Unikalna koncepcja szczęścia w miesiącu Adar

Kiedy świętujemy Purim? Pierwsza Miszna w traktacie pod tytułem „Megila” w Talmudzie Babilońskim jednoznacznie wyjaśnia: “Megila jest czytana 14-go dnia miesiąca Adar w nieogrodzonym mieście a w mieście otoczonym murem 15-tego dnia miesiąca Adar”. Miszna wyjaśnia dalej, że w niektórych przypadkach można przeczytać Megilę również 13, 12, a nawet 11 dnia miesiąca Adar. W jakich okolicznościach? Na przykład, gdy miasto nie ma rabina lub przywódcy, który jest biegły w czytaniu Megili, wtedy można wysłuchać Megilę w dzień targowy (poniedziałek lub czwartek) i zbierać się w dniu, w którym zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie mógł przeczytać Megilę. Gemara w traktacie „Megila” podaje także uzasadnienia dlaczego mamy różnicę w świętowaniu i czytaniu Megili 14 i 15 dnia miesiąca Adar w zależności od miasta otoczonego murem. Można też wyciągnąć wniosek z tego traktatu, że oprócz tych pięciu podanych dat, Megila nie może być czytana.

Jednakże Talmud Jerozolimski ma inne stanowisko w tej sprawie. W stuleciach po napisaniu Miszny w Twerii pod koniec II wieku naszej ery pojawiły się dwa ośrodki żydowskiej nauki, Babilonia i północny Izrael. Babilonia (dzisiejszy Irak) miała nowoczesne akademie już od setek lat. Była tam też duża i intelektualnie rozwinięta społeczność żydowska. W Izraelu również był silny ośrodek studiów żydowskich, który zaprocentował powstaniem Talmudu Jerozolimskiego. Mimo, że Talmud Babiloński pojawił się 400 lat po napisaniu Miszny, to właśnie ten Talmud cieszy się dzisiaj większym autorytetem.

Według Talmudu Jerozolimskiego można czytać Megilę przez cały miesiąc Adar, ponieważ cały miesiąc reprezentuje czas zbawienia. Talmud podaje dowód cytując samą Megilę. W dniu, w którym los Żydów został odmieniony na lepsze i zostali wybawieni od bliskiej śmierci, Żydzi przeżywali radość i roztaczali na wszystkich pogodę ducha i rozszerzyli tę radość na “miesiąc, który zmienił się z bólu serca w radość, z żałoby w radosne święto” (Estera 9:22). Purim jest obchodzony nie tylko w dniu, w którym miało miejsce historyczne wydarzenie, ale nawet przez cały miesiącu, w którym wydarzył się cud. Znajduje to odzwierciedlenie w słynnej Misznie, która stwierdza: “kiedy przychodzi Adar, zwiększamy naszą radość”.

Idea ta ma praktyczne implikacje w prawie żydowskim, zgodnie z kodeksem żydowskiego prawa (Shulchan Aruch 688: 7). „Kto wyrusza w podróż i nie będzie mógł znaleźć Megili do przeczytania 14 dnia miesiąca Adar, może przeczytać ją nawet na początku miesiąca”. Stanowisko to zostało potwierdzone przez Rema, który stwierdził, że to rzeczywiście był zwyczaj w Krakowie. Dodał on, że jeśli jednak podróżnik znajdzie Megilę 14 dnia miesiąca Adar, to powinien ją ponownie przeczytać.

Przekonanie, że miesiąc, w którym przypada święto, ma znaczenie odnajduje odzwierciedlenie w prawie żydowskim w odniesieniu do miesięcy Nisan (Pesach) i Tiszrej (Rosz Haszana, Jom Kipur i Sukot), gdzie smutne modlitwy (tachanun), które są zwykle mówione, zostają ominięte, by zachować świąteczną atmosferę. Zwyczaj ten jednak nie dotyczy całego miesiąca Adar, podczas którego zmawiamy codzienną smutną modlitwę zwaną tachanun. Mimo to rabini uznali, że mamy uznać szczególny status całego miesiąca Adaru, zaczynając już od Rosz Chodesz. Jest to miesiąc szczęścia i radości. Powinniśmy zatem zaplanować nasze sprawy sądowe i tym podobne na miesiąc Adar. Albowiem zapisane jest w Szulchan Aruch Orach Chaim 688: 1: “Należy rozwiązywać sprawy sądowe w miesiącu Adar, ponieważ ręka Izraela jest wtedy silna”.

Próbując zrozumieć naturę tej “szczególnej fortuny” lub szczęścia w tym miesiącu, Rabi Melamed w swojej książce Peninei Halacha (Zmanim, rozdział 14) wyjaśnia, że ​​nie ma zbiegów okoliczności na świecie i że każde wydarzenie ma swoją naturę i charakter. Skoro miesiąc Adar, w którym wydarzył się Purim był godny, aby pomieścić cud Purimowy, to jest to znak, że miesiąc ma specjalną segulę (moc), aby zamienić zło w radość. Na świecie zawsze jest radość, powinniśmy zawsze być szczęśliwi; jednak, ponieważ oprócz radości istnieje również zło i cierpienie, a więc radość jest niepełna.

Gdy miesiąc posiada moc przekształcania zła w radość, wówczas doświadczamy prawdziwej i pełnej radości! Ten miesiąc daje nam wgląd w to, jak wygląda czas odkupienia, kiedy już nie będziemy mieli mieszaniny radości i smutku, szczęścia i cierpienia. Zamiast tego będzie kompletna i doskonała simcha – radość. Z tego powodu radość Purimu przenika na cały miesiąc, podczas którego w każdym pokoleniu od nowa odczuwamy blask cudu Purimowego.

Ta myśl oczywiście nie dowodzi, że w miesiącu Adar w obecnych czasach jest możliwa doskonała radość. Jesteśmy niestety świadkami wielkiej tragedii, niezależnie od daty w żydowskim kalendarzu. Niemniej jednak, pojęcie większej radości w tym miesiącu dzięki świętu Purim wystarczy, aby choć częściowo zmienić nasze nastawienie i zwiększyć naszą radość w tym miesiącu.

Miejmy nadzieję, że pewnego dnia doświadczymy pełnej, doskonałej radości Adaru i ogarnie ona nasze całe życie i przeniknie na cały świat.

Paraszat Ki Tisa – Odpowiedź na ostatni kryzys

“A w dniu pamięci będę pamiętać”

Tymi złowieszczymi słowami Bóg zakańcza epizod związany ze stworzeniem przez Izraelitów złotego cielca. Nie jest to zwyczajna odpowiedz na grzech i wykroczenie. Jednocześnie Bóg pozostawia tu otwarte drzwi na rozliczenie się w przyszłości. Bóg mówi, że zapamięta teraz każdy szczegół tego wydarzenia i jeśli za rok Izrael znów będzie grzeszyć, ten grzeszny epizod będzie dodatkowo wzięty pod uwagę.

Pamięć Boga jest absolutna. Jeśli Mojżesz zapewnił sobie chwilę wytchnienia w Bożym gniewie, to tylko tymczasowo. Naród Izraela powinien wiedzieć, że spotka ich dzień, w którym będą i musieli być gotowi na policzenie się z ich grzechami. To rozliczenie przychodzi zaraz po grzechu wysłanników, którzy przywieźli złe wieści o Ziemi Izraela. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że kara została skumulowana, ponieważ Bóg nigdy nie zapomniał o doświadczeniu z Synaju i grzechu złotego cielca.

Pamięć jest błogosławieństwem i przekleństwem. Pamięć Boga tym bardziej. Kiedy wspominamy wydarzenia z naszego życia, korzystamy z tego doświadczenia by w przyszłości podejmować bardziej świadome decyzje. Wszyscy znamy cytat przypisywany filozofowi George’owi Santanaya: Ci, którzy nie pamiętają o przeszłości, są skazani na jej powtarzanie. Zatem pamięć może nam pomóc przesterować nasze myśli i działania ku lepszej ścieżce.

Ale pamięć może nas także sparaliżować, uniemożliwiając nam wypróbowanie nowych doświadczeń lub wykonanie szczególnie ciężkich zadań. Jeśli pamiętamy każdą emocję, którą ostatnio mieliśmy związaną z wykonywaniem tego zadania, strach nami zawładnie i możemy zostać sparaliżowani. Tak więc Bóg w swojej nieskończonej mądrości daje nam odpowiednią ilość pamięci, którą zrównoważył odpowiednią ilością naszego zapominalstwa.

Pamiętamy doświadczenie rządów reżimów. Nie możemy otrząsnąć się z poczucia bezradności i rozpaczy, które nas ogarniało, gdy byliśmy zależni od kaprysów autokratów i tyranów. Pamięć ta wspiera nasze obecne działania i szacunek do posiadanej demokracji, nawet jeśli nie zgadzamy się z każdą powstałą decyzją. Wiemy, że to, co mamy, jest nieskończenie lepsze od tego, co mieliśmy, i za to jesteśmy wdzięczni.

Jednakże, kiedy nasza pamięć jest zbyt dobra, zaczynamy identyfikować wzorce z przeszłości, wypowiedzi i działania, które niesamowicie przypominają nam mroczną przeszłość, kiedy niuanse i złożoność ustąpiły miejsca linii partyjnych i kontroli myśli.

My w Polsce musimy pamiętać, że rząd to błogosławieństwo, ale także wielka odpowiedzialność. Musimy widzieć te wydarzenia zawsze w perspektywie i dziękować Bogu, że żyjemy w czasach demokracji i celem rządzących jest zapewnienie pokoju i dobrobytu wszystkim obywatelom.

Jednocześnie, gdy widzimy niesprawiedliwość, musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby ją wykorzenić. Kiedy słyszymy tropy ekstremizmu, populizmu i prostych sloganów, które generalizują i nie reprezentują różnorodnych poglądów współobywateli, musimy zmobilizować się i walczyć o styl życia i wartości, które cenimy.

Mówię to w odpowiedzi na kolejną rundę polsko-izraelskiego napięcia, tym razem w wyniku prowokacyjnego i nieprzydatnego oświadczenia izraelskich polityków.

Skoro my Żydzi byliśmy słusznie wzburzeni wmawianiem domniemanej bezwzględnej niewinności każdego Polaka podczas Holokaustu, jak możemy nie być tak samo wzburzeni dokładnie odwrotną skrajnością. W rzeczywistości jeszcze to jeszcze gorsza skrajność, gdy ktoś sugeruje, że każdy Polak jest zaprogramowany na antysemityzm!!!

Czy pan Katz (pod którego, byłem wielkim wrażeniem, gdy był ministrem transportu) naprawdę wierzy, że dziś każdy Polak wysysa antysemityzm z mlekiem matki? Jestem pewien, że nie wierzy w to, ale to prowadzi mnie do jeszcze bardziej skandalicznego wniosku – polityka to polityka i pewne rzeczy trzeba powiedzieć, aby zdobyć punkty polityczne.

Czytałem izraelski raport informacyjny, który twierdził, że po tym kryzysie “wszyscy są wygranymi”. Przywódcy obu krajów dobrze wypadli wobec swojej nacjonalistycznej grupie wyborców i jak to bywa przyjęte w polityce, uważa się, że wszyscy są zadowoleni z rezultatów.

Otóż Nie.

Żydzi w Polsce cierpią. Polacy w Polsce cierpią. Prawda cierpi. Niuanse i wrażliwość na tym ucierpiały. A pamięć cofa się do impulsu i politycznej korzyści. Ogromna szkoda.

Kto pamiętał? Joshua! Przeżył pierwsze wolne pokolenie i rozpoznał pułapki z tym związane. Uznał, że powierzchowne frazesy nie będą akceptowane przez Boga ani przez naród. Pamiętał o przeszłości, ale był gotów przewidzieć jeszcze lepszą przyszłość. Tak też uczynił, a zatem módlmy się. Niechaj nasi przywódcy nie popadają w pułapkę populizmu czy upolitycznienia; niech nasi liderzy będą pełni mądrości i prawdy, a dwa kraje, które mają tyle historii i wspólnego dziedzictwa, znajdą sposoby na naprawienie ran i zbudowanie jaśniejszej przyszłości.

Parshat Trumah – Zawsze!

Trudno sobie wyobrazić, że Bóg rzeczywiście nakazał synom Izraela zbudować dom, aby on miał gdzie siedzieć, odpoczywać, jeść, wąchać, oglądać – to nie są Boskie cechy. On nie ma ciała ani też ludzkich potrzeb. Jestem pewien, że Mojżesz o tym wiedział, jak również mędrcy, kapłani i prawdopodobnie wszyscy Izraelici byli świadomi tego niepodważalnego faktu. Nigdy nie mieli żadnego powodu, aby wierzyć w cielesność Boga. Tora z całą pewnością nie popiera idei fizycznego Boga nawet gdy czasami używa eufemizmu o “wyciągniętej ręce Boga” oraz “rozdętych nozdrzach”.

Jeśli tak, to dlaczego nakazali budowę domu z tak wieloma cechami fizycznymi? Po co ustawiono „kaporet” – czyli złote wieko Arki Przymierza jako tron, “szulchan” – stół do jedzenia, lampę – “menora”, by dawała światło, ołtarz “mizbeach”, aby pachniało na nim kadzidło?

Maimonides w swoim “Przewodniku dla zakłopotanych” wyjaśnia, że ludzie nie są w stanie poradzić sobie z radykalnymi przemianami z jednej skrajności w drugą. Byli przyzwyczajeni do fizycznych bogów, świątyń fizycznych, złotych tronów i słodko pachnących kadzideł, więc Bóg ustąpił i miał nadzieję, że zmodyfikowana wersja doświadczenia w Świątyni pomogłaby im podążyć właściwą ścieżką.

Inne podejście mówi, że Izraelici byli bardziej zaawansowani niż ich egipscy panowie. Rozumieli bezcielesność Boga i zaakceptowali pojęcie niewidzialnego Boga strzegącego ich i czuwającego nad nimi; niemniej jednak potrzebowali czegoś więcej. Potrzebowali symbolu Boga, znaku, że niewidzialny Bóg, w którego wierzyli i do którego modlili się, któremu składali w ofiary – słyszy ich, akceptuje i uśmiecha się do nich.

Zawsze!

W tym celu opracowano plan. Świątynia zostanie zbudowana na podobieństwo wszystkich politeistycznych świątyń tamtych czasów, ale z pewną różnicą. Ta różnica będzie zrozumiała tylko dla nielicznych wybranych, kapłanów. Najświętsza komnata będzie dostępna tylko raz w roku i jedynie dla najwyższego kapłana. Kamienne tablice będą przechowywane w świętej arce, ale nikt nie będzie miał do nich dostępu.

Co to za świątynia? Po co budować dom Boży, w którym żaden z wiernych nie może zobaczyć cudów, które się w nim znajdują? Odpowiedź była taka, że ​​celem Świątyni nigdy nie było pomieszczenie Boga, ani też nie było skupieniem ducha Bożego w jednym miejscu. Chodziło raczej o to, aby każdy Izraelita wiedział, że Bóg usłyszał, zobaczył, odpowiedział i roztoczył swoje światło na swój lud. W związku z tym istnieje kilka ważnych wersetów, które odzwierciedlają przekaz zawarty w świątyni:

25:30 Będziesz ZAWSZE kładł na stole przede Mną chleby pokładne.

27:20 Ty rozkażesz Izraelitom, aby przynieśli do świecznika oliwę czystą, wyciśniętą z oliwek, dla ciągłego podtrzymywania światła w lampie ustawicznie i ZAWSZE.

 28:29 W ten sposób Aaron będzie nosił imiona synów Izraela, wypisane na pektorale dla zasięgania wyroczni, na swym sercu, gdy będzie wchodził do Miejsca Świętego, aby pamiętał przed Panem ZAWSZE.

28:38 I będzie on na czole Aarona, ponieważ Aaron poniesie uchybienia popełnione przy ofiarach, które będą składać Izraelici, i przy wszystkich świętych darach. A będzie na jego czole ZAWSZE dla zjednania mu łaski w oczach Pana.

29:38 A oto z czego będziesz składał ofiarę, dwa roczne baranki codziennie i ZAWSZE.

30:8 A gdy Aaron zapali o zmierzchu lampy, zapali również kadzidło, które będzie spalane ZAWSZE przed Panem poprzez wszystkie wasze pokolenia.

Zawsze!

 W tym słowie zawiera się tajemnica Świątyni, nie w cudach i nie cielesnej obecności Boga w danym miejscu. Przeciwnie, wszyscy w Izraelu odczuwali obecność Boga, ponieważ wiedzieli, że chociaż chwała Boga wypełnia cały świat, specjalne miejsce zostało stworzone dla Am Israel – narodu Izraela. Miejsce w całości uznane za święte i uświęcone „mikdasz”! To miejsce, jeśli będzie należycie szanowane, jeśli będzie szanowane za to, czym jest – to miejsce będzie dla dzieci Izraela przypomnieniem, że Bóg ZAWSZE słucha, odpoczywa, czuje, odpowiada i czuwa nad swoim narodem.

Zawsze!

To słowo umyka człowiekowi. Ono istnieje jedynie w królestwie Boga, uważamy że należy do idealnego, niebiańskiego świata. Być może jednak przesłanie Świątyni – Mikdasz, ma stale i ZAWSZE przypominać nam o miłości Boga do Jego narodu, o współczuciu dla Jego ludu, o nierozerwalnym przymierzu, które On zawarł ze Swoimi dziećmi.

Parszat Jitro – “Baruch ha-Szem”: Odwieczne przesłanie

Gdy dwaj Żydzi spotykają się na ulicy i pierwszy mówi: cześć, jak się masz? Drugi zazwyczaj odpowiada typowo – “baruch ha-Szem” – błogosław Boga. Ta całkowicie normalna wymiana słów. Znajduje swoje korzenie w paraszy tego tygodnia. W tej niezwykle istotnej paraszy Bóg objawia dzieciom Izraela ich misję w świecie i przekazuje im Dziesięć Przykazań. Jest jednak zaskakujące, że pierwszą osobą, która wypowiedziała słowa “baruch ha-Szem”, nie był Żyd!

Wielu komentatorów uważa ponadto, że on nigdy nie został żydem! Jak to możliwe, że najpowszechniej używane pozdrowienie i wyraz pokoju oraz uznania Boga: „baruch ha-Szem” nie wypowiedział i nie nauczył nas najpierw Mojżesz, Aaron, Jozue lub też ktokolwiek z obozu Izraelitów?

Continue reading “Parszat Jitro – “Baruch ha-Szem”: Odwieczne przesłanie”

Parszat Jitro – “Baruch ha-Szem”: Odwieczne przesłanie

Gdy dwaj Żydzi spotykają się na ulicy i pierwszy mówi: cześć, jak się masz? Drugi zazwyczaj odpowiada typowo – “baruch ha-Szem” – błogosław Boga. Ta całkowicie normalna wymiana słów. Znajduje swoje korzenie w paraszy tego tygodnia. W tej niezwykle istotnej paraszy Bóg objawia dzieciom Izraela ich misję w świecie i przekazuje im Dziesięć Przykazań. Jest jednak zaskakujące, że pierwszą osobą, która wypowiedziała słowa “baruch ha-Szem”, nie był Żyd!

Wielu komentatorów uważa ponadto, że on nigdy nie został żydem! Jak to możliwe, że najpowszechniej używane pozdrowienie i wyraz pokoju oraz uznania Boga: „baruch ha-Szem” nie wypowiedział i nie nauczył nas najpierw Mojżesz, Aaron, Jozue lub też ktokolwiek z obozu Izraelitów?

Continue reading “Parszat Jitro – “Baruch ha-Szem”: Odwieczne przesłanie”

Parasza Bo – Dajmy światłu się przebić

W kulminacyjnym punkcie dramatu rozgrywającego się miedzy Mojżeszem i Faraonem, w trakcie kolejnych plag, Tora przerywa opowiadanie i wtrąca w nie pozornie banalny i nudny wykład o tym, jak należy poświęcić księżyc w nowiu. “A Bóg przemówił do Mojżesza i Aarona w ziemi Egipskiej, mówiąc: ten miesiąc jest dla ciebie pierwszym miesiącem, pierwszy z miesięcy roku”.

Po co przerywać nam historię, wtrącając niepotrzebne detale i pozostawiać nas w zawieszeniu? Dlaczego nie można jednym ciągiem opowiedzieć historii o plagach i wyjściu z Egiptu? Raszi wyjaśnia nam to wskazując na słowa “w tym miesiącu”. Oznaczają one, że Mojżesz mógł na danym etapie nie zrozumieć koncepcji nowiu. Potrzebował Boga, aby ten fizycznie wskazał mu Księżyc i powiedział jak go konsekrować. Dlaczego Mojżesz sam nie mógł tego dostrzec? Ze wszystkich skomplikowanych micwot w Torze tak trudno było Mojżeszowi dojrzeć księżyc i uświadomić sobie, że zaczyna się nowy miesiąc?

Midrasz uwydatnia kryzys, z którym Mojżesz i Aaron z pewnością musieli się zmagać. Bóg zsyła plagi a oni mają kryzys wiary!? Kiedy czytamy o dziesięciu plagach, które Bóg zesłał na Egipt zakładamy, że padły one jedna po drugiej i wszystko rozegrało się w ciągu kilku tygodni. Ale w rzeczywistości, jak sądzi Raszi, był to długi proces trwający co najmniej dziesięć miesięcy!

W tym czasie Izraelici nadal cierpieli! Mojżesz za każdym razem miał nadzieję, że kolejna plaga będzie tą ostatnią. Jednakże Faraon pozostał nieustępliwy! Jak bardzo to musiało zniechęcać Mojżesza, gdy Faraon ciągle stawiał na swoim, Bóg znowu obiecywał: “następnym razem” …!

I tak, przy dziesiątej pladze Bóg raz jeszcze powiedział “następnym razem”. “A Bóg przemówił do Mojżesza, mówiąc: jeszcze jedna plaga, a wtedy ich uwolni”. Ale kilka wersetów później, zaraz po tym, gdy Mosze pilnie powtórzył boskie słowa i ostrzeżenia Faraonowi, Bóg po raz kolejny mówi: faraon nie chce słuchać …

Ile razy Mojżesz mógł przejść przez ten sam proces? Kiedy nadejdzie wreszcie odkupienie? Mojżesz i Aaron zostali otoczeni ciemnością Egiptu. W tym mroku zaczęli tracić nadzieję.

Potem nadchodzi dwunasty werset i Bóg mówi do Mojżesza, że jutro jest “rosz chodesz” to znaczy, że czyli pojawi się księżyc w nowiu i zacznie rozświetlać horyzont nad Egiptem.

Mojżesz już sam nie potrafił dostrzegł tej iskry światła i nadziei, bo jego umysł był zbyt przyćmiony ciężkim doświadczeniem w Egipcie. Był zbyt przygnębiony, aby w tej otchłani pozwolić sobie na wpuszczenie światła.

Wobec tego Bóg uczy go jak dostrzec światło nowiu. Po prostu: „Patrz i uświęć”.

Raszi zapytał retorycznie: w jaki sposób Mojżesz mógł ujrzeć księżyc w ciągu dnia, skoro Bóg rozmawiał z Mojżeszem tylko w dzień? Raszi podsuwa nam odpowiedź, że Bóg przemówił do Mojżesza tuż przed zachodem słońca, zaraz przed zapadnięciem mroku i wtedy naprawdę można zobaczyć iskrę nowiu.

Tą metaforą Raszi chce nam przekazać, że Mojżesz, który reprezentuje Izrael wahał się i walczył ze sobą o utrzymanie wiary i  kontynuowanie zmagań w imię Boga. Szczególnie, gdy robi się ciemno, jest to czas, kiedy światło może przebłysnąć! W szczególności w momencie kryzysu, kiedy myślimy, że wszystko już przepadło, i że ciemność nad nami zapanuje, wtedy pojawia się moment na odkupienie.

Gdy czujemy, że już całkiem stoimy na krawędzi i pochłania nas ciemność – to jest ten moment, gdy światło może zacząć prześwitywać i zaczyna się odkupienie. Miejmy nadzieję, że podobnie jak Egipt był prototypem niewolnictwa i nienawiści do Żydów, odkupienie i wyjście z Egiptu jest prototypem naszego odkupienia. Zatem pomimo złudzenia, że ogarnia nas ciemność znajdziemy sposób, aby dać szansę światłu księżyca i zacząć proces odkupienia.

 

Parszat Szmot – Proces, proces i jeszcze raz proces

Jak to możliwe, że naród egipski pozwolił faraonowi na zabicie ich własnych sąsiadów, przyzwoitych obywateli, Hebrajczyków? Jak mogli pozwolić na takie niczym nie uzasadnione okrucieństwo i przestępstwo? To pytanie zadał sobie faraon i jego ministrowie. Zastanawiali się jak mogą przeniknąć do umysłów zwykłych ludzi tak, aby Hebrajczycy stali się w ich oczach czymś tak nie istotnym, że można ich się pozbyć i zabić?

Odpowiedzią dla Faraona była ta sama metoda, którą przez tysiące lat posługują się wrogowie Izraela.

Jest nią proces otępiania umysłów, odbierania im spontaniczności i własnego myślenia, tak aby życzenia króla mogły infiltrować umysły i serca przeciętnego Egipcjanina.

Tak jak czytamy w naszej parszy: Lecz rządy w Egipcie objął nowy król, który nie znał Józefa. I rzekł do swego ludu: Oto lud synów Izraela jest liczniejszy i potężniejszy od nas.  Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać. W wypadku bowiem wojny mógłby się połączyć z naszymi wrogami w walce przeciw nam, aby wyjść z tego kraju.

Continue reading “Parszat Szmot – Proces, proces i jeszcze raz proces”

Parasza Waigasz – “A Józef nie mógł już dłużej…”

Punkt kulminacyjny historii Józefa i jego braci ma miejsce w paraszy Waigasz po emocjonalnym przemówieniu Judy. Juda koncentruje się na najbardziej traumatycznym aspekcie ich związku z Beniaminem. Pokazuje Józefowi, że jest gotów oddać życie za swojego młodszego brata niezależnie od tego, że ich ojciec faworyzuje to dziecko. Juda dojrzał do akceptacji tej faworyzacji. Jest gotów złożyć ostateczną ofiarę ze swojego życia, aby jego uprzywilejowany brat mógł powrócić do ojca.

W tym momencie Józef nie może już sobie z tym poradzić; jednak istnieje pewna rozbieżność co do kwestii, z czym on nie może już sobie poradzić.

וְלֹא-יָכֹל יוֹסֵף לְהִתְאַפֵּק, לְכֹל הַנִּצָּבִים עָלָיו, וַיִּקְרָא, הוֹצִיאוּ כָל-אִישׁ מֵעָלָי; וְלֹא-עָמַד אִישׁ אִתּוֹ, בְּהִתְוַדַּע יוֹסֵף אֶל-אֶחָיו. ב וַיִּתֵּן אֶת-קֹלוֹ, בִּבְכִי; וַיִּשְׁמְעוּ מִצְרַיִם, וַיִּשְׁמַע בֵּית פַּרְעֹה. ג וַיֹּאמֶר יוֹסֵף אֶל אֶחָיו אֲנִי יוֹסֵף, הַעוֹד אָבִי חָי.

Józef nie mógł już się powstrzymywać (LEHITAPEK) i wobec wszystkich, którzy tam byli, zawołał: „Niechaj wszyscy stąd wyjdą!” Nikogo nie było z nim, gdy Józef dał się poznać swym braciom.  Wybuchnąwszy głośnym płaczem, tak że aż usłyszeli Egipcjanie oraz dworzanie faraona, rzekł do swych braci: „Ja jestem Józef! Czy ojciec mój jeszcze żyje?”

Rozbieżności w tłumaczeniu słowa “lehitapek” uzasadniają tę dyskusję. Raszi tłumaczy to jako “tolerować”, co oznacza, że ​​Józef nie mógł już dłużej tolerować upokorzenia swoich braci przed egipskimi urzędnikami i robotnikami, którzy go otaczali. W tym rozumieniu Józef panował nad sobą i swoimi reakcjami, ale czuł, że krzywda w oczach Boga jaką Egipcjanie wyrządzili jego braciom była zbyt wielka.

Onekolos, Radak, Rabin Yosef Bechor Shor, Rabin Hirsch i wielu innych komentatorów odczytało to zupełnie inaczej: Józef nie mógł się już powstrzymać i kontrolować swoich emocji. Łzy cisnęły mu się do oczu i chciał podzielić się swoimi emocjami ze swoimi braćmi i dlatego musiał się ujawnić.

Continue reading “Parasza Waigasz – “A Józef nie mógł już dłużej…””

Balansowanie pomiędzy światami – Chanuka

Co jest nie tak z Hellenizmem? Co może być na tyle złego w kulturze greckiej,  że zmusiło to nas do walki w krwawym pocie i we łzach, aby za wszelką cenę odeprzeć Hellenizm. Dlaczego to świętujemy i z jakim cudem to się wiąże?

Czyżby filozofia grecka nie była podstawą zachodniej myśli i kultury? I czy ta kultura nie jest uważana za najbardziej wyrafinowaną, liberalną oraz dotyczącą nowoczesnego społeczeństwa? Pytam więc ponownie, co jest nie tak z Hellenizmem? Cóż jest takiego złego w zanurzeniu się w otaczającej mnie kulturze?

Jestem pewien, że te pytania przenikały obóz żydowski ponad dwa tysiące lat temu, gdy Grecy kontrolowali ziemię Izraela. Nawet wielcy Tanaim byli świadomi pewnych dokonań technologicznych i przełomów, jakie przyniosła nam myśl grecka.

Od Greków dowiedzieliśmy się o filozofii, medycynie, matematyce, polityce, fizyce, metafizyce, geometrii, sztuce, etyce, dramacie, sporcie, kondycji zdrowotnej … lista jest długa.

Czy powinniśmy lekceważyć ich osiągnięcia? Oczywiście, że nie, owszem przyjmujemy je, ale z zastrzeżeniem – ze zrozumieniem, kto jest ponad nami, jaki jest nasz standard i kto prowadzi nas w naszych codziennych działaniach.

Przyjmujemy mądrość, pod warunkiem, że nie wymaga to od nas naruszenia halachy; przyjmujemy kreatywność i ludzką pomysłowość, pod warunkiem, że są one rozumiane w ramach zgodnych z naszym obiektywnym moralnym Wzorem Bożym.

Sztuka jest pięknym medium do pokazania cudownego i estetycznego świata stworzonego przez Boga i jesteśmy błogosławieni, że go widzimy. Ale co, jeśli nadużywamy tej umiejętności i używamy sztuki do profanowania Boga lub profanowania skromności, którą Bóg nam przekazał?

Czy służymy Bogu, gdy wykorzystujemy talenty artystyczne do umniejszania i obiektywizowania słabych i wrażliwych? Ale możesz powiedzieć, że tak dziś żyje nasze społeczeństwo, to jest “normalne”! Czy to jest barometr, jakim mamy kierować się w naszym życiu?

Niska strona hellenizmu polegała na jego wszechstronnej akceptacji norm społecznych i warunków oraz na odrzuceniu tradycji.

Grecka myśl była sceptycznie nastawiona do wszystkiego. Opierał się on częściowo na Sokratesie, który popularyzował dociekliwość, na sceptykach, którzy głosili kwestionowanie wszystkich motywów, zlekceważyli wiarę, wykorzenili wiarę.

Zamiast zaakceptować jakiś absolutny kodeks moralny, Platon wprowadził własne normy społeczne – mówiąc, niech społeczeństwo decyduje o tym, co jest dopuszczalne, a co nie.

Tak więc Dionizos, który mógł być ważnym rytuałem duchowym, stał się zamiast tego zdeprawowanym, hedonistycznym forum niemoralnej działalności.

 

Konkurencja sportowa, która mogła być spełnieniem “pilnowania i ochrony twoich dusz – przykazanie w Torze” – zamieniła się w dreszczyk emocji, krwawą orgię, w której ludzie gromadzili się na arenie i wiwatowali z zapałem, gdy ofiary były zagrożone. Śmierć przegranego stała się rozrywką.

Ostatecznie to nasza postawa oraz wobec kogo czujemy się zobligowani, wyznacza nasz kierunek i być może to jest przesłaniem Chanuki. Nie powinniśmy odrzucać świata, powinniśmy przyjmować naukę itd., Ale jednocześnie – “Pamiętaj przed kim stoisz … zawsze stawiam się przed Bogiem… miej świadomość skąd przyszedłeś i dokąd zmierzasz, a ostatecznie kto będzie twoim sędziom”.

Matitjahu, Juda, Szymon, Elazar, Jonatan, przeciwstawili się “oświeconym” Grekom, którzy wymuszali na Żydach swoją kulturę, religię i moralność. Ogłosili “kto jest za Bogiem, ten idzie z nami” i poprowadzili wojnę na polu bitwy, a także w sercach i umysłach Żydów w owych czasach i wśród nas współczesnych Żydów dzisiaj. Kiedy zapalamy Menorę, mocno stoimy w naszym zaangażowaniu, by powiązać oba światy, akceptując dobro społeczeństwa zachodniego i integrując je z naszymi wartościami i tradycjami Tory.

Oba te światy wspólnie ułatwiają nasz dalszy rozwój jako ludu Bożego i nosicieli wielkiej tradycji – świecącego Bożego światła dla świata.

Dotykając Boskości

Jakub ucieka przed bratem na pustynię. Samotny, przerażony, roztrzęsiony własnym postępkiem i niejasnym przekazem od swoich rodziców – Jakub jest zagubiony. Co robi, by się odnaleźć? Gdzie szuka inspiracji?

Dzisiaj wszyscy szukają inspiracji. Istnieją książki, pokazy, grupy na czatach, trenerzy, guru, zorganizowane wycieczki zapewniające inspirację, a także wiele stron internetowych obiecujących wieczne szczęście i spokój. A jednak ludzie wciąż szukają …

Gdzie Jakub znajduje siebie i wewnętrzny spokój? Do kogo się zwraca, aby podjąć nową drogę w życiu? Odpowiedź to dwa słowa:

Jakub zaś wyruszył z Beer-Szeby i udał się do Haranu. A gdy przybył na pewne miejsce, zatrzymał się tam na noc, gdyż słońce zaszło, i wziął jeden kamień z tego miejsca, podłożył go sobie pod głowę i zasnął na tym miejscu

יפגע במקום

„Ifga bemakom” można przetłumaczyć jako: dotarł na miejsce, ustanowił miejsce, zatrzymał się w miejscu.

Komentatorzy zastanawiali się nad wyjaśnieniem i zdefiniowaniem tych dwóch słów.

Continue reading “Dotykając Boskości”