SUKKOT DOOKOŁA ŚWIATA

INDIE I NIGERIA

W zeszłym tygodniu cały żydowski świat w Izraelu i diasporze obchodził Sukkot – jedno z Szalosz Regalim – trzech świąt pielgrzymich. Podczas święta Szałasów zwyczajowo siedzi się w suce, tymczasowej chacie używanej podczas świątecznego tygodnia do spania i uroczystych posiłków.

Organizacja Shavei Israel była bardzo zadowolona z otrzymywania wielu zdjęć z różnych części świata i różnych społeczności, z którymi współpracujemy. Widzieć radość ludzi budujących piękne szałasy i dzielących się posiłkami było cudownym przeżyciem. Teraz chcielibyśmy pokazać fotografie z kilku najważniejszych wydarzeń związanych z Sukkot w społeczności Bnei Menasze w Indiach i Izraelu oraz Żydów Igbo z Nigerii.

Bnei Menasze, Manipur

Bnei Menasze, Israel

Nigeria

AMERYKA POŁUDNIOWA

Nikt nie przesłał nam tylu wspaniałych zdjęć z obchodów Sukkot, co różne społeczności Bnei Anousim z całej Ameryki Południowej! Lokalne społeczności w Chile, Ekwadorze, Gwatemali, Wenezueli i innych krajach podzieliły się swoimi pięknymi zdjęciami z ich budowania suk, z posiłków oraz świątecznych uroczystości i modlitw na Chol haMoed (dni pośrednie) Sukkot i Hoszana Raba. Teraz my dzieliśmy się tymi fotografiami z Wami!

Gwatemala

Kolumbia

POLSKA, PORTUGALIA i ROSJA

Jak wszyscy Żydzi na całym świecie, społeczności Shavei Israel w różnych częściach świata obchodziły Sukkot i Simchat Tora, kończąc cykl żydowskich świąt miesiąca Tiszrei. W ostatniej relacji chętnie podzielimy się zdjęciami z niektórych naszych społeczności europejskich zarówno w Europie, jak i w Izraelu.

Algarve, Portugalia

IZRAEL SHAVEI TOSTY DO ŻYDOWSKIEGO NOWEGO ROKU

W samą porę na nasz coroczny toast z okazji żydowskiego nowego roku Shavei Israel „Ma’ani Centre” we współpracy z izraelskim Ministerstwem Kultury i Sportu, otworzyło piękną wystawę fotograficzną „Z Indii do Izraela: Podróż fotograficzna” ze wspaniałymi pracami Laury Ben-David i Dr. Yehuda Schwartza.

Zdjęcia poświęcone są społeczności Bnei Menasze w Manipur i Mizoram oraz ich aliji do Izraela.  Przedstawiają niektóre z najważniejszych rozdziałów historii bohaterów: życie w ich tradycyjnych wioskach w Indiach, długą podróż do Izraela, początek nowego życia w Ziemi Świętej, wesela, służba IDF, naukę Tory i wiele innych szczęśliwych wydarzeń.

Wernisaż wystawy obejmował uroczyste ‘lehaim’ za żydowski nowy rok oraz przemówienia prezesa i założyciela Shavei Israel Michaela Freunda, wysłanników i personelu organizacji oraz, oczywiście, samych utalentowanych fotografów.

Czy Twoja synagoga lub dom kultury chciałby gościć tę piękną wystawę? Skontaktuj się z nami, a my pomożemy! Napisz na office@shavei.org, aby uzyskać więcej informacji.

ŚWIĘTO ROSZ HASZANA NA ŚWIECIE

W tym tygodniu wspólnoty Shavei Israel w rożnych miejscach świata tak jak i inne społeczności żydowskie świętowały początek nowego, 5780 roku żydowskiego – Rosz Haszana. Od Ekwadoru i Kolumbii po Portugalię i Polskę, ludzie gromadzili się w synagogach i domach kultury, aby słuchać dźwięku szofaru i uczestniczyć we wspólnych posiłkach Rosz Haszanowych ze specjalnym jedzeniem symbolizującym błogosławieństwa nadchodzącego roku.

Shavei Israel życzy wszystkim udanego roku pełnego dobrobytu i inspiracji!

Zobacz zdjęcia

Wolontariuszka Shavei Israel w Łodzi

Przed wybuchem II wojny światowej w Polsce mieszkało ponad 3 miliony Żydów. Dziewięćdziesiąt procent polskiego żydostwa zostało zginęło podczas Holokaustu, a powojenne represje komunistyczne sprawiły, że wielu polskich Żydów uciekło z Polski. Ci, którzy zostali, często musieli ukrywać swoją tożsamość.

Ale od czasu upadku żelaznej kurtyny i transformacji Polski w demokrację coraz większa liczba Polaków zaczęła odkrywać żydowskie korzenie swoich rodzin. Należą do nich młodzi ludzie, których żydowscy rodzice lub dziadkowie zostali oddani polskim rodzicom, by zostać ocalonymi.

Wychowani na polskich katolików dopiero niedawno poznali swoją prawdziwą żydowską tożsamość.

Shosh Chovav, wolontariuszka Shavei Israel, która spędził sporo czasu w Łodzi, niedawno przyjechała do Polski na dwa miesiące.  Shosh udostępniła nam kilka zdjęć ze swojego pobytu. Wśród nich były zajęcia hebrajskiego dla dzieci, warsztaty, inspirujące spotkania z młodymi ludźmi z Izraela, którzy odwiedzili Gminę.

Ale najbardziej poruszającym wydarzeniem było przytwierdzenie mezuzy w domu jednego z członków zarządu łódzkiej Gminy.

TISZA BEAV dookoła świata

Społeczności Shavei Israel podzieliły się fotografiami z obchodzonego niedawno święta TiszaBeAv. Zobaczycie modlitwy, żałobę po zburzeniu Pierwszej i Drugiej Świątyni Jerozolimskiej oraz wspomnienie innych strasznych wydarzeń, które miały wielokrotnie miejsce w miesiącu Av, a które teraz upamiętniamy poszcząc. Jednym ze zwyczajów również widocznym na zdjęciach jest siedzenia na ziemi i czytanie Księgi Eicha czyli księgi lamentacji. Zobaczcie sami.  

Medellin, Kolumbia 

 Ambato, Ekwador  

Bnei Menasze w Manipur, Indie 

“Jeden naród, wiele twarzy”

Michael Freund jest założycielem i przewodniczącym Shavei Israel – www.shavei.org. Jest to organizacja z siedzibą w Jerozolimie, która pomaga “zaginionym Żydom” w dążeniu do powrotu do narodu żydowskiego. Shavei Israel działa w dziewięciu krajach z różnymi społecznościami, w tym Bnei Menasze z północno-wschodnich Indii; Bnei Anousim (zwanych “Marranos”) z Hiszpanii, Portugalii i Ameryki Południowej; z Żydami Subbotnikami z Rosji; “Ukrytymi Żydami” z Polski z czasów Holokaustu; żydowskimi potomkami Kaifeng w Chinach i innimi. Ponadto Freund jest korespondentem i felietonistą w Jerusalem Post. Wcześniej pełnił funkcję zastępcy dyrektora ds. Komunikacji w biurze premiera Izraela pod kierownictwem Binyamina Netanjahu podczas pierwszej kadencji. Ten artykuł pojawia się w numerze 7 Rozmowy, czasopisma IDEALS – Instytut Żydowskich idei i ideałów.

Ponad 20 lat temu, jako student na Uniwersytecie Princeton, znalazłem się w swoim internacie w pokoju z bystrym, młodym religijnym luteraninem z Iowa. Byliśmy z pewnością dość niezwykłą mieszanką. Chłopak nigdy nie potrafił zrozumieć, dlaczego codziennie wybieram się na nabożeństwa lub sprawdzam składniki różnych paczek z jedzeniem. Ale był kosmopolitycznym typem, którego biurko było nieustannie wypełnione książkami, a jego ciekawość świata i imponująca inteligencja często powodowały między nami intrygujące rozmowy.

Kiedy więc zapytałem go, ilu według niego jest Żydów w Ameryce, byłem trochę zaskoczony jego odpowiedzią. Odparł z całą powagą, że „w tym kraju musi być co najmniej 50 milionów Żydów”. Poproszony o wyjaśnienie skąd ma takie obliczenia, mój współlokator wzruszył ramionami i powiedział mi: „Cóż, dorastałem w mieście w środkowej Ameryce. Nasz lekarz rodzinny był Żydem, prawnik taty był Żydem, podobnie jak jego księgowy”. Po czym dodał: „jest tak wielu wybitnych Żydów w różnych dziedzinach, że po prostu musi być was 50 milionów lub nawet więcej”. Dopiero gdy pokazałem mu aktualne statystyki, w której wymieniono światową populację Żydów na około 13 milionów, był uspokojony, że jego szacunek był przesadzony.

Często zastanawiam się nad tą rozmową, ponieważ poruszyła kluczowe pytania, takie jak postrzeganie Żydów, nasza rola w społeczeństwie i wpływ, jaki my, jako ludzie, mamy na świat. Ale myślę, że rodzi to jeszcze inny, może nawet bardziej poruszający problem, który rzadko, jeśli w ogóle, jest traktowany z powagą, na jaką zasługuje: czy ma to znaczenie, ilu Żydów jest na świecie?

Tradycyjnie oczywiście nigdy nie kładliśmy dużego nacisku na wielkość i wymiary narodu żydowskiego. Przez ostatnie 2000 lat, żyjąc na łasce innych, skupialiśmy się bardziej na jakości niż na ilości. Być może właśnie dlatego wielu Żydów ma tendencję do dyskontowania lub minimalizowania znaczenia liczb naszej populacji, argumentując, że tak naprawdę liczy się to, czy skutecznie pracujemy, aby wypełnić nasze narodowe przeznaczenie.

Ale wierzę, że ten sposób myślenia jest produktem wygnania. Podczas długich, ciemnych nocy naszych wędrówek  po obcych krajach bardziej interesowaliśmy się przetrwaniem niż kwitnieniem. W tym procesie traciliśmy z oczu ważną rolę, jaką mogą odegrać liczby w życiu narodu. I posunęliśmy się nawet do podniesienia naszej numerycznej słabości do wartości, nadania jej znaczenia i teraz utrzymujemy ją jako ideał.

Ani źródła żydowskie, ani historia żydowska nie uzasadniają tego poglądu i nadszedł czas, abyśmy ponownie przeanalizowali to pytanie. Nie tylko dlatego, że jest to interesujące ćwiczenie intelektualne, ale raczej ze względu na krytyczne znaczenie, jakie ma dla kształtowania polityki naszej społeczności, przyszłości i świata.

Jest dobrze znaną zasadą żydowskiego przekonania, że ​​Stwórca wybrał naród żydowski, aby był Jego unikalnym narzędziem na tym świecie. „Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiedz Izraelitom” (Szemot 19:6). Bóg poucza Mojżesza, aby powiedział Izraelowi tuż przed podarowaniem mu Tory na górze Synaj.

Później, w Księdze Dewarim, szczególna relacja Izraela z Bogiem jest opisana w jeszcze bardziej intymnych kategoriach: „Wy jesteście dziećmi Boga waszego. Po zmarłym nie będziecie nacinać sobie skóry ani strzyc krótko włosów nad czołem, bo wy jesteście ludem poświęconym Panu, Bogu swemu: was wybrał Pan, byście się stali ludem będącym Jego wyłączną własnością spośród wszystkich narodów, które są na ziemi.” (Dewarim 14: 1-2) Z tych wersetów jasno wynika, że ​​Bóg nie wybrał rodziny ani małego plemienia, aby służyły Jego celom na tym świecie. Wybrał cały naród, lud Izraela. Oczywiście masa krytyczna jest niezbędna do wypełnienia naszej świętej misji, bo gdyby tak nie było, mógł łatwo umieścić odpowiedzialność na garstce ramion.

Innymi słowy, liczby mają znaczenie. Krytycy często atakują ten sposób myślenia, twierdząc, że ilość bez jakości ma niewielką wartość dla zapewnienia żydowskiej przyszłości. Ale nie zdają sobie sprawy, że równie prawdziwe jest przeciwieństwo. Niewielki i kurczący się naród żydowski, składający się jedynie z małego rdzenia zaangażowanych członków, nie będzie w stanie sprostać wyzwaniom i zagrożeniom dla naszego przetrwania, czy to fizycznym, czy duchowym.

I być może dlatego Bóg obiecał patriarchom, Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, że naród żydowski pewnego dnia będzie tak liczny jak gwiazdy na niebie lub piasek na plarzy. Tylko wtedy możemy być w stanie spełnić naszą rolę. Rzeczywiście, nawet pobieżne spojrzenie na Torę i komentarze ujawniają, że ​​demograficzna sprawność narodu żydowskiego jest wielokrotnie podkreślana w Bożych obietnicach wobec naszych przodków. „Twoje zaś potomstwo uczynię liczne jak ziarnka pyłu ziemi; jeśli kto może policzyć ziarnka pyłu ziemi, policzone też będzie twoje potomstwo.” (Bereszit 13:16) Rashi rozumie obietnicę dosłownie, a nie metaforycznie. Wyjaśnia werset w następujący sposób: „Tak jak nie można policzyć pyłu, tak samo wasze nasienie będzie niezliczone”.

Podobne obietnice złożono Izaakowi i Jakubowi. Kiedy Mojżesz zwrócił się do Izraela przed śmiercią również prorokował, że Bóg pomnoży lud „ponad tysiąc razy ”.  To, mówi Netziv, jest obietnicą, która odnosi się zarówno do jakości, jak i ilość ludności żydowskiej.

W ciągu tysiącleci później, w okresie Heroda, naród żydowski faktycznie stał się znaczącą siłą na arenie światowej. Jak zauważył historyk Paul Johnson: „Jednym z obliczeń jest to, że w okresie Heroda na świecie żyło około ośmiu milionów Żydów, z czego 2350 000 do 2 500 000 żyło w Palestynie, a Żydzi stanowili około 10 procent imperium rzymskiego. Ten narastający naród i bogata diaspora były źródłem bogactwa i wpływów Heroda.

Warto zauważyć, że mniej więcej w tym samym czasie historycy odnaleźli najwcześniejszy zachowany spis ludności na świecie, który miał miejsce w Chinach, w ósmym miesiącu roku 2 CE [x] Okazało się, że Chińczyków było 57,5. miliona – siedem Chińczyków na każdego żyjącego wówczas Żyda.

Przeskakując o 2000 lat do teraźniejszości liczby są oczywiście całkiem inne. Populacja Chińczyków wzrosła do ​​ponad 1,1 miliarda ludzi, mimo że światowe żydostwo zaledwie liczy ponad 13 milionów dusz.

Nie trzeba dodawać, że różnicę można przypisać wszystkim wydaleniom i prześladowaniom, które nas dotknęły, które pozbawiły życia niezliczoną liczbę Żydów pozostawiając jedynie niewielką pozostałość tego, co mogło być.

Ta smutna rzeczywistość stała się jeszcze bardziej wyraźna w zeszłym roku, kiedy wybitny demograf Sergio Della Pergola z Uniwersytetu Hebrajskiego opublikował mrożące krew w żyłach badanie, z którego wynikało, że gdyby nie Holokaust, na świecie byłoby 32 miliony Żydów.

„Holokaust” pisał, „zadał śmiertelny cios szczególnie Żydom z Europy Wschodniej ze względu na ich szczególnie młodą strukturę wieku”. Powiedział, że to spowodowało „znaczące długoterminowe szkody demograficzne” z konsekwencjami „daleko poza to, co myślimy”.

Rzeczywiście, jak zauważył Della Pergola, odsetek Żydów na świecie stale spada. Podczas gdy przed II wojną światową na żyło ośmiu Żydów na tysiąc osób, liczba ta obecnie wynosi zaledwie dwóch na tysiąc i stale się zmiejsza.

Odkrycia są aktualnym i niepokojącym przypomnieniem niezgłębionej zagłady, jaką dokonał Holokaust. Nie tylko pochłonął sześć milionów zamordowanych przez Niemców i ich współpracowników, ale także zabrał ich dzieci, wnuki i wszystkich ich potomków, na zawsze pozbawiając naród żydowski niezliczonych milionów drogocennych dusz. Innymi słowy, zakres zabijania, powiększony w czasie, staje się coraz szerszy i niezrozumiały.

Wyobraź sobie świat, w którym żywy i bogaty lud żydowski, ponad dwukrotnie większy od obecnego, nie był nękany ciągłym zagrożeniem demograficznym zmniejszeniem czy szerząca się asymilacją. Zastanów się przez chwilę nad kulturowym i duchowym bogactwem, który moglibyśmy  wytwarzać, potężnym intelektualnym i umysłowym wkładem ludzkości, który moglibyśmy dawać i zacznij zdawać sobie sprawę z tego, co zostało utracone.

Zdaje się, że gdy przez wieki byliśmy poniewierani żyjąc w diasporze odeszliśmy od tego podejścia. Ale teraz może nadszedł czas, aby wszystko przemyśleć na nowo. W końcu rozmiar ma znaczenie, czy to w koszykówce, biznesie czy międzynarodowej dyplomacji. Aby zmienić świat i sprostać naszej Boskiej misji narodowej jako Żydom, potrzebujemy znacznie większego i bardziej zróżnicowanego „zespołu” do naszej dyspozycji.

Oznacza to, że nie tylko musimy ciężej pracować nad utrzymywaniem tożsamości zydowskiej obecnych Żydów, ale także musimy poszerzyć nasze horyzonty i szukać sposobów zgodnych z halahą, aby zwiększyć naszą liczbę.

Dobrym miejscem, by to rozpocząć byłoby sięgnęcie do potomków Żydów, społeczności, które mają historyczne powiązania z narodem żydowskim i są teraz zainteresowane powrotem. Należą do nich Bnei Menasze z północno-wschodnich Indii, którzy pochodzą od zaginionego plemienia Izraela, Bnei Anousim z Hiszpanii, Portugalii i Ameryki Południowej (których historycy odwołują się do obraźliwego określenia „Marranos”), „Ukrytych Żydów” Polski z czasów Holokaustu, a także innych.

Nie z własnej winy przodkowie tych ludzi zostali zabrani siłą z narodu żydowskiego. My jesteśmy winni im i ich potomkom umożliwienie powrotu do domu. Takie postępowanie nie tylko naprawi historyczny błąd, ale także wzmocni nas liczbowo i duchowo.

To nie jest wezwanie do misjonarstwa, ani prośba o rozpoczęcie nawracania nie-Żydów. Chodzi o otwarcie drzwi naszym zagubionym braciom, znanym jako Zera Izrael („nasienie Izraela”) i wzmocnienie więzi między nami.

Weźmy na przykład Bnei Anousim, których przodkowie zostali siłą nawróceni na katolicyzm w XIV i XV wieku w Hiszpanii i Portugalii, ale nadal zachowywali swoją tożsamość żydowską w tajemnicy przez pokolenia. Pięć wieków później, coraz więcej ich potomków wychodzi powoli z cienia, starając się odzyskać swoje dawno utracone żydowskie dziedzictwo.

To zjawisko o niespotykanych proporcjach, rozciągające się od Lizbony do Limy i od Madrytu do Meksyku. Ludzie w całym hiszpańskojęzycznym i portugalskojęzycznym świecie decydują się na odkrywanie żydowskich korzeni swoich rodzin, które często były grzebane pod ciężarem historii.

Zakres, w jakim to dziedzictwo nadal trwa, podkreślono w wynikach wartego odnotowania artykułu opublikowanego w American Journal of Human Genetics pod koniec 2008 r., W którym zespół biologów oświadczył, że 20% ludności Hiszpanii i Portugalii ma pochodzenie sefardyjskie.  Ponieważ ich łączna populacja przekracza 50 milionów, oznacza to, że ponad 10 milionów Hiszpanów i Portugalczyków jest potomkami Żydów.

Nie są to zwykłe spekulacje, ale raczej rzetelne fakty prosto z laboratorium. Badanie, prowadzone przez Marka Joblinga z Uniwersytetu w Leicester w Anglii i Francesco Calafella z Uniwersytetu Pompeu Fabra w Barcelonie, analizowało chromosomy Y wśród Sefardyjczyków w społecznościach, w których Żydzi migrowali po wydaleniu z Hiszpanii w 1492 r. Ich wyniki chromosomalne były porównywalne z chromosomami Y ponad 1000 mężczyzn żyjących w Hiszpanii i Portugalii. Ponieważ chromosom Y jest przekazywany z ojca na syna, genetycy byli w stanie zmierzyć dwie grupy przeciwko sobie, co doprowadziło do niezwykłego odkrycia, że ​​jedna piąta Iberyjczyków ma pochodzenie żydowskie.

Pomyśl o tym: to tak, jakby przed każdym Hiszpanem i Portugalczykiem nagle ustawiono duże lustro, zmuszając ich do spojrzenia na siebie i zobaczenia ich narodowej rzeczywistości i indywidualnej historii.

Jeszcze bardziej interesujące niż to, co mówią nam te dane o przeszłości, jest to, co możemy z nich powiedzieć o przyszłości. Jeśli Izrael i naród żydowski podejmą wspólny wysiłek w kierunku naszych genetycznych braci na Iberii, może to mieć ogromne znaczenie. Sam fakt, że tak duża liczba Hiszpanów i Portugalczyków ma żydowskie pochodzenie, może mieć znaczący wpływ na ich stosunek do Żydów i Izraela.

Jako przewodniczący Shavei Israel, który współpracuje z „zaginionymi Żydami” na całym świecie, widziałem to wielokrotnie – kiedy ktoś odkrywa lub świadomie powraca do swoich żydowskich korzeni. Oczywiście nie wszystkie miliony ludzi pochodzenia żydowskiego będą się spieszyć, aby wrócić do judaizmu lub dążyć do aliji. Ale niektórzy bez wątpienia powrócą do naszych ludzi i wzmocnią nasze szeregi.

Idea, że ​​tacy „zagubieni Żydzi” w końcu powrócą, jest zarówno długoletnia, jak i głęboko zakorzeniona w myśli żydowskiej, nawet jeśli większość z nas może nie zdawać sobie z tego sprawy.

Weźmy na przykład wizję proroka Izajasza, że: „W ów dzień zagrają na wielkiej trąbie,
i wtedy przyjdą zagubieni w kraju Asyrii i rozproszeni po kraju egipskim,
i uwielbią Boga na świętej górze, w Jeruzalem.” (Księga Izajasza 27:13). Według Rasziego pierwsza część wersetu -„zagubieni w ziemi asyryjskiej ”- oznacza „tych, którzy zostali rozproszeni daleko poza rzeką Sambatyo ”, nawiązanie do Dziesięciu Zaginionych Plemion Izraela, które zostały wygnane ponad 2700 lat temu. Innymi słowy, ich potomkowie, mimo że zginęli na wiele wieków, w rzeczywistości powrócą.

To samo dotyczy Bnei Anousim. Wielki Don Isaac Abarbanel, który był świadkiem wydalenia Żydów z Hiszpanii w 1492 r., pisze w swoim komentarzu do Księgi Dwarima, że ​​wielu z Bnei Anousim „będzie wmieszanych między inne narody i uważanych za ich część, ale ich serca powrócą do Boga… a ci, którzy odejdą od religii [tj. judaizmu] z powodu przymusu, o nich mówią: „a On powróci i zgromadzi was spośród ludów”.

Znany rabin Tzadok HaKohen z Lublina idzie jeszcze dalej, twierdząc, że wszyscy potomkowie Żydów pewnego dnia powrócą do naszego ludu. W swojej pracy Resisei Layla pisze, że obejmuje to nawet tych, którzy są pochodzenia żydowskiego, ale nie wiedzą o tym: „dla każdego, kto jest z nasienia Izraela, żaden nie zostanie wygnany”.

Od samego początku naród Izraela był podzielony na 12 plemion, z których każde miało swoje unikalne cechy, talenty i błogosławieństwa. Bóg, w swojej ostatecznej mądrości, uznał za konieczne, aby nasz naród został przekształcony w jedność poprzez różnorodność, jak orkiestra złożona z różnych muzyków, z których każdy gra na swoim instrumencie, nawet jeśli doąży do tej samej melodii.

Żyjemy w świecie, który z dnia na dzień staje się coraz mniejszy dzięki zasięgowi Internetu. Aby prosperować w tej globalnej wiosce, potrzebujemy chińskich Żydów i indyjskich Żydów oraz polskich Żydów nie mniej niż amerykańskich i australijskich Żydów. Jesteśmy jednym narodem o wielu twarzach i musimy nauczyć się wykorzystywać naszą różnorodność i postrzegać ją jako siłę, a nie słabość. Być może nigdy nie uda nam się dorównać demografii Chin, ale możemy i powinniśmy szukać nowych możliwości rozwoju. Dlatego nadszedł czas, aby podjąć wysiłek na rzecz potomków Żydów.

Nasz niepewny stan jako narodu i zagrożenia, z jakimi mamy do czynienia w kraju i za granicą, wymagają od nas działania. Ja tylko dodam, że to wręcz nasze przeznaczenie.

Dwar Tora na Pesach

Jaka jest różnica pomiędzy Polakami Żydami a Polakami Katolikami? Katolicy lubią jeść macę. Wszyscy wiemy, co świętujemy podczas pierwszego dnia święta Pesach – wyzwolenie spod egipskiej niewoli. A co zatem świętujemy w ostatnie, świąteczne dni Pesach? Maca reprezentuje wolność, możemy zaobserwować to wyraźnie w modlitwie Musaf podczas Pesach, gdzie Pesach jest nazywany zarówno Świętem Macy, jak i czasem naszej wolności. Pod koniec Pesach świętujemy to, iż po siedmiu dniach nadal jemy macę.

W noc Sederu, kiedy po raz pierwszy skosztujemy macę, jest to dla nas jak objawienie. Jest to tak proste, ale również absolutne. Chwila ta ma moc przeniesienia nas do naszej pierwotnej jaźni, miejsca i czasu pełnej wolności. Pod koniec Pesach jesteśmy zmęczeni jedzeniem macy i pragniemy już czegoś innego, podobnie nasza nowo odkryta wolność zaczyna tracić swój blask. Z uzyskanej swobody działania wynika odpowiedzialność za nasze czyny. Siódmy dzień to czas, w którym świętujemy, że jedliśmy macę przez tydzień i poprzez to potwierdzamy nasze zobowiązanie do bycia wolnym, nawet przy ciężkich wyzwaniach. Pierwszej nocy Pesach B!g daje nam wolność jako dar, ostatniej nocy poświęcamy się wolności jako sposobowi życia dla nas samych i darowi, który musimy zapewnić innym.

Chag Sameach i Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Jeden Naród, Wiele Twarzy

Na całym świecie ma miejsce bezprecedensowe przebudzenie. Potomkowie Żydów ze wszystkich środowisk chcą powrócić do swoich korzeni i przyjąć swoje dziedzictwo.

Przez ostatnich 15 lat dzięki Shavei Israel – organizacji, której przewodniczę – odkryłem, że jest mnóstwo ludzi, których przodkowie byli kiedyś częścią nas i którzy teraz szukają drogi powrotnej do swojej przeszłości. Jest to rozwój, który dalej przekształci kontury, charakter, a nawet kolor żydostwa.

Od Żydów z Kaifeng w Chinach, których sefardyjscy przodkowie podróżowali wzdłuż Jedwabnego Szlaku, przez Bnei Menasze z północno-wschodnich Indii, którzy twierdzą, że pochodzą od zaginionego plemienia Izraela do „Ukrytych Żydów” w Polsce, którzy są potomkami ocalałych z Holokaustu. Są to tłumy, których historia nierozerwalnie łączy się z narodem żydowskim.

Być może największą grupą wszystkich jest Bnei Anousim, którą historycy nazywają obraźliwym słowem Marranos i których przodkami byli Żydzi hiszpańscy i portugalscy zmuszeni do przejścia na katolicyzm w XIV i XV wieku. Naukowcy szacują, że ich liczba na świecie wynosi miliony, a ostatnie badanie genetyczne opublikowane w grudniu 2018 r. wykazały, że 23 procent mieszkańców Ameryki Łacińskiej ma żydowskie korzenie.

Jeśli będziemy wystarczająco ostrożni, aby skorzystać z okazji i wyciągnąć rękę do tych społeczności i wzmocnić nasze więzi z nimi, to w nadchodzących dziesięcioleciach będziemy świadkami powrotu setek tysięcy, a może i więcej, do naszych żydowskich szeregów.

Historycy szacują, że w okresie Heroda 2000 lat temu na całym świecie było około 8 milionów Żydów. W tym samym czasie dynastia Han przeprowadziła spis ludności w roku 2, w którym stwierdzono, że było 57,5 miliona Chińczyków. Przeskoczmy do teraźniejszości. Liczby są oczywiście całkiem inne. Chiny zamieszkują 1,1 miliarda ludzi, mimo że światowe żydostwo zaledwie liczy ponad 14 milionów.

W ciągu ostatnich 2000 lat wygnania straciliśmy niezliczoną liczbę Żydów, czy to przez asymilację, czy ucisk. Wielu ich potomków domaga się powrotu. Ten rozwój jest świadectwem potęgi żydowskiej historii i triumfu żydowskiego przeznaczenia.

Mówi się, że świat staje się coraz mniejszy dzięki procesom globalizacji i rosnącej współzależności gospodarczej i strategicznej. Aby rozwijać się w tej globalnej wiosce, naród żydowski będzie potrzebował chińskich Żydów i indyjskich Żydów nie mniej niż amerykańskich i brytyjskich.

Oznacza to, że musimy nie tylko zrobić więcej, aby utrzymać Żydów w żydowskich rękach, ale także musimy zacząć myśleć poza polem o tym, jak zwiększyć naszą liczebność. Potrzebujemy więcej Żydów, więc dlaczego nie sięgnąć z powrotem do naszej zbiorowej przeszłości i odzyskać tych, którzy zostali wyrwani z naszej ‘rodziny’ z powodu wygnania i prześladowań? Wielu potomków Żydów już puka do naszych drzwi, prosząc o pozwolenie na wejście. Wszystko, co musimy zrobić, to przekręcić gałkę, podważyć wejście i przyjdą.

Rzeczywiście, ten rodzący się proces już trwa. Za zgodą rządu izraelskiego Shavei Israel przywiózł ponad 4000 Bnei Menasze z Indii oraz kilkunastu młodych chińskich Żydów do Jerozolimy.

Kiedy patrzymy w przyszłość, gdy ten trend nabiera tempa, jasne jest, że naród żydowski będzie jednym narodem o wielu twarzach, o wiele liczniejszym i bardziej zróżnicowanym, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić na początku XXI wieku.

Zamiast obawiać się tej prognozy, powinniśmy ją przyjąć, ponieważ ludność żydowska będzie silniejsza pod względem demograficznym i duchowym.

Nie jest to forma „działalności misyjnej”. Przecież idea nie polega na wychodzeniu i przekonywaniu nieprzekonanych, ale raczej na otwieraniu drzwi tym, którzy już nas szukają. Oczywiście nie wszyscy zdecydują się to zrobić. Ale sam akt zaangażowania się w pomoc takim ludziom stworzy w nich większą miłość do Izraela i żydowskich społeczności. Nawet jeśli wolą pozostać oddanymi katolikami w Madrycie lub dumnymi protestantami w Nowym Meksyku.

Kultywując ich identyfikację z żydowskimi korzeniami, czy to w sposób kulturowy, intelektualny, czy duchowy, rozszerzymy liczbę osób, które patrzą ciepło i sympatycznie na Żydów i Izrael.

Ale możemy i powinniśmy celować wyżej. Rozmiar ma znaczenie, czy to w koszykówce, biznesie czy dyplomacji. Aby zmienić świat i sprostać naszej narodowej misji jako Żydów, potrzebujemy znacznie większego i bardziej zróżnicowanego „zespołu” do dyspozycji, jednego z rozbudowanym grafikiem i silną ławką. Innymi słowy, potrzebujemy więcej Żydów.

Musimy także zacząć postrzegać różnorodność jako coś, co jest nie tylko dobre, gdy budujemy nasz krajowy portfel. Jest to oznaka siły dla narodu żydowskiego, którego nie wszyscy wyglądamy podobnie, myślimy podobnie lub mają takie samo tło, a nawet kolor skóry.

Tak więc, gdy coraz większa liczba potomków Żydów na całym świecie udaje się w długą podróż do domu. Witajmy ich z otwartymi ramionami, ponieważ to jeszcze bardziej wzbogaci skomplikowany gobelin naszych ludzi.

MICHAEL FREUND MODERUJE PANEL W AIPAC

Michael Freund, założyciel i przewodniczący Shavei Israel, moderuje panel na konferencji politycznej AIPAC poświęconej ponownemu połączeniu potomków Żydów z latynoskich i Hiszpańskich społeczności z Żydowskimi społecznościami i ich dziedzictwem na całym świecie.

Ostatnie badania akademickie i testy DNA wykazały, że jeden na czterech Latynosów i Hiszpanów ma żydowskie pochodzenie. Dziesiątki milionów ludzi na całym świecie są bezpośrednimi potomkami Żydów zmuszonych niegdyś do przejścia na chrześcijaństwo. W samych Stanach Zjednoczonych istnieje potencjalnie miliony takich potomków wśród społeczności latynoskiej i hiszpańskiej. Państwo Izrael zaczęło rozważać, w jaki sposób osoby te mogą zostać zidentyfikowane, zaangażowane, a nawet zmobilizowane do wsparcia państwa żydowskiego.

Panel nazywa się „Ponowne łączenie Latynosów i Hiszpanów ze Światem Żydowskim: czy można zidentyfikować ludzi z żydowskim pochodzeniem?” Mówcami są dr Ofir Haivry, Pani Genie Milgrom, Pan Ashley Perry i Pan Michael Freund.

Polacy z żydowskimi korzeniami podczas sederu TuBiszwatowego w Łodzi

Łódź, Polska, 21 stycznia – społeczność żydowska w Łodzi zebrała się, aby uczcić święto Tu B’Szwat specjalną kolacją zorganizowaną przez rabina Łodzi, wysłannika organizacji z Jerozolimy Shavei Israel .

W wydarzeniu wzięło udział około 25 osób, w tym miejscowi Żydzi i inni mieszkańcy Łodzi, którzy twierdzą, że czują się związani ze społecznością żydowską i szukają okazji, by odwiedzić synagogę dla kulturowych i religijnych doświadczeń żydowskich.

Continue reading “Polacy z żydowskimi korzeniami podczas sederu TuBiszwatowego w Łodzi”