinach, w ósmym miesiącu roku 2 CE [x] Okazało się, że Chińczyków było 57,5. miliona – siedem Chińczyków na każdego żyjącego wówczas Żyda.

Przeskakując o 2000 lat do teraźniejszości liczby są oczywiście całkiem inne. Populacja Chińczyków wzrosła do ​​ponad 1,1 miliarda ludzi, mimo że światowe żydostwo zaledwie liczy ponad 13 milionów dusz.

Nie trzeba dodawać, że różnicę można przypisać wszystkim wydaleniom i prześladowaniom, które nas dotknęły, które pozbawiły życia niezliczoną liczbę Żydów pozostawiając jedynie niewielką pozostałość tego, co mogło być.

Ta smutna rzeczywistość stała się jeszcze bardziej wyraźna w zeszłym roku, kiedy wybitny demograf Sergio Della Pergola z Uniwersytetu Hebrajskiego opublikował mrożące krew w żyłach badanie, z którego wynikało, że gdyby nie Holokaust, na świecie byłoby 32 miliony Żydów.

„Holokaust” pisał, „zadał śmiertelny cios szczególnie Żydom z Europy Wschodniej ze względu na ich szczególnie młodą strukturę wieku”. Powiedział, że to spowodowało „znaczące długoterminowe szkody demograficzne” z konsekwencjami „daleko poza to, co myślimy”.

Rzeczywiście, jak zauważył Della Pergola, odsetek Żydów na świecie stale spada. Podczas gdy przed II wojną światową na żyło ośmiu Żydów na tysiąc osób, liczba ta obecnie wynosi zaledwie dwóch na tysiąc i stale się zmiejsza.

Odkrycia są aktualnym i niepokojącym przypomnieniem niezgłębionej zagłady, jaką dokonał Holokaust. Nie tylko pochłonął sześć milionów zamordowanych przez Niemców i ich współpracowników, ale także zabrał ich dzieci, wnuki i wszystkich ich potomków, na zawsze pozbawiając naród żydowski niezliczonych milionów drogocennych dusz. Innymi słowy, zakres zabijania, powiększony w czasie, staje się coraz szerszy i niezrozumiały.

Wyobraź sobie świat, w którym żywy i bogaty lud żydowski, ponad dwukrotnie większy od obecnego, nie był nękany ciągłym zagrożeniem demograficznym zmniejszeniem czy szerząca się asymilacją. Zastanów się przez chwilę nad kulturowym i duchowym bogactwem, który moglibyśmy  wytwarzać, potężnym intelektualnym i umysłowym wkładem ludzkości, który moglibyśmy dawać i zacznij zdawać sobie sprawę z tego, co zostało utracone.

Zdaje się, że gdy przez wieki byliśmy poniewierani żyjąc w diasporze odeszliśmy od tego podejścia. Ale teraz może nadszedł czas, aby wszystko przemyśleć na nowo. W końcu rozmiar ma znaczenie, czy to w koszykówce, biznesie czy międzynarodowej dyplomacji. Aby zmienić świat i sprostać naszej Boskiej misji narodowej jako Żydom, potrzebujemy znacznie większego i bardziej zróżnicowanego „zespołu” do naszej dyspozycji.

Oznacza to, że nie tylko musimy ciężej pracować nad utrzymywaniem tożsamości zydowskiej obecnych Żydów, ale także musimy poszerzyć nasze horyzonty i szukać sposobów zgodnych z halahą, aby zwiększyć naszą liczbę.

Dobrym miejscem, by to rozpocząć byłoby sięgnęcie do potomków Żydów, społeczności, które mają historyczne powiązania z narodem żydowskim i są teraz zainteresowane powrotem. Należą do nich Bnei Menasze z północno-wschodnich Indii, którzy pochodzą od zaginionego plemienia Izraela, Bnei Anousim z Hiszpanii, Portugalii i Ameryki Południowej (których historycy odwołują się do obraźliwego określenia „Marranos”), „Ukrytych Żydów” Polski z czasów Holokaustu, a także innych.

Nie z własnej winy przodkowie tych ludzi zostali zabrani siłą z narodu żydowskiego. My jesteśmy winni im i ich potomkom umożliwienie powrotu do domu. Takie postępowanie nie tylko naprawi historyczny błąd, ale także wzmocni nas liczbowo i duchowo.

To nie jest wezwanie do misjonarstwa, ani prośba o rozpoczęcie nawracania nie-Żydów. Chodzi o otwarcie drzwi naszym zagubionym braciom, znanym jako Zera Izrael („nasienie Izraela”) i wzmocnienie więzi między nami.

Weźmy na przykład Bnei Anousim, których przodkowie zostali siłą nawróceni na katolicyzm w XIV i XV wieku w Hiszpanii i Portugalii, ale nadal zachowywali swoją tożsamość żydowską w tajemnicy przez pokolenia. Pięć wieków później, coraz więcej ich potomków wychodzi powoli z cienia, starając się odzyskać swoje dawno utracone żydowskie dziedzictwo.

To zjawisko o niespotykanych proporcjach, rozciągające się od Lizbony do Limy i od Madrytu do Meksyku. Ludzie w całym hiszpańskojęzycznym i portugalskojęzycznym świecie decydują się na odkrywanie żydowskich korzeni swoich rodzin, które często były grzebane pod ciężarem historii.

Zakres, w jakim to dziedzictwo nadal trwa, podkreślono w wynikach wartego odnotowania artykułu opublikowanego w American Journal of Human Genetics pod koniec 2008 r., W którym zespół biologów oświadczył, że 20% ludności Hiszpanii i Portugalii ma pochodzenie sefardyjskie.  Ponieważ ich łączna populacja przekracza 50 milionów, oznacza to, że ponad 10 milionów Hiszpanów i Portugalczyków jest potomkami Żydów.

Nie są to zwykłe spekulacje, ale raczej rzetelne fakty prosto z laboratorium. Badanie, prowadzone przez Marka Joblinga z Uniwersytetu w Leicester w Anglii i Francesco Calafella z Uniwersytetu Pompeu Fabra w Barcelonie, analizowało chromosomy Y wśród Sefardyjczyków w społecznościach, w których Żydzi migrowali po wydaleniu z Hiszpanii w 1492 r. Ich wyniki chromosomalne były porównywalne z chromosomami Y ponad 1000 mężczyzn żyjących w Hiszpanii i Portugalii. Ponieważ chromosom Y jest przekazywany z ojca na syna, genetycy byli w stanie zmierzyć dwie grupy przeciwko sobie, co doprowadziło do niezwykłego odkrycia, że ​​jedna piąta Iberyjczyków ma pochodzenie żydowskie.

Pomyśl o tym: to tak, jakby przed każdym Hiszpanem i Portugalczykiem nagle ustawiono duże lustro, zmuszając ich do spojrzenia na siebie i zobaczenia ich narodowej rzeczywistości i indywidualnej historii.

Jeszcze bardziej interesujące niż to, co mówią nam te dane o przeszłości, jest to, co możemy z nich powiedzieć o przyszłości. Jeśli Izrael i naród żydowski podejmą wspólny wysiłek w kierunku naszych genetycznych braci na Iberii, może to mieć ogromne znaczenie. Sam fakt, że tak duża liczba Hiszpanów i Portugalczyków ma żydowskie pochodzenie, może mieć znaczący wpływ na ich stosunek do Żydów i Izraela.

Jako przewodniczący Shavei Israel, który współpracuje z „zaginionymi Żydami” na całym świecie, widziałem to wielokrotnie – kiedy ktoś odkrywa lub świadomie powraca do swoich żydowskich korzeni. Oczywiście nie wszystkie miliony ludzi pochodzenia żydowskiego będą się spieszyć, aby wrócić do judaizmu lub dążyć do aliji. Ale niektórzy bez wątpienia powrócą do naszych ludzi i wzmocnią nasze szeregi.

Idea, że ​​tacy „zagubieni Żydzi” w końcu powrócą, jest zarówno długoletnia, jak i głęboko zakorzeniona w myśli żydowskiej, nawet jeśli większość z nas może nie zdawać sobie z tego sprawy.

Weźmy na przykład wizję proroka Izajasza, że: „W ów dzień zagrają na wielkiej trąbie,
i wtedy przyjdą zagubieni w kraju Asyrii i rozproszeni po kraju egipskim,
i uwielbią Boga na świętej górze, w Jeruzalem.” (Księga Izajasza 27:13). Według Rasziego pierwsza część wersetu -„zagubieni w ziemi asyryjskiej ”- oznacza „tych, którzy zostali rozproszeni daleko poza rzeką Sambatyo ”, nawiązanie do Dziesięciu Zaginionych Plemion Izraela, które zostały wygnane ponad 2700 lat temu. Innymi słowy, ich potomkowie, mimo że zginęli na wiele wieków, w rzeczywistości powrócą.

To samo dotyczy Bnei Anousim. Wielki Don Isaac Abarbanel, który był świadkiem wydalenia Żydów z Hiszpanii w 1492 r., pisze w swoim komentarzu do Księgi Dwarima, że ​​wielu z Bnei Anousim „będzie wmieszanych między inne narody i uważanych za ich część, ale ich serca powrócą do Boga… a ci, którzy odejdą od religii [tj. judaizmu] z powodu przymusu, o nich mówią: „a On powróci i zgromadzi was spośród ludów”.

Znany rabin Tzadok HaKohen z Lublina idzie jeszcze dalej, twierdząc, że wszyscy potomkowie Żydów pewnego dnia powrócą do naszego ludu. W swojej pracy Resisei Layla pisze, że obejmuje to nawet tych, którzy są pochodzenia żydowskiego, ale nie wiedzą o tym: „dla każdego, kto jest z nasienia Izraela, żaden nie zostanie wygnany”.

Od samego początku naród Izraela był podzielony na 12 plemion, z których każde miało swoje unikalne cechy, talenty i błogosławieństwa. Bóg, w swojej ostatecznej mądrości, uznał za konieczne, aby nasz naród został przekształcony w jedność poprzez różnorodność, jak orkiestra złożona z różnych muzyków, z których każdy gra na swoim instrumencie, nawet jeśli doąży do tej samej melodii.

Żyjemy w świecie, który z dnia na dzień staje się coraz mniejszy dzięki zasięgowi Internetu. Aby prosperować w tej globalnej wiosce, potrzebujemy chińskich Żydów i indyjskich Żydów oraz polskich Żydów nie mniej niż amerykańskich i australijskich Żydów. Jesteśmy jednym narodem o wielu twarzach i musimy nauczyć się wykorzystywać naszą różnorodność i postrzegać ją jako siłę, a nie słabość. Być może nigdy nie uda nam się dorównać demografii Chin, ale możemy i powinniśmy szukać nowych możliwości rozwoju. Dlatego nadszedł czas, aby podjąć wysiłek na rzecz potomków Żydów.

Nasz niepewny stan jako narodu i zagrożenia, z jakimi mamy do czynienia w kraju i za granicą, wymagają od nas działania. Ja tylko dodam, że to wręcz nasze przeznaczenie.

Jeden Naród, Wiele Twarzy

Na całym świecie ma miejsce bezprecedensowe przebudzenie. Potomkowie Żydów ze wszystkich środowisk chcą powrócić do swoich korzeni i przyjąć swoje dziedzictwo.

Przez ostatnich 15 lat dzięki Shavei Israel – organizacji, której przewodniczę – odkryłem, że jest mnóstwo ludzi, których przodkowie byli kiedyś częścią nas i którzy teraz szukają drogi powrotnej do swojej przeszłości. Jest to rozwój, który dalej przekształci kontury, charakter, a nawet kolor żydostwa.

Od Żydów z Kaifeng w Chinach, których sefardyjscy przodkowie podróżowali wzdłuż Jedwabnego Szlaku, przez Bnei Menasze z północno-wschodnich Indii, którzy twierdzą, że pochodzą od zaginionego plemienia Izraela do „Ukrytych Żydów” w Polsce, którzy są potomkami ocalałych z Holokaustu. Są to tłumy, których historia nierozerwalnie łączy się z narodem żydowskim.

Być może największą grupą wszystkich jest Bnei Anousim, którą historycy nazywają obraźliwym słowem Marranos i których przodkami byli Żydzi hiszpańscy i portugalscy zmuszeni do przejścia na katolicyzm w XIV i XV wieku. Naukowcy szacują, że ich liczba na świecie wynosi miliony, a ostatnie badanie genetyczne opublikowane w grudniu 2018 r. wykazały, że 23 procent mieszkańców Ameryki Łacińskiej ma żydowskie korzenie.

Jeśli będziemy wystarczająco ostrożni, aby skorzystać z okazji i wyciągnąć rękę do tych społeczności i wzmocnić nasze więzi z nimi, to w nadchodzących dziesięcioleciach będziemy świadkami powrotu setek tysięcy, a może i więcej, do naszych żydowskich szeregów.

Historycy szacują, że w okresie Heroda 2000 lat temu na całym świecie było około 8 milionów Żydów. W tym samym czasie dynastia Han przeprowadziła spis ludności w roku 2, w którym stwierdzono, że było 57,5 miliona Chińczyków. Przeskoczmy do teraźniejszości. Liczby są oczywiście całkiem inne. Chiny zamieszkują 1,1 miliarda ludzi, mimo że światowe żydostwo zaledwie liczy ponad 14 milionów.

W ciągu ostatnich 2000 lat wygnania straciliśmy niezliczoną liczbę Żydów, czy to przez asymilację, czy ucisk. Wielu ich potomków domaga się powrotu. Ten rozwój jest świadectwem potęgi żydowskiej historii i triumfu żydowskiego przeznaczenia.

Mówi się, że świat staje się coraz mniejszy dzięki procesom globalizacji i rosnącej współzależności gospodarczej i strategicznej. Aby rozwijać się w tej globalnej wiosce, naród żydowski będzie potrzebował chińskich Żydów i indyjskich Żydów nie mniej niż amerykańskich i brytyjskich.

Oznacza to, że musimy nie tylko zrobić więcej, aby utrzymać Żydów w żydowskich rękach, ale także musimy zacząć myśleć poza polem o tym, jak zwiększyć naszą liczebność. Potrzebujemy więcej Żydów, więc dlaczego nie sięgnąć z powrotem do naszej zbiorowej przeszłości i odzyskać tych, którzy zostali wyrwani z naszej ‘rodziny’ z powodu wygnania i prześladowań? Wielu potomków Żydów już puka do naszych drzwi, prosząc o pozwolenie na wejście. Wszystko, co musimy zrobić, to przekręcić gałkę, podważyć wejście i przyjdą.

Rzeczywiście, ten rodzący się proces już trwa. Za zgodą rządu izraelskiego Shavei Israel przywiózł ponad 4000 Bnei Menasze z Indii oraz kilkunastu młodych chińskich Żydów do Jerozolimy.

Kiedy patrzymy w przyszłość, gdy ten trend nabiera tempa, jasne jest, że naród żydowski będzie jednym narodem o wielu twarzach, o wiele liczniejszym i bardziej zróżnicowanym, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić na początku XXI wieku.

Zamiast obawiać się tej prognozy, powinniśmy ją przyjąć, ponieważ ludność żydowska będzie silniejsza pod względem demograficznym i duchowym.

Nie jest to forma „działalności misyjnej”. Przecież idea nie polega na wychodzeniu i przekonywaniu nieprzekonanych, ale raczej na otwieraniu drzwi tym, którzy już nas szukają. Oczywiście nie wszyscy zdecydują się to zrobić. Ale sam akt zaangażowania się w pomoc takim ludziom stworzy w nich większą miłość do Izraela i żydowskich społeczności. Nawet jeśli wolą pozostać oddanymi katolikami w Madrycie lub dumnymi protestantami w Nowym Meksyku.

Kultywując ich identyfikację z żydowskimi korzeniami, czy to w sposób kulturowy, intelektualny, czy duchowy, rozszerzymy liczbę osób, które patrzą ciepło i sympatycznie na Żydów i Izrael.

Ale możemy i powinniśmy celować wyżej. Rozmiar ma znaczenie, czy to w koszykówce, biznesie czy dyplomacji. Aby zmienić świat i sprostać naszej narodowej misji jako Żydów, potrzebujemy znacznie większego i bardziej zróżnicowanego „zespołu” do dyspozycji, jednego z rozbudowanym grafikiem i silną ławką. Innymi słowy, potrzebujemy więcej Żydów.

Musimy także zacząć postrzegać różnorodność jako coś, co jest nie tylko dobre, gdy budujemy nasz krajowy portfel. Jest to oznaka siły dla narodu żydowskiego, którego nie wszyscy wyglądamy podobnie, myślimy podobnie lub mają takie samo tło, a nawet kolor skóry.

Tak więc, gdy coraz większa liczba potomków Żydów na całym świecie udaje się w długą podróż do domu. Witajmy ich z otwartymi ramionami, ponieważ to jeszcze bardziej wzbogaci skomplikowany gobelin naszych ludzi.

FUNDAMENTALNY FREUND: BUDOWA MUZEUM ALIJI

Jeśli spojrzymy wstecz patrząc na ostatnie 70 lat, zobaczymy wyraźnie, że niektóre z najbardziej poruszających momentów naszego narodu były tymi, które dotyczyły ratowania żydowskich społeczności diaspory. Ale ile młodsze pokolenie zna lub w pełni docenia te niezwykłe opowieści?

W annałach współczesnej historii żydowskiej niewiele opowieści jest tak epickich, jak i inspirujących, jak zesłanie wygnańców z czterech krańców ziemi.

Od czasu odrodzenia państwa Izrael w 1948 roku ponad 3,2 miliona imigrantów dotarło do brzegów Ziemi Świętej z ponad 100 krajów na całym świecie. Niektórzy przybyli tutaj, uciekając przed prześladowaniami. Innych motywowało syjonistyczne marzenie, przekonanie religijne lub ożywione nadzie na stworzenie lepszego życia dla siebie i swoich rodzin.

Continue reading “FUNDAMENTALNY FREUND: BUDOWA MUZEUM ALIJI”

BNEI ANUSIM: Odkrywanie żydowskiej historii i przeznaczenia w Ameryce Łacińskiej

“Zapis genetyczny DNA przekazuje, że anusim czyli, Żydzi którzy byli zmuszeni do zmiany wiary i ukrywnia swojego Judaizmu a także ich potomkowie – przybyli do Ameryki Łacińskiej niezwykle liczebnie”.

W ostatnich latach, potomkowie hiszpańskich i portugalskich Żydów zwanych też Bnei Anusim, którzy przemocą zostali „nawróceni” na inną wiarę, powracają coraz częściej i liczebniej do naszego ludu. Spekulowano już wielokrotnie na temat potencjalnego zasięgu tego zjawiska w Ameryce Środkowej i Południowej.

Jednakże teraz, dzięki wynikom poważnej nowej ankiety genetycznej, wszystko stało się jasne i nie trzeba już spekulować.

W artykule opublikowanym 19 grudnia w „Nature Communications”, międzynarodowy zespół genetyków przedstawił zapierające dech w piersiach odkrycia zapisane w DNA.

Continue reading “BNEI ANUSIM: Odkrywanie żydowskiej historii i przeznaczenia w Ameryce Łacińskiej”

Fundamentalnie FREUND: Operacja MenaszE 2017

Do Izraela niedawno przyleciała pierwsza grupa ze stanu Mizoram z północnych Indii. Te 102 osoby z plemienia Bnei Menasze właśnie rozpoczęło swoje życie w Ziemi Obiecanej. I tak rozpoczęła się Operacja Menashe 2017. Zainicjowana przez Shavei Israel, organizację założoną i prowadzoną przy wsparciu Ministerstwa Absorpcji Izraela.
Z Bożą pomocą, w ciągu najbliższych 12 miesięcy, Shavei Israel pomoże innym 600 Bnei Menasze wrócić do Syjonu – do państwa z którego 27 lat wcześniej zostali wygnani.

Zwykle tętniąca życiem hala przylotów na lotnisku Ben Guriona tym razem była jeszcze bardziej pochłonięta emocjami. Emigranci zaraz po wylądowaniu wpadli w ramiona krewnych i przyjaciół z którymi rozdzielenie byli przez kilkanaście lat. Wśród radujących się ponownym spotkaniem był Menachem Menashe, który zrobił aliję w 2006 roku, a który teraz wreszcie zobaczył się z siostrą i jej dużą rodziną. Był też młody mężczyzna o imieniu Ariel promieniejący na widok swojej narzeczonej, która przyjechała razem z rodzicami. Niebawem wezmą ślub! Był Lyon Fanai, komputerowiec, który sprowadził się z żoną i dwoma synami. I było wiele innych osób, które szczęśliwe dotarły do celu podróży.
Bez względu na wyczerpanie widoczne na ich twarzach, imigranci śpiewali wesołe piosenki wypełniając sale swoją radością. Energicznie tańczyli w dużym kole krzycząc “Am Israel Chai” nawiązując słowami do Księgi Jeremiasza, rozdziału 31: “Synowie zwracają się do swoich granic.” Duże niebiesko-białe flagi zostały rozwinięte, a liczni świadkowie dołączyli do wspólnej zabawy. Continue reading “Fundamentalnie FREUND: Operacja MenaszE 2017”

Zasadniczo FREUND: Spotkanie z papieżem Franciszkiem

Tekst ukazał się w izraelskiej gazecie „Jeruzalem Post”, do której pisze założyciel Shavei Israel Michael Freund. (Jeruzalem Post 03.08.2016)

Niezależnie od tego, co Kościół uczynił wobec nas na przestrzeni wieków, Żydzi przetrwali i powrócili do naszej Ziemi, by ponownie swobodnie wielbić Stwórcę w Jerozolimie.

W tę ostatnią niedzielę w dużej eleganckiej sali w samym sercu Krakowa, w Polsce, niespodziewanie wziąłem udział w dość niewyobrażalnym wydarzeniu: w spotkaniu z papieżem.

Grupa kilkunastu Żydów, na czele z niezastąpionym naczelnym rabinem Polski Michaelem Schudrichem, otrzymała możliwość spotkania z papieżem, który zaledwie dwa dni wcześniej złożył bardzo nagłośnioną przez media wizytę w obozie zagłady Auschwitz.

Po zebraniu się poza rezydencją arcybiskupa podczas popołudniowej ulewy zostaliśmy poprowadzeni przez wielki dziedziniec i podjęci w pałacowych wnętrzach.

Portrety różnych osobistości kościelnych zdobiły ściany i wydawały się nieco zdziwione patrząc na zaproszoną grupę ubranych w kipy Żydów.

Podczas gdy papież stał w sąsiednim pokoju, machając przez okno do tłumu wielbiących go Polaków, członkowie naszego zgromadzenia ustawili się w powitalnej linii tak, jak to zwykło się czynić na weselu lub na Bar Micwie. Continue reading “Zasadniczo FREUND: Spotkanie z papieżem Franciszkiem”

Młoda Polska Żydówka w Jerozolimie. Powrót do domu Basi Wieczorek

Basia-from-Poland-Jpost-300x209Minęło prawie dwa lata od kiedy Batya Wieczorek zrobiła aliję. Ale niezależnie od tego, kogo spotyka pierwsza reakcja swojego rozmówcy na wieść, że Basia pochodzi z Polski jest zawsze taka sama. Zaczyna się od mocnego zaskoczenia, potem jest lekkie niedowierzanie, a na koniec podziw i uznanie.

“To trudne” mówi Wieczorek z figlarnym uśmiechem. Osoby anglojęzyczne myślą, że jest Izraelką. Izraelczycy są przekonani, że jest Amerykanką. Gdy wreszcie staje się jasne jaki jest jej kraj pochodzenia wszystko nagle się komplikuje.

“Kiedy mówię, że jestem z Polski, większość nie wierzy mi. Wszyscy są przekonani, że nie jest możliwe, by być Żydem w Polsce.” Będąc zmuszona do prowadzenia tej samej rozmowy niezliczone ilości razy, Batya postanowiła, że najłatwiejszą drogą jest od razu uprzedzać nieunikniony grad pytań. „Od razu zapewniam rozmówców: Tak, jestem polską Żydówką i by nią być nie musiałam zrobić konwersji. Tak, moi dziadkowie przeżyli Zagładę. Tak, zdecydowali się pozostać w Polsce po wojnie. Dziwne, prawda?” Tłumaczy ludziom. „Zwykle uśmiechają się do mnie i mówią: Wow, dzięki za odpowiedzi na wszystkie moje pytania w jednym zdaniu!”.

W umysłach większości Żydów, Polska jest jednym dużym cmentarzem, miejscem, które zawsze będzie związane z tragiczną historią Holokaustu. Rzeczywiście, przed II Wojną Światową Polska była domem dla największej społeczności żydowskiej w Europie. Żyło w niej ponad trzy miliony Żydów. Cieszyli się bogatym życiem społecznym, kulturowym i religijnym. Ale tysiącletnia obecność Żydów w Polsce została niemal całkowicie zmieciona z ziemi przez Hitlerowców, którzy wymordowali  ponad 90 procent żydowskich mieszkańców tego kraju. Continue reading “Młoda Polska Żydówka w Jerozolimie. Powrót do domu Basi Wieczorek”

Freund zasadniczo: Ważna lekcja z Szulchan Aruch o jedności żydowskiej

By the picture: Pomimo wielkiego znaczenia "Szulchan Aruch" nadal pozostaje nieznany dla wielu Żydów.
Pomimo wielkiego znaczenia “Szulchan Aruch” nadal pozostaje nieznany dla wielu Żydów.

W tym roku mija 450 rocznica opublikowania jednej z najważniejszych żydowskich książek współczesnych czasów. Jej naukowe przesłanie było tak wpływowe, że nadal służy jako jeden z filarów wiary, norm i wartości naszych ludzi.

Niemniej jednak, pomimo jego ogromnego wpływu na prawo żydowskiego, Szulchan Aruch (po hebrajsku “ustawiony stół”) pozostaje w dużej mierze nieznany większości współczesnych Żydów.

W rzeczywistości, całe pokolenie świeckich Izraelczyków zostaje wychowana bez jakiegokolwiek wzmianki o tekście, nie mówiąc już o próbach uchwycenia go i zrozumienia jego znaczenia. Ta sytuacja rozpaczliwie potrzebuje zmiany.

Szulchan Aruch został napisany przez rabina Josefa Karo. Podczas wypędzenia Żydów z Hiszpanii w roku w 1492 jego rodzina również została wygnana z kraju. On sam był wtedy jeszcze dzieckiem. Ostatecznie osiadł w Safed, w północnym Izraelu i był jednym z najwybitniejszych uczonych w swoim pokoleniu. Podzielony na cztery sekcje, Szulchan Aruch obejmuje wszystko co najważniejsze. Od prawa przez małżeństwo i modlitwę po szkody finansowe. Książka po raz pierwszy została wydrukowana w 1565 roku w Wenecji przez wydawnictwo Giovani di Gara – nie-żydowskiego hebraisty. Była to destylacji prawa żydowskiego spisana na podstawie poprzedniej pracy rabina Karo zwanej Beit Yosef.

Pomimo wielkiego znaczenia “Szulchan Aruch” nadal pozostaje nieznany dla wielu Żydów.

Continue reading “Freund zasadniczo: Ważna lekcja z Szulchan Aruch o jedności żydowskiej”

Czy nie doceniamy już dzisiaj Ściany Płaczu?

Stoi tam w milczeniu, zamyśleniu, jak wartownik pilnujący swojego stanowiska, ukazując swoją siłę podkreśla tragiczny sens historii i wywołuje nasze najgłębsze tęsknoty związane z żydowskim losem.

To najbardziej znane miejsce w całej Jerozolimie, jest symbolem, który głęboko rezonuje w sercu wszystkich tych, którzy czują ciepło jego dotyku.

Rzeczywiście, tym z nas, którzy urodzili się po niezwykłych wydarzeniach wojny sześciodniowej w 1967 roku, trudno jest wyobrazić sobie czas, gdy Ściana Płaczu była skalana, niedostępna i marniała pod obcym panowaniem.

Odwiedzamy ją, gdy chcemy, możemy zmawiać każdą modlitwę i pochwałę lub wylać tyle łez, ile nasze serce zapragnie.

Niemniej jednak, było to zaledwie 48 lat temu, w dniu 28 dnia hebrajskiego miesiąca Ijar, gdy ten starożytny relikt okresu Świątyni wrócił do naszych rąk. To wydarzenie upamiętniamy każdego roku jako Jom Jeruszalaim (Dzień Jerozolimy).

Ale na ile tak naprawdę doceniamy i pielęgnujemy tę Ścianę Świątyni? Obawiam się zadać to pytanie, czy przypadkiem nie zapominamy ją cenić?

Oczywiście, Wzgórze Świątynne, które znajduje się powyżej muru, to nasze najświętsze z najświętszych świętych miejsc i przewyższa swym znaczeniem samą Ścianę. I musimy dążyć do dnia, gdy będziemy naprawdę swobodnie mogli wchodzić tam, wolni od politycznych ograniczeń. Continue reading “Czy nie doceniamy już dzisiaj Ściany Płaczu?”

Gaon z Wilna a Żydowskie Przeznaczenie

W tym miesiącu obchodzimy rocznicę śmierci jednego z najwybitniejszych z ludzi, jacy stąpali po kuli ziemskiej w przeciągu ostatnich kilkuset lat – człowieka, który wywarł ogromny wpływ na Żydów i Państwo Izrael.

Dwieście piętnaście lat temu, dziewiętnastego Tiszri (w tym roku data ta wypadała, według gregoriańskiego kalendarza, na piątego października), podczas dni Chol Hamoed Sukkot, Rabin Elijah Gaon (po hebrajsku „gaon” znaczy geniusz) z Wilna, zwrócił swą duszę swemu Stwórcy.

Większość współczesnych Żydów słyszała o tym niezwykłym uczonym, o jego ogromnej erudycji i absolutnym oddaniu żydowskiej wiedzy i nauce.

Niewiele jednak osób świadomych jest tego, że Gaon z Wilna stworzył intelektualne, duchowe i fizyczne podstawy dla odrodzenia się a żydowskiego państwa. Zrobił to sto lat przed tym jak   Teodor Herzl wzniósł sztandar politycznego syjonizmu.

W świetle co poniektórych wyzwań stojących przed Izraelem w polityce międzynarodowej, warto zapoznać się z opracowaną przez Gaona rewolucją; jego pisma stanowią bardzo aktualną dziś dla nas lekcję.

Continue reading “Gaon z Wilna a Żydowskie Przeznaczenie”