ŚLUB, NA KTÓRY CZEKALIŚMY

ŚLUB, NA KTÓRY CZEKALIŚMY

Wszyscy w Shavei Israel cieszyli się, gdy długoletnia pracownica Shavei, Chaya, wyszła za mąż za naszego najnowszego członka zespołu, Eliava, na początku tego tygodnia. Ale ta uroczystość była czymś więcej niż tylko ślubem i czymś więcej niż tylko radością dzieloną przez współpracowników.

Ta historia miłosna powstawała latami, ponieważ Chaya i Eliav spotkali się dosłownie wbrew wszelkim przeciwnościom losu i z różnych zakątków świata. Michael Freund, przewodniczący Shavei Israel, poznał Eliava na Kubie 5 lat temu; chciał pomóc mu w przyjeździe do Izraela, ale sprawa była bardzo skomplikowana i dopiero latem 2021 r. Eliav mógł w końcu przyjechać. Niedługo po tym spotkaniu w Hawanie, Chaya dołączyła do Shavei Israel jako dyrektor Departamentu Bnei Anousim. Nie wiedziała, że mężczyzna, którego pewnego dnia poślubi, wkroczy w jej życie poprzez jej pracę.

Kiedy Eliav był już w Izraelu, by rozpocząć formalny proces konwersji w Shavei Israel, on i Chaya poznali się w trakcie programu i jej pracy… i zakochali się w sobie.

Kiedy konwersja Eliava była już ostateczna, mógł odbyć się ślub. Było to piękne, pełne emocji wydarzenie dzięki wielu ludziom, którzy pomogli, Shavei Israel i oczywiście ludziom z liceum Neve Chana, które zorganizowało i gościło wesele.

Jak powiedział Michael Freund: “Byłem poruszony prawie do łez na ślubie Chayi (pochodzącej z Meksyku) i Eliava (pochodzącego z Kuby), dwóch bardzo wyjątkowych dusz, które odnalazły drogę powrotną do narodu żydowskiego i które Haszem połączył tak, jak tylko On potrafi to zrobić. Niech będą błogosławieni, budując dumny, patriotyczny i oparty na zasadach żydowski dom tutaj, w Ziemi Izraela. Mazal Tov!!!”

Chaya i Eliav, niech wasze wspólne życie będzie tak piękne, jak wasz ślub i obyście znali tylko błogosławieństwo i szczęście!!!

Bar micwa chłopca z Peru

Bar micwa chłopca z Peru

Cieszymy się, że możemy pracować z Żydami z Tarapoto w Peru, którzy pochodzą z Amazonii. Niedawno świętowaliśmy bar micwę Barucha Ben-Shachara Péreza, który skończył trzynaście lat i jest teraz uważany, zgodnie z halachą (prawem żydowskim), za odpowiedzialnego za swoje czyny. I świętowaliśmy to w Izraelu!

Rodzina podzieliła się swoimi wrażeniami: Chociaż prawdą jest, że każdy dzień jest dla nas dniem wielkiego błogosławieństwa i dziękujemy Bogu za wszystko, jednak dzień bar micwy jest dla nas bardzo szczególny, ponieważ wyznacza nowy rozdział w życiu naszego syna i czujemy się szczęśliwi, że mogliśmy go świętować jako obywatele Izraela po naszej konwersji i długim czasie tęsknoty za byciem w ziemi Izraela.

Jako Żydzi, przyszłość życia jest konfrontowana w teraźniejszości z decyzjami, które obejmują przyszłość … nasza przyszłość przygotowuje nas w przedpokoju, abyśmy mogli wejść do Pokoju (świata, który nadejdzie).

Każdemu etapowi życia w ramach naszej żydowskiej tożsamości zawsze będzie towarzyszyć tęsknota za ciągłością życia przez kolejne pokolenia.

Wuj chłopca dodał: “Chcę podkreślić, że mój drogi bratanek, Baruch Ben Shachar, jest młodym człowiekiem o wyjątkowych cnotach, młodym człowiekiem, który odzwierciedla pragnienie bycia lepszym każdego dnia w świecie Tory.”

Nic nie może się równać z wyjątkowością żydowskiego ślubu.

Nic nie może się równać z wyjątkowością żydowskiego ślubu.

Są takie chwile w życiu, które mają tak głębokie znaczenie, że zostają trwale wyryte w pamięci i nigdy nie znikają w odmętach przeszłości.

Stanie pod chupą i oglądanie ślubu swojego dziecka jest właśnie takim wydarzeniem, nieskazitelnym w swojej radości. W rzeczy samej, niezmącona czystość scenerii, świętość godziny, sprawia, że poczucie przeznaczenia jest niemal namacalne.

W zeszłym tygodniu zasłużyłem sobie na takie podniosłe doświadczenie, kiedy drugi z moich synów i jego narzeczona brali ślub. Była to tradycyjna żydowska uroczystość, z żywiołowymi tańcami i uduchowionymi śpiewami, pełna werwy i witalności, która przeciągnęła się do późnych godzin nocnych.

Nie mam wątpliwości, że różne rodzaje ślubów, czy to chrześcijańskie, muzułmańskie czy bezwyznaniowe, są pełne własnych wersji przepychu, ceremonii i radości. Połączenie się par, zawarcie małżeńskich więzów wśród starannej choreografii, jest z pewnością wydarzeniem, które jest wspólne dla większości ludzkości.

A jednak, stojąc pod baldachimem ślubnym obok mojego syna, pośród mieszanki powagi i radości, które są charakterystyczne dla tej okazji, nie mogłem powstrzymać się od stwierdzenia, że żydowski ślub jest wyjątkowy i niesie ze sobą potężną naukę i lekcje nie tylko dla młodej pary, ale także dla wszystkich obecnych.

Ślub jest oczywiście osobistym i bardzo intymnym obrzędem przejścia dla młodej pary i jej rodziny. A jednak, jak wiele rzeczy w życiu żydowskim, ma on dodatkowy poziom, który przywołuje naszą starożytną przeszłość, wskazując jednocześnie drogę ku naszej wspólnej przyszłości.

W ramach ceremonii odmawiana jest seria siedmiu błogosławieństw, czyli Szewa brachot, z których pierwsze wypowiadane jest nad kielichem wina. W niewytłumaczalny sposób następuje po nim kilka błogosławieństw, które pozornie nie mają nic wspólnego z małżeństwem, w tym ogólne, potwierdzające, że Bóg “stworzył wszystko dla swojej chwały”, dwa błogosławieństwa dotyczące stworzenia człowieka, a także jedno dotyczące powrotu na Syjon.

Dopiero w szóstym z siódmych błogosławieństw wspomina się wreszcie o radości małżonków, prosząc Stwórcę, by obdarzył ich szczęściem.

Dlaczego tak się dzieje?

Można uznać, że struktura Szewa Brachot ma na celu podkreślenie obecnym, że budowanie żydowskiego domu ma powołanie i cel w szerszej perspektywie.

Tak, chodzi tu o miłość i romans, partnerstwo i wzajemne wsparcie. Ale jest to również wyraźne wezwanie dla każdej pary, aby połączyć dom, który razem budują, z żydowskim przeznaczeniem.

Każde żydowskie małżeństwo daje namiastkę niezniszczalności Izraela, ponieważ kolejne ogniwo jest dodawane do długiego, krętego łańcucha podróży naszego narodu przez pokolenia.

Jest to swego rodzaju zwycięstwo nad tymi wszystkimi, którzy przez tysiąclecia powstawali przeciwko nam i dążyli do naszego zniszczenia, triumf ducha i determinacji.

Potwierdza to stwierdzenie z Talmudu (Berachot 6b), które opisuje wielkość micwy przynoszenia radości pannie młodej i panu młodemu. Rabin Nahman bar Yitzchak mówi o tym, kto to robi, że “jest to tak, jakby odbudował jedną z ruin Jerozolimy”.

Wynika z tego jasno, że świętowanie na żydowskim weselu jest mistycznie związane z naprawianiem szkód wygnania i zniszczenia. Być może w jakiś sposób, śpiew i taniec, czysta radość z tego wydarzenia, mają na celu naprawienie bezsensownej nienawiści, która doprowadziła do upadku Jerozolimy w czasach Drugiej Świątyni, wydarzenia, które przypominamy sobie wizualnie i dźwiękowo, gdy pan młody rozbija szklankę w kulminacyjnym momencie ceremonii.

Dlaczego tak się dzieje?

Być może można zasugerować, że struktura Szewa Brachot ma na celu podkreślenie obecnym, że budowanie żydowskiego domu musi mieć większe powołanie i cel.

Tak, chodzi tu o miłość i romans, partnerstwo i wzajemne wsparcie. Ale jest to również wyraźne wezwanie dla każdej pary, aby połączyć dom, który razem budują, z żydowskim przeznaczeniem.

Każde żydowskie małżeństwo daje namiastkę niezniszczalności Izraela, ponieważ kolejne ogniwo jest dodawane do długiego, krętego łańcucha podróży naszego narodu przez pokolenia.

Jest to swego rodzaju zwycięstwo nad tymi wszystkimi, którzy przez tysiąclecia powstawali przeciwko nam i dążyli do naszego zniszczenia, triumf ducha i determinacji.

Potwierdza to stwierdzenie z Talmudu (Berachot 6b), które opisuje wielkość micwy przynoszenia radości pannie młodej i panu młodemu. Rabin Nahman bar Yitzchak powiedział, że “jest to tak, jakby odbudował jedną z ruin Jerozolimy”.

Wynika z tego jasno, że świętowanie na żydowskim weselu jest mistycznie związane z naprawianiem szkód wygnania i zniszczenia. Być może w jakiś sposób, śpiew i taniec, czysta radość z tego wydarzenia, mają na celu naprawienie bezsensownej nienawiści, która doprowadziła do upadku Jerozolimy w czasach Drugiej Świątyni, wydarzenia, które przypominamy sobie wizualnie i dźwiękowo, gdy pan młody rozbija szklankę w kulminacyjnym momencie ceremonii.

Kiedy wchodzili pod chupę, panna młoda i pan młody byli dwoma osobnymi jednostkami. Gdy wychodzą spod chupy są już jednością i mają wobec siebie zobowiązania.

Zawsze zastanawiałem się, dlaczego w języku hebrajskim panna młoda jest określana słowem kalah. Przyszło mi do głowy, że jest to podobne do rdzenia słowa VaYechulu, którym rozpoczynamy recytację w każdy piątkowy wieczór kiduszu, wspominając stworzenie wszechświata. W swoich komentarzach, zarówno Ibn Ezra jak i Yonatan Ben Uziel wyjaśniają VaYechulu jako “zakończenie”, że Bóg zakończył formowanie nieba i ziemi.

Tak samo panna młoda i pan młody dopełniają się nawzajem, uzupełniając swoje talenty, równoważąc swoje wady i razem budując jaśniejszą żydowską przyszłość.

Nie sugeruje to, że osobiste uniesienie związane z tym wydarzeniem jest odsunięte na bok lub przyćmione przez jego wspólnotowe czy kosmiczne elementy. Wręcz przeciwnie. Dodaje to jedynie bardzo szczególny element, przekształcający prywatną radość pary i podnoszący ją do rangi narodowej.

I to właśnie, w skrócie, jest żydowskie podejście do życia, którego ucieleśnieniem jest ceremonia ślubna. Cieszcie się nią, delektujcie się nią i ogarniajcie szczęście, ale nie traćcie z oczu swojej roli w szerszym planie wieczności Izraela. 


Artykuł Michaela Freunda ukazał się 30 grudnia 2021 roku w gazecie Jerusalem Post.

Autor jest założycielem i prezesem Shavei Israel (www.shavei.org), która pomaga zagubionym plemionom i ukrytym społecznościom żydowskim powrócić do narodu żydowskiego.

Książka o tożsamości

Książka o tożsamości

“Świeca nie zgasła i nie zgaśnie, bo nie było jej tam, gdzie judaizm był zagrożony, a Żydzi byli w niebezpieczeństwie”.

Z wielką przyjemnością prezentujemy książkę “Trzy chusty” (Szalosh Mitpachot) autorki Hany Tueg, która ukazała się w tym roku. Hana Tueg jest cenioną autorką, do tej pory napisała pięć książek w języku hebrajskim.

Według autorki: “Każda z moich książek rezonuje z żydowską pozytywką. Interesuje mnie wspólne przeznaczenie, które mamy jako Żydzi, a zwłaszcza wyblakła i bolesna historia Żydów na przestrzeni lat naszego istnienia, jako odrębnego narodu rozproszonego w diasporze”.

“Tak więc doszłam do tematu męczenników, który mnie zafascynował, ponieważ ujawnił siłę psychiczną Żydów, którzy byli zmuszeni do życia w podwójnej tożsamości. Niektórzy byli torturowani, paleni i prześladowani, ale nie wyrzekli się swojego judaizmu. Nawet dzisiaj widzimy wielu potomków, którzy przez przypadek lub dzięki badaniom odkrywają swoje żydowskie korzenie i pragną wrócić do domu, do swojej prawdziwej ojczyzny”.

“Po szeroko zakrojonych badaniach na ten temat, które obejmowały książki, muzea i wizytę w Portugalii, w towarzystwie wspaniałych instytucji, które mi pomogły, takich jak Shavei Israel, zaczęłam pisać książkę, która koncentruje się na Belmonte, mieście w północno-wschodniej Portugalii, które utrzymywało swój judaizm w tajemnicy przez około pięćset lat”.

“Moja książka skupia się na rodzinie, a w szczególności na wnuczce (Isabel), która szuka swoich korzeni, aby zrekonstruować swoją nowo odnalezioną żydowską tożsamość, która łączy przeszłość z teraźniejszością, między korzeniem a gałęzią. Naród, który nie zna swojej przeszłości, nie może zbudować dla siebie znaczącej teraźniejszości i przyszłości.”

————————-

Hana zwróciła się do “Shavei Israel” w procesie pisania swojej książki i byliśmy zachwyceni, że znaleźliśmy w niej odniesienia do Michaela Freunda, założyciela organizacji, i Chayi Castillo, dyrektorki Departamentu Bnei Anusim.

Gorąco polecamy książkę “Trzy chusty” i życzymy Hanie wielu sukcesów, a dzięki jej książce jeszcze wielu osobom inspiracji i powrotu do żydowskich korzeni, co zostało opisane w książce z wielkim talentem.

HISTORIA CHAYI: ODKRYWANIE MOICH KORZENI

HISTORIA CHAYI: ODKRYWANIE MOICH KORZENI

Gdzie naprawdę należę

Wiele osób pyta mnie, dlaczego wyemigrowałam do Izraela… Skoro pochodzę z pięknego kraju i miałam wszystko, czego potrzebowałam, co skłoniło mnie do podjęcia tej ważnej decyzji? Na co zazwyczaj odpowiadam z wielkim uśmiechem: “Krótko mówiąc, nie ma takiego miejsca jak Izrael!”.

Mam teraz 30 lat. Urodziłam się i wychowałam w Puebla, mieście położonym obok Mexico City.

Mój ojciec jest chrześcijaninem, a moja matka nie. Moi rodzice rozwiedli się, gdy byłam małym dzieckiem. Przez większość mojego dzieciństwa byłam blisko z rodziną ojca.

Kiedy miałam piętnaście lat, zaczęłam spędzać więcej czasu z rodziną mojej matki. Różnili się od rodzin w okolicy. Nie pracowali w soboty. Nie chodzili do kościoła.  

Moja mama zawsze uczyła mnie, że jest tylko jeden Bóg. Uczyła mnie wiary i zachęcała mnie i moje rodzeństwo do czytania Tanachu, którego nauczyła się będąc wychowywaną przez wujków, ponieważ jej matka zmarła, gdy miała cztery lata.

Nazwisko mojej prababci brzmiało Valencia. Przybyła do Meksyku z Walencji w Hiszpanii. Wierzymy, że była Żydówką. Nie mamy jednak żadnego dokumentu, który mógłby to udowodnić. Nie ma zapisów narodzin żadnego z jej dzieci, gdziekolwiek. Zamiast dokumentów mamy tylko opowieści, które słyszeliśmy dorastając, i niezaprzeczalny fakt, że rodzina mojej matki najwyraźniej zawsze zachowywała żydowską wiarę. Nigdy jednak nie wyjaśniła, dlaczego i skąd wziął się ten system wierzeń. Nigdy nie nazywała tego judaizmem, ale wierzymy, że urodziła się Żydówką.

Przestrzegali pewnych zwyczajów, takich jak noszenie skromnych ubrań, a kobiety nosiły tylko spódnice; nietypowo dla świeckiego środowiska obchodzili Szabat w soboty, w przeciwieństwie do większości innych ludzi. Mieli specjalny garnek na mleko i surowo zabraniano im spożywania wieprzowiny i owoców morza.

Wszyscy chodziliśmy do szkoły z chrześcijańskimi dziećmi, a ona dawała nam jasno do zrozumienia, że choć powinniśmy szanować ich i ich wiarę, to jesteśmy inni.

Kiedy byłam dzieckiem, a moi przyjaciele lub rodzina ojca organizowali imprezy w swoich kościołach, mama zawsze wahała się, czy mnie na nie puścić. Mówiła: “Lepiej, żebyś nie szeła”. Ale nigdy nie rozumiałam dlaczego. Chodziłam, bo chciałam być tam dla moich przyjaciół i mojej społeczności, ale wiedziałam, że nigdy nie byłam tam z powodu przestrzegania wiary chrześcijańskiej.

W Puebla nie było społeczności żydowskiej.

Wiedziałam, że czuję się inaczej, ale nigdy nie widziałam społeczności żydowskiej, żeby wiedzieć, gdzie naprawdę przynależę.

Wybór nowego życia

Kiedy miałam osiemnaście lat, mój rabin złożył mi propozycję. Powiedział, że mogę przyjechać do Izraela i uczęszczać do Midraszy, szkoły religijnej dla dziewcząt. Chciał, żebym przyjechała do Izraela i zobaczyła, czy mi się tam podoba. Chciał, żebym zobaczyła, czy naprawdę chcę być Żydówką.

W tamtym czasie, choć wiedziałam, że moja dalsza rodzina przechodziła przez ten proces i planowała aliję, sama nie byłam tego pewien. Docierało do mnie, kim naprawdę jestem i skąd naprawdę pochodzę. Pytanie brzmiało: czy chcę się zaangażować w tę tożsamość?

Mogłam po prostu wybrać bycie Noahidem. Mogłam wierzyć w jednego Boga, przestrzegać siedem micw bnei Noach i wieść dobre życie.

Bałam się. Bałam się zostawić za sobą wszystko, co znałam. Uczyłam się nowych rzeczy i rozważałam, co one oznaczają. Próbowałam zrozumieć, co to znaczy przestrzegać wszystkich micwot. Odczuwałam ekstremalna zmianę. Można wierzyć w jakąś wiarę, ale styl życia był zupełnie inny. Nigdy nie spędzałam czasu w społeczności żydowskiej. To wszystko wydawało się takie obce…

W końcu zdecydowałam się żyć do końca życia jako Żydówka.

Dokonałam pełnej konwersji tutaj w Izraelu.

Siedziałam z siedmioma rabinami z Bnei Brak. Mój rabin był ze mną i pomagał mi tłumaczyć.

Bardzo się bałam. Nie mówiłam po hebrajsku. Zadawali mi pytania o święta, koszer, Szabat i 13 zasad wiary.

Znałam wszystkie odpowiedzi i zdałam egzamin.

Mikwa była bardzo ładna. To było szczególne doświadczenie. Choć minęło już jedenaście lat, pamiętam, że płakałam.

Miałam potem mieszane uczucia, ale w końcu wypełniłam swoją misję. Wiedziałam, że od tej pory mogę zacząć żyć i że mogę być tym, kim naprawdę jestem.

Musiałam się ponownie nawrócić. Ta konwersja nie była uznawana przez państwo. Tylko Naczelny Rabinat Izraela może nawracać ludzi, a ich status może być uznany przez państwo. Byłam już Żydówką, ale żeby zrobić aliję czyli imigrację do Izraela, musiałam to zrobić ponowną konwersję już w Naczelnym Rabinacie Izraela. Wiedziałam o tym z wyprzedzeniem, ale dla mojej rodziny było ważne, żebym zrobiła to najpierw przez Beit Din w Bnei Brak.

Poszłam do mykwy jeszcze raz. Konwersja została uznana za “L’chumrah”. Po kilku tygodniach od mojej pierwszej konwersji, poszliśmy do Beit Din, a następnego dnia do mykwy.

Mój proces został wreszcie zakończony. 

Byłam tak podekscytowana, że mogłam zacząć nowe życie”.

Shavei Israel

Pewnego dnia zadzwonił do mnie ktoś z Shavei Israel z pytaniem, czy nie chciałabym dla nich pracować. Zawsze chciałam pracować w związku z Aliją oraz z nowymi imigrantami. Byłam już szczęśliwa tam, gdzie byłam, awansowałam tam, gdzie byłam, ale moją pasją było pomaganie olim (nowym imigrantom) i dzielenie się moim doświadczeniem.

Odbyłam trzy rozmowy kwalifikacyjne, było siedmiu kandydatów.

Wybrali mnie

Więc teraz pracuję z ich konwersyjnymi ulpanami. Pracuję z ludźmi, którzy przyjeżdżają tutaj nie tylko z krajów hiszpańsko- i portugalskojęzycznych, ale także z ludźmi, którzy chcą dokonać aliji z całego świata. Zajmuję się ich sprawami i pomagam w kwestiach biurokratycznych. Ponieważ sama to robiłam i wiem dokładnie, jak to wygląda, wiem, jak im pomóc i jak ich pokierować.

W tym roku, miałam więcej członków rodziny, którzy przyjechali do Izraela z Meksyku. To ja, poprzez Shavei Israel, zarządzałam tym procesem dla nich.

To było takie trudne. Proces biurokratyczny jest tak trudny. Nie zawsze masz odpowiedzi, kiedy ich potrzebujesz, musisz czekać, aż komisja podejmie decyzję. Musieli czekać sześć miesięcy, żeby dowiedzieć się, czy mogą się nawrócić, czy nie.

Pomogłam im przetłumaczyć dokumenty i uzyskać rekomendacje. Zebrałam kopie teudat zehut (Izraelskich dokumentów tożsamości) wszystkich członków naszej rodziny tutaj, aby pomóc zarekomendować ich przed komisją. Czasami komisja mówi “nie”. Nie uważają, że kandydat pasuje do procesu.

Rozumiem, dlaczego wszyscy nie mogą być przyjęci, choć jest to trudne. Widziałam przypadki, kiedy ludzie prosili o konwersję, bo chcieli tu przyjechać z innych powodów. Nie chcą pozostać przy religii, albo chcą przyjechać do Izraela, aby założyć firmę. Nie wszyscy robią to z zamierzonego powodu, czyli chęci bycia Żydem.

Ale tym razem powiedzieli “tak” i wierzę, że wsparcie i orędownictwo naszej rodziny pomogło w tej decyzji.

Dzięki Bogu, dokonali już konwersji. Wkrótce zrobią aliję.

Teraz mam rodzinę mieszkającą w Be’er Sheva, Aszdod, Aszkelonie i Jerozolimie. Mamy tu teraz ponad trzydziestu członków rodziny. Wujkowie, ciotki, kuzyni; całe rodziny biorą śluby, rodzą dzieci i rozwijają się tutaj.

To niesamowite, że mogę być częścią tego nowego rozdziału w historii mojej rodziny.

To są fragmenty Opowieści Chayi: Discovering My Roots – rozdziału z nowej książki “Layers: Personal Narratives of Struggle, Resilience, and Growth From Jewish Women”, wydanej przez Toby Press, napisanej przez Shirę Lankin Sheps z The Layers Project Magazine.

 Chaya pracuje w Shavei Israel jako dyrektorka departamentów Bnei Anousim i Hidden Jews of Poland oraz Centrum Ma’Ani.

 Przeczytaj resztę historii Chayi i wiele innych w tej wyjątkowej książce.

 Aby zakupić książkę w USA, Kanadzie i na całym świecie, kliknij tutaj: https://korenpub.com/products/the-layers-project

Aby zakupić egzemplarz z Izraela kliknij tutaj: https://korenpub.co.il/products/layers

 Użyj kodu ‘Shavei’, aby uzyskać 10% zniżki!