Nie obawiaj się być najlepszym – Parasza Ki Tawo

Jednym z istotnych tropów klasycznego antysemityzmu jest przekonanie, że Żydzi zawsze uważają, że są lepsi. „Dlaczego uważasz, że jesteś taki wspaniały?”, „Spójrz na siebie, czy nadal sądzisz, że jesteś najlepszy?”. Wypowiedzi te były zwykle skierowane do Żydów, którzy byli prześladowani, zostali oczernieni, poniżeni i zawstydzeni.

Antysemita patrzył wtedy z góry na zubożałego lub pobitego Żyda i nie mógł uwierzyć, że to postać Żyda, który jest wybrany przez Boga, jako ten lepszy! Im bardziej Żyd utrzymywał, że jest wybrany, tym bardziej źli karali go, antycypując (niepomyślnie) moment, w którym Żyd ostatecznie się podda i zaakceptuje porażkę.

Czasami sami Żydzi zdawali sobie sprawę z ironii polegającej na tym, że są najbardziej uciskani, prześladowani i najbardziej oczerniani, a jednak cały czas muszą nosić przydomek „wybranych” lub „najlepszych”. Tak powstała słynna wypowiedź Tewje w Skrzypku na dachu: „Wiem, wiem, jesteśmy wybranym narodem, ale czy co jakiś czas nie możesz wybrać kogoś innego?”

Odpowiedź dla Tewje i wszystkich hejterów poprzez wieki brzmi: „nie, Bóg nie może wybrać kogoś innego, ponieważ już wybrał!”

Parsha Ki tawo kończy się przemówieniem Mojżesza skierowanym do Synów Izraela w rozdziale 26. Po przedstawieniu ostatecznich micw dotyczących bikurim i widui maaser, micw poprzez które jednostka deklaruje swoją wierność Bogu i związek z ziemią, Mojżesz przekazuje swoje końcowe oświadczenie dotyczące przymierza między Bogiem a Jego narodem.

 אֶת-ה ‘הֶאֱמַרְתָּ הַיּוֹם לִהְיוֹת לְךָ לֵאלֹהִים וְלָלֶכֶת בִּדְרָכָיו וְלִשְׁמֹר חֻקָּיו וּמִצְוֹתָיו וּמִשְׁפָּטָיו וְלִשְׁמֹעַ בְּקֹלוֹ: 18 וַה’ הֶאֱמִירְךָ הַיּוֹם לִהְיוֹת לוֹ לְעַם סְגֻלָּה כַּאֲשֶׁר דִּבֶּר-לָךְ וְלִשְׁמֹר כָּל-מִצְוֹתָיו: 19 וּלְתִתְּךָ עֶלְיוֹן עַל כָּל-הַגּוֹיִם אֲשֶׁר עָשָׂה לִתְהִלָּה וּלְשֵׁם וּלְתִפְאָרֶת וְלִהְיֹתְךָ עַם ־קָדֹשׁ לַה ‘אֱלֹהֶיךָ כַּאֲשֶׁר דִּבֵּר׃

17 Dzisiaj oświadczyłeś Panu, że będzie twoim Bogiem i że będziesz chodził jego drogą, i przestrzegał jego ustaw, przykazań i praw, i słuchał jego głosu. 18 Pan zaś oświadczył dzisiaj co do ciebie, że jako lud będziesz wyłączną jego własnością, jak ci obiecał, i że ty masz przestrzegać wszystkich jego przykazań, 19 I że wywyższy cię ponad wszystkie narody, które stworzył, ku chwale, sławie i chlubie, i że będziesz świętym ludem Pana, Boga twego, jak powiedział.

Mędrcy debatują nad definicją słowa „heemircha”(oświadczył). Raszi twierdzi, że oznacza to rozdzielenie lub wyciągnięcie czegoś. Raszbam utrzymuje, że skoro rdzeń „amar” to „powiedzieć” więc oznacza to, że ​​Bóg przemówił, a ty to zaakceptowałeś.

Wielu innych komentatorów, w tym Ramban, Ibn Ezra, Rabim Dawid Cwi Hoffman, Rabenu Bachje, twierdzą, że słowo to oznacza podnieść, wznieść i uczynić wielkim. Ta interpretacja jest najbardziej intrygująca, ponieważ słowo jest używane dwa razy pod rząd: raz do określenia czegoś, co zrobiliśmy Bogu, a następnie natychmiast w odwrotny sposób, do określenia czegoś, co Bóg nam robi.

Tak więc ostatnie słowa Mojżesza skierowane do jego narodu przed zawarciem przymierza brzmią: TY wybrałeś Boga! Uczyniliście Go wielkim i waszym Bogiem, postępując Jego drogami i przestrzegając Jego przykazań, słuchając Jego słów. W wyniku tego działania zmierzającego do Boga i uczynienia Go wielkim … Bóg uczynił naród Izraela wielkim! Poprzez uczynienie nas swoim narodem wybranym i przekazanie nam przykazań, których należy przestrzegać. Czyniąc to, naturalnie powstaniemy, aby stać się najlepszymi ze wszystkich narodów, w imię, w chwale, w świętości, tak jak powiedział Bóg.

Stajemy się wielkim narodem Boga, kiedy bez wahania mówimy światu o Bożej wielkości! Wznosimy się do najwyższego statusu, kiedy po raz pierwszy wznosimy Boga na najwyższy poziom na świecie i pokazujemy Jego niesamowite cechy wszystkim.

Tak więc nie powinniśmy kulić się na myśl o wybraństwie; raczej powinniśmy je przyjąć.

Ale pamiętajcie, że z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność, a jeśli zawiedziemy w naszej misji, możemy spaść do najniższych miejsc i ponieść niezmierzone konsekwencje.

Być wybranym może być naszą mantrą, ale nie jest to naszą misją. Naszą misją jest zaakceptować wybraństwo przyjęte przez naszych praojców i podążać ich śladami, słuchając słów Boga i świecąc Jego światłem na świat.

Paraszat Ki Tece

Już po kilku zdaniach naszej Parszy czytamy o jednym z najbardziej przerażających przykazań w całej Torze: Ben Sorer Umoreh – niepokorny syn. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to szczegóły tego przykazania są dokładnie opisane w Misznie, w traktacie Sanhedryn. Generalnie chodzi o to, że jeśli dziecko jest wyjątkowo niepokorne i krnąbrne, jego rodzice muszą iść do sądu i skazać go na śmierć. Byłem przerażony, kiedy czytaliśmy to podczas Minchy w Szabat.

Rozumiem, że czasami, może nawet dość często, zmuszamy nasze dzieci do robienia rzeczy wbrew ich woli i czujemy, że jest to okrutne. Może to przykazanie daje nam przestrzeń do fantazjowania o strasznej zemście, kiedy dzieci zbyt często posuwają się za daleko…

Gdy czytam wspomnienia tych, którzy przeżyli Holokaust, zdarza mi się płakać mając przed oczami także obraz własnych dzieci. Zastanawiam się czy byłbym w stanie je uratować i czy one miałyby wolę, by zostać uratowane. Mówię sobie, że zrobię dla nich absolutnie wszystko, że dam im absolutnie wszystko. Granice i dyscyplina rzadko pojawiają się na tej liście.

Rodzicielstwo to potężne wyzwanie, a dzieci potrzebują teraz naszej ochrony bardziej niż kiedykolwiek. Wyzwaniem jest tworzenie i utrzymywanie zdrowych granic. Tak samo jak nauka poskramiania potężnego apetytu, gdy wszystko jest w zasadzie w zasięgu ręki. Jak możemy temu podołać, jeśli sami nie odrobiliśmy tych lekcji? Ben Sorer Umoreh to wstrząsający sposób na wytrącenie nas ze stanu samozadowolenia zarówno jako rodziców, jak i ludzi.

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Judaizm i zmiany – Parszat Szoftim

Zmiany są nieuniknione. To co było normą 3000 lat temu, dzisiaj może być uznane za niemoralne. W rzeczywistości nawet w ciągu ostatnich 100 lat zaobserwowaliśmy wielką zmianę nie tylko w technologii i poziomie życia, ale także w obyczajach i wartościach społecznych.

Jak judaizm radzi sobie z ciągle zmieniającym się światem, a jednocześnie dba o przestrzeganie ponadczasowych instrukcji nadanych przez Boga przed tysiącami lat? Odpowiedź brzmi: bardzo ostrożnie!

Jak w przypadku wszystkich zagadnień związanych z judaizmem, podejście i stosunek do zmiany musi być zbadane, przeanalizowane i przetworzone przez wielkie umysły danego pokolenia.

Zbyt powolnie następujące zmiany mogą spowodować, że judaizm stanie się skamieniałą, archaiczną i zacofaną religią, która nigdy nie przemówi do nowego pokolenia. Zbyt wiele zmian i zbyt szybko następujących, grozi rozłamem i schizmami pomiędzy nurtami judaizmu, a ostatecznie do zerwania z religią i utworzenia nowej. Oba te zjawiska pokazały w poprzednich pokoleniach, że są zagrożeniem dla normatywnego judaizmu.

Drobne sekty, które zdecydowały się odrzucić duże połacie Tory, twierdząc, że są „przestarzałe, sprawiły, że w ich wydaniu tradycja zniknęła i ostatecznie sami zniknęli z żydowskiego krajobrazu.

 Tylko dzięki uważnemu i wyważonemu posunięciu można z wielką odpowiedzialnością zmienić lub zaktualizować biblijną ideę, gdy sprawa którą ona dotyczyła z czasem nabrała innego kształtu.

Istnieje kilka przykładów wielkich osobistości, które były gotowe do odważnych ruchów w celu uratowania samego systemu. Niemożność dostrzeżenia, że ​​prawo nawet wynikające z Tory, wywołuje u ludzi negatywne reakcje, groziło zamknięciem całego biblijnego systemu opieki społecznej, o którym czytamy w Paraszy Ekew.

Tora nakazuje, aby co siedem lat nie tylko ziemia Izraela mogła odpocząć od pracy oraz skutków bycia posiadaną (szmita), ale także dotyczy to zadłużonych Żydów wobec innych Żydów.

Prawo o anulowaniu długów zwane „Szemitat Kesafim” powstało w założeniu, że pożyczki w społeczności żydowskiej były nieodłącznym składnikiem „hesed” (życzliwości, dobroci). Wobec tego skoro pożyczkobiorca nie był w stanie wypłacić się przed siódmym rokiem, Tora nakazała, aby pożyczka stała się darem. Było to normatywne i przyjęte przez setki lat prawa biblijnego w czasach świątynnych.

Jednak w ostatnim stuleciu przed zniszczeniem drugiej świątyni Hillel Starszy (jeden z najważniejszych przywódców religijnych) dostrzegł zmianę w naturze społeczeństwa: bogaci ludzie przestali pożyczać pieniądze w obawie, że utracą swoją inwestycję z powodu siódmego roku i praw szmity.

                Hillel znalazł rozwiązanie, które poradziło sobie z biblijnym przykazaniem i jednocześnie pozwoliło na kontynuowanie udzielania pożyczek nawet w siódmym roku Tory czyli roku Szmity. To halachiczne rozwiązanie nazwano „prozbul”. Ten odważny akt został nazwany przez Mishnę nie inaczej niż tikun olam, czyli „naprawieniem świata”.

Gdzie Hillel odnalazł w Torze źródło zmiany bezpośredniej woli Boga? Czy to nie jest największe nieposłuszeństwo woli Boga, by obalić micwę i zmienić jej naturę? Wierzę, że odpowiedź brzmi następująco: Hillel nie przeciwstawiał się Bogu, ale wręcz przeciwnie, czynił tikun olam czyli „naprawiał świat”. Uświęcał Boga, znajdując sposób, by czcić Torę, a jednocześnie przystosować się do zmieniających się obyczajów społecznych.

Wierzę, że Hillel znalazł źródło w paraszy szoftim. Tam Tora wydaje się zaprzeczać samej sobie. W Dwarim 16:22 stwierdza׃ Nie wznoście kamiennego pomnika, którego wasz Bóg nienawidzi.

Wydaje się to dość oczywiste, dopóki nie przypomnimy sobie, że Jakub zbudował nie jedną, lecz  cztery macewy – pomniki!  Były to macewy za życia i Bóg to tam (Bereszit 31:13) pochwalił to! No więc w końcu jak to jest? Czy macewa jest ukochanym symbolem upamiętnienia wydarzenia, czy też jest znienawidzona w oczach Boga?

Raszi, komentując ten werset, wyjaśnia: „Tę [macewę] Bóg nienawidzi, ponieważ stała się prawem i zwyczajem dla Kananejczyków. I chociaż była ukochanym [symbolem] w czasach przodków, jednak później stała się przedmiotem bałwochwalstwa ”.

W pewnym momencie historii biblijnej macewa była pięknym symbolem upamiętniającym ważne spotkanie lub przymierze. Jednakże gdy natura tego obiektu zmieniła się z powodu wypaczenia przez społeczeństwo, które je sprofanowało, Bóg znienawidził ten obiekt.

Hillel zrozumiał, że czasami zmiany mają drastyczny wpływ na przedmiot lub ideę; w takich przypadkach odważnie znajdował sposób na naprawienie dysonansu.

W naszym ciągle zmieniającym się świecie, gdy raptem w ciągu jednego stulecia wydaje się odmienne od tego, co było poprzednio, konieczne jest, aby nasi rabiniczni przywódcy podali kierunek, w którym znajdzie się równowaga między utrzymywaniem świętości Tory, podtrzymywaniem mądrości rabinicznej przekazywanej z pokolenia na pokolenie i jednocześnie miejsce i sposób na dostosowanie się do nowych realiów we współczesnym świecie. Angażujący się w to przedsięwzięcie będą podążać świętymi śladami Hillela Starszego i prawdziwie „naprawiać świat”.

Paraszat Miszpatim

Tydzień temu rozpoczął się miesiąc Elul. Już za chwilę przywitamy nowy rok. Patrzę na Torę, którą teraz studiuję, przez pryzmat nadchodzącego Dnia Sądu. W tym tygodniu Parsza rozpoczyna się stwierdzeniem, że musimy mieć sędziów i urzędników. Innymi słowy mówi nam, że sami sędziowie nie wystarczają. Tak bardzo jak lubimy dyskutować i decydować co jest prawe, tak bardzo nie ma to sensu bez aparatu wykonawczego. Byśmy mogli zmienić się w takcie miesiąca Elul, musimy zrobić coś więcej niż tylko zrewidować nasze życie i ocenić czyny. Potrzebujemy podjąć konkretne działania, które wynikają z tego, co sobie podczas przeglądu życia uświadomiliśmy i co zrozumieliśmy. Musimy ugruntować duchowe przebudzenie w codziennej pracy. Potrzebujemy wzmocnić nasz samokrytycyzm poprzez samorealizację.  

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Parszat Ree

Tytuł naszej Parszy brzmi Reeh – widzieć, dostrzegać, rozumieć. Jerozolima wspomniana jest w niej trzynaście razy, acz ani razu wprost. Określana jest w tekście jako miejsce, które wybierze B!g, by spoczęło tam Jego Imię. Nie możesz zobaczyć słowa „Jerozolima” w całej Parszy, ale od jej początku do końca możesz czuć to miasto. Mosze w dotkliwy sposób tęskni za ujrzeniem Jerozolimy. Uczucie jest tak silne, że nie jest w stanie wymówić jej nazwy. Jerozolima jest miastem wizji, Jerozolima oznacza, że zobaczysz całość. Funkcjonuje jako wizja bardziej niż jakiekolwiek inne miasto. Mosze aż trzynaście razy mówi o wizji, którą ujrzał tylko w swoich oczach. Jego wyobrażenie Jerozolimy to nie wyidealizowana przeszłość, czy realna teraźniejszość. To przyszłość, która dopiero będzie tworzona. I to właśnie jest źródłem świętości Jerozolimy – przyszłość, o której wszyscy dla niej marzymy.

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Ekev

W Parszy w tym tygodniu Mosze opisuje Mannę jako wyzwanie. Wcześniej Tora mówi nam, że Manna pojawiała się w cudowny sposób rano i znikała w upale dnia. Usmażona smakowała jak gofry z miodem. W innych przypadkach smakowała jak to, na co człowiek akurat miał ochotę. To jest wyzwanie.

Cudowna natura Manny jest tym, co czyni z niej wyzwanie. Pożywienie rosnące naturalnie wymaga odpowiednich warunków. Tam gdzie one są, tam można znaleźć owo pożywienie. Ale co z cudami? Co musi się stać, by wydarzył się cud? Z wyjątkiem Szabatu, Manna psuła się po jednym dniu. A gdyby B!g zdecydował, że nie będzie jej przez jeden dzień, co wtedy? Na pustyni Izrael był całkowicie zależny od B!ga w kwestii utrzymania. Taka relacja bardzo często skutkuje lekceważeniem i buntem. To właśnie było wyzwanie postawione przez Mannę Izraelowi. A jego wyniki bywały różne.

Przeciwieństwem tego wyzwania jest Ziemia Izraela. Ziemia bogata, pełna piękna i obfitości. Tak długo jak będziemy przestrzegać jego przykazań, B!g będzie dostarczał wszystko, by wiodło nam się dobrze. Każde działanie powtórzone wystarczającą liczbę razy staje się przyzwyczajeniem. Kiedy wypełnianie przykazań zamienia się w nawykowe działanie bez świętości, oddalamy się od wypełniania woli B!ga. Życie na Ziemi Izraela i wypełnianie Micwot zaowocuje samozadowoleniem, lub, co gorsza, arogancją. Tuż za tym pojawi się luźne podejście do kwestii przykazań, a następnie wygnanie z Ziemi Obiecanej.

Jak widać powyżej, nie tylko bieda i niepowodzenia są problemami. Są nimi także pomyślność i odpowiedni poziom życia. Jeśli chcemy, by B!g był jedynym żywicielem, ryzykujemy zanik własnej dynamiki lub pojawienie się niechęci do B!ga. Jeśli jednak traktujemy siebie jako jedyny klucz do sukcesu, narażamy się na kołtuństwo, wykorzystywanie innych i utratę swoich prawdziwych celów.

Sytuacja ta, jakby w odwróceniu, ma piękną, współczesną ilustrację. Amerykańscy Żydzi mają wszystkie możliwe zasoby ekonomiczne i socjalne, ale znikają zawierając mieszane

Paraszat Balak

Jako autor najbardziej lubię Parszę Balak. Nagła zmiana perspektywy to narzędzie, które dopiero niedawno zostało znowu włączone do literackiego warsztatu. Uwielbiam oglądać Dzieci Izraela oczami im współczesnych. Bilam jest cudowną postacią, a ironia jest tu najwyższej klasy. Ale nie tylko tym różni się nasza Parsza od innych. Mamy w niej też nieizraelskiego proroka i mówiącą oślicę. Czego to wszystko nas uczy?
Po pierwsze, Tora zmienia perspektywę i patrzymy oczami Balaka. Uczymy się w ten sposób, że nie jesteśmy jedynym narodem, który ma znaczenie. Są także inne narody mające swoje specjalne połączenie z B!giem. Po drugie, odkrywamy, że B!g porozumiewa się również z innymi narodami i wysyła im proroków. Po trzecie, oślica pokazuje Bilamowi, że jego specjalna moc – mowa, nie robi z niego specjalnej osoby. Jest to tylko narzędzie, które dał mu B!g. Może dać je komukolwiek lub czemukolwiek. Parsza Balak czyni nas
pokornymi. Każdy z osobna i wszyscy razem jesteśmy wybrani przez B!ga i obdarowani przez niego niesamowitymi możliwościami. Jednak nie to sprawia, że jesteśmy dobrzy czy nawet wyjątkowi. Wszystko zależy od tego, jak owych narzędzi używamy.
Szabat Szalom!
Z miłością,
Yehoshua

Tłum. Joanna Jojo Wrześniowska

Paraszat Chukat

W Parszy Chukat dzieje się bardzo dużo. Jest w niej Halacha, konflikt, śmierć Miriam i Aharona, atak węży i wojna. A gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi wydarzeniami jest to małe, na pozór nieistotne, gdy Mosze uderza skałę. I choć wydaje się niewielkie, jego oddźwięk czujemy po dziś dzień. B!g powiedział do Moszego, by porozmawiał ze skałą w celu wydobycia z niej wody dla Dzieci Izraela. Mosze zaś uderzył skałę. B!g w związku z tym zdecydował, że Mosze umrze po za ziemią Izraela.

Mosze popełnił błąd! Mosze popełnił błąd? Ta pomyłka sprawiła, że nie mógł zrealizować swojej życiowej misji – zaprowadzić Dzieci Izraela do ich Ziemi. Mosze dał nadzieję wszystkim nam, biednym duszom. Był najbardziej doskonałym człowiekiem na świecie. Wypełniał więcej przykazań niż jakakolwiek inna osoba w całej historii i codziennie rozmawiał z B!giem! Jeśli to jest nasz ideał, to jak ktoś taki jak ja może w ogóle myśleć o zbliżeniu się do niego? A potem widzimy w naszej Parszy, że on też popełnia błędy i musi ponieść ich konsekwencje. Jeśli uosobienie żydowskości jest perfekcyjne, nie mam się jak z nim utożsamić… Ale teraz, patrząc na jego upadek, wiem, że moja droga do doskonałości jest także otwarta.

Szabat Szalom

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Korach

Każdego lata wyjeżdżałem w dzieciństwie na obóz harcerski dla chłopców. Każdego lata, dziesięć dni w Górach Ozark zbiegało się w czasie z naszą Parszą. Z upływem lat brałem na siebie coraz więcej odpowiedzialności i w końcu, będąc już drużynowym, to ja wygłaszałem Dvar Torah podczas szabatowego nabożeństwa. Korach to Parsza o przywództwie, zarówno jeśli chodzi o styl, jak i o motywację. Wyjaśniałem ją zawsze z takiej właśnie perspektywy. Na przykładzie Moszego tłumaczyłem kolegom harcerzom, że sama wizja nie wystarcza. Ważne jest bowiem, by umieć przekonać ludzi, że wszyscy dzielimy te same cele.

Gdy czytam tę Parszę teraz, nurtuje mnie pytanie, którego nigdy jako harcerze nie zadaliśmy: jaka jest nasza motywacja do bycia przywódcami, a jaka była motywacja Koracha? Dla wszystkich, łącznie z nim, oczywiste było, że Izrael to święty naród. A ten, który go prowadzi może robić to tylko w prawdziwej świętości. Przed takim też wyzwaniem postawił Korach Moszego. Powiedział: cały naród jest święty, dlaczego więc akurat ty i twój brat przywłaszczacie sobie przywództwo? Najwyraźniej Korach widział przewodzenie Izraelowi jako drogę do świętości. Rozumiał nierozłączność Izraela i świętości i pożądał jej, by uświęcić samego siebie.

Zbyt często próbujemy objąć dowodzenie z tych samych powodów, dla których powinniśmy chcieć słuchać. Korach prawidłowo rozumiał świętość Izraela i możliwość własnego wzniesienia się do niej. Nie rozumiał jednak swojej roli w całym procesie. Każdy z nas ma swoją ścieżkę świętości, która związana jest z narodem Izraela. Warto, żebyśmy nauczyli się ją akceptować z pokorą. Inaczej zginiemy przez własną pychę.

Szabat Szalom

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Szelach

Parsza Szelach jest najtragiczniejszą ze wszystkich Parsz. Rozpoczyna się w momencie, gdy naród Izraela stoi kilkaset metrów od ziemi obiecanej mu przez B!ga. Te kilkaset metrów dzieli go od wypełnienia przeznaczenia całego stworzenia. Kilka minut dzieli go od kosmicznego zjednoczenia. A jednak na końcu Parszy dzieci Izraela skazane są na spędzenie kolejnych czterdziestu lat na pustyni. Świat nie zostaje zbawiony do dziś, choć akurat nie to jest największą tragedią. Tak naprawdę jest nią powód, dla którego wszystko się rozpadło.

Co takiego się wydarzyło, że nie weszliśmy do Izraela pod wodzą Moszego? Dziesięciu zwiadowców przez czterdzieści dni przyglądało się Ziemi Obiecanej. Przynieśli swojemu narodowi wspaniałe i przerażające wieści. Ludzie przez całą noc płakali i narzekali. Mieli wiele pomysłów: wybór nowego przywódcy, powrót do Egiptu, a nawet ukamieniowanie Moszego i Aharona. W końcu B!g postanowił ukarać naród Izraela i unicestwić go. Mosze przekonał go jednak do zweryfikowania planów. Pan podjął decyzję o przedłużeniu naszego pobytu na pustyni.

Wszystko zepsuliśmy. Zatrzymaliśmy kosmiczne zjednoczenie. Skazaliśmy się na tysiące lat cierpienia. I nie zrobiliśmy nic. Co gorsza, nie tylko w żaden sposób nie zareagowaliśmy, ale nawet nie zmieniliśmy zdania w kwestii wejścia do ziemi Izraela. Choć Mosze przekazał nam decyzję B!ga i tak podjęliśmy próbę wkroczenia tam, narażając się na militarną klęskę.

Puste słowa wypowiadane bez intencji ich realizacji skazały naród Izraela na odroczenie jego przeznaczenia. Puste słowa mają ogromną siłę. Im bardziej są bez znaczenia, tym większy wprowadzają zamęt. Wykorzystajmy historię zwiadowców i nie skazujmy się na więcej czasu na pustyni. Sprawmy, by nasze słowa nabrały znaczenia, a nasze czyny miały jasne intencje. Wypełnijmy świat miłością.

Shabbat Shalom!

Z miłością,

Yehoshua