TISZA BEAV dookoła świata

Społeczności Shavei Israel podzieliły się fotografiami z obchodzonego niedawno święta TiszaBeAv. Zobaczycie modlitwy, żałobę po zburzeniu Pierwszej i Drugiej Świątyni Jerozolimskiej oraz wspomnienie innych strasznych wydarzeń, które miały wielokrotnie miejsce w miesiącu Av, a które teraz upamiętniamy poszcząc. Jednym ze zwyczajów również widocznym na zdjęciach jest siedzenia na ziemi i czytanie Księgi Eicha czyli księgi lamentacji. Zobaczcie sami.  

Medellin, Kolumbia 

 Ambato, Ekwador  

Bnei Menasze w Manipur, Indie 

W środku Nigeryjskiej żydowskiej społeczności

Igbo jest jedną z największych grup etnicznych w Nigerii. Wśród nich zamieszkuje mniejszość praktykujących Żydów. Twierdzą oni, że są potomkami zaginionego plemienia Izraela, ale państwo żydowskie ich nie uznaje. Zobaczcie bardzo ciekawy film poświęcony temu tematowi. Raport Elinor Lalo z i24 NEWS.

Unikalna koncepcja szczęścia w miesiącu Adar

Kiedy świętujemy Purim? Pierwsza Miszna w traktacie pod tytułem „Megila” w Talmudzie Babilońskim jednoznacznie wyjaśnia: “Megila jest czytana 14-go dnia miesiąca Adar w nieogrodzonym mieście a w mieście otoczonym murem 15-tego dnia miesiąca Adar”. Miszna wyjaśnia dalej, że w niektórych przypadkach można przeczytać Megilę również 13, 12, a nawet 11 dnia miesiąca Adar. W jakich okolicznościach? Na przykład, gdy miasto nie ma rabina lub przywódcy, który jest biegły w czytaniu Megili, wtedy można wysłuchać Megilę w dzień targowy (poniedziałek lub czwartek) i zbierać się w dniu, w którym zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie mógł przeczytać Megilę. Gemara w traktacie „Megila” podaje także uzasadnienia dlaczego mamy różnicę w świętowaniu i czytaniu Megili 14 i 15 dnia miesiąca Adar w zależności od miasta otoczonego murem. Można też wyciągnąć wniosek z tego traktatu, że oprócz tych pięciu podanych dat, Megila nie może być czytana.

Jednakże Talmud Jerozolimski ma inne stanowisko w tej sprawie. W stuleciach po napisaniu Miszny w Twerii pod koniec II wieku naszej ery pojawiły się dwa ośrodki żydowskiej nauki, Babilonia i północny Izrael. Babilonia (dzisiejszy Irak) miała nowoczesne akademie już od setek lat. Była tam też duża i intelektualnie rozwinięta społeczność żydowska. W Izraelu również był silny ośrodek studiów żydowskich, który zaprocentował powstaniem Talmudu Jerozolimskiego. Mimo, że Talmud Babiloński pojawił się 400 lat po napisaniu Miszny, to właśnie ten Talmud cieszy się dzisiaj większym autorytetem.

Według Talmudu Jerozolimskiego można czytać Megilę przez cały miesiąc Adar, ponieważ cały miesiąc reprezentuje czas zbawienia. Talmud podaje dowód cytując samą Megilę. W dniu, w którym los Żydów został odmieniony na lepsze i zostali wybawieni od bliskiej śmierci, Żydzi przeżywali radość i roztaczali na wszystkich pogodę ducha i rozszerzyli tę radość na “miesiąc, który zmienił się z bólu serca w radość, z żałoby w radosne święto” (Estera 9:22). Purim jest obchodzony nie tylko w dniu, w którym miało miejsce historyczne wydarzenie, ale nawet przez cały miesiącu, w którym wydarzył się cud. Znajduje to odzwierciedlenie w słynnej Misznie, która stwierdza: “kiedy przychodzi Adar, zwiększamy naszą radość”.

Idea ta ma praktyczne implikacje w prawie żydowskim, zgodnie z kodeksem żydowskiego prawa (Shulchan Aruch 688: 7). „Kto wyrusza w podróż i nie będzie mógł znaleźć Megili do przeczytania 14 dnia miesiąca Adar, może przeczytać ją nawet na początku miesiąca”. Stanowisko to zostało potwierdzone przez Rema, który stwierdził, że to rzeczywiście był zwyczaj w Krakowie. Dodał on, że jeśli jednak podróżnik znajdzie Megilę 14 dnia miesiąca Adar, to powinien ją ponownie przeczytać.

Przekonanie, że miesiąc, w którym przypada święto, ma znaczenie odnajduje odzwierciedlenie w prawie żydowskim w odniesieniu do miesięcy Nisan (Pesach) i Tiszrej (Rosz Haszana, Jom Kipur i Sukot), gdzie smutne modlitwy (tachanun), które są zwykle mówione, zostają ominięte, by zachować świąteczną atmosferę. Zwyczaj ten jednak nie dotyczy całego miesiąca Adar, podczas którego zmawiamy codzienną smutną modlitwę zwaną tachanun. Mimo to rabini uznali, że mamy uznać szczególny status całego miesiąca Adaru, zaczynając już od Rosz Chodesz. Jest to miesiąc szczęścia i radości. Powinniśmy zatem zaplanować nasze sprawy sądowe i tym podobne na miesiąc Adar. Albowiem zapisane jest w Szulchan Aruch Orach Chaim 688: 1: “Należy rozwiązywać sprawy sądowe w miesiącu Adar, ponieważ ręka Izraela jest wtedy silna”.

Próbując zrozumieć naturę tej “szczególnej fortuny” lub szczęścia w tym miesiącu, Rabi Melamed w swojej książce Peninei Halacha (Zmanim, rozdział 14) wyjaśnia, że ​​nie ma zbiegów okoliczności na świecie i że każde wydarzenie ma swoją naturę i charakter. Skoro miesiąc Adar, w którym wydarzył się Purim był godny, aby pomieścić cud Purimowy, to jest to znak, że miesiąc ma specjalną segulę (moc), aby zamienić zło w radość. Na świecie zawsze jest radość, powinniśmy zawsze być szczęśliwi; jednak, ponieważ oprócz radości istnieje również zło i cierpienie, a więc radość jest niepełna.

Gdy miesiąc posiada moc przekształcania zła w radość, wówczas doświadczamy prawdziwej i pełnej radości! Ten miesiąc daje nam wgląd w to, jak wygląda czas odkupienia, kiedy już nie będziemy mieli mieszaniny radości i smutku, szczęścia i cierpienia. Zamiast tego będzie kompletna i doskonała simcha – radość. Z tego powodu radość Purimu przenika na cały miesiąc, podczas którego w każdym pokoleniu od nowa odczuwamy blask cudu Purimowego.

Ta myśl oczywiście nie dowodzi, że w miesiącu Adar w obecnych czasach jest możliwa doskonała radość. Jesteśmy niestety świadkami wielkiej tragedii, niezależnie od daty w żydowskim kalendarzu. Niemniej jednak, pojęcie większej radości w tym miesiącu dzięki świętu Purim wystarczy, aby choć częściowo zmienić nasze nastawienie i zwiększyć naszą radość w tym miesiącu.

Miejmy nadzieję, że pewnego dnia doświadczymy pełnej, doskonałej radości Adaru i ogarnie ona nasze całe życie i przeniknie na cały świat.

FUNDAMENTALNY FREUND: MACHABEUSZE, WZGÓRZE ŚWIĄTYNNE I NOWOCZESNY IZRAEL

MICHAEL FREUND

Na kilka dni przed rozpoczęciem Chanuki minister bezpieczeństwa Gilad Erdan przedstawił uwagi, które uczyniłyby Machabeuszy dumnymi.

Przemawiając na konferencji poświęconej interesom narodowym zorganizowanej przez organizację My Israel w Centrum Dziedzictwa Menachema Begin w Jerozolimie, Erdan wypowiedział się na temat Wzgórza Świątynnego i daj Żydom prawo do modlenia się na nim – decyzja ta pięknie koresponduje ze świętem chanuka niedawno obchodzonym przez Żydów na całym świecie.

Podczas gdy większość mediów zdaje się nie zwracać na to uwagi, komentarze Erdana mogą sygnalizować początek bardzo potrzebnej i długo oczekiwanej zmiany w izraelskiej polityce, która zapowiadałaby pełne przywrócenie praw żydowskich w najświętszym miejscu naszego narodu.

“Pouczyłem policję, aby działała pod każdym względem tak, by przywrócić naszą suwerenność w rejonie Wzgórza Świątynnego” powiedział Erdan, “i aby zezwolić jak największej liczbie Żydów na odwiedzenie najświętszego miejsca ludu żydowskiego.”

Zauważywszy, że liczba żydowskich gości na Górze jest najwyższa na przestrzeni ostatnich lat ogłosił: “Sądzę, że nadszedł czas, aby ponownie przeanalizować ograniczenia nałożone na Żydów, którzy chcą wejść na Wzgórze Świątynne. Należy ocenić co jest naprawdę konieczne z punktu widzenia bezpieczeństwa i tego, co praktykuje się w wyniku dyskryminującego status quo, które stało się ugruntowane przez lata, a które nie ma prawdziwego uzasadnienia “.

Dla każdego, kto śledził prawa dotyczące Wzgórza Świątynnego, stwierdzenie Erdana było odświeżeniem ze względu na jego szczerość jak i prawdziwość.

Po zbyt wielu latach, w których żydowscy goście i wyznawcy judaizmu na Wzgórzu Świątynnym byli nękani, upokarzani i ciemiężeni bojąc się zarazem  urazić islamskich ekstremistów zmiana podejścia do sprawy jest od dawna wyczekiwana i upragniona.

 

Dwa incydenty, które miały miejsce trzy miesiące temu, podkreślają, jak absurdalna stała się sytuacja. 20 września dowódca Okręgu Policji Jerozolimskiej Yoram Halevy podpisał sześciomiesięczny nakaz administracyjny zakazujący Izraelczykowi Shlomo Puahowi wchodzenia na Wzgórze Świątynne. Dlaczego? Ponieważ Puah wstąpiła na nie i zadął w szofar podczas święta Rosz Ha-Szana. Halevy uzasadnił nakaz, który jest wyraźnie pogwałceniem podstawowych praw obywatelskich Puahego, stwierdzając, że “konieczne jest zapobieganie poważnym szkodom dla bezpieczeństwa osobistego lub własności”. Nie podano żadnego dodatkowego wyjaśnienia i tak za pomocą jednego długopisu izraelskie prawo wolności obywatelskiej, wolności wyznania i wolności zgromadzeń zostały bezceremonialnie zdeptane.

 

Zaledwie tydzień później, 26 września, podczas święta Sukot, czterech młodych Izraelczyków zostało zatrzymanych przez policję na Wzgórzu za klękanie i recytowanie na głos “Szma Israel”. Film na YouTube pokazuje policję dosłownie ciągnącą ich na przesłuchanie. A przecież Sąd Najwyższy orzekł, że żydowska modlitwa na Wzgórzu Świątynnym jest całkowicie legalna.

 

Ograniczenia nałożone na Żydów na Wzgórzu są zarówno nie do zniesienia, jak są niewybaczalne, a biorąc pod uwagę kluczową rolę, jaką strona odegrała w cudzie Chanukowym, teraz jest idealny czas, aby je zmienić. Czyż nie jest boleśnie ironiczne, że podczas gdy Machabeusze walczyli o uwolnienie Wzgórza Świątynnego od zagranicznej kontroli, Izrael zezwala palestyńskim muzułmanom Wakf, a Jordanii na dyktowanie tego, co się tam dzieje?

 

Zgodnie z Pierwszą Księgą Machabejską 2:6-8, na samym początku powstania Hasmoneuszy, Matatiachu ubolewał nad losem najświętszego miejsca naszego ludu: “Dlaczego urodziłem się, aby zobaczyć te okropne rzeczy, krzywdę moich ludzi i ruiny Jerozolimy? Czy muszę tu siedzieć bezradnie, podczas gdy miasto jest podporządkowane wrogom, a Świątynia wpadła w ręce obcokrajowców?”.

Niestety, to samo można powiedzieć teraz, gdy Żydom wchodzącym na Górę nie wolno przynosić siduru czy Tory, a nawet wypowiadać kilku słów modlitwy. A to wszystko w imię “bezpieczeństwa”.

 

Świątynia i wyzwolenie Góry, na której się znajdowała, są podstawowymi elementami historii chanukowej. Wszak tam, na Wzgórzu Świątynnym, cudownym zdarzeniem światło z czystego oleju nadal płonęło.

 

Więc kiedy każdego wieczoru zapalasz świece chanukowe z rodziną i patrzysz, jak płomienie docierają do nieba, rozważ następujące rzeczy: jesteśmy to winni sobie i naszym walczącym przodkom Machabeuszom, aby ponownie uwolnić Wzgórze Świątynne i udostępnić je Żydom.

Podczas gdy wydarzenia, które upamiętniamy podczas Chanuki, miały miejsce ponad 21 wieków temu, motywy świąt nadal silnie odbijają się echem. Dzięki heroizmowi i determinacji Machabeusze wyznaczyli wyraźną ścieżkę. Błogosławieni łaską Boską, rozpalili ślad światła, który przeszył ciemność ich dnia. Każdego roku w trakcie Chanuki, jeśli słuchasz uważnie, możesz usłyszeć, jak wołają do nas z pokolenia na pokolenie, namawiając nas, abyśmy podążali ich śladami, trzymajcie się mocno i nie poddając się.

Niech rząd Izraela wreszcie będzie miał odwagę, by słuchać ich wezwania i uwolnić Wzgórze Świątynne raz na zawsze.

 

 

 

 

Balansowanie pomiędzy światami – Chanuka

Co jest nie tak z Hellenizmem? Co może być na tyle złego w kulturze greckiej,  że zmusiło to nas do walki w krwawym pocie i we łzach, aby za wszelką cenę odeprzeć Hellenizm. Dlaczego to świętujemy i z jakim cudem to się wiąże?

Czyżby filozofia grecka nie była podstawą zachodniej myśli i kultury? I czy ta kultura nie jest uważana za najbardziej wyrafinowaną, liberalną oraz dotyczącą nowoczesnego społeczeństwa? Pytam więc ponownie, co jest nie tak z Hellenizmem? Cóż jest takiego złego w zanurzeniu się w otaczającej mnie kulturze?

Jestem pewien, że te pytania przenikały obóz żydowski ponad dwa tysiące lat temu, gdy Grecy kontrolowali ziemię Izraela. Nawet wielcy Tanaim byli świadomi pewnych dokonań technologicznych i przełomów, jakie przyniosła nam myśl grecka.

Od Greków dowiedzieliśmy się o filozofii, medycynie, matematyce, polityce, fizyce, metafizyce, geometrii, sztuce, etyce, dramacie, sporcie, kondycji zdrowotnej … lista jest długa.

Czy powinniśmy lekceważyć ich osiągnięcia? Oczywiście, że nie, owszem przyjmujemy je, ale z zastrzeżeniem – ze zrozumieniem, kto jest ponad nami, jaki jest nasz standard i kto prowadzi nas w naszych codziennych działaniach.

Przyjmujemy mądrość, pod warunkiem, że nie wymaga to od nas naruszenia halachy; przyjmujemy kreatywność i ludzką pomysłowość, pod warunkiem, że są one rozumiane w ramach zgodnych z naszym obiektywnym moralnym Wzorem Bożym.

Sztuka jest pięknym medium do pokazania cudownego i estetycznego świata stworzonego przez Boga i jesteśmy błogosławieni, że go widzimy. Ale co, jeśli nadużywamy tej umiejętności i używamy sztuki do profanowania Boga lub profanowania skromności, którą Bóg nam przekazał?

Czy służymy Bogu, gdy wykorzystujemy talenty artystyczne do umniejszania i obiektywizowania słabych i wrażliwych? Ale możesz powiedzieć, że tak dziś żyje nasze społeczeństwo, to jest “normalne”! Czy to jest barometr, jakim mamy kierować się w naszym życiu?

Niska strona hellenizmu polegała na jego wszechstronnej akceptacji norm społecznych i warunków oraz na odrzuceniu tradycji.

Grecka myśl była sceptycznie nastawiona do wszystkiego. Opierał się on częściowo na Sokratesie, który popularyzował dociekliwość, na sceptykach, którzy głosili kwestionowanie wszystkich motywów, zlekceważyli wiarę, wykorzenili wiarę.

Zamiast zaakceptować jakiś absolutny kodeks moralny, Platon wprowadził własne normy społeczne – mówiąc, niech społeczeństwo decyduje o tym, co jest dopuszczalne, a co nie.

Tak więc Dionizos, który mógł być ważnym rytuałem duchowym, stał się zamiast tego zdeprawowanym, hedonistycznym forum niemoralnej działalności.

 

Konkurencja sportowa, która mogła być spełnieniem “pilnowania i ochrony twoich dusz – przykazanie w Torze” – zamieniła się w dreszczyk emocji, krwawą orgię, w której ludzie gromadzili się na arenie i wiwatowali z zapałem, gdy ofiary były zagrożone. Śmierć przegranego stała się rozrywką.

Ostatecznie to nasza postawa oraz wobec kogo czujemy się zobligowani, wyznacza nasz kierunek i być może to jest przesłaniem Chanuki. Nie powinniśmy odrzucać świata, powinniśmy przyjmować naukę itd., Ale jednocześnie – “Pamiętaj przed kim stoisz … zawsze stawiam się przed Bogiem… miej świadomość skąd przyszedłeś i dokąd zmierzasz, a ostatecznie kto będzie twoim sędziom”.

Matitjahu, Juda, Szymon, Elazar, Jonatan, przeciwstawili się “oświeconym” Grekom, którzy wymuszali na Żydach swoją kulturę, religię i moralność. Ogłosili “kto jest za Bogiem, ten idzie z nami” i poprowadzili wojnę na polu bitwy, a także w sercach i umysłach Żydów w owych czasach i wśród nas współczesnych Żydów dzisiaj. Kiedy zapalamy Menorę, mocno stoimy w naszym zaangażowaniu, by powiązać oba światy, akceptując dobro społeczeństwa zachodniego i integrując je z naszymi wartościami i tradycjami Tory.

Oba te światy wspólnie ułatwiają nasz dalszy rozwój jako ludu Bożego i nosicieli wielkiej tradycji – świecącego Bożego światła dla świata.

Rabin Michael Schudrich: Życie poświęcone odrodzeniu żydowskiej Polski

Latem 2013 roku spotkałem się z Rabinem Michaelem Schudrichem w Jerozolimie. Zaprosił mnie do współpracy przy odbudowie żydowskiego życia w Polsce. Sytuacja oznaczałaby, że służę społeczności Krakowa jako jej główny rabin. Moją reakcją było niedowierzanie. Nie zdawałem sobie nawet sprawy, że w Polsce są jacyś Żydzi. Uśmiechną się i powiedział, że z pewnością zdziwi mnie to co się dzieje obecnie w Polsce. Dodał, iż warto by reszta świata również to widziała i miała tego świadomość.
Rabin Schudrich poświęcił znaczną część swojego życia osobistego i zawodowego na służenie i rewitalizację polskiej społeczności żydowskiej co wcale nie jest łatwym zadaniem. A jednak robi to od 1992 roku czyli zaraz po tym jak upadł komunizm, a Polska stała się po raz kolejny demokratycznym państwem.

Przemówienie w Synagodze Izaaka dla grupy turystów, którzy przyjechali, by uczyć się o żydowskim życiu w Polsce.

Gdybym miał opisać Rabina Schudricha powiedziałbym, że jest ustępliwy, nigdy nie mówi ‘nie’, umie się poświęcić, jest marzycielem. Jego biografia nosi tytuł „Nie ma rzeczy niemożliwych” co bardzo dobrze oddaje jego nastawienie do polskiego żydostwa. Pojawił się w Polsce przed nami wszystkimi: zanim powstało JCC w Krakowie i w Warszawie, zanim zostało zbudowane Muzeum Polin i nim sukces zaczęły odnosić obecne organizacje zaangażowane w żydowską przyszłość. Z początku był wolontariuszem, a następnie pracownikiem Fundacji Ronalda Laudera, która zapoczątkowała finansowe wspieranie żydowskiego odrodzenia. Wtedy właśnie otrzymał tytuł Naczelnego Rabina Warszawy, a następnie Naczelnego Rabina Polski, którym jest od 15 lat.

Hawdala w Warszawie dla młodych polskich Żydów.

Każdego dnia od siódmej rano do północy Rabin Schudrich pracuje nad budowaniem żydowskiego życia i zachowaniem pamięci żydowskiej w Polsce. On NIGDY się nie zatrzymuje! Rabin Schudrich stara się budować mosty pomiędzy Żydami i Polakami, Izraelczykami i Polakami, oraz polskimi Żydami i polskimi Żydami, między chasydami, którzy chcą skupić się głównie na upamiętnieniu przeszłości i tymi, którzy myślą o budowaniu przyszłości, między Żydami religijnymi i świeckimi, ortodoksami i reformowanymi, Chabadem, politykami, maszgijahami, turystami i każdym kto gotów jest usiąść do stołu, by rozwiązać problem. Kieruje się ideałami chesed ve’emet – czyli prawda i miłość. Zawsze szuka pokoju, zawsze stara się współpracować.
Wspomniał raz swoje przemówienie z Bar Micwy. Skupiał się w nim na Izraelitach, którzy nie byli w stanie z konkretnej przyczyny złożyć pesachowej ofiary – byli albo nieczyści, albo z dala od obozu. Nigdy nie byli za to karani. Micwa przepadałam i tyle. Ale oni czekali na następny rok, by wtedy złożyć ofiarę i spełnić swój obowiązek. Nie musieli już tego robić. Ale chcieli dać z siebie więcej. W końcu Bóg odpowiedział na te potrzeby wprowadzając nowe święto zwane “drugą Paschą”, które stało się jednym z 613 przykazań w Biblii. Jakże zadziwiające, że ludzka inicjatywa i chęć wyjścia poza siebie stały się partnerem boskości w tworzeniu micwot w Torze. Rabin Schudrich wziął to przesłanie do serca i zrozbił z niego swoje powołanie; zawsze stara się wykraczać poza sferę chesed, budowania społeczności i przywództwa.

Z papieżem Franciszkiem

Za każdym razem, gdy rabin Schudrich, mówi o życiu żydowskim zaczyna tym stwierdzeniem: w roku 1939 było 3,5 miliony Żydów w Polsce. Po Holokauście liczba ta została zdziesiątkowana do 350 000. Następnie opowiada o żydowskiej Polsce w okresie komunizmu i cudzie odrodzenia życia żydowskiego w czasach współczesnych od upadku komunizmu i powstania niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej. Jestem przekonany, że powodem, dla którego rabin Schudrich rozpoczyna swoje przemówienia zawsze tak samo jest zachowanie pamięci. Mimo odrodzenia jakie obecnie ma miejsce i tego, że nie wątpliwie możemy być dumni z obecnej sytuacji nie wolno nam zapomnieć o tym co wydarzyło się podczas wojny i jaki los spotkał miliony Żydów mieszkających tutaj. W tym samym czasie budujemy, rozrastamy się, uczymy Tory, aspirujemy, jesteśmy inspirowani i staramy się inspirować innych.
Trzydzieści lat temu ukazały się książki i albumy, które dały wtedy poczucie ostateczności żydowskiego życia w Polsce. Niedługo później społeczność zaczęła się odbudowywać, głównie w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, ale także życie żydowskie trwa w Katowicach, Gdańsku, Szczecinie, Poznaniu, Bielsku Białej i Legnicy.

Z prezydentem Polski Andrzejem Dudą oraz przewodniczącą Gminy Wyznaniowej Zydowskiej w Warszawie Anną Chipczyńską na cmentarzu w Warszawie

Znaczna część rewitalizacji ma związek z wizją i determinacją rabina Schudricha. Zrozumiał, że by społeczności na nowo wzrastały potrzebni są duchowi przywódcy. W głównych miastach, takich jak Warszawa i Kraków, przez ostatnie 25 lat działali rabini. Planem rabina Schudricha stało się przydzielenie rabina do każdego miasta, w którym jest społeczność żydowska mająca szansę utrzymać się i odbudowywać żydowskie życie. Niełatwo było znaleźć odpowiednich mężczyzn i ich rodziny, którzy byli by gotowi zainwestować siebie w takie działania. Osadzanie rabinów w Polsce to również żmudne poszukiwanie funduszy niezbędnych do ich finansowania. Stało się to jednak częścią misji rabina Schudricha, w której przez wszystkie te lata odnosi sukces.

Podczas konferencji rabinów w Polsce

Poza pieniędzmi rabin Schudrich poświęca swój czas, by opiekować się każdym rabinem, aby każdemu pomóc odnaleźć się w obecnym życiu żydowskim oraz wesprzeć poruszanie się po mętnych wodach współczesnej odnowy w niegdyś tętniącym żydowskim państwie. Obecnie pracuje dla niego pięciu z Polskich rabinów – w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Wrocławiu. Przez ostatnich 20 lat rabin Schudrich szukał odpowiednich rabinów, znajdywał fundusze by sprowadzić ich do Polski i móc ich zatrudnić, prowadził ich i wspierał w każdej możliwej sytuacji począwszy od zmagań z nowym językiem, nową kulturą, nowym miejscem zamieszkania, skończywszy na całkowitej zmianie dotychczasowego życia włączając asymilację ich żon i dzieci.
Rabin David Basok, obecnie z żoną Danielle obsługujący społeczność żydowską we Wrocławiu, opowiada o swoich początkowych doświadczeniach z rabinem Schudrichem. Pisze:

Przy pomniku w Jedwabnem

“Nasze stosunki z rabinem Schudrichem przez ostatnich kilka lat można zamknąć w trzech słowach: zrozumienie, wsparcie i zachęta. Przede wszystkim daje on nam poczucie, że polega na nas całkowicie we wszystkich dziedzinach; ale jednocześnie zawsze ma dla nas czas, gdy potrzebujemy porady lub wsparcia. Nasze doświadczenie w Polsce jest satysfakcjonujące, ale czasami bywa mocnym wyzwaniem. Pamiętam jedno spotkanie z Rabiem Schudrichem podczas którego przedstawiliśmy mu nasze problemy i zmagania ze społecznością. Słuchał uważnie i na koniec odpowiedział, że rozumie nasze obawy i że część naszych problemów może rozwiązać, a części nie. Widząc nasze spięte i trochę zmęczone twarze zaproponował, że wyśle nas na wakacje, byśmy trochę oczyścili nasze umysły. Takim mentorem jest właśnie rabin Schudrich. Po powrocie z przerwy mieliśmy dużo siły i energii, by samemu zając się wszystkimi problemami.
Rabin Schudrich jest naczelnym rabinem Polski. Zrozumiałym by było gdyby chciał sam przemawiać podczas bardzo ważnych uroczystości. On jednak zachęca nas, byśmy brali udział w takich wydarzeniach dając społecznościom możliwość posłuchania tego co my mamy do powiedzenia.
Rabin Schudrich dużo inwestuje w nasze relacje co nie jest proste w stosunku pracodawca – pracownik. Ale naprawdę stara się nawiązać z nami przyjaźń, oferując również wygodę, a czasem nawet dając czekoladki z Warszawy. Przy tym zawsze uważnie słucha naszych problemów. Rzadko spotykamy się bez klasycznych “żartów rabina Schudricha”, które odświeżają nasze nastroje i nas samych.

Rozdawanie prezentów chanukowych dzieciom w Warszawie.

W końcu, jako najbardziej zapracowany rabin jakiego znamy, który jest cały czas w ruchu, zaangażowany we wszystko co ma znaczenie zachwyca zdolnością prowadzenia rozmów. Może zacząć rozmawiać o czymś ważnym w Niedzielę i musieć skończyć natychmiast z jakiś różnych ważnych przyczyn po czym zatelefonować kilka dni później i zacząć wątek dokładnie tam gdzie został przerwany. Potem rozmowa jest kontynuowana w następny szabat by wreszcie znaleźć rozwiązanie. Prawdziwie niewiarygodne.
Rabin Moshe Bloom był asystentem rabina Schudricha w Warszawie przez cztery lata. Uważa swoją pracę dla rabina Schudricha niesamowite doświadczenie edukacyjne, które chce pielęgnować całe życie. Zobaczył go z bliska i miał możliwość podziwiać jego mądrość, przywództwo, cierpliwość, oddanie i pokorę. Zapytany o to, czego nauczył się od rabina Schudricha na temat rabinów i rabinicznej pracy odpowiedział: “Złożoność! Ludzie są skomplikowani, podobnie jak sytuacje. Miej cierpliwość, sadź nasiona i nie oczekuj natychmiastowych rezultatów. Jest to proces, który ostatecznie przynosi owoce!”
Oddanie Rabina Schudricha do żydowskiej Polski jest legendarne. Widzi młode polskie żydowskie dzieci jako przedłużenie własnej rodziny; widzi je jako swoją misję życiową. Dlatego czasem zapomina jeść, spać i dbać o siebie tylko dalej jedzie działać dalej.

Spotkanie z prezydentem Brakiem Obamą

Dla mnie rabin Schudrich był zawsze zaufanym szefem, wierzącym we mnie i wspierającym mnie podczas mojego pobytu w Krakowie. Kiedy potrzebowałem jego rady, był dla mnie. Kiedy chciałem robić coś po swojemu szanował mój wybór i wspierał w nim. Podczas, gdy zarówno w Polsce jak i za granicą inspiruje i jest podziwiany za swoją pracę rabin Schudrich nadal jest człowiekiem twardo stąpającym po ziemi. Ma w sobie pokorę i jest świadom złożoności polskiego życia żydowskiego oraz wyzwań, jakie czasami ono stawia. Był także wzorem do naśladowania pod względem zaangażowania – od dwudziestu pięciu lat pracuje nad tym, by zachować pamięć o żydowskiej Polsce i odbudować tam żydowskie życie. Nadal pracuje nad tym i nie wydaje się zwalniać!

Rabin Schudrich, Jonathan Ornstein i ja w JCC w Krakowie.

Rosz Haszana – Święto rozdwojonej jaźni?

Czy powinniśmy płakać w tym dniu lub radować się? Czy Rosz Haszana to dzień przepełniony lękiem i drżeniem, a może radością i świętowaniem? Być może zrozumienie nazwy tego dnia da nam lepszy wgląd i pomoże nam odpowiedzieć na to pytanie.

Interesujące jest to, że fraza Rosz Haszana w zasadzie nie pojawia się w Torze! (chociaż pojawia się w rozdziale 40 Ezechiela, ale nie odnoszącym się do tego święta). Zamiast tego ten dzień nazywa się “Jom Truah”, Zichron “Truah” lub “Szabaton Zichron Truah” – wszystko związane z dźwiękiem Shofaru.

Mimo to rabini przypisali temu dniu imię Rosz Haszana. Czemu? ROSH w Torze ma dwa różne znaczenia: 1. Po pierwsze. 2. Najlepsze! Z jednej strony celebrujemy “pierwszy”, początek nowego roku, szansę na rozpoczęcie od nowa z czystym kontem. To reprezentuje pogląd, że Rosz Haszana jest dniem pokuty, dniem, w którym Bóg osądza świat i określa, jaki rodzaj roku będziesz miał. Musisz ciężko pracować i przygotować się duchowo na ten dzień, ponieważ jest to “pierwszy dzień reszty twojego życia”. Jest to również początek “dziesięciu dni pokuty”, która ma sens, ponieważ jest to czas, w którym Bóg was osądza i określa, jak będzie wyglądał wasz rok.

Continue reading “Rosz Haszana – Święto rozdwojonej jaźni?”