Paraszat Chukat

W Parszy Chukat dzieje się bardzo dużo. Jest w niej Halacha, konflikt, śmierć Miriam i Aharona, atak węży i wojna. A gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi wydarzeniami jest to małe, na pozór nieistotne, gdy Mosze uderza skałę. I choć wydaje się niewielkie, jego oddźwięk czujemy po dziś dzień. B!g powiedział do Moszego, by porozmawiał ze skałą w celu wydobycia z niej wody dla Dzieci Izraela. Mosze zaś uderzył skałę. B!g w związku z tym zdecydował, że Mosze umrze po za ziemią Izraela.

Mosze popełnił błąd! Mosze popełnił błąd? Ta pomyłka sprawiła, że nie mógł zrealizować swojej życiowej misji – zaprowadzić Dzieci Izraela do ich Ziemi. Mosze dał nadzieję wszystkim nam, biednym duszom. Był najbardziej doskonałym człowiekiem na świecie. Wypełniał więcej przykazań niż jakakolwiek inna osoba w całej historii i codziennie rozmawiał z B!giem! Jeśli to jest nasz ideał, to jak ktoś taki jak ja może w ogóle myśleć o zbliżeniu się do niego? A potem widzimy w naszej Parszy, że on też popełnia błędy i musi ponieść ich konsekwencje. Jeśli uosobienie żydowskości jest perfekcyjne, nie mam się jak z nim utożsamić… Ale teraz, patrząc na jego upadek, wiem, że moja droga do doskonałości jest także otwarta.

Szabat Szalom

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Korach

Każdego lata wyjeżdżałem w dzieciństwie na obóz harcerski dla chłopców. Każdego lata, dziesięć dni w Górach Ozark zbiegało się w czasie z naszą Parszą. Z upływem lat brałem na siebie coraz więcej odpowiedzialności i w końcu, będąc już drużynowym, to ja wygłaszałem Dvar Torah podczas szabatowego nabożeństwa. Korach to Parsza o przywództwie, zarówno jeśli chodzi o styl, jak i o motywację. Wyjaśniałem ją zawsze z takiej właśnie perspektywy. Na przykładzie Moszego tłumaczyłem kolegom harcerzom, że sama wizja nie wystarcza. Ważne jest bowiem, by umieć przekonać ludzi, że wszyscy dzielimy te same cele.

Gdy czytam tę Parszę teraz, nurtuje mnie pytanie, którego nigdy jako harcerze nie zadaliśmy: jaka jest nasza motywacja do bycia przywódcami, a jaka była motywacja Koracha? Dla wszystkich, łącznie z nim, oczywiste było, że Izrael to święty naród. A ten, który go prowadzi może robić to tylko w prawdziwej świętości. Przed takim też wyzwaniem postawił Korach Moszego. Powiedział: cały naród jest święty, dlaczego więc akurat ty i twój brat przywłaszczacie sobie przywództwo? Najwyraźniej Korach widział przewodzenie Izraelowi jako drogę do świętości. Rozumiał nierozłączność Izraela i świętości i pożądał jej, by uświęcić samego siebie.

Zbyt często próbujemy objąć dowodzenie z tych samych powodów, dla których powinniśmy chcieć słuchać. Korach prawidłowo rozumiał świętość Izraela i możliwość własnego wzniesienia się do niej. Nie rozumiał jednak swojej roli w całym procesie. Każdy z nas ma swoją ścieżkę świętości, która związana jest z narodem Izraela. Warto, żebyśmy nauczyli się ją akceptować z pokorą. Inaczej zginiemy przez własną pychę.

Szabat Szalom

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Szelach

Parsza Szelach jest najtragiczniejszą ze wszystkich Parsz. Rozpoczyna się w momencie, gdy naród Izraela stoi kilkaset metrów od ziemi obiecanej mu przez B!ga. Te kilkaset metrów dzieli go od wypełnienia przeznaczenia całego stworzenia. Kilka minut dzieli go od kosmicznego zjednoczenia. A jednak na końcu Parszy dzieci Izraela skazane są na spędzenie kolejnych czterdziestu lat na pustyni. Świat nie zostaje zbawiony do dziś, choć akurat nie to jest największą tragedią. Tak naprawdę jest nią powód, dla którego wszystko się rozpadło.

Co takiego się wydarzyło, że nie weszliśmy do Izraela pod wodzą Moszego? Dziesięciu zwiadowców przez czterdzieści dni przyglądało się Ziemi Obiecanej. Przynieśli swojemu narodowi wspaniałe i przerażające wieści. Ludzie przez całą noc płakali i narzekali. Mieli wiele pomysłów: wybór nowego przywódcy, powrót do Egiptu, a nawet ukamieniowanie Moszego i Aharona. W końcu B!g postanowił ukarać naród Izraela i unicestwić go. Mosze przekonał go jednak do zweryfikowania planów. Pan podjął decyzję o przedłużeniu naszego pobytu na pustyni.

Wszystko zepsuliśmy. Zatrzymaliśmy kosmiczne zjednoczenie. Skazaliśmy się na tysiące lat cierpienia. I nie zrobiliśmy nic. Co gorsza, nie tylko w żaden sposób nie zareagowaliśmy, ale nawet nie zmieniliśmy zdania w kwestii wejścia do ziemi Izraela. Choć Mosze przekazał nam decyzję B!ga i tak podjęliśmy próbę wkroczenia tam, narażając się na militarną klęskę.

Puste słowa wypowiadane bez intencji ich realizacji skazały naród Izraela na odroczenie jego przeznaczenia. Puste słowa mają ogromną siłę. Im bardziej są bez znaczenia, tym większy wprowadzają zamęt. Wykorzystajmy historię zwiadowców i nie skazujmy się na więcej czasu na pustyni. Sprawmy, by nasze słowa nabrały znaczenia, a nasze czyny miały jasne intencje. Wypełnijmy świat miłością.

Shabbat Shalom!

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Behalotcha

W tym tygodniu dzieci Izraela zakończyły odpoczynek na Synaju. Po upływie niemal roku rozpoczynają swoją pierwszą podróż jako naród. Rok spędzony na Synaju pełen był działań, kreatywności, grzechu i przebaczenia. Spotkaliśmy B!ga i dostaliśmy Torę. Popełniliśmy grzech bałwochwalstwa w postaci złotego cielca i odpokutowaliśmy za niego. Zbudowaliśmy i poświęciliśmy Namiot Wyznaczonych Czasów. Każde plemię stało się zorganizowaną grupą posiadającą przywódcę i flagę. Jedynym czego nie robiliśmy było… narzekanie. Tora opisuje protesty i narzekania Izraela od czasu wyjścia z Egiptu do rozbicia obozu na Synaju. Podczas pobytu na Synaju nikt nic nie mówił. A potem w czytamy w naszej Parszy, że gdy tylko wyruszyliśmy w drogę, znowu zaczęliśmy kwękać i biadolić.

Dlaczego tak się stało? Co takiego mieliśmy na Synaju czego nie mieliśmy w trakcie tułaczki po pustyni? Trudy podróży z pewnością mogą być powodem do narzekań, jednak nie wydaje się, by to właśnie było powodem takich zachowań. Przecież pierwsze skargi dotyczą jedzenia, którego brakowało podczas całego bytowania na pustyni, nie tylko podczas wędrówki.

Podróżowanie to zmiany i rozwoj. Tworzy możliwości i oczekiwania. To znowu generuje strach, strach przed porażką i jeszcze większy strach przed sukcesem. Boimy się, że coś pójdzie nie tak i utkniemy. Ale jeszcze bardziej przeraża nas to, że wszystko będzie dobrze, że odniesiemy sukces i będziemy musieli stawić czoła większym wyzwaniom. Narzekamy więc, by zatrzymać proces rozwoju, a jeśli nie da się tego zrobić, to żeby przynajmniej zdystansować się od jego skutków. Tora w tym tygodniu zaprasza nas, byśmy jeszcze raz zjednoczyli się i podjęli wysiłek w imię rozwoju i zmiany. Jednocześnie pokazuje, że często nasze skargi na innych są po prostu sabotowaniem siebie samych.

Paraszat Bamidbar

W tym tygodniu rozpoczynamy czytanie nowej księgi Tory. Jej nazwa, a także nazwa bieżącej Parszy to Bamidbar czyli „Na pustyni”. Wydarzyło się coś pomiędzy zeszłotygodniową Parszą a aktualną, coś co zaprowadziło nas spod góry na pustynię. Cóż takiego się stało? Niestety, nie wiemy. Czasem po prostu tak się dzieje, w jednej chwili czujesz jakby świat legł u Twoich stóp, a za moment czujesz się zagubiony i zdezorientowany.

Bardzo często po chwilach szczytowych osiągnięć ogarnia nas złe samopoczucie i dezorientacja. Wyraźnie widać to w naszym fragmencie Tory. Co zatem możemy zrobić,

aby odnaleźć się w tej duchowej pustce? Zacznijmy liczyć. W naszej Parszy B!g rozkazuje Mosze, aby sporządził najbardziej szczegółowy spis ludności w całym tekście Tory.

Kiedy tracimy poczucie zasadności lub pojawiają się wątpliwości, cóż możemy zrobić, aby się ich pozbyć? Policzmy nasze błogosławieństwa. Kiedy tracimy doświadczalną wiedzę o obecności B!ga w naszym życiu, powinniśmy zacząć kultywować tę wiedzę w sferze intelektualnej. B!g jest poza nieskończonością, podobnie jak nasza zdolność do łączenia się z B!giem. Czasami jednak, aby poczuć Jego obecność, musimy policzyć, w jaki sposób pojawia się w naszym życiu.

Paraszat Behar

Tytuł parszy w tym tygodniu, Behar, jest osobliwy. Parsza opowiada nam o tym, że następujące słowa były skierowane do Mojżesza na górze Synaj, czyli po hebrajsku „BeHar Sinaj”. Następnie opisuje nakaz powstrzymywania się od uprawy ziemi Izraela co siedem lat, powrotu na ziemię przodków co pięćdziesiąt lat oraz określa prawa żydowskich i nieżydowskich niewolników. W efekcie nasza Parsza nakreśliła etyczne zasady narodu w kwestiach ekologii, redystrybucji bogactwa i praw pracowniczych. Kwestie te pozostają do dziś przyczyną niepokojów politycznych i przewrotów społecznych.

Dlaczego nasza Parsza wyraźnie stwierdza, że ​​te prawa zostały uchwalone na górze Synaj, gdy wiemy, że cała Tora została tam ogłoszona? Na górze Synaj B-g zgromadził luźne zbiorowisko różnych plemion i wykuł je na naród. Dzięki temu energię, zasoby i geniusz milionów ludzi może być pokierowany do osiągania konkretnych dążeń narodowych. Powstał naród, który potrafi wykorzystać zasoby do życia w równowadze z potrzebami naszego środowiska, sprawiedliwego tworzenia, dystrybucji i redystrybucji bogactwa oraz zapewnienia praw nawet najsłabszym osobom. Na Górze Synaj miały miejsce początki naszej historii, jako narodu i tylko silny potrafi prowadzić taką politykę.

W czasach, gdy my, Żydzi, obserwujemy negatywny wpływ odradzającego się nacjonalizmu nasza Parsza przypomina nam o pozytywnym potencjale nacjonalizmu i o tym jak my, jako Naród Izraela, jesteśmy zobowiązani do pokazania światu potencjału narodu do bycia świętym poprzez ochronę ziemi, społeczeństwa i naszych najsłabszych braci.

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Emor

W ostatniej części naszej aktualnej Parszy spotykamy się z ciekawą sytuacją dotyczącą człowieka, który bluźni przeciwko świętemu imieniu B!ga. Krótko mówiąc, anonimowy Żyd wdaje się w bójkę z innym Żydem i używa imienia B!ga w taki sposób, aby zmniejszyć jego świętość. Zostaje on zatrzymany, a Mosze pyta B!ga o karę jaką należy mu wymierzyć. B!g odpowiada, że ​​mężczyzna powinien zostać zabity. Wyjaśnia, że ​​zabicie innego człowieka podlega karze śmierci, ale spowodowanie obrażeń u człowieka lub zabicie zwierzęcia wymaga jedynie wypłaty odszkodowania. Bluźnierca zostaje zabity.

B!g nie zmienia się, więc dlaczego znaczenie ma użycie jego imienia w sposób mniej szanowany i dlaczego mamy wzmiankę o karze za morderstwo przed wykonaniem wyroku na bluźniercy? Na poziomie intelektualnym różnica między ludźmi a zwierzętami to ludzka zdolność pojmowania i wierzenia abstrakcyjnym pojęciom. Podczas gdy pies zabiłby innego psa w odwecie za zamordowanie członka jego stada czy grupy, nie zrobiłby tego, gdy jeden z psów zagraża jego narodowi, klasie lub religii. Jesteśmy zdefiniowani przez idee, w które wierzymy, i które mają moc zmiany świata. Bluźnierca nie osłabia B!ga, osłabia naszą koncepcję B!ga. Niszcząc nasze wyobrażenie B!ga, bluźnierca popełnia konceptualne morderstwo.

tłumaczenie: Hubert Chłopiski

Paraszat Kedoszim

Aktualna Parsza zawiera jedną z najważniejszych i najbardziej wymagających Micwot w całej Torze – aby być świętym. Na samym początku tekstu B!g mówi, że musimy być święci, ponieważ B!g jest święty. Nasi Rabini odczytują to w ten sposób, że powinniśmy postępować zgodnie z działaniami B!ga: „ponieważ jest miłosierny, powinniśmy być miłosierni, tak jak on ubiera nagich, tak też powinniśmy ubierać nagich”. Generalnie wykonywanie Micwot rozumiane jest jako naśladowanie B!ga. Ciekawe jest to, iż zaraz po wersecie, w którym B!g mówi nam, abyśmy byli święci, nakazuje nam szanować rodziców. Ale B!g nie ma rodziców
i nigdy nie wykona tej Micwy, więc dlaczego pojawia się w końcu wersetu, gdzie B!g mówi nam, abyśmy byli święci jak On.

Szanowanie matki i ojca jest jedną z najtrudniejszych Micwot, dlatego jest źródłem niesamowicie wysokiego stopnia świętości. Jest to źródło bądź ogromna świętość, której B!g nie może wnieść w ten świat. Kiedy chowamy naszą dumę i czcimy naszych rodziców, pomagamy B!gu osiągnąć nowy poziom świętości na świecie. B!g nie mówi nam, abyśmy byli święci, ponieważ jest święty, błaga nas, abyśmy byli święci, aby pomóc Jemu być świętym. B!g nakazał nam być jego partnerami w nasycaniu świata fizycznego etyczną czystością i duchowym światłem. Nakaz świętości nie jest poleceniem odległego ojca, lecz modlitwą nienarodzonego dziecka. 
Szabat Szalom!
Love,
Yehoshua

Paraszat Acharei Mot – Kedoszim

Podwójna Parsza – Acharej mot / Kedoszim – była Parszą podczas mojej Bar Micwy, ale nie jest to Parsza przypadająca w moje urodziny. Acharej mot nie jest moim ulubionym fragmentem Tory. Parsza ta nie ma narracji, zawiera jedynie zakazy dotyczące składania ofiar oraz zakazy związane ze związkami. Nazwa ta jednak zawsze wydawała się tak znacząca, Acharej mot – po śmierci.

Tytuł odnosi się do przedwczesnej śmierci dwóch synów Aharona. Zawsze rozumiałem tę Parszę z perspektywy Aharona, który przeżył tragiczną stratę. W tym roku zacząłem się zastanawiać, co można powiedzieć z perspektywy ofiary? Zaraz po wzmiankach o śmierci synów Aharona nasza Parsza pogrąża się w najbardziej złożonej służbie ofiarnej w całym roku czyli Jom Kipur. Pozornie synowie Aharona zmarli sześć miesięcy wcześniej, próbując złożyć tę samą ofiarę. Ofiary proszą, aby Ci, którzy przeżyli, kontynuowali i poprawiali drogę, na której one były. Tragedii nie można zapomnieć, ale można ją zmienić. Modlitwa ofiar w Acharej mot oraz w całej historii uświęca nasze życie i śmierć, kontynuując naszą misję odkupienia świata.

Tłumaczenie: Hubert Chłopicki

Paraszat Metzora

Mija kolejny tydzień w którym próbujemy sobie poradzić z chorobą skóry carat, błędnie tłumaczoną jako trąd. W ubiegłym tygodniu chodziło o wiele fizycznych przejawów tego najbardziej przerażającej duchowej dolegliwości i kwarantanny towarzyszącej caratowi. W tym tygodniu podczas czytania parszy pojawia się instrukcja duchowego oczyszczenia, która jest potrzebna do powrotu, kogoś z caratem, do społeczeństwa.

W środku tych instrukcji znajduje się ciekawy i pozornie nie na miejscu przypadek caratu w domu. Jeśli twój dom ma objawy tej choroby, wtedy przychodzi Cohen i usuwa część dotkniętych ścian. Raszi, na podstawie Midraszu, wyjaśnia, że ​​Kananejczycy ukrywali swoje kosztowności w murach swoich domów przez czterdzieści lat podczas, gdy Izraelici byli na pustyni. Kiedy naród izraelski osiadł w ziemi izraelskiej, a ich domy pokrył carat części murów były usuwane. A ukryte skarby odkrywane!

To daje nam nową perspektywę na carat. To nie cierpienie, które ponieśliśmy w wyniku grzechu. Raczej wskazanie nam, które części nas musimy zmienić, aby objawić światu nasze najwyższe ja. Nie ma przyjemności w karaniu, a cierpienie nie jest wysyłane do nas jako zemsta. Choroby fizyczne wskazują nam cenne skarby zakopane w każdym z nas, które możemy ofiarować światu, gdy jesteśmy gotowi przemodelować nasze domy i nasze życie.

Szabat Szalom

Z miłością

Yehoshua