3 Modlitwy Dziennie – 3 Cele Modlitwy

494940745W dniu wczorajszym oprowadzałem polską grupę uczestników seminarium Shavei Israel po Jad Waszem – instytucie poświęconym ofiarom Holokaustu w Jerozolimie. Osobiście zawsze mocno przeżywam wizyty w tym miejscu, konfrontowanie się z koszmarem jaki był udziałem naszego narodu podczas Drugiej Wojny Światowej stanowi dla mnie trudne emocjonalne doświadczenie. Dla wielu uczestników seminarium była to pierwsza wizyta w Jad Waszem i dla wielu również było to bardzo trudne doświadczenie, patrzenie na to całe zło i całą tą tragedię.

Obserwowanie reakcji różnych ludzi sprawiło, że przypomniałem sobie komentarz Rabina Kooka (pierwszego Naczelnego Rabina Izraela 1865-1935) do wersetu w Talmudzie. Jak wszyscy wiemy Żydzi modlą się trzy razy dziennie. Talmud uczy nas, że tradycja ta odnosi się do trzech pór dnia w których modlili się nasi praojcowie. W Talmudzie czytamy: „Awraham ustanowił Szacharit (modlitwę poranną), jak napisane jest: ‘Abraham, wstawszy rano, udał się na to miejsce, na którym przedtem stał przed Haszem’ (Bereszit 19:27). Itzchak ustanowił Minchę (modlitwę popołudniową), jak napisane jest: ‘wyszedł bowiem na pole przed wieczorem by medytować (lasu’ach)’ (tamże 24:63). Jakow ustanowił Arwit (modlitwę wieczorną), jak napisane jest:  „I napotkał (vaifga) pewne miejsce i przenocował tam’ (tamże 28:11). Raw Kook wyjaśnił, iż Talmud nie opisuje tylko trzech pór dnia na modlitwę ale i trzy cele przyświecające modlitwie. Celem podstawowym modlitwy jest wyposażenie człowieka w podstawę duchową. Sugeruje to modlitwa Abrahama zwana „amida”, tj. modlitwa stojąca. Stanie zakłada stabilne podstawy i jest to właściwe dla modlitwy porannej, jako że to poranek wyposaża człowieka w stabilność.

Modlitwa Itzchaka – „sicha” w języku hebrajskim, oznacza medytację lub konwersację. Raw Kook wskazuje na to, że te same litery składające sie na „sicha” twórzą również słowo „siach” oznaczające liście. Itzchak zapewnił liście tj. „mięso i ziemniaki” duchowego spotkania z B-giem. Oprócz stabilnej podstawy człowiek musi sprawić, by duchowość nie była jedynie przelotnymi chwilami, lecz długotrwałym i zdolnym do tego by zmienić życie, doświadczeniem. Sugeruje to medytacja, refleksja lub konwersacja Itzchaka z B-giem. Jest to właściwe dla pory popołudniowej wypełniającej większą część dnia. Właściwe jest to również dla Itzchaka, który spędził dużą część swego życia zamieniając spuściznę swego ojca w coś trwałego. Itzchak odkopał studnie wykopane przez jego ojca a zakopane przez Filistynów. Kiedy panowała susza Itzchak starał się zrobić dokładnie to samo co zrobił kiedyś jego ojciec w podobnej sytuacji. Krótko mówiąc Itzchak, nie będący pionierem jak Abraham czy Jakow, połączył dążenia duchowe Żydów z ciągłością.

Modlitwa Jakowa jest zupełnie inna niż modlitwa jego ojca. Jego modlitwa symbolizuje rzadkie doświadczenie duchowe jakimi są „duchowe uniesienia”, jakie mogą być udziałem człowieka od czasu do czasu. Doświadczenia te nazywa się jako „pegijot” lub „spotkania”, tak jak to ujęte jest w cytowanym przez nas powyżej wersecie, odnoszącym się do modlitwy Jakowa. Raw Kook łączy to wyjaśnienie z początkową niezgodą pośród rabinów co do tego, czy Arwit ma być modlitwą obowiązkową. Ponieważ wieczorna Arwit reprezentuje okazjonalne duchowe „wzloty” – nie dostępne przecież każdemu – nie może być w związku z tym obowiązkowa. Tak uważała część rabinów. Inni rabini uznali jednak Arwit jako modlitwę obowiązkową i w dzisiejszych czasach nikt nie uważa Arwit za modlitwę jedynie opcjonalną. Jak widać naród Izraela nie zaakceptował tego, że osiąganie duchowych uniesień ma być jedynie opcjonalne.

=

Jak to wszystko, o czym pisałem powyżej, odnosi się do reakcji różnych ludzi w Jad Waszem? Wydaje mi się, że byłem świadkiem trzech różnych rodzai reakcji. Część ludzi, tak jakby, poszukiwała tych części wystawy które były wyjątkowo poruszające i skłaniające do płaczu; poszukiwali oni, tak jakby, traumatycznego „haju”. Inni nie bardzo mieli ochotę na ciężkie doświadczenie i na emocjonalną huśtawkę. Ci z pewnością chcieli zobaczyć wystawę i zainteresowani byli przede wszystkich nauką faktów na temat Szoach, faktów im wcześniej nie znanych. To podejście wydaje się podobne temu jakie reprezentował nasz praojciec Abraham. Skupia się ono na podstawach – im więcej wiesz, tym silniejsze twoje podstawy. Grupa trzecia – i sądzę, że ja sam mogę się do niej zaliczać – nie skupiała się ani na faktach ani na wyjątkowo przerażających aspektach Szoach. Mamy podstawy, a momenty emocjonalnego poruszenia i tak napewno się pojawią, dlaczego więc skupiać się na jednym lub drugim? Podejście do definiowane jest chęcią wczucia się w całość doświadczenia, przyjmowanie tego na co napotkamy. Może się to wydawać kompromisem pomiędzy pierwszym a drugim podejściem, lecz ja postrzegam je jako pomost. Podejście do duchowości reprezentowane przez naszego praojca Itzchaka zapewniało pomost pomiędzy podejściami Abrahama i Jakowa; wiązania które zmieniły dziedzictwo naszych praojców w coś  trwałego.

Żadna z tych metod nie jest lepsza od drugiej; każdy musi podążać za swym sercem. Jednocześnie każde z podejść musi uszanować pozostałe dwa podejścia i zdać sobie sprawę z tego, że bez pozostałych dwóch, nie jest ono pełne. Ludzie którzy się od nas różnią uzupełnieją nas i sprawiają, że stajemy się całością; to fakt z którego prawdopodobnie wszyscy zdajemy sobie sprawę, lecz który nie tak łatwo jest wcielić w życie.

Z błogosławieństwami z Jerozolimy,

Rabin Yitzhak Rapoport

Produkty rosnące na Ziemi Izraela

Nadchodzi święto Tu Bi-Szwat, 15-y dzień miesiąca Sz’wat, urodziny drzew. Patrząc historycznie widzimy, że aż do czasów współczesnych przeciętni ludzie nie świętowali Tu Bi-Szwat. Dlaczego? Dlatego, że sprawy związane z Tu Bi-Szwat są wyłącznie połączone z owocami i warzywami rosnącymi na Ziemi Izraela. W Torze widzimy wielokrotnie, że Ziemia Izraela jest ziemią świętą. Dlatego oddaje się różne dary ofiarne i dziesięciny wyłącznie z produktów, które rosną na Ziemi Izraela. Przez 2000 lat wygnania większość Żydów nie miała dużo okazji próbowania produktów z Ziemi Izraela. W związku z tym nie było świętowania Tu Bi-Szwat wśród zwykłych ludzi. Natomiast od powstania państwa Izrael, a w zasadzie rzeczy już od początku współczesnego masowego powrotu Żydów do Ziemi Izraela w 19-ym wieku, wróciła świadomość u zwykłych ludzi odnośnie świętowania Tu Bi-Szwat. W następującym artykule chciałbym przedstawić prawa związane z owocami i warzywami Ziemi Izraela. Temat jest jednak na tyle wielki, że ów artykuł będzie pierwszym z serii artykułów, które wszystkie będą poświęcone temu tematowi.

Źródło nakazu:
W Torze, w Księdze Bamidbar rozdział 15, wersety 18-21 jest napisane:
„Powiedz Izraelitom: Gdy przyjdziecie do ziemi, do którego was prowadzę, zanim zaczniecie jeść chleb ziemi, przyniesiecie wpierw dar szczególny dla Pana. Przyniesiecie w darze pierwociny ciasta, okrągły placek przyniesiecie jako szczególny dar klepiska. Będziecie składać pierwociny ciasta jako szczególny dar dla Pana przez [wszystkie] wasze pokolenia.”

Słowa „Gdy przyjdziecie do ziemi…” odnoszą się do podbicia i odzyskania Ziemi Izraela przez cały naród żydowski pod przywództwem Jehoszua, następca Mojżesza, około 3300 lat temu. To wskazałoby, że owe prawa są stosowane tylko, kiedy cały naród żydowski jest na Ziemi Izraela, jak w czasach Jehoszua. Natomiast Tora Ustna naucza nas, że również wystarcza obecność większości narodu izraelskiego na Ziemi Izraela, żeby owe prawa istniały. Tora Ustna również naucza, że Rabini stworzyli Prawo Rabinackie, które obowiązuje do darów ofiarnych i dziesięcin od owoców i warzyw na Ziemi Izraela nawet, jeśli większość narodu żydowskiego mieszka w diasporze.

Rabini chcieli, żeby naród w diasporze nie odzwyczaił się od przestrzegania praw związanych z Ziemią Izraela. Dlatego tworzyli pewne Prawa Rabinackie, które obowiązują do przestrzegania pewnych aspektów Prawa Tory nawet, jeśli pewne warunki dla ich obowiązku nie są obecne. Na przykład wyżej wymienione dary z ciasta.

Owe dary ofiarne, które odnoszą się do chleba, nazywają się w oryginale terumot. Również dary ofiarne z produktów (owoców i warzyw) z Ziemi Izraela są w Torze nazwane terumot. Majmonides wskazał na to połączenie, jako podstawa dla Halacha, która mówi, że obowiązek dawania terumot od produktów z Ziemi Izraela jest również uzależniony od procentu Żydów mieszkających na Ziemi Izraela w porównaniu z diasporą. Ponad 50% musi mieszkać na Ziemi Izraela, żeby te prawa obowiązywały.

Natomiast odnośnie produktów z Ziemi Izraela, Rabini wprowadzili takie same prawo jak wyżej wymienione odnośnie do chleba. Oddawanie terumot z produktów Ziemi Izraela jest obowiązujące nawet, jeśli ponad 50% narodu żydowskiego mieszka w diasporze. (Majmonides; Misznei Tora, Hilchot Terumot, rozdział 26, Halacha 1)

Ów temat odnośnie połączenia między Torą, Narodu Izraela i Ziemią Izraela uczy nas czegoś ważnego dotyczącego świata duchowego. Wszystkie dusze żydowskie są częścią jednej wielkiej duszy.

Tak jest zresztą również z innymi narodami, jak widzimy np. w Torze, kiedy nasz praojciec Jaakow bił się z aniołem. Tora naucza, że to był anioł narodu Eisawa. Innymi słowy, naród Eisawa ma również duszę narodową przedstawioną przez tego anioła. Anioł narodu żydowskiego jest Michael (Księga Daniela 10:13-21). Znaczenie takiej duszy narodowej jest większe odnośnie narodu żydowskiego niż odnośnie innych narodów. Sama Tora jest w pewnym sensie „uzależniona” od duszy narodu żydowskiego. Wyłącznie, kiedy wszystkie albo, co najmniej większa część duszy narodu żydowskiego wykonuje wolę Haszem odnośnie zamieszkania na Ziemi Izraela; tylko wtedy Tora „funkcjonuje” w pełni. Należy wyjaśnić:

Dla umożliwienia wypełnienia wszystkich przykazań Tory, następujące czynniki muszą być spełnione:
1. Cały albo większość narodu żydowskiego zamieszka na Ziemi Izraela według plemiennego podzielenia ziemi (zobacz w Księdze Jehoszua);
2. Odbudowanie Świątyni w Jerozolimie;
3. Odtworzenie Sanhedrynu z siedzibą na Górze Świątyni;
4. Namaszczenie króla z linii Dawida i Salomona.

Wypełnienie punktów 2-4 są skierowane do całego narodu. Czasami może być ciężko widzieć jak indywidualny człowiek może przyczynić się do osiągnięcia tych celów. Natomiast punkt nr 1 jest w rękach każdego człowieka narodu żydowskiego, który mieszka w diasporze. To nie jest łatwe do wykonania, ale jest to możliwe do osiągnięcia. Obyśmy wszyscy przyłożyli się do wykonania alija (emigracja do Ziemi Izraela).

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak Rapoport

Wieczny tułacz czy podróżnik z celem?

W dawnych czasach chrześcijaństwo nazywało Żyda „wiecznym tułaczem”. W średniowieczu można przeczytać u pewnych chrześcijańskich teologów opowieść o Żydzie, który kpi w Jezusa po drodze do krzyża i jako karę ma tułać się wiecznie aż Jezus wróci z powrotem. Podkreślam, że to jest wyłącznie chrześcijańska teologia, a nie judaizm. Judaizm nie uznaje Jezusa za czegokolwiek więcej niż normalnego człowieka. Należy również podkreślić, że stosunek kościoła do narodu żydowskiego jest dzisiaj lepszy niż kiedykolwiek przedtem. Przez 2000 lat Żydzi byli wiecznie winni za śmierć Jezusa. Papież Jan XXIII przyjął w Nostra Aetate w 1965 roku, że Żydzi dzisiaj nie są winni tego, co się wydarzyło 2000 lat temu i że nawet wtedy nie wszyscy Żydzi byli temu winni. Winni byli tylko ci, którzy na to naciskali, twierdzi Nostra Aetate. Papież Jan Paweł II poszedł o jeszcze jeden wielki krok do przodu do naprawienia relacji kościoła i Żydów, nazywając Żydów „starsi bracia w wierze” i przepraszając za 2000 lat antysemityzmu ze strony kościoła. Jego następca, Papież Benedykt XVI, dodał wyrażenie nazywając Żydów „ojcowie w wierze”.

Wyżej napisany akapit jest tłem do następujących rozważań, które spróbują zrozumieć 2000 lat diaspory, w ciągu której Żydzi faktycznie wiele razy musieli się „tułać” z jednego kraju do drugiego. Co mówi o tym judaizm?

Po pierwsze musimy wziąć pod uwagę, że co najmniej część tułania się naszego narodu przez 2000 lat była „samospełniająca się zapowiedź”.
Pewni królowie w ciągu historii, którzy byli de facto chrześcijanami, widzieli wyrzucanie Żydów z jednego miejsca na drugie, jako wypełnianie zapowiedzi chrześcijaństwa odnośnie Żydów. Z tej perspektywy widzimy, że „wieczne tułania się Żydów” nie jest niczym innym poza złymi czynami i intencjami pewnych królów w imieniu swojej religii. Natomiast wiemy od 1965 roku, jak wyżej wymienione, że kościół odrzuca każdą formę antysemityzmu. Baruch Haszem (Bogu dzięki).

Musi jednak również być jakieś przesłanie z Tory odnośnie naszego tułania się, pomimo złych czynów różnych króli. Chciałbym najpierw przedstawić perspektywę Tory Ustnej, z Talmudu, traktat Pesachim, folio 87b:
„Powiedział Rabbi Elazar ben P’dat: Jedyny powód, dlaczego Haszem rozproszył Żydów w diasporze, jest, żeby konwertyci mogli się dołączyć do narodu żydowskiego.”

Z tekstu Talmudu można wywnioskować ciekawą sprzeczność między poglądem chrześcijaństwa i judaizmu odnośnie „tułanie się Żydów po świecie”. W chrześcijaństwie było to widziane, jako kara dla narodu żydowskiego. Dla Żydów natomiast, jako sposób do osiągnięcia naszego celu.

Należy zwrócić uwagę na to, jak nasz światopogląd odnośnie naszego wygnania wpłynął na czyny naszych mędrców. Od wczesnego średniowiecza widzimy, że żydowscy mędrcy zajmują się np. medycyną i literaturą na najwyższym poziomie. Ich działalność zrobiła i robi dobre imię dla Żydów. Konsekwentnie robi się łatwiej dla unikalnych ludzi w różnych narodach, którzy czują chęć do przyłączenia się do Przymierza narodu żydowskiego z Haszem, żeby to zrobić.

Przymierze narodu żydowskiego z Haszem składa się z dwóch przymierzy: Przymierze Abrahama i Przymierze Mojżesza.
Przymierze Abrahama jest tematem Księgi Bereszit (Rodzaju); a Przymierze Mojżesza jest tematem dalszych Ksiąg Tory. Zwróćmy uwagę nad jedną z podstawowych różnic między Przymierzem Abrahama i Przymierzem Mojżesza. O Przymierze Abrahama uczymy się przede wszystkim poprzez opowieści Tory o praojcach i pramatek. Oprócz tych opowieści, przymierze Abrahama obejmuje wyłącznie 2 przykazania:
1. Żydzi mają mieszkać na ziemi, którą Haszem dał Abrahamowi (Ziemię Izraela);
2. Żydzi mają obrzezać swoich synów w ósmym dniu życia.
Natomiast Przymierze Mojżesza, opisane w dalszych Księgach Tory, skupia się głównie nad przykazaniami. Są opowieści, ale są one w mniejszości.

Z tego otrzymujemy ważne przesłanie. Uczyć się z przykładu innych funkcjonuje wyłącznie w grupie małej ilości ludzi, jak np. w rodzinie. Na poziomie wielkiej ilości ludzi muszą być ścisłe prawa i reguły.

Chciałbym na końcu nawiązać z powrotem do pytania w tytule: czy wieczny tułacz, czy podróżnik z celem?
Haszem mówi i Abrahamowi i Jakubowi o tej ziemi, którą ich potomkowie będą posiadać. Do Abrahama, Haszem mówi:
„Podnieś oczy swoje i spojrzyj z miejsca, na którym jesteś na północ i na południe i na wschód i na zachód. Bo całą tę ziemię, którą widzisz, dam tobie i potomstwu twemu na wieki” (Bereszit 13).
Natomiast do Jakuba Haszem mówi:
„Potomstwo twoje będzie liczne jak proch ziemi i rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód i na północ i na południe, i będą błogosławione w tobie i w potomstwie twoim wszystkie plemiona ziemi” (Bereszit 28).

Zwróćcie uwagę, że do Abrahama Haszem powiedział „na północ i na południe i na wschód i na zachód”. Natomiast Jakubowi powiedział: „na zachód i na wschód i na północ i na południe”.
Haszem wskazał kierunki geograficzne inaczej do Abrahama a inaczej do Jakuba! Abrahamowi najpierw północ-południe a potem wschód-zachód.
Jakubowi Haszem postawił północ-południe na drugim miejscu, a nie na pierwszym jak dla Abrahama. Ponadto Haszem również zmienił wschód-zachód do Abrahama na zachód-wschód da Jakuba.
Dlaczego te różnice?

Rabini zwrócili naszą uwagę nad różnymi zasługami naszych praojców. Abraham był pierwszym sługą Haszem. Należałoby powiedzieć, że cała służba dla Haszem w Świątyni w Jerozolimie, wykonana przez potomków Abrahama, istnieje dzięki jemu. Ołtarz stał na północnej stronie Góry Świątyni i w związku z tym Haszem przedstawia Abrahamowi Ziemię Izraela z kierunkiem północ na głównym miejscu.
Natomiast unikalna zasługa Jakuba dla swoich potomków była inna. Dzięki zasługą Jakuba Haszem podzielił Morze Czerwone dla Dzieci Izraela, kiedy Egipcjanie gonili za nimi przez pustynię. W związku z tym Haszem przedstawił Jakubowi Ziemię Izraela z kierunkiem zachód na głównym miejscu. Potomkowie Jakuba będą stali na wschodniej stronie Morza Czerwonego i dzięki zasłudze ich praojca Jakuba podzieli się Morze Czerwone i oni przejdą na zachód do bezpiecznego miejsca. (Midrasz Bereszit Raba 34:14 i Szemot Raba 21:8. Cytowane w Baal HaTurim do Bereszit 13:14).

Na bazie wyżej wymienionych Midraszów możemy chyba wywnioskować, że nawet kierunki mają znaczenie. Izajasz powiedział: „ze wschodu przyniosę twoje potomstwo i ciebie zbiorę z zachodu” (43;5). Widzimy u Izajasza przepowiedz, że większa cześć narodu żydowskiego będzie na zachodzie od Izraela, a mniejsza część na wschodzie. Ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że zachód od Ziemi Izraela jest miejscem zamieszkania aszkenazyjskich Żydów (europejskich), a na wschód od Ziemi Izraela jest miejscem zamieszkania sefardyjskich Żydów. Nadal dzisiaj większość Żydów na świecie to Żydzi aszkenazyjscy, a przed 1939 roku ponad 90% Żydów na świecie byli Żydzi aszkenazyjscy.

Od utworzenia państwa Izrael nie ma już więcej żadnego przymusu dla Żydów tułania się po świecie. Każdy Żyd może wrócić do domu kiedykolwiek on zachce. Obyśmy wkrótce widzieli wszystkich Żydów diaspory w Izraelu.

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak Rapoport

ZŁE CZYNY CZY GRZECHY?

Jesteśmy teraz w okresie zimowym, czas „odpoczynku” od chagim (świąt). Rok według Tory rozpoczyna się wiosną razem ze świętem Pesach i kończy się jesienią ze Sukot i Szemini Aceret. Mamy oczywiście Chanuka i Purim, święta założone przez Rabinów, ale odczuwa się jednak pewną pustkę w okresie zimowym.
Następnie chciałbym wytłumaczyć jedno przesłanie tej pustki zimowej odnośnie święta.
Przypomnijmy sobie, z byłych artykułów i wykładów, że słowo „święto” nie istnieje po hebrajsku. „Chagim” nie są „świętami” w polskim zrozumieniu tego słowa. Po polsku mówi się, że dzień jest „święty”, czyli ma charakter unikalnie podniosły i coś nadprzyrodzone się w nim dzieje. Natomiast hebrajskie słowo „chag” oznacza „koło” i odnosi się do charakteru wspólnego celebrowania dnia, który nosi unikalne znaczenie w historii naszego narodu. W Pesach Haszem wyzwolił nas z niewolnictwa w Egipcie. W Szawuot otrzymaliśmy Torę przy Górze Synaj i przynosiliśmy, co roku, koszyk pierwszych owoców do Świątyni w Jerozolimie. W Sukot pamiętamy o ufności naszych przodków do Haszem, którzy wyszli na pustynię i żyli w szałasach (sukot) na rozkaz Haszem. Jeden z celów każdego „chag” jest, żeby pojednać naród żydowski wokół naszej wspólnej historii. Z tego powodu, Tora używa słowo „chag”, czyli „koło, co nie ma nic wspólnego ze słowem „święto”.
„Chag” jest w Torze również nazwany „regel”, co oznacza pielgrzymka do Jerozolimy. Pojednanie narodu osiąga się najlepiej na miejscu, które jest najważniejsze w historii danego narodu. Góra Świątyni w Jerozolimie, gdzie dzisiaj jest meczet, jest najważniejszym miejscem w historii naszego narodu. Na Górze Świątyni Abraham i Icchak mieli swoją próbę wiary: kiedy Haszem powiedział Abrahamowi, że on ma ofiarować swojego syna Icchaka na ołtarzu. Góra Świątyni w Jerozolimie jest również miejscem, gdzie nasz praojciec Jaakow miał swój sen o drabinie, która łączy ziemię z niebem. Jaakow, później otrzymuje imię Israel od Haszem. Israel, co jest pierwszym i najbardziej prawdziwym imieniem narodu żydowskiego, czyli, „dzieci Israela”.
Na tle tego, co wyżej wytłumaczono, możemy zrozumieć przesłanie pustki zimowego okresu odnośnie chagim. W okresie zimowym byłoby niemożliwe dla wszystkich Żydów robić pielgrzymki do Jerozolimy. Zimą może w Jerozolimie być poniżej 0 stopni Celsiusa i może leżeć nawet śnieg. Nakazać ludziom pielgrzymki w okresie zimowym nie powodowałoby pojednanie narodu, ale raczej jego podzielenie. Byliby ci, którzy mieszkają w/blisko Jerozolimy i łatwo mogą zrobić zimową pielgrzymkę oraz ci, którzy mieszkają daleko i nie mogą to zrobić. Haszem chce abyśmy się pojednali i dlatego nie ma żadnych chagim w okresie zimowym. Okres wiosny do jesieni służy do zjednoczenia Żydów na poziomie narodowym, a okres zimowy na poziomie rodzinnym.
Należy zaznaczyć, że również Chanuka i Purim są związani ze specyficznymi wydarzeniami naszego narodu. W Chanuka wygraliśmy walkę przeciwko hellenizmu, w Purim wygraliśmy walkę przeciwko ówczesnemu Hitlerowi, Haman, który chciał zamordować cały nasz naród. Skoro zagrożenie w Purim było fizyczne mamy w Purim micwę zjedzenia uroczystego posiłku z winem. W Chanuce zagrożenie było wyłącznie duchowe, bo każdy Żyd mógł przejść na hellenizm i wtedy mu nic nie groziło. Dlatego nie mamy na Chanukę micwę o jedzeniu, ale o zapaleniu świec, co nie mamy w Purim. Innymi słowy:
W Purim było zagrożenie życia każdego Żyda obojętnie na jego światopogląd. Związane z tym mamy w Purim micwę jedzenia i picia. Natomiast w Chanuka zagrożenie było wyłącznie duchowe i dlatego micwę Chanukową wyrażamy w zapaleniu świec.
Brak chagim w okresie zimowym, w połączeniu z zimną pogodą i krótszym dniem powoduje, że człowiek ma czas na więcej własnej introspekcji. Chciałbym, dlatego, poświęcić resztę tego artykułu do zastanawiania się nad osobistą pobożnością człowieka w świetle jednej opowieści z Talmudu.
„Jeden raz anioł napotkał się z Rav Katina. On mu powiedział: „Katina, Katina, co ty robisz nosząc płaszcz z okrągłymi kątami? Co będzie z micwą cicit?” Zapytał Rav Katina: „A czy karacie człowieka za pomijanie nakazu?” Odpowiedział mu anioł: „Tak, w czasach gniewu”.
(Traktat Menachot, folio 4a)
Należałoby najpierw wyjaśnić, że istnieje micwa w Torze, żeby mężczyźni nosili frędzle (cicit) na czterech kątach swoich ubrań. Żeby tą micwę wykonać, trzeba nosić ubranie, które ma cztery kąty. Anioł w wyżej wymienionej opowieści widzi, że Rav Katina nosi wyłącznie ubrania z okrągłymi kątami, co uniemożliwia wykonania tej micwy. To nie jest w sensu stricto grzechem, bo micwą jest, żeby mieć cicit na czterech kątach swojego ubrania, jeśli ubranie ma cztery kąty. Natomiast anioł tłumaczy, że w czasach gniewu, jak np. wojny, okres przed Tisza Be-Aw itp., człowiek jest karany również za to, że pomija okazję wykonania micwy.

Rabbi Mordechai ben Hillel, autor jednej z najbardziej podstawowych interpretacji Talmudu (13-y/14-y wiek; Niemczech; w rozdziale 541 w jego interpretacji) napisał, że owa kara odnosi się tylko do sytuacji, w której człowiek posiada ubranie z czteroma kątami i może wykonać micwę cicit, ale pomija to poprzez np. wyokrąglanie kątów ubrania. To nie jest samo w sobie grzechem, ale człowiek jest za to karany w czasach gniewu Haszem, jak wyżej wyjaśnione. W naszych czasach, kiedy ubrania nie mają 4 kąty, bo my nosimy koszule itp., nie ma żadnej kary za nie noszenia cztero-kątowego ubranie z cicit. Tak pisze również Majmonides (12-y wiek; Egipt). On pisze, że, pomimo, że nie ma obowiązku zakupienia ubrania czterokątowego dla cicit jest jednak nieodpowiednie dla pobożnej osoby pomijać micwę o cicit (Prawa o Cicit, rozdział 3, halacha 11).

Otrzymujemy tutaj wgląd do sfery Atrybut Sądu Haszem w naszym świecie. W dobrych czasach można oczekiwać większe miłosierdzie. Zachowanie, które nie jest prawidłowe, ale również nie jest grzechem, jest „pomijane”. Haszem jakby „zamknie oczy” na takie zachowanie. Natomiast w sferze duchowej istnieje zasada „oko za oko, ząb za ząb”. W fizycznym świecie nie stosujemy „oko za oko”. Tora Ustna naucza, że nie wydłubiemy oko komuś, który wydłubał oko innemu. Kara będzie odszkodowanie i nawet, potencjalnie, więzienie. Natomiast w sferze duchowej istnieje prawo „oko za oko”. Jeśli komuś wydłubię oko to należy mi, że również moje oko będzie wydłubane. W dobrych czasach Atrybut Miłosierdzia Haszem przeważa nad Atrybutem Sądu. Atrybut Miłosierdzia jakby chroni świat fizyczny od „za dużo” duchowości. Z punktu widzenia czysto-duchowego powinno się stosować zasadę „oko za oko”, ale w dobrych czasach Atrybut Miłosierdzia chroni świat fizyczny przed tym. Natomiast w złych czasach Atrybut Sądu przeważa nad Atrybutem Miłosierdzia i świat działa bardziej według zasad czysto-duchowych, które są ostrzejsze i bardziej wymagające. Wtedy człowiek może być karany nie tylko za grzechy, ale również za nieprawidłowe zachowanie, jak np. pomijanie noszenia czterokątowego ubrania, co umożliwia wykonanie micwę cicit.

Z najlepszymi życzeniami z zimnej Jerozolimy,
rabin Icchak Rapoport

Prawdziwe cuda Chanuki

5295ca1bbec24Co to jest w cud chanukowy?

Większość z nas powie, że ma coś wspólnego z olejem i z tym, że nie spalił się on w ciągu ośmiu dni. Tego uczono nas, gdy byliśmy dziećmi i tak też to rozumiemy jako dorośli, czyli pojmujemy Chanukę jako “festiwal światła”. Cały dzień kręci się wokół Menory a zapalanie świeczek staje się czymś odświętnym. Brzmi to trochę powierzchowne, czyż nie? Święto tylko po to by zapalić chanukiję i jeść latkes? Musi w tym być jednak coś więcej, moglibyśmy spodziewać się nieco więcej po naszych Mędrcach i czegoś więcej od tej historiI, prawda? Oczywiście.

Przyjrzyjcie się modlitwie „Al Ha-Nisim” (Za cuda), którą dodaje się do liturgii „Szmona Esre” oraz do „Birkat ha Mazon” (błogosławieństwa po jedzeniu) podczas dni Chanuki. Nie wspomina się w niej w ogóle o żadnym oleju. Mowa jest natomiast o walce politycznej. “Wielu w rękach nielicznych, niegodziwi w rękach sprawiedliwych …”. Trzeba jednak przyznać, że Talmud skupia się na cudzie związanym z olejem. Talmud Bawli Szabat 21b mówi o cudzie jednego dzbana oleju, który w cudowny sposób wystarczył na utrzymanie światła przez osiem dni. Z tego powodu rabini ustanowili ten dzień dniem świątecznym.

Dlaczego więc to święto ma rozdwojoną obudowę? Dlaczego nie można nam przedstawić jednego tematu? Purim na przykład dotyczy zbliżającej się zagłady narodu żydowskiego, a dzięki Megili Ester dowiadujemy się jak Bóg nad nami czuwa w naszym codziennym życiu w diasporze. To jest proste i jasne. Święta biblijne dotyczą konkretnych tematów i wiemy co mamy analizować.

Ale co z Chanuką? O który temat chodzi? O Olej, świątynię, ponowne poświęcenie i powrót do czystości? Czy też może chodzi o zwycięstwo, walkę, militarny cud, powrót do władzy? Każdy z tych tematów ma swoje źródło, każdy skupia się na czym innym. Czy więc ta właściwa Chanuka mogłaby się zgłosić i wypowiedzieć?

Światła są ładne, migoczą, są czymś, co może ucieszyć, każdego, opowiadają nam miłą historię. Światła są dobre. Wojna jest powszechnie uważana za złą. Wojna jest ciemna, pole bitwy jest ponure, walki odbywają się pod osłoną nocy. Wydaje się, że te dwa wymiary święta ścierają się ze sobą do dnia dzisiejszego.

Ale prawda jest taka, że nie jest to przypadek; jest wręcz odwrotnie. Istnieją te dwa wymiary, ponieważ one idą ze sobą w parze. Cud chanukowy nie dotyczy wyłącznie niektórych “fanatyków religijnych”, którzy są zainteresowani czystym olejem w świątyni i powrotem do służby w świątyni; cud chanukowy nie polega tylko na polu bitwy, politycznych manewrach, lub stosunków geopolitycznych pomiędzy Grecją a Żydami. Cud chanukowy istnieje w obu tych aspektach jednocześnie.

Użyjmy płomienia świecy jako ilustracji (i nie bez powodu wybraliśmy ten symbol). Ogień pochłania wszystko co łatwopalne a jednocześnie rozświetlają swoje otoczenie. Sztuka polega na tym by znaleźć coś, co jest łatwopalne i jednocześnie najlepiej rozświetla pokój. Jeśli masz odpowiedni olej, knot, odpowiednie warunki i odpowiednio je ustawisz, to ogień będzie się świecił tak jasno jak nigdy dotąd. Jeśli brakuje ci odpowiednich składników, wtedy niezależnie od tego jak piękny jest ten ogień, zamigocze i w końcu wygaśnie.

Jednocześnie, jeśli masz wszystko niezbędne dla rozpalenia ognia, ale nie masz iskry, nie ma to żadnej wartości. Najmniejszy blask może rozświetlić cały budynek przy sprzyjających warunkach, ale bez tego blasku, wszystko jest bezużyteczne.

Wróćmy zatem do naszej historii. Mamy tę iskrę – Żyd z jego Torą. Nie ma wątpliwości, co do tego, co jest naszą iskrą. Świeciła się ona nawet w najciemniejszych czasach naszej historii. To żar naszej mesorah – naszej tradycji, to halacha, nauczanie dzieci hebrajskiego alfabetu. Znamy tę iskrę.

Gdy ta iskra znajduje się w odpowiednich warunkach, ogień płonie jasno i stabilnie. Te niezbędne warunki dla “ognia płonącego jasno na ołtarzu, który nigdy nie zagaśnie”, to odpowiednie postępowanie synów Izraela. Jednym z cudów świątyni było to, że mimo obiektywnie nieodpowiednich “naturalnych” warunków na świecie, “ogień z ołtarza nigdy nie wygasł” ponieważ Izrael kontynuował swoją iskrę. Gdy Izraelici zaczynają grzeszyć, ten stały cudowny ogień jest zagrożony.

Gdy Izraelici są poza swoją ojczyzną i są narażeni na wody ciemności, wiatry terroru i duszne powietrze pogromów, zagrożenie wyginięciem staje się bardzo realne. Jeśli uda nam się razem pamiętać znaczenie Chanuki i będziemy nadal tęsknić za zestawieniem „Am uMedinat Israel Be’eretz Izrael im Torat”, czyli za połączeniem narodu Izraela z jego państwem Izraelem w ziemi Izraela i postępującym zgodnie z Torą, wtedy będziemy rozwijać się nawet w najciemniejszych czasach i przetrwamy, nawet pośród terroru tych, którzy próbują nas zniszczyć.

Chanuka uczy nas żeby podtrzymywać iskrę Tory, żar naszej tradycji i płomień halachy, ale także by pamiętać, że B-g wybrał dla swojego ludu, miejsce, w którym ta iskra będzie świecić i przynosić blask, tak jak to było w świątyni za dawnych czasów.5295ca1bbec24Co to jest w cud chanukowy?

Większość z nas powie, że ma coś wspólnego z olejem i z tym, że nie spalił się on w ciągu ośmiu dni. Tego uczono nas, gdy byliśmy dziećmi i tak też to rozumiemy jako dorośli, czyli pojmujemy Chanukę jako “festiwal światła”. Cały dzień kręci się wokół Menory a zapalanie świeczek staje się czymś odświętnym. Brzmi to trochę powierzchowne, czyż nie? Święto tylko po to by zapalić chanukiję i jeść latkes? Musi w tym być jednak coś więcej, moglibyśmy spodziewać się nieco więcej po naszych Mędrcach i czegoś więcej od tej historiI, prawda? Oczywiście.

Przyjrzyjcie się modlitwie „Al Ha-Nisim” (Za cuda), którą dodaje się do liturgii „Szmona Esre” oraz do „Birkat ha Mazon” (błogosławieństwa po jedzeniu) podczas dni Chanuki. Nie wspomina się w niej w ogóle o żadnym oleju. Mowa jest natomiast o walce politycznej. “Wielu w rękach nielicznych, niegodziwi w rękach sprawiedliwych …”. Trzeba jednak przyznać, że Talmud skupia się na cudzie związanym z olejem. Talmud Bawli Szabat 21b mówi o cudzie jednego dzbana oleju, który w cudowny sposób wystarczył na utrzymanie światła przez osiem dni. Z tego powodu rabini ustanowili ten dzień dniem świątecznym.

Dlaczego więc to święto ma rozdwojoną obudowę? Dlaczego nie można nam przedstawić jednego tematu? Purim na przykład dotyczy zbliżającej się zagłady narodu żydowskiego, a dzięki Megili Ester dowiadujemy się jak Bóg nad nami czuwa w naszym codziennym życiu w diasporze. To jest proste i jasne. Święta biblijne dotyczą konkretnych tematów i wiemy co mamy analizować.

Ale co z Chanuką? O który temat chodzi? O Olej, świątynię, ponowne poświęcenie i powrót do czystości? Czy też może chodzi o zwycięstwo, walkę, militarny cud, powrót do władzy? Każdy z tych tematów ma swoje źródło, każdy skupia się na czym innym. Czy więc ta właściwa Chanuka mogłaby się zgłosić i wypowiedzieć?

Światła są ładne, migoczą, są czymś, co może ucieszyć, każdego, opowiadają nam miłą historię. Światła są dobre. Wojna jest powszechnie uważana za złą. Wojna jest ciemna, pole bitwy jest ponure, walki odbywają się pod osłoną nocy. Wydaje się, że te dwa wymiary święta ścierają się ze sobą do dnia dzisiejszego.

Ale prawda jest taka, że nie jest to przypadek; jest wręcz odwrotnie. Istnieją te dwa wymiary, ponieważ one idą ze sobą w parze. Cud chanukowy nie dotyczy wyłącznie niektórych “fanatyków religijnych”, którzy są zainteresowani czystym olejem w świątyni i powrotem do służby w świątyni; cud chanukowy nie polega tylko na polu bitwy, politycznych manewrach, lub stosunków geopolitycznych pomiędzy Grecją a Żydami. Cud chanukowy istnieje w obu tych aspektach jednocześnie.

Użyjmy płomienia świecy jako ilustracji (i nie bez powodu wybraliśmy ten symbol). Ogień pochłania wszystko co łatwopalne a jednocześnie rozświetlają swoje otoczenie. Sztuka polega na tym by znaleźć coś, co jest łatwopalne i jednocześnie najlepiej rozświetla pokój. Jeśli masz odpowiedni olej, knot, odpowiednie warunki i odpowiednio je ustawisz, to ogień będzie się świecił tak jasno jak nigdy dotąd. Jeśli brakuje ci odpowiednich składników, wtedy niezależnie od tego jak piękny jest ten ogień, zamigocze i w końcu wygaśnie.

Jednocześnie, jeśli masz wszystko niezbędne dla rozpalenia ognia, ale nie masz iskry, nie ma to żadnej wartości. Najmniejszy blask może rozświetlić cały budynek przy sprzyjających warunkach, ale bez tego blasku, wszystko jest bezużyteczne.

Wróćmy zatem do naszej historii. Mamy tę iskrę – Żyd z jego Torą. Nie ma wątpliwości, co do tego, co jest naszą iskrą. Świeciła się ona nawet w najciemniejszych czasach naszej historii. To żar naszej mesorah – naszej tradycji, to halacha, nauczanie dzieci hebrajskiego alfabetu. Znamy tę iskrę.

Gdy ta iskra znajduje się w odpowiednich warunkach, ogień płonie jasno i stabilnie. Te niezbędne warunki dla “ognia płonącego jasno na ołtarzu, który nigdy nie zagaśnie”, to odpowiednie postępowanie synów Izraela. Jednym z cudów świątyni było to, że mimo obiektywnie nieodpowiednich “naturalnych” warunków na świecie, “ogień z ołtarza nigdy nie wygasł” ponieważ Izrael kontynuował swoją iskrę. Gdy Izraelici zaczynają grzeszyć, ten stały cudowny ogień jest zagrożony.

Gdy Izraelici są poza swoją ojczyzną i są narażeni na wody ciemności, wiatry terroru i duszne powietrze pogromów, zagrożenie wyginięciem staje się bardzo realne. Jeśli uda nam się razem pamiętać znaczenie Chanuki i będziemy nadal tęsknić za zestawieniem „Am uMedinat Israel Be’eretz Izrael im Torat”, czyli za połączeniem narodu Izraela z jego państwem Izraelem w ziemi Izraela i postępującym zgodnie z Torą, wtedy będziemy rozwijać się nawet w najciemniejszych czasach i przetrwamy, nawet pośród terroru tych, którzy próbują nas zniszczyć.

Chanuka uczy nas żeby podtrzymywać iskrę Tory, żar naszej tradycji i płomień halachy, ale także by pamiętać, że B-g wybrał dla swojego ludu, miejsce, w którym ta iskra będzie świecić i przynosić blask, tak jak to było w świątyni za dawnych czasów.5295ca1bbec24Co to jest w cud chanukowy?

Większość z nas powie, że ma coś wspólnego z olejem i z tym, że nie spalił się on w ciągu ośmiu dni. Tego uczono nas, gdy byliśmy dziećmi i tak też to rozumiemy jako dorośli, czyli pojmujemy Chanukę jako “festiwal światła”. Cały dzień kręci się wokół Menory a zapalanie świeczek staje się czymś odświętnym. Brzmi to trochę powierzchowne, czyż nie? Święto tylko po to by zapalić chanukiję i jeść latkes? Musi w tym być jednak coś więcej, moglibyśmy spodziewać się nieco więcej po naszych Mędrcach i czegoś więcej od tej historiI, prawda? Oczywiście.

Przyjrzyjcie się modlitwie „Al Ha-Nisim” (Za cuda), którą dodaje się do liturgii „Szmona Esre” oraz do „Birkat ha Mazon” (błogosławieństwa po jedzeniu) podczas dni Chanuki. Nie wspomina się w niej w ogóle o żadnym oleju. Mowa jest natomiast o walce politycznej. “Wielu w rękach nielicznych, niegodziwi w rękach sprawiedliwych …”. Trzeba jednak przyznać, że Talmud skupia się na cudzie związanym z olejem. Talmud Bawli Szabat 21b mówi o cudzie jednego dzbana oleju, który w cudowny sposób wystarczył na utrzymanie światła przez osiem dni. Z tego powodu rabini ustanowili ten dzień dniem świątecznym.

Dlaczego więc to święto ma rozdwojoną obudowę? Dlaczego nie można nam przedstawić jednego tematu? Purim na przykład dotyczy zbliżającej się zagłady narodu żydowskiego, a dzięki Megili Ester dowiadujemy się jak Bóg nad nami czuwa w naszym codziennym życiu w diasporze. To jest proste i jasne. Święta biblijne dotyczą konkretnych tematów i wiemy co mamy analizować.

Ale co z Chanuką? O który temat chodzi? O Olej, świątynię, ponowne poświęcenie i powrót do czystości? Czy też może chodzi o zwycięstwo, walkę, militarny cud, powrót do władzy? Każdy z tych tematów ma swoje źródło, każdy skupia się na czym innym. Czy więc ta właściwa Chanuka mogłaby się zgłosić i wypowiedzieć?

Światła są ładne, migoczą, są czymś, co może ucieszyć, każdego, opowiadają nam miłą historię. Światła są dobre. Wojna jest powszechnie uważana za złą. Wojna jest ciemna, pole bitwy jest ponure, walki odbywają się pod osłoną nocy. Wydaje się, że te dwa wymiary święta ścierają się ze sobą do dnia dzisiejszego.

Ale prawda jest taka, że nie jest to przypadek; jest wręcz odwrotnie. Istnieją te dwa wymiary, ponieważ one idą ze sobą w parze. Cud chanukowy nie dotyczy wyłącznie niektórych “fanatyków religijnych”, którzy są zainteresowani czystym olejem w świątyni i powrotem do służby w świątyni; cud chanukowy nie polega tylko na polu bitwy, politycznych manewrach, lub stosunków geopolitycznych pomiędzy Grecją a Żydami. Cud chanukowy istnieje w obu tych aspektach jednocześnie.

Użyjmy płomienia świecy jako ilustracji (i nie bez powodu wybraliśmy ten symbol). Ogień pochłania wszystko co łatwopalne a jednocześnie rozświetlają swoje otoczenie. Sztuka polega na tym by znaleźć coś, co jest łatwopalne i jednocześnie najlepiej rozświetla pokój. Jeśli masz odpowiedni olej, knot, odpowiednie warunki i odpowiednio je ustawisz, to ogień będzie się świecił tak jasno jak nigdy dotąd. Jeśli brakuje ci odpowiednich składników, wtedy niezależnie od tego jak piękny jest ten ogień, zamigocze i w końcu wygaśnie.

Jednocześnie, jeśli masz wszystko niezbędne dla rozpalenia ognia, ale nie masz iskry, nie ma to żadnej wartości. Najmniejszy blask może rozświetlić cały budynek przy sprzyjających warunkach, ale bez tego blasku, wszystko jest bezużyteczne.

Wróćmy zatem do naszej historii. Mamy tę iskrę – Żyd z jego Torą. Nie ma wątpliwości, co do tego, co jest naszą iskrą. Świeciła się ona nawet w najciemniejszych czasach naszej historii. To żar naszej mesorah – naszej tradycji, to halacha, nauczanie dzieci hebrajskiego alfabetu. Znamy tę iskrę.

Gdy ta iskra znajduje się w odpowiednich warunkach, ogień płonie jasno i stabilnie. Te niezbędne warunki dla “ognia płonącego jasno na ołtarzu, który nigdy nie zagaśnie”, to odpowiednie postępowanie synów Izraela. Jednym z cudów świątyni było to, że mimo obiektywnie nieodpowiednich “naturalnych” warunków na świecie, “ogień z ołtarza nigdy nie wygasł” ponieważ Izrael kontynuował swoją iskrę. Gdy Izraelici zaczynają grzeszyć, ten stały cudowny ogień jest zagrożony.

Gdy Izraelici są poza swoją ojczyzną i są narażeni na wody ciemności, wiatry terroru i duszne powietrze pogromów, zagrożenie wyginięciem staje się bardzo realne. Jeśli uda nam się razem pamiętać znaczenie Chanuki i będziemy nadal tęsknić za zestawieniem „Am uMedinat Israel Be’eretz Izrael im Torat”, czyli za połączeniem narodu Izraela z jego państwem Izraelem w ziemi Izraela i postępującym zgodnie z Torą, wtedy będziemy rozwijać się nawet w najciemniejszych czasach i przetrwamy, nawet pośród terroru tych, którzy próbują nas zniszczyć.

Chanuka uczy nas żeby podtrzymywać iskrę Tory, żar naszej tradycji i płomień halachy, ale także by pamiętać, że B-g wybrał dla swojego ludu, miejsce, w którym ta iskra będzie świecić i przynosić blask, tak jak to było w świątyni za dawnych czasów.

Czy cuda są nadprzyrodzone?

Jedna z fascynujących rzeczy w Księdze Bereszit (Rodzaju) są aniołowie. Fascynujące, dlatego że Tora o nich wspomina, ale zupełnie nic o nich nie tłumaczy! Aniołowie odwiedzili Abrahama zaraz po jego Brit Mila i aniołowie przyszli nawet do bratanka Abrahama (Lot) w mieście Sodom. U Jaakowa aniołowie jeszcze częściej go odwiedzają. Jaakow ich widzi, kiedy on opuszcza Ziemię Izraela uciekając od swojego brata Eisaw (Bereszit 28;12). Dwadzieścia lat później bogaty Jaakow wraca do Ziemi Izraela. Również bogactwo nabył dzięki aniołowi (Bereszit 31; 10), który mu podpowiedział jak zrobić, żeby owce rodzili potomków z plamistym futrem. Jaakow pracował przez 20 lat u swojego teścia Lot i jako zapłatę Lot obiecał mu dać owce z plamistym futrem. Po powrocie do Ziemi Izraela i aniołowie go witają (Bereszit 31;2). Przed spotkaniem się ze swoim bratem, Jaakow wysyła aniołów do Eisawa z prezentami próbując wkupić się w łaski Eisawa, kupić jego wybaczenie (Bereszit 31;4). Tuż przed konfrontacją z jego bratem, Tora opowiada jak Jaakow się bije z aniołem przez całą noc, po czym anioł deklaruje, że Jaakow będzie teraz nazwany Israel. Tradycja opowiada, że otóż anioł był aniołem przedstawiającym naród Eisawa, brata Jaakowa. Uczymy się, przy okazji, że każdy naród ma swojego anioła, swojego przedstawiciela duchowego. Przy okazji należy dodać, że anioł Michael jest aniołem narodu Izraela.

Co to wszystko znaczy? W uszach współczesnego racjonalnego człowieka, opowieści o aniołach brzmią jak bajki! Czy Tora nie mogłaby ominąć aniołów i po prostu opisać komunikację pomiędzy Haszem i wybranymi ludźmi, tak jak np. w przypadku Mojżesza? Najczęstsze wyrażenie odnośnie Mojżesza jest „I Haszem rzekł do Mojżesza”, dlaczego nie może być tak samo z Abrahamem, Icchakiem i Jaakowem?

Słowo anioł, po hebrajsku malach (מלאך) oznacza również wysłaniec. Owa dwuznaczność tworzy niejasność w przypadku Jaakowa i Eisawa. Kiedy Jaakow wraca do Ziemi Izraela on jest witany przez malachej Elohim, aniołów Boga (Bereszit 31;2). Dwa wersety później Jaakow wysyła malachim do swojego niegodziwego brata Eisawa. Czy Jaakow wysłał owych aniołów do swojego niegodziwego brata, czy wysłał po prostu normalnych ludzkich wysłańców?
O tym Rabini mieli sprzeczne interpretacje, co jest wspominane już u talmudycznych Rabinów w Midraszu, jak również wśród średniowiecznych Rabinów interpretatorów Tory. Raszi przyjmuje interpretację, że Jaakow wysłał prawdziwych aniołów do Eisawa. To pasuje kontekstowo, jak wyżej pokazane. Natomiast racjonaliści i na czele z Rabi Mosze ben Majmon (Rambam / Majmonides) twierdzili, że owi malachim wysłani do Eisawa byli normalnymi ludźmi.

Chciałbym rozwinąć pozycję Majmonidesa i spróbować naświetlić jego światopogląd w sprawie nadprzyrodzoności, cuda.

Majmonides był, jak wiadomo, największym filozofem narodu żydowskiego. On był jednak przede wszystkim jednym z największych Rabinów i mędrców narodu żydowskiego kiedykolwiek. Jego bogobojność i przestrzeganie wszystkich micwot jest bez żadnej wątpliwości. Natomiast jego dość „nowoczesne” interpretacje, które w jego czasach były dość kontrowersyjne, są dzisiaj bardzo cenione za swoje racjonalne podejścia.
W jego pierwszym wielkim dziele, Komentarz do Miszny, Majmonides twierdził, że cuda nie są nadprzyrodzone, ale raczej, że są częścią prawa natury. Kiedy Haszem uruchomił prawa natury to objął w nich unikalne wyjątki do tych praw. Dlatego cuda nie są, ściśle mówiąc, czymś nadprzyrodzonym.
Majmonides ma swoje źródło w Misznie w traktacie Pirkej Awot, rozdział 5, Miszna 8. Owa Miszna naucza (patrz dalej dla tłumaczenia każdej rzeczy):
Dziesięć rzeczy było stworzonych w Erew Szabat [w szóstym dniu tworzenia świata], a są to: usta ziemi, usta studni, usta oślicy, tęcza, manna, laska [Moszego], szamir, pismo, napis [na Tablicach Przykazań], Tablice Przykazań.

Owe dziesięć rzeczy są, na pierwszy rzut oka, nadprzyrodzone.
1. ‘Usta ziemi’ odnoszą się do opowieści o Koracha w Księdze Bamidbar (16; 31), kiedy ziemia otworzyła się i połknęła Koracha i wszystkich jego spół-buntowników, którzy buntowali się przeciwko Mosze.
2. ‘Usta studni’ odnosi się do „nadprzyrodzonej” studni, która dała narodowi żydowskiemu wodę na pustyni.
3. ‘Usta oślicy’ odnosi się do opowieści w Księdze Bamidbar (22; 28), w której oślica posiadana przez niegodziwego Bilaam jego napomina.
4. ‘Tęcza’ – samo tłumaczalne.
5. ‘Manna’ – jedzenie padające z nieba.
6. ‘Laska Moszego’ jest ta laska, która m.in. zmieniła się na węża i potem z powrotem na laskę, dzieliła Morze Czerwone, itd.
7. ‘Szamir’ to ten robak, który mógł przebić żelazo, używany w Biblii w konstrukcji pewnych rzeczy.
8. ‘Pismo’ hebrajskie jest uważane za coś nadprzyrodzone. W Torze Haszem używa hebrajski dla stworzenia wszechświata.
9. Napis na Tablicach Przykazań jest opisany w Księdze Szemot (31; 15) jako coś nadprzyrodzone. Słowa były wyryte przez całą grubość kamienia, a tekst był jednak czytelny z obu stron kamienia.

W swoich komentarzach do wyżej wymienionej Miszny, Majmonides tłumaczy, że owe wspominane rzeczy są tylko przykładami do szerszej zasady. Ta szersza zasada mówi, że wszystko niby nadprzyrodzone jest wprogramowane w prawach natury. Majmonides podaje parę przykładów. Kiedy Haszem stworzył morza w drugim dniu tworzenia, to „wprogramował” dzielenie się Morza Czerwonego przez Mojżesza. Kiedy Haszem stworzył słońce w czwartym dniu tworzenia, to „wprogramował”, że słońce zatrzyma się na niebie na prośbę Jehoszua.

Owe interpretacje Majmonidesa nie oznaczają jednak, że Majmonides odrzucił istnienia czegokolwiek nadprzyrodzonego. Taka pozycja byłaby przecież niezgodna z przekonaniem judaizmu, co Majmonides na pewno miał. Żeby uniknąć jakiekolwiek wątpliwości, to Majmonides napisał ‘Pismo tłumaczące zmartwychwstania’, po hebrajsku Igeret Techijat Ha-Metim. Jak wszystkim wiadomo, 13-a zasada wiary jak wyłożona przez Majmonidesa, jest to wiara w zmartwychwstania sprawiedliwych. Majmonides nie uważa to za coś „wprogramowanego” w prawach natury. On tłumaczy, że coś jest cudem nadprzyrodzonym, jeśli nie ma żadnego innego możliwego wytłumaczenia. Tak jak na przykład z dawaniem Tory przez Haszem przy Górze Synaj, co oczywiście jest zupełnie nadprzyrodzonym wydarzeniem.

Większość innych średniowiecznych Rabinów interpretatorów Tory nie zgadzali się z Majmonidesem. Natomiast Majmonides, zgodnie ze swoim zrozumieniem o nadprzyrodzoności wydarzeń Tory, tłumaczył, że malachim wysłani przez Jaakowa do jego brata Eisawa byli normalnymi ludźmi, a nie anioły. Ponadto Majmonides twierdził, że bitwa Jaakowa z aniołem wydarzyła się w śnie Jaakowa. Dla Jaakowa to było prawdziwym wydarzeniem, ale nie było to wydarzenie możliwe do zaobserwowania przez innego człowieka. Majmonides opiera się m.in. nad faktem, że w przeszłym rozdziale, kiedy anioł opowiada Jaakowu o sposobie, w którym Jaakow może spowodować, że owce będą mieli potomków z plamistym futrem, Tora mówi, wprost, że anioł mówił do Jaakowa we śnie.

Pewnym osobom odpowiada bardziej idea, że dużo nadprzyrodzonych rzeczy się wydarza. Inni preferują, żeby ilość nadprzyrodzonych wydarzeń była jak najmniejsza. Niech każdy wybierze swoją drogę.
Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak RapoportJedna z fascynujących rzeczy w Księdze Bereszit (Rodzaju) są aniołowie. Fascynujące, dlatego że Tora o nich wspomina, ale zupełnie nic o nich nie tłumaczy! Aniołowie odwiedzili Abrahama zaraz po jego Brit Mila i aniołowie przyszli nawet do bratanka Abrahama (Lot) w mieście Sodom. U Jaakowa aniołowie jeszcze częściej go odwiedzają. Jaakow ich widzi, kiedy on opuszcza Ziemię Izraela uciekając od swojego brata Eisaw (Bereszit 28;12). Dwadzieścia lat później bogaty Jaakow wraca do Ziemi Izraela. Również bogactwo nabył dzięki aniołowi (Bereszit 31; 10), który mu podpowiedział jak zrobić, żeby owce rodzili potomków z plamistym futrem. Jaakow pracował przez 20 lat u swojego teścia Lot i jako zapłatę Lot obiecał mu dać owce z plamistym futrem. Po powrocie do Ziemi Izraela i aniołowie go witają (Bereszit 31;2). Przed spotkaniem się ze swoim bratem, Jaakow wysyła aniołów do Eisawa z prezentami próbując wkupić się w łaski Eisawa, kupić jego wybaczenie (Bereszit 31;4). Tuż przed konfrontacją z jego bratem, Tora opowiada jak Jaakow się bije z aniołem przez całą noc, po czym anioł deklaruje, że Jaakow będzie teraz nazwany Israel. Tradycja opowiada, że otóż anioł był aniołem przedstawiającym naród Eisawa, brata Jaakowa. Uczymy się, przy okazji, że każdy naród ma swojego anioła, swojego przedstawiciela duchowego. Przy okazji należy dodać, że anioł Michael jest aniołem narodu Izraela.

Co to wszystko znaczy? W uszach współczesnego racjonalnego człowieka, opowieści o aniołach brzmią jak bajki! Czy Tora nie mogłaby ominąć aniołów i po prostu opisać komunikację pomiędzy Haszem i wybranymi ludźmi, tak jak np. w przypadku Mojżesza? Najczęstsze wyrażenie odnośnie Mojżesza jest „I Haszem rzekł do Mojżesza”, dlaczego nie może być tak samo z Abrahamem, Icchakiem i Jaakowem?

Słowo anioł, po hebrajsku malach (מלאך) oznacza również wysłaniec. Owa dwuznaczność tworzy niejasność w przypadku Jaakowa i Eisawa. Kiedy Jaakow wraca do Ziemi Izraela on jest witany przez malachej Elohim, aniołów Boga (Bereszit 31;2). Dwa wersety później Jaakow wysyła malachim do swojego niegodziwego brata Eisawa. Czy Jaakow wysłał owych aniołów do swojego niegodziwego brata, czy wysłał po prostu normalnych ludzkich wysłańców?
O tym Rabini mieli sprzeczne interpretacje, co jest wspominane już u talmudycznych Rabinów w Midraszu, jak również wśród średniowiecznych Rabinów interpretatorów Tory. Raszi przyjmuje interpretację, że Jaakow wysłał prawdziwych aniołów do Eisawa. To pasuje kontekstowo, jak wyżej pokazane. Natomiast racjonaliści i na czele z Rabi Mosze ben Majmon (Rambam / Majmonides) twierdzili, że owi malachim wysłani do Eisawa byli normalnymi ludźmi.

Chciałbym rozwinąć pozycję Majmonidesa i spróbować naświetlić jego światopogląd w sprawie nadprzyrodzoności, cuda.

Majmonides był, jak wiadomo, największym filozofem narodu żydowskiego. On był jednak przede wszystkim jednym z największych Rabinów i mędrców narodu żydowskiego kiedykolwiek. Jego bogobojność i przestrzeganie wszystkich micwot jest bez żadnej wątpliwości. Natomiast jego dość „nowoczesne” interpretacje, które w jego czasach były dość kontrowersyjne, są dzisiaj bardzo cenione za swoje racjonalne podejścia.
W jego pierwszym wielkim dziele, Komentarz do Miszny, Majmonides twierdził, że cuda nie są nadprzyrodzone, ale raczej, że są częścią prawa natury. Kiedy Haszem uruchomił prawa natury to objął w nich unikalne wyjątki do tych praw. Dlatego cuda nie są, ściśle mówiąc, czymś nadprzyrodzonym.
Majmonides ma swoje źródło w Misznie w traktacie Pirkej Awot, rozdział 5, Miszna 8. Owa Miszna naucza (patrz dalej dla tłumaczenia każdej rzeczy):
Dziesięć rzeczy było stworzonych w Erew Szabat [w szóstym dniu tworzenia świata], a są to: usta ziemi, usta studni, usta oślicy, tęcza, manna, laska [Moszego], szamir, pismo, napis [na Tablicach Przykazań], Tablice Przykazań.

Owe dziesięć rzeczy są, na pierwszy rzut oka, nadprzyrodzone.
1. ‘Usta ziemi’ odnoszą się do opowieści o Koracha w Księdze Bamidbar (16; 31), kiedy ziemia otworzyła się i połknęła Koracha i wszystkich jego spół-buntowników, którzy buntowali się przeciwko Mosze.
2. ‘Usta studni’ odnosi się do „nadprzyrodzonej” studni, która dała narodowi żydowskiemu wodę na pustyni.
3. ‘Usta oślicy’ odnosi się do opowieści w Księdze Bamidbar (22; 28), w której oślica posiadana przez niegodziwego Bilaam jego napomina.
4. ‘Tęcza’ – samo tłumaczalne.
5. ‘Manna’ – jedzenie padające z nieba.
6. ‘Laska Moszego’ jest ta laska, która m.in. zmieniła się na węża i potem z powrotem na laskę, dzieliła Morze Czerwone, itd.
7. ‘Szamir’ to ten robak, który mógł przebić żelazo, używany w Biblii w konstrukcji pewnych rzeczy.
8. ‘Pismo’ hebrajskie jest uważane za coś nadprzyrodzone. W Torze Haszem używa hebrajski dla stworzenia wszechświata.
9. Napis na Tablicach Przykazań jest opisany w Księdze Szemot (31; 15) jako coś nadprzyrodzone. Słowa były wyryte przez całą grubość kamienia, a tekst był jednak czytelny z obu stron kamienia.

W swoich komentarzach do wyżej wymienionej Miszny, Majmonides tłumaczy, że owe wspominane rzeczy są tylko przykładami do szerszej zasady. Ta szersza zasada mówi, że wszystko niby nadprzyrodzone jest wprogramowane w prawach natury. Majmonides podaje parę przykładów. Kiedy Haszem stworzył morza w drugim dniu tworzenia, to „wprogramował” dzielenie się Morza Czerwonego przez Mojżesza. Kiedy Haszem stworzył słońce w czwartym dniu tworzenia, to „wprogramował”, że słońce zatrzyma się na niebie na prośbę Jehoszua.

Owe interpretacje Majmonidesa nie oznaczają jednak, że Majmonides odrzucił istnienia czegokolwiek nadprzyrodzonego. Taka pozycja byłaby przecież niezgodna z przekonaniem judaizmu, co Majmonides na pewno miał. Żeby uniknąć jakiekolwiek wątpliwości, to Majmonides napisał ‘Pismo tłumaczące zmartwychwstania’, po hebrajsku Igeret Techijat Ha-Metim. Jak wszystkim wiadomo, 13-a zasada wiary jak wyłożona przez Majmonidesa, jest to wiara w zmartwychwstania sprawiedliwych. Majmonides nie uważa to za coś „wprogramowanego” w prawach natury. On tłumaczy, że coś jest cudem nadprzyrodzonym, jeśli nie ma żadnego innego możliwego wytłumaczenia. Tak jak na przykład z dawaniem Tory przez Haszem przy Górze Synaj, co oczywiście jest zupełnie nadprzyrodzonym wydarzeniem.

Większość innych średniowiecznych Rabinów interpretatorów Tory nie zgadzali się z Majmonidesem. Natomiast Majmonides, zgodnie ze swoim zrozumieniem o nadprzyrodzoności wydarzeń Tory, tłumaczył, że malachim wysłani przez Jaakowa do jego brata Eisawa byli normalnymi ludźmi, a nie anioły. Ponadto Majmonides twierdził, że bitwa Jaakowa z aniołem wydarzyła się w śnie Jaakowa. Dla Jaakowa to było prawdziwym wydarzeniem, ale nie było to wydarzenie możliwe do zaobserwowania przez innego człowieka. Majmonides opiera się m.in. nad faktem, że w przeszłym rozdziale, kiedy anioł opowiada Jaakowu o sposobie, w którym Jaakow może spowodować, że owce będą mieli potomków z plamistym futrem, Tora mówi, wprost, że anioł mówił do Jaakowa we śnie.

Pewnym osobom odpowiada bardziej idea, że dużo nadprzyrodzonych rzeczy się wydarza. Inni preferują, żeby ilość nadprzyrodzonych wydarzeń była jak najmniejsza. Niech każdy wybierze swoją drogę.
Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak RapoportJedna z fascynujących rzeczy w Księdze Bereszit (Rodzaju) są aniołowie. Fascynujące, dlatego że Tora o nich wspomina, ale zupełnie nic o nich nie tłumaczy! Aniołowie odwiedzili Abrahama zaraz po jego Brit Mila i aniołowie przyszli nawet do bratanka Abrahama (Lot) w mieście Sodom. U Jaakowa aniołowie jeszcze częściej go odwiedzają. Jaakow ich widzi, kiedy on opuszcza Ziemię Izraela uciekając od swojego brata Eisaw (Bereszit 28;12). Dwadzieścia lat później bogaty Jaakow wraca do Ziemi Izraela. Również bogactwo nabył dzięki aniołowi (Bereszit 31; 10), który mu podpowiedział jak zrobić, żeby owce rodzili potomków z plamistym futrem. Jaakow pracował przez 20 lat u swojego teścia Lot i jako zapłatę Lot obiecał mu dać owce z plamistym futrem. Po powrocie do Ziemi Izraela i aniołowie go witają (Bereszit 31;2). Przed spotkaniem się ze swoim bratem, Jaakow wysyła aniołów do Eisawa z prezentami próbując wkupić się w łaski Eisawa, kupić jego wybaczenie (Bereszit 31;4). Tuż przed konfrontacją z jego bratem, Tora opowiada jak Jaakow się bije z aniołem przez całą noc, po czym anioł deklaruje, że Jaakow będzie teraz nazwany Israel. Tradycja opowiada, że otóż anioł był aniołem przedstawiającym naród Eisawa, brata Jaakowa. Uczymy się, przy okazji, że każdy naród ma swojego anioła, swojego przedstawiciela duchowego. Przy okazji należy dodać, że anioł Michael jest aniołem narodu Izraela.

Co to wszystko znaczy? W uszach współczesnego racjonalnego człowieka, opowieści o aniołach brzmią jak bajki! Czy Tora nie mogłaby ominąć aniołów i po prostu opisać komunikację pomiędzy Haszem i wybranymi ludźmi, tak jak np. w przypadku Mojżesza? Najczęstsze wyrażenie odnośnie Mojżesza jest „I Haszem rzekł do Mojżesza”, dlaczego nie może być tak samo z Abrahamem, Icchakiem i Jaakowem?

Słowo anioł, po hebrajsku malach (מלאך) oznacza również wysłaniec. Owa dwuznaczność tworzy niejasność w przypadku Jaakowa i Eisawa. Kiedy Jaakow wraca do Ziemi Izraela on jest witany przez malachej Elohim, aniołów Boga (Bereszit 31;2). Dwa wersety później Jaakow wysyła malachim do swojego niegodziwego brata Eisawa. Czy Jaakow wysłał owych aniołów do swojego niegodziwego brata, czy wysłał po prostu normalnych ludzkich wysłańców?
O tym Rabini mieli sprzeczne interpretacje, co jest wspominane już u talmudycznych Rabinów w Midraszu, jak również wśród średniowiecznych Rabinów interpretatorów Tory. Raszi przyjmuje interpretację, że Jaakow wysłał prawdziwych aniołów do Eisawa. To pasuje kontekstowo, jak wyżej pokazane. Natomiast racjonaliści i na czele z Rabi Mosze ben Majmon (Rambam / Majmonides) twierdzili, że owi malachim wysłani do Eisawa byli normalnymi ludźmi.

Chciałbym rozwinąć pozycję Majmonidesa i spróbować naświetlić jego światopogląd w sprawie nadprzyrodzoności, cuda.

Majmonides był, jak wiadomo, największym filozofem narodu żydowskiego. On był jednak przede wszystkim jednym z największych Rabinów i mędrców narodu żydowskiego kiedykolwiek. Jego bogobojność i przestrzeganie wszystkich micwot jest bez żadnej wątpliwości. Natomiast jego dość „nowoczesne” interpretacje, które w jego czasach były dość kontrowersyjne, są dzisiaj bardzo cenione za swoje racjonalne podejścia.
W jego pierwszym wielkim dziele, Komentarz do Miszny, Majmonides twierdził, że cuda nie są nadprzyrodzone, ale raczej, że są częścią prawa natury. Kiedy Haszem uruchomił prawa natury to objął w nich unikalne wyjątki do tych praw. Dlatego cuda nie są, ściśle mówiąc, czymś nadprzyrodzonym.
Majmonides ma swoje źródło w Misznie w traktacie Pirkej Awot, rozdział 5, Miszna 8. Owa Miszna naucza (patrz dalej dla tłumaczenia każdej rzeczy):
Dziesięć rzeczy było stworzonych w Erew Szabat [w szóstym dniu tworzenia świata], a są to: usta ziemi, usta studni, usta oślicy, tęcza, manna, laska [Moszego], szamir, pismo, napis [na Tablicach Przykazań], Tablice Przykazań.

Owe dziesięć rzeczy są, na pierwszy rzut oka, nadprzyrodzone.
1. ‘Usta ziemi’ odnoszą się do opowieści o Koracha w Księdze Bamidbar (16; 31), kiedy ziemia otworzyła się i połknęła Koracha i wszystkich jego spół-buntowników, którzy buntowali się przeciwko Mosze.
2. ‘Usta studni’ odnosi się do „nadprzyrodzonej” studni, która dała narodowi żydowskiemu wodę na pustyni.
3. ‘Usta oślicy’ odnosi się do opowieści w Księdze Bamidbar (22; 28), w której oślica posiadana przez niegodziwego Bilaam jego napomina.
4. ‘Tęcza’ – samo tłumaczalne.
5. ‘Manna’ – jedzenie padające z nieba.
6. ‘Laska Moszego’ jest ta laska, która m.in. zmieniła się na węża i potem z powrotem na laskę, dzieliła Morze Czerwone, itd.
7. ‘Szamir’ to ten robak, który mógł przebić żelazo, używany w Biblii w konstrukcji pewnych rzeczy.
8. ‘Pismo’ hebrajskie jest uważane za coś nadprzyrodzone. W Torze Haszem używa hebrajski dla stworzenia wszechświata.
9. Napis na Tablicach Przykazań jest opisany w Księdze Szemot (31; 15) jako coś nadprzyrodzone. Słowa były wyryte przez całą grubość kamienia, a tekst był jednak czytelny z obu stron kamienia.

W swoich komentarzach do wyżej wymienionej Miszny, Majmonides tłumaczy, że owe wspominane rzeczy są tylko przykładami do szerszej zasady. Ta szersza zasada mówi, że wszystko niby nadprzyrodzone jest wprogramowane w prawach natury. Majmonides podaje parę przykładów. Kiedy Haszem stworzył morza w drugim dniu tworzenia, to „wprogramował” dzielenie się Morza Czerwonego przez Mojżesza. Kiedy Haszem stworzył słońce w czwartym dniu tworzenia, to „wprogramował”, że słońce zatrzyma się na niebie na prośbę Jehoszua.

Owe interpretacje Majmonidesa nie oznaczają jednak, że Majmonides odrzucił istnienia czegokolwiek nadprzyrodzonego. Taka pozycja byłaby przecież niezgodna z przekonaniem judaizmu, co Majmonides na pewno miał. Żeby uniknąć jakiekolwiek wątpliwości, to Majmonides napisał ‘Pismo tłumaczące zmartwychwstania’, po hebrajsku Igeret Techijat Ha-Metim. Jak wszystkim wiadomo, 13-a zasada wiary jak wyłożona przez Majmonidesa, jest to wiara w zmartwychwstania sprawiedliwych. Majmonides nie uważa to za coś „wprogramowanego” w prawach natury. On tłumaczy, że coś jest cudem nadprzyrodzonym, jeśli nie ma żadnego innego możliwego wytłumaczenia. Tak jak na przykład z dawaniem Tory przez Haszem przy Górze Synaj, co oczywiście jest zupełnie nadprzyrodzonym wydarzeniem.

Większość innych średniowiecznych Rabinów interpretatorów Tory nie zgadzali się z Majmonidesem. Natomiast Majmonides, zgodnie ze swoim zrozumieniem o nadprzyrodzoności wydarzeń Tory, tłumaczył, że malachim wysłani przez Jaakowa do jego brata Eisawa byli normalnymi ludźmi, a nie anioły. Ponadto Majmonides twierdził, że bitwa Jaakowa z aniołem wydarzyła się w śnie Jaakowa. Dla Jaakowa to było prawdziwym wydarzeniem, ale nie było to wydarzenie możliwe do zaobserwowania przez innego człowieka. Majmonides opiera się m.in. nad faktem, że w przeszłym rozdziale, kiedy anioł opowiada Jaakowu o sposobie, w którym Jaakow może spowodować, że owce będą mieli potomków z plamistym futrem, Tora mówi, wprost, że anioł mówił do Jaakowa we śnie.

Pewnym osobom odpowiada bardziej idea, że dużo nadprzyrodzonych rzeczy się wydarza. Inni preferują, żeby ilość nadprzyrodzonych wydarzeń była jak najmniejsza. Niech każdy wybierze swoją drogę.
Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak Rapoport

Aszrei joszwei beitecha – אשרי יושבי ביתך (Psalmy 84;1)

Najbardziej popularny Psalm w liturgii żydowskiej to Psalm 145. On jest odmawiany 3 razy dziennie, dwa razy w czasie nabożeństwa porannego (Szacharit) i raz w czasie popołudniowego nabożeństwa (Mincha). Każdy raz, przed odmawianiem Psalmu 145, odmawiamy jeden werset z Psalmów 84, a mianowicie werset 5. Dlaczego? Dlaczego mamy taki rodzaj ‘wstępu’ do Psalmu 145?

Ów werset mówi: ‘Godni pochwały są ci, którzy przebywają w Twoim domu, będą chwalić Twoje imię, Sela!’ – Aszrei joszwei beitecha, od jehalelucha, Sela!
Jakie jest przesłanie tego wersetu?

Znany mędrzec Talmudu Rabi Jehoszua ben Lewi zwrócił naszą uwagę na dziwną formułę gramatycznej tego wersetu. Pierwsza część wersetu jest w czasie teraźniejszym: ‘Godni pochwały są ci, którzy przebywają w Twoim domu’. Natomiast druga część wersetu jest w czasie przyszłym: ‘będą chwalić Twoje imię’.
Dlaczego takie sprzeczne zdanie? Do czego król Dawid wskazuje?

Rabi Jehoszua ben Lewi (Talmud, traktat Sanhedrin, folio 91b) naucza, że ów werset daje wskazówkę do zmartwychwstania sprawiedliwych, co jest jedną z podstaw wiary judaizmu. „Przebywający w domu Haszem” wskazuje do tych sprawiedliwych, którzy w przyszłości – tzn. po ich zmartwychwstaniu – „będą chwalić Haszem”.
Rabi Jehoszua ben Lewi również zwraca naszą uwagę, że werset mówi o ludziach, którzy przebywają w synagogach i w domach studiów Tory (Beit Midrasz), a nie po prostu o ludziach, którzy modlą się i studiują Torę gdzieś indziej. Dlaczego? Przecież można studiować Torę samemu w domu i również modlić się samemu w domu! I są pewni ludzie, którzy twierdzą, że w taki sposób ich modlitwa/studiowanie jest lepsze.

Zwróćmy uwagę nad jedną Miszna w Pirkei Awot, rozdział 3, Miszna 2:
Rabi Chanina ben Teradjon uczył:
Jeśli dwóch siedzi, a nie dzielą się słowami Tory, to jest to zgromadzenie szyderców, jak jest napisane: „W zgromadzeniu szyderców nie zasiada” (Psalmy 1;1). Ale jeśli dwóch siedzi i dzielą się słowami Tory, to Obecność Boga (Szechina) przebywa pomiędzy nimi, jak jest napisane: „Wtedy bojący się Boga mówili jeden do drugiego, a Bóg usłyszał i wysłuchał, i Księga Pamięci była przed Nim zapisana dla bojących się Haszem i rozmyślających o Jego Imieniu” (Malachi 3;16). To dotyczy tylko dwóch; skąd wiadomo, że nawet dla jednego, który siedzi i zajmuje się Torą, Święty Błogosławiony wyznaczył nagrodę? Bo jest napisane: „Siedzi samotnie i milczy, gdy On nałożył to na niego” (Eicha 3:28).

Widzimy w Miszna przeciwstawienie i porównanie sytuacji, w której dwóch studiuje Torę razem ze sytuacją, w której człowiek studiuje sam. W pierwszej sytuacji to aż sama Obecność Boga (Szechina) im towarzyszy, a w drugiej sytuacji, kiedy człowiek studiuje sam, to tylko otrzymuje wyznaczoną nagrodę, a Szechina nie jest przy nim obecna.

Teraz rozumiemy wyżej wymienione słowa Rabiego Jehoszua ben Lewi. Nawet samo przebywanie w synagogach i w domach dla studiów Tory (Batei Midrasz) powoduje, że jestem w obecności Szechina (Obecność Boga).
Ponadto widzimy również aspekt psychologiczny. Człowiek będzie się lepiej zachowywał w synagodze i w Beit Midrasz niż na zewnątrz. Częste przebywanie w tych miejscach spowoduje, więc, że ogólne zachowanie człowieka się polepszy, co również polepsza jego szansę do bycia wśród tych, którzy w przyszłości zasłużą na zmartwychwstanie. Obyśmy wszyscy byli wśród nich.

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak RapoportNajbardziej popularny Psalm w liturgii żydowskiej to Psalm 145. On jest odmawiany 3 razy dziennie, dwa razy w czasie nabożeństwa porannego (Szacharit) i raz w czasie popołudniowego nabożeństwa (Mincha). Każdy raz, przed odmawianiem Psalmu 145, odmawiamy jeden werset z Psalmów 84, a mianowicie werset 5. Dlaczego? Dlaczego mamy taki rodzaj ‘wstępu’ do Psalmu 145?

Ów werset mówi: ‘Godni pochwały są ci, którzy przebywają w Twoim domu, będą chwalić Twoje imię, Sela!’ – Aszrei joszwei beitecha, od jehalelucha, Sela!
Jakie jest przesłanie tego wersetu?

Znany mędrzec Talmudu Rabi Jehoszua ben Lewi zwrócił naszą uwagę na dziwną formułę gramatycznej tego wersetu. Pierwsza część wersetu jest w czasie teraźniejszym: ‘Godni pochwały są ci, którzy przebywają w Twoim domu’. Natomiast druga część wersetu jest w czasie przyszłym: ‘będą chwalić Twoje imię’.
Dlaczego takie sprzeczne zdanie? Do czego król Dawid wskazuje?

Rabi Jehoszua ben Lewi (Talmud, traktat Sanhedrin, folio 91b) naucza, że ów werset daje wskazówkę do zmartwychwstania sprawiedliwych, co jest jedną z podstaw wiary judaizmu. „Przebywający w domu Haszem” wskazuje do tych sprawiedliwych, którzy w przyszłości – tzn. po ich zmartwychwstaniu – „będą chwalić Haszem”.
Rabi Jehoszua ben Lewi również zwraca naszą uwagę, że werset mówi o ludziach, którzy przebywają w synagogach i w domach studiów Tory (Beit Midrasz), a nie po prostu o ludziach, którzy modlą się i studiują Torę gdzieś indziej. Dlaczego? Przecież można studiować Torę samemu w domu i również modlić się samemu w domu! I są pewni ludzie, którzy twierdzą, że w taki sposób ich modlitwa/studiowanie jest lepsze.

Zwróćmy uwagę nad jedną Miszna w Pirkei Awot, rozdział 3, Miszna 2:
Rabi Chanina ben Teradjon uczył:
Jeśli dwóch siedzi, a nie dzielą się słowami Tory, to jest to zgromadzenie szyderców, jak jest napisane: „W zgromadzeniu szyderców nie zasiada” (Psalmy 1;1). Ale jeśli dwóch siedzi i dzielą się słowami Tory, to Obecność Boga (Szechina) przebywa pomiędzy nimi, jak jest napisane: „Wtedy bojący się Boga mówili jeden do drugiego, a Bóg usłyszał i wysłuchał, i Księga Pamięci była przed Nim zapisana dla bojących się Haszem i rozmyślających o Jego Imieniu” (Malachi 3;16). To dotyczy tylko dwóch; skąd wiadomo, że nawet dla jednego, który siedzi i zajmuje się Torą, Święty Błogosławiony wyznaczył nagrodę? Bo jest napisane: „Siedzi samotnie i milczy, gdy On nałożył to na niego” (Eicha 3:28).

Widzimy w Miszna przeciwstawienie i porównanie sytuacji, w której dwóch studiuje Torę razem ze sytuacją, w której człowiek studiuje sam. W pierwszej sytuacji to aż sama Obecność Boga (Szechina) im towarzyszy, a w drugiej sytuacji, kiedy człowiek studiuje sam, to tylko otrzymuje wyznaczoną nagrodę, a Szechina nie jest przy nim obecna.

Teraz rozumiemy wyżej wymienione słowa Rabiego Jehoszua ben Lewi. Nawet samo przebywanie w synagogach i w domach dla studiów Tory (Batei Midrasz) powoduje, że jestem w obecności Szechina (Obecność Boga).
Ponadto widzimy również aspekt psychologiczny. Człowiek będzie się lepiej zachowywał w synagodze i w Beit Midrasz niż na zewnątrz. Częste przebywanie w tych miejscach spowoduje, więc, że ogólne zachowanie człowieka się polepszy, co również polepsza jego szansę do bycia wśród tych, którzy w przyszłości zasłużą na zmartwychwstanie. Obyśmy wszyscy byli wśród nich.

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak RapoportNajbardziej popularny Psalm w liturgii żydowskiej to Psalm 145. On jest odmawiany 3 razy dziennie, dwa razy w czasie nabożeństwa porannego (Szacharit) i raz w czasie popołudniowego nabożeństwa (Mincha). Każdy raz, przed odmawianiem Psalmu 145, odmawiamy jeden werset z Psalmów 84, a mianowicie werset 5. Dlaczego? Dlaczego mamy taki rodzaj ‘wstępu’ do Psalmu 145?

Ów werset mówi: ‘Godni pochwały są ci, którzy przebywają w Twoim domu, będą chwalić Twoje imię, Sela!’ – Aszrei joszwei beitecha, od jehalelucha, Sela!
Jakie jest przesłanie tego wersetu?

Znany mędrzec Talmudu Rabi Jehoszua ben Lewi zwrócił naszą uwagę na dziwną formułę gramatycznej tego wersetu. Pierwsza część wersetu jest w czasie teraźniejszym: ‘Godni pochwały są ci, którzy przebywają w Twoim domu’. Natomiast druga część wersetu jest w czasie przyszłym: ‘będą chwalić Twoje imię’.
Dlaczego takie sprzeczne zdanie? Do czego król Dawid wskazuje?

Rabi Jehoszua ben Lewi (Talmud, traktat Sanhedrin, folio 91b) naucza, że ów werset daje wskazówkę do zmartwychwstania sprawiedliwych, co jest jedną z podstaw wiary judaizmu. „Przebywający w domu Haszem” wskazuje do tych sprawiedliwych, którzy w przyszłości – tzn. po ich zmartwychwstaniu – „będą chwalić Haszem”.
Rabi Jehoszua ben Lewi również zwraca naszą uwagę, że werset mówi o ludziach, którzy przebywają w synagogach i w domach studiów Tory (Beit Midrasz), a nie po prostu o ludziach, którzy modlą się i studiują Torę gdzieś indziej. Dlaczego? Przecież można studiować Torę samemu w domu i również modlić się samemu w domu! I są pewni ludzie, którzy twierdzą, że w taki sposób ich modlitwa/studiowanie jest lepsze.

Zwróćmy uwagę nad jedną Miszna w Pirkei Awot, rozdział 3, Miszna 2:
Rabi Chanina ben Teradjon uczył:
Jeśli dwóch siedzi, a nie dzielą się słowami Tory, to jest to zgromadzenie szyderców, jak jest napisane: „W zgromadzeniu szyderców nie zasiada” (Psalmy 1;1). Ale jeśli dwóch siedzi i dzielą się słowami Tory, to Obecność Boga (Szechina) przebywa pomiędzy nimi, jak jest napisane: „Wtedy bojący się Boga mówili jeden do drugiego, a Bóg usłyszał i wysłuchał, i Księga Pamięci była przed Nim zapisana dla bojących się Haszem i rozmyślających o Jego Imieniu” (Malachi 3;16). To dotyczy tylko dwóch; skąd wiadomo, że nawet dla jednego, który siedzi i zajmuje się Torą, Święty Błogosławiony wyznaczył nagrodę? Bo jest napisane: „Siedzi samotnie i milczy, gdy On nałożył to na niego” (Eicha 3:28).

Widzimy w Miszna przeciwstawienie i porównanie sytuacji, w której dwóch studiuje Torę razem ze sytuacją, w której człowiek studiuje sam. W pierwszej sytuacji to aż sama Obecność Boga (Szechina) im towarzyszy, a w drugiej sytuacji, kiedy człowiek studiuje sam, to tylko otrzymuje wyznaczoną nagrodę, a Szechina nie jest przy nim obecna.

Teraz rozumiemy wyżej wymienione słowa Rabiego Jehoszua ben Lewi. Nawet samo przebywanie w synagogach i w domach dla studiów Tory (Batei Midrasz) powoduje, że jestem w obecności Szechina (Obecność Boga).
Ponadto widzimy również aspekt psychologiczny. Człowiek będzie się lepiej zachowywał w synagodze i w Beit Midrasz niż na zewnątrz. Częste przebywanie w tych miejscach spowoduje, więc, że ogólne zachowanie człowieka się polepszy, co również polepsza jego szansę do bycia wśród tych, którzy w przyszłości zasłużą na zmartwychwstanie. Obyśmy wszyscy byli wśród nich.

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak Rapoport

Liturgia I – Psukei de-Zimra

Analizując liturgię porannego nabożeństwa (Szacharit) zauważamy, że pierwsza część tekstu nazywa się u Żydów aszkenazyjskich ‘Psukei de-Zimra’, po polsku ‘wersety chwalebnego śpiewu [do Haszem]’.

Najstarsze źródło, które opowiada o tym fragmencie nabożeństwa znajduje się w Talmudzie. Talmud mówi:
Rabbi Josei powiedział: Oby mój los był taki jak u tych, którzy odmawiają Halel codziennie. Ale czy tak faktycznie powiedział? Nie może być, skoro jeden z Mędrców powiedział: ‘Ten, który odmawia Halel codziennie bluźni!’ Raczej należy stwierdzić, że Rabbi Josei miał na myśli tych, którzy codziennie odmawiają Psukei de-Zimra (wersety chwalebnego śpiewu [do Haszem].

Najpierw wytłumaczymy nazwę tego fragmentu liturgii, Psukei de-Zimra. Raszi, w swoim komentarzu do ww. fragmentu Talmudu mówi, że słowo zimra pochodzi od słowa zemer, co oznacza śpiew. Natomiast kabaliści mieli inną interpretację. Już Rabbi Josef Gikatilla (XIII-XIV wiek; Hiszpania) twierdził, że nazwa jest ‘Psukei de-Zmira’, a nie ‘Psukei de-Zimra’. (Nie zapominajmy, że w języku hebrajskim nie wypisuje się samogłosek!) Słowo zmira oznacza ‘przycinanie’. Według kabalistów nazwa oznacza ‘Wersety Przycinania’ i odnosi się do potrzeby odsunięcia, poetycznie mówiąc ‘przycinania’, obcych myśli z głowy, żeby móc zwrócić się całkowicie do Haszem w nabożeństwie.

Istnieje również inny fragment Talmudu, który wydaje się, że bardziej wspiera interpretację Raszi niż interpretację kabalistów. Talmud, traktat Berachot folio 31b mówi:
Rabbi Simlai powiedział: ‘Człowiek powinien zawsze najpierw wyrazić swoje uwielbienie do Haszem, a tylko potem modlić się, jak jest napisane [o Mojżeszu]: ‘I błagałem Wiekuistego podówczas, mówiąc: ‘Panie Wszechmocny! Tyś począł okazywać słudze Twojemu wielkość Twoją, i rękę Twą potężną; bo gdzież Bóg na niebie, albo na ziemi, który by spełnić mógł coś podobnego do dzieł Twoich, i do czynów Twoich?’ I tylko potem [w następnym wersecie] jest napisane: ‘Niechże też przejdę i zobaczę ową ziemię piękną, która za Jardenem, górę ową piękną, i Liban!’
Widzimy, że Mojżesz najpierw wyrażał swoje uwielbienie do Haszem, a tylko potem o coś prosił.
Psukei de-Zimra znajduje się na początku porannej liturgii, przed samą modlitwą. Wydaje się, więc, że jej funkcja jest właśnie abyśmy wyrażali nasze uwielbienie do Haszem przed modlitwą, tak jak Rabbi Simlai w Talmudzie doradził. To wspierałoby interpretację Raszi odnośnie znaczenia Psukei de-Zimra, że chodzi o ‘wersety chwalebnego śpiewu do Haszem’.

Pierwsza część Psukei de-Zimra jest błogosławieństwem nazwanym od pierwszych dwóch słów ‘Baruch sze-amar’. Pierwsze zdanie ‘Baruch sze-amar’ jest ‘Błogosławiony, który powiedział i stał się świat, błogosławiony On’.
Kabaliści z Rabbi Icchak Luria (XVI wiek) na czele nauczali, że liturgia owego błogosławieństwa spadła z nieba w postaci karteczki w ręce Ezra i jego Beit Din (sąd rabinacki). On i jego Beit Din są nazwani Anszei Kneset HaGedola – Mężowie Wielkiego Zgromadzenia. Oni byli ci przywódcy, którzy wrócili do Ziemi Izraela po babilońskim wygnaniu w VI wieku przed erą gregoriańską, żeby odbudować nowe życie żydowskie i zbudować Drugą Świątynię w Jerozolimie. Kabaliści nauczali, że to błogosławieństwo ma bardzo podniosły poziom duchowy i dlatego należy go odmawiać na stojąco trzymając dwa przednie cicit w prawej ręce. Ów zwyczaj związany z odmawianiem ‘Baruch sze-amar’ został przyjęty w głównych księgach Halachy (Szulchan Aruch, Orach Chaim, rozdział 51, paragraf 1). Należy go odmawiać powoli i z głębokim skupieniem o tym, co się wymawia.

Chciałbym dodać również inny powód, dlaczego Ezra i Mężowie Wielkiego Zgromadzenia wybrali ‘Baruch sze-amar’ na początek porannego nabożeństwa. Należy zawsze skupiać się nad tym, co się w modlitwie wymawia. Poprzez rozpoczęcia porannego nabożeństwa z błogosławieństwem, który ma unikalny poziom duchowy, Rabini nadali nam ton dla całego nabożeństwa. Obyśmy szli w ich ślady.

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak RapoportAnalizując liturgię porannego nabożeństwa (Szacharit) zauważamy, że pierwsza część tekstu nazywa się u Żydów aszkenazyjskich ‘Psukei de-Zimra’, po polsku ‘wersety chwalebnego śpiewu [do Haszem]’.

Najstarsze źródło, które opowiada o tym fragmencie nabożeństwa znajduje się w Talmudzie. Talmud mówi:
Rabbi Josei powiedział: Oby mój los był taki jak u tych, którzy odmawiają Halel codziennie. Ale czy tak faktycznie powiedział? Nie może być, skoro jeden z Mędrców powiedział: ‘Ten, który odmawia Halel codziennie bluźni!’ Raczej należy stwierdzić, że Rabbi Josei miał na myśli tych, którzy codziennie odmawiają Psukei de-Zimra (wersety chwalebnego śpiewu [do Haszem].

Najpierw wytłumaczymy nazwę tego fragmentu liturgii, Psukei de-Zimra. Raszi, w swoim komentarzu do ww. fragmentu Talmudu mówi, że słowo zimra pochodzi od słowa zemer, co oznacza śpiew. Natomiast kabaliści mieli inną interpretację. Już Rabbi Josef Gikatilla (XIII-XIV wiek; Hiszpania) twierdził, że nazwa jest ‘Psukei de-Zmira’, a nie ‘Psukei de-Zimra’. (Nie zapominajmy, że w języku hebrajskim nie wypisuje się samogłosek!) Słowo zmira oznacza ‘przycinanie’. Według kabalistów nazwa oznacza ‘Wersety Przycinania’ i odnosi się do potrzeby odsunięcia, poetycznie mówiąc ‘przycinania’, obcych myśli z głowy, żeby móc zwrócić się całkowicie do Haszem w nabożeństwie.

Istnieje również inny fragment Talmudu, który wydaje się, że bardziej wspiera interpretację Raszi niż interpretację kabalistów. Talmud, traktat Berachot folio 31b mówi:
Rabbi Simlai powiedział: ‘Człowiek powinien zawsze najpierw wyrazić swoje uwielbienie do Haszem, a tylko potem modlić się, jak jest napisane [o Mojżeszu]: ‘I błagałem Wiekuistego podówczas, mówiąc: ‘Panie Wszechmocny! Tyś począł okazywać słudze Twojemu wielkość Twoją, i rękę Twą potężną; bo gdzież Bóg na niebie, albo na ziemi, który by spełnić mógł coś podobnego do dzieł Twoich, i do czynów Twoich?’ I tylko potem [w następnym wersecie] jest napisane: ‘Niechże też przejdę i zobaczę ową ziemię piękną, która za Jardenem, górę ową piękną, i Liban!’
Widzimy, że Mojżesz najpierw wyrażał swoje uwielbienie do Haszem, a tylko potem o coś prosił.
Psukei de-Zimra znajduje się na początku porannej liturgii, przed samą modlitwą. Wydaje się, więc, że jej funkcja jest właśnie abyśmy wyrażali nasze uwielbienie do Haszem przed modlitwą, tak jak Rabbi Simlai w Talmudzie doradził. To wspierałoby interpretację Raszi odnośnie znaczenia Psukei de-Zimra, że chodzi o ‘wersety chwalebnego śpiewu do Haszem’.

Pierwsza część Psukei de-Zimra jest błogosławieństwem nazwanym od pierwszych dwóch słów ‘Baruch sze-amar’. Pierwsze zdanie ‘Baruch sze-amar’ jest ‘Błogosławiony, który powiedział i stał się świat, błogosławiony On’.
Kabaliści z Rabbi Icchak Luria (XVI wiek) na czele nauczali, że liturgia owego błogosławieństwa spadła z nieba w postaci karteczki w ręce Ezra i jego Beit Din (sąd rabinacki). On i jego Beit Din są nazwani Anszei Kneset HaGedola – Mężowie Wielkiego Zgromadzenia. Oni byli ci przywódcy, którzy wrócili do Ziemi Izraela po babilońskim wygnaniu w VI wieku przed erą gregoriańską, żeby odbudować nowe życie żydowskie i zbudować Drugą Świątynię w Jerozolimie. Kabaliści nauczali, że to błogosławieństwo ma bardzo podniosły poziom duchowy i dlatego należy go odmawiać na stojąco trzymając dwa przednie cicit w prawej ręce. Ów zwyczaj związany z odmawianiem ‘Baruch sze-amar’ został przyjęty w głównych księgach Halachy (Szulchan Aruch, Orach Chaim, rozdział 51, paragraf 1). Należy go odmawiać powoli i z głębokim skupieniem o tym, co się wymawia.

Chciałbym dodać również inny powód, dlaczego Ezra i Mężowie Wielkiego Zgromadzenia wybrali ‘Baruch sze-amar’ na początek porannego nabożeństwa. Należy zawsze skupiać się nad tym, co się w modlitwie wymawia. Poprzez rozpoczęcia porannego nabożeństwa z błogosławieństwem, który ma unikalny poziom duchowy, Rabini nadali nam ton dla całego nabożeństwa. Obyśmy szli w ich ślady.

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak RapoportAnalizując liturgię porannego nabożeństwa (Szacharit) zauważamy, że pierwsza część tekstu nazywa się u Żydów aszkenazyjskich ‘Psukei de-Zimra’, po polsku ‘wersety chwalebnego śpiewu [do Haszem]’.

Najstarsze źródło, które opowiada o tym fragmencie nabożeństwa znajduje się w Talmudzie. Talmud mówi:
Rabbi Josei powiedział: Oby mój los był taki jak u tych, którzy odmawiają Halel codziennie. Ale czy tak faktycznie powiedział? Nie może być, skoro jeden z Mędrców powiedział: ‘Ten, który odmawia Halel codziennie bluźni!’ Raczej należy stwierdzić, że Rabbi Josei miał na myśli tych, którzy codziennie odmawiają Psukei de-Zimra (wersety chwalebnego śpiewu [do Haszem].

Najpierw wytłumaczymy nazwę tego fragmentu liturgii, Psukei de-Zimra. Raszi, w swoim komentarzu do ww. fragmentu Talmudu mówi, że słowo zimra pochodzi od słowa zemer, co oznacza śpiew. Natomiast kabaliści mieli inną interpretację. Już Rabbi Josef Gikatilla (XIII-XIV wiek; Hiszpania) twierdził, że nazwa jest ‘Psukei de-Zmira’, a nie ‘Psukei de-Zimra’. (Nie zapominajmy, że w języku hebrajskim nie wypisuje się samogłosek!) Słowo zmira oznacza ‘przycinanie’. Według kabalistów nazwa oznacza ‘Wersety Przycinania’ i odnosi się do potrzeby odsunięcia, poetycznie mówiąc ‘przycinania’, obcych myśli z głowy, żeby móc zwrócić się całkowicie do Haszem w nabożeństwie.

Istnieje również inny fragment Talmudu, który wydaje się, że bardziej wspiera interpretację Raszi niż interpretację kabalistów. Talmud, traktat Berachot folio 31b mówi:
Rabbi Simlai powiedział: ‘Człowiek powinien zawsze najpierw wyrazić swoje uwielbienie do Haszem, a tylko potem modlić się, jak jest napisane [o Mojżeszu]: ‘I błagałem Wiekuistego podówczas, mówiąc: ‘Panie Wszechmocny! Tyś począł okazywać słudze Twojemu wielkość Twoją, i rękę Twą potężną; bo gdzież Bóg na niebie, albo na ziemi, który by spełnić mógł coś podobnego do dzieł Twoich, i do czynów Twoich?’ I tylko potem [w następnym wersecie] jest napisane: ‘Niechże też przejdę i zobaczę ową ziemię piękną, która za Jardenem, górę ową piękną, i Liban!’
Widzimy, że Mojżesz najpierw wyrażał swoje uwielbienie do Haszem, a tylko potem o coś prosił.
Psukei de-Zimra znajduje się na początku porannej liturgii, przed samą modlitwą. Wydaje się, więc, że jej funkcja jest właśnie abyśmy wyrażali nasze uwielbienie do Haszem przed modlitwą, tak jak Rabbi Simlai w Talmudzie doradził. To wspierałoby interpretację Raszi odnośnie znaczenia Psukei de-Zimra, że chodzi o ‘wersety chwalebnego śpiewu do Haszem’.

Pierwsza część Psukei de-Zimra jest błogosławieństwem nazwanym od pierwszych dwóch słów ‘Baruch sze-amar’. Pierwsze zdanie ‘Baruch sze-amar’ jest ‘Błogosławiony, który powiedział i stał się świat, błogosławiony On’.
Kabaliści z Rabbi Icchak Luria (XVI wiek) na czele nauczali, że liturgia owego błogosławieństwa spadła z nieba w postaci karteczki w ręce Ezra i jego Beit Din (sąd rabinacki). On i jego Beit Din są nazwani Anszei Kneset HaGedola – Mężowie Wielkiego Zgromadzenia. Oni byli ci przywódcy, którzy wrócili do Ziemi Izraela po babilońskim wygnaniu w VI wieku przed erą gregoriańską, żeby odbudować nowe życie żydowskie i zbudować Drugą Świątynię w Jerozolimie. Kabaliści nauczali, że to błogosławieństwo ma bardzo podniosły poziom duchowy i dlatego należy go odmawiać na stojąco trzymając dwa przednie cicit w prawej ręce. Ów zwyczaj związany z odmawianiem ‘Baruch sze-amar’ został przyjęty w głównych księgach Halachy (Szulchan Aruch, Orach Chaim, rozdział 51, paragraf 1). Należy go odmawiać powoli i z głębokim skupieniem o tym, co się wymawia.

Chciałbym dodać również inny powód, dlaczego Ezra i Mężowie Wielkiego Zgromadzenia wybrali ‘Baruch sze-amar’ na początek porannego nabożeństwa. Należy zawsze skupiać się nad tym, co się w modlitwie wymawia. Poprzez rozpoczęcia porannego nabożeństwa z błogosławieństwem, który ma unikalny poziom duchowy, Rabini nadali nam ton dla całego nabożeństwa. Obyśmy szli w ich ślady.

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak Rapoport

Pomyślne rezultaty przy studiowaniu Tory

W dzisiejszej zachodniej kulturze liczą się zazwyczaj tylko rezultaty, a wysiłek nie jest dużo warty. Talmud naucza odnośnie studiowania Tory: לפום צערא אגרא, „wynagrodzenie jest według wysiłku [a nie według obiektywnych rezultatów]”. Z drugiej strony można zrozumieć, dlaczego obiektywne rezultaty są na tyle ważne. Jeśli idę do lekarza albo do adwokata to chcę, żeby to był obiektywnie najlepszym fachowcem. Tak samo z innymi zawodami jak np. szofer. Czy chcielibyście jechać autobusem tam gdzie kierowca nie jest bardzo umiejętnym szoferem, ale się bardzo stara? Preferowalibyście na pewno dobrego fachowca przed takim, który tylko najbardziej się stara. Tak samo, a co najmniej częściowo, odnosi się to do rabinów i innych nauczycieli Tory. Dlatego powstaje pytanie jak zrobić, żeby człowiek uzyskał najlepsze rezultaty przy studiach Tory?

Drugi werset księgi Tehilim (Psalmów) mówi: כי אם בתורת ה’ חפצו, „…raczej do Tory Haszem jest jego ochota…”. Midrasz zwraca naszą uwagę na słowo חפצו (chefco) w naszym wersecie, które oznacza ‘jego ochota’ albo ‘jego życzenie’. Na co to wskazuje?

Jedna opinia Midraszu mówi, że to wskazuje, że człowiek powinien studiować Torę z tym nauczycielem, którego on obdarza sympatią. Jeśli mam ochotę spędzać czas z moim nauczycielem, bo go lubię i szanuję, to studia dadzą rezultaty.
Druga opinia Midraszu twierdzi, że człowiekowi nie udadzą się studia Tory, jeśli on nie będzie studiował w miejscu tam gdzie on lubi przebywać.

Czyli jedna opinia mówi, że mam znaleźć sobie nauczyciela, którego obdarzam sympatią, zaś druga, że mam znaleźć takie miejsce, w którym lubię przebywać. Te kryteria są oczywiście zupełnie subiektywne. Jeden preferuje studiować z nauczycielem z długą brodą i chasydzkim בעקעשע/‘békesze’, czyli długi chasydzki żakiet, a drugi z nauczycielem, który ma krótszą brodę albo jest bez brody, ale bardziej zna współczesną kulturę i naukę. A trzeci preferuje nauczycielkę przed nauczycielem. Każdy ma wybrać takiego, jaki mu się najbardziej podoba.
Tak samo z miejscem studiowania. Jeden preferuje piękną szkołę z marmurem i filarami, zaś drugi mały pokój ze starymi meblami. Każdy niech znajdzie to wymarzone miejsce dla niego.

Zwróćmy również uwagę, że Rabini bardziej podkreślali ważność odpowiednego miejsca niż ważność odpowiednego nauczyciela. Odnośnie nauczyciela powiedzieli, że człowiek powinien się uczyć z takim nauczycielem, z którym lubi i chce przebywać. Zaś odnośnie miejsca powiedzieli, że człowiekowi nie udadzą się studia Tory, jeśli nie będzie w miejscu, gdzie ma chęć przebywania. Wyrażenie „nie udadzą się studia” jest mocniejsze niż wyrażenie „powinien”.
Ta różnica wywodzi się z prostego faktu psychologiczno-edukacyjnego. Pewni studenci bardzo chcą być prowadzeni przez nauczyciela i jego osobowość jest dla nich bardzo ważna. Atrakcję samego miejsca jest też ważna, ale kładą ją na drugi poziom.
Natomiast inni preferują studiować samodzielnie i dla nich jedyną ważną rzeczą jest inspirujące miejsce dla studiów Tory.

Oby każdy z nas znalazł odpowiednego nauczyciela i dogodne miejsce. Beezrat Haszem.

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak RapoportW dzisiejszej zachodniej kulturze liczą się zazwyczaj tylko rezultaty, a wysiłek nie jest dużo warty. Talmud naucza odnośnie studiowania Tory: לפום צערא אגרא, „wynagrodzenie jest według wysiłku [a nie według obiektywnych rezultatów]”. Z drugiej strony można zrozumieć, dlaczego obiektywne rezultaty są na tyle ważne. Jeśli idę do lekarza albo do adwokata to chcę, żeby to był obiektywnie najlepszym fachowcem. Tak samo z innymi zawodami jak np. szofer. Czy chcielibyście jechać autobusem tam gdzie kierowca nie jest bardzo umiejętnym szoferem, ale się bardzo stara? Preferowalibyście na pewno dobrego fachowca przed takim, który tylko najbardziej się stara. Tak samo, a co najmniej częściowo, odnosi się to do rabinów i innych nauczycieli Tory. Dlatego powstaje pytanie jak zrobić, żeby człowiek uzyskał najlepsze rezultaty przy studiach Tory?

Drugi werset księgi Tehilim (Psalmów) mówi: כי אם בתורת ה’ חפצו, „…raczej do Tory Haszem jest jego ochota…”. Midrasz zwraca naszą uwagę na słowo חפצו (chefco) w naszym wersecie, które oznacza ‘jego ochota’ albo ‘jego życzenie’. Na co to wskazuje?

Jedna opinia Midraszu mówi, że to wskazuje, że człowiek powinien studiować Torę z tym nauczycielem, którego on obdarza sympatią. Jeśli mam ochotę spędzać czas z moim nauczycielem, bo go lubię i szanuję, to studia dadzą rezultaty.
Druga opinia Midraszu twierdzi, że człowiekowi nie udadzą się studia Tory, jeśli on nie będzie studiował w miejscu tam gdzie on lubi przebywać.

Czyli jedna opinia mówi, że mam znaleźć sobie nauczyciela, którego obdarzam sympatią, zaś druga, że mam znaleźć takie miejsce, w którym lubię przebywać. Te kryteria są oczywiście zupełnie subiektywne. Jeden preferuje studiować z nauczycielem z długą brodą i chasydzkim בעקעשע/‘békesze’, czyli długi chasydzki żakiet, a drugi z nauczycielem, który ma krótszą brodę albo jest bez brody, ale bardziej zna współczesną kulturę i naukę. A trzeci preferuje nauczycielkę przed nauczycielem. Każdy ma wybrać takiego, jaki mu się najbardziej podoba.
Tak samo z miejscem studiowania. Jeden preferuje piękną szkołę z marmurem i filarami, zaś drugi mały pokój ze starymi meblami. Każdy niech znajdzie to wymarzone miejsce dla niego.

Zwróćmy również uwagę, że Rabini bardziej podkreślali ważność odpowiednego miejsca niż ważność odpowiednego nauczyciela. Odnośnie nauczyciela powiedzieli, że człowiek powinien się uczyć z takim nauczycielem, z którym lubi i chce przebywać. Zaś odnośnie miejsca powiedzieli, że człowiekowi nie udadzą się studia Tory, jeśli nie będzie w miejscu, gdzie ma chęć przebywania. Wyrażenie „nie udadzą się studia” jest mocniejsze niż wyrażenie „powinien”.
Ta różnica wywodzi się z prostego faktu psychologiczno-edukacyjnego. Pewni studenci bardzo chcą być prowadzeni przez nauczyciela i jego osobowość jest dla nich bardzo ważna. Atrakcję samego miejsca jest też ważna, ale kładą ją na drugi poziom.
Natomiast inni preferują studiować samodzielnie i dla nich jedyną ważną rzeczą jest inspirujące miejsce dla studiów Tory.

Oby każdy z nas znalazł odpowiednego nauczyciela i dogodne miejsce. Beezrat Haszem.

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak RapoportW dzisiejszej zachodniej kulturze liczą się zazwyczaj tylko rezultaty, a wysiłek nie jest dużo warty. Talmud naucza odnośnie studiowania Tory: לפום צערא אגרא, „wynagrodzenie jest według wysiłku [a nie według obiektywnych rezultatów]”. Z drugiej strony można zrozumieć, dlaczego obiektywne rezultaty są na tyle ważne. Jeśli idę do lekarza albo do adwokata to chcę, żeby to był obiektywnie najlepszym fachowcem. Tak samo z innymi zawodami jak np. szofer. Czy chcielibyście jechać autobusem tam gdzie kierowca nie jest bardzo umiejętnym szoferem, ale się bardzo stara? Preferowalibyście na pewno dobrego fachowca przed takim, który tylko najbardziej się stara. Tak samo, a co najmniej częściowo, odnosi się to do rabinów i innych nauczycieli Tory. Dlatego powstaje pytanie jak zrobić, żeby człowiek uzyskał najlepsze rezultaty przy studiach Tory?

Drugi werset księgi Tehilim (Psalmów) mówi: כי אם בתורת ה’ חפצו, „…raczej do Tory Haszem jest jego ochota…”. Midrasz zwraca naszą uwagę na słowo חפצו (chefco) w naszym wersecie, które oznacza ‘jego ochota’ albo ‘jego życzenie’. Na co to wskazuje?

Jedna opinia Midraszu mówi, że to wskazuje, że człowiek powinien studiować Torę z tym nauczycielem, którego on obdarza sympatią. Jeśli mam ochotę spędzać czas z moim nauczycielem, bo go lubię i szanuję, to studia dadzą rezultaty.
Druga opinia Midraszu twierdzi, że człowiekowi nie udadzą się studia Tory, jeśli on nie będzie studiował w miejscu tam gdzie on lubi przebywać.

Czyli jedna opinia mówi, że mam znaleźć sobie nauczyciela, którego obdarzam sympatią, zaś druga, że mam znaleźć takie miejsce, w którym lubię przebywać. Te kryteria są oczywiście zupełnie subiektywne. Jeden preferuje studiować z nauczycielem z długą brodą i chasydzkim בעקעשע/‘békesze’, czyli długi chasydzki żakiet, a drugi z nauczycielem, który ma krótszą brodę albo jest bez brody, ale bardziej zna współczesną kulturę i naukę. A trzeci preferuje nauczycielkę przed nauczycielem. Każdy ma wybrać takiego, jaki mu się najbardziej podoba.
Tak samo z miejscem studiowania. Jeden preferuje piękną szkołę z marmurem i filarami, zaś drugi mały pokój ze starymi meblami. Każdy niech znajdzie to wymarzone miejsce dla niego.

Zwróćmy również uwagę, że Rabini bardziej podkreślali ważność odpowiednego miejsca niż ważność odpowiednego nauczyciela. Odnośnie nauczyciela powiedzieli, że człowiek powinien się uczyć z takim nauczycielem, z którym lubi i chce przebywać. Zaś odnośnie miejsca powiedzieli, że człowiekowi nie udadzą się studia Tory, jeśli nie będzie w miejscu, gdzie ma chęć przebywania. Wyrażenie „nie udadzą się studia” jest mocniejsze niż wyrażenie „powinien”.
Ta różnica wywodzi się z prostego faktu psychologiczno-edukacyjnego. Pewni studenci bardzo chcą być prowadzeni przez nauczyciela i jego osobowość jest dla nich bardzo ważna. Atrakcję samego miejsca jest też ważna, ale kładą ją na drugi poziom.
Natomiast inni preferują studiować samodzielnie i dla nich jedyną ważną rzeczą jest inspirujące miejsce dla studiów Tory.

Oby każdy z nas znalazł odpowiednego nauczyciela i dogodne miejsce. Beezrat Haszem.

Pozdrowienia z Jerozolimy,
Rabin Icchak Rapoport

Kislew, miesiąc z przesłaniem

messageZa kilka dni zaczyna się miesiąc Kislew. W końcu miesiąca Kislew wypada święto Chanuka. Miesiąc Kislew jest trzecim miesiącem roku według liczenia rabinackiego, który zaczyna się od 1-ego Tiszrei (Rosz HaSzana). Natomiast Kislew jest dziewiątym miesiącem roku według obliczeń Tory, który zaczyna rok od miesiąca Nissan.

Chciałbym najpierw krótko wytłumaczyć, dlaczego Tora liczy miesiąc Nissan za pierwszy miesiąc roku, a Rabini stworzyli inne liczenie miesięcy roku, a mianowicie od miesiąca Tiszrei (Rosz HaSzana).

Wola Haszem, jak widzimy w Torze, jest, żeby Jego naród, naród Izraela, był najbardziej centralnym punktem Tory. Dlatego Tora liczy miesiące roku od miesiąca, w którym naród Izraela wyszedł z Egiptu. Natomiast nasi Rabini chcieli inaczej. Oni chcieli abyśmy uważali Haszem za najbardziej centralnym ‘punktem’ Tory, a nie sami siebie! Dlatego Rabini zdecydowali, że dzień, w którym Haszem stworzył wszechświat, czyli pierwszy dzień miesiąca Tiszrei (Rosz HaSzana), ma być pierwszym dniem roku. Z tego powodu miesiąc Kislew jest trzecim miesiącem w liczeniu rabinackim, ale dziewiątym miesiącem w liczeniu Tory.

Chciałbym następnie wytłumaczyć trochę odnośnie charakteru nadchodzącego miesiąca Kislew. Należy zwrócić uwagę, że nazwania miesięcy pochodzi od wygnania babilońskiego w 6-ym wieku przed erą gregoriańską. Tora daje miesiącom wyłącznie liczbę, a Rabini stworzyli dla nich nazwy w trakcie wygnania babilońskiego. Powód jest oczywiście, ze Rabini chcieli abyśmy zrozumieli przesłanie danego miesiąca poprzez zrozumienie jego nazwy. Skupmy się, dlatego, nad zrozumieniem nazwę Kislew.

Słowo Kislew ma swój odnośnik w języku Babilończyków jak również w języku hebrajskim. W języku babilońskim oznacza to słowo mniej więcej ‘pochmurnie’ i odnosi się do pogody tej pory roku. Natomiast w hebrajskim języku tłumaczenie słowa kesel, co jest korzeniem słowa Kislew, oznacza ‘nadzieję’. Na przykład w Księdze Hioba (31; 24), mówi werset, Im samti zahav kisli, ‘jeśli zrobiłem ze złota moją nadzieję…’. Słowo kisli, czyli ‘mój kesel’ oznacza ‘moja nadzieja’.

Wydaje mi się, że Rabini wybierający nazwę Kislew dla tego miesiąca mieli na myśli pewne przesłanie. Sprawy życia są czasami ‘pochmurne’, czyli ciężkie. Człowiek z wiarą musi pamiętać, że owe ‘chmury’ są mu dane przez Haszem w celu wyzwania i ta perspektywa daje mu nadzieję.

Miesiąc Kislew pokazuje się w Tanachu dwa razy, w pierwszym wersecie Księgi Nechemia i w środku Księgi Zecharia. Oba razy widzimy go w tym samym kontekście, a mianowicie, że sprawy, które wyglądają bardzo ciemne robią się zaraz lepsze. Widzimy to zwłaszcza w Księdze Nechemii, która rozpoczyna się wspominając miesiąc Kislew. Nechemia był tym przywódcą, który wrócił z Babilonii do Ziemi Izraela i odbudował Jerozolimę.

Owe przesłanie pasuje również do tego miesiąca z innej perspektywy historii narodu żydowskiego. Około 2200 lat temu król Antioch Epifanes podbił Izrael, wprowadził bałwochwalstwo do Świątyni w Jerozolimie i spróbował wykorzenić judaizm. Sytuacja wyglądała ‘pochmurnie’. Jednakże, malutka grupa ludzi, prowadzona pod dowództwem jednej rodziny kohenów (Haszmonaim) podjęła decyzję prowadzenia walkę partyzancką. Walka partyzancka nie miała żadnych możliwości do zwycięstwa przeciwko hellenistów i wydawała się bezsensowna. Ale Machabeuszowie widzieli nadzieję, gdzie inni widzieli ‘pochmurność’ i jednak podjęli decyzję walki, za co żydowski naród jest im bardzo wdzięczny. Nigdy nie wolno poddać się i przestać walczyć dla polepszenia swojej sytuacji życiowej. Jednak czasami jest trudno widzieć dokładne gdzie i jak walczyć.

Pozdrowienia z Jerozolimy,

Rabin Icchak Rapoport