Koncert “Kadisz 1942”

Koncert “Kadisz 1942”

Beata Mintzberg z Warszawy:

Miło było uczestniczyć w cyklu wydarzeń upamiętniajacych 80 rocznicę zagłady Żydów

Wczoraj w ramach tego cyklu odbył się koncert “Kadisz 1942” – premiera wyjątkowej kompozycji Krzesimir Dębski na orkiestrę symfoniczną w wykonaniu Primuz Chamber Orchestra pod batutą samego kompozytora.

Przepiękne wykonanie i cudowni ludzie, min. : p. Marian Turski – niezwykle charyzmatyczna postać, wspaniały erudyta, umysł

Szereg koncertów, spotkań upamiętniajacych 80 rocznicę zagłady Żydów odbył się dzięki :

Żydowski Instytut Historyczny

Muzeum Getta Warszawskiego / Warsaw Ghetto Museum

Państwowe Muzeum na Majdanku / State Museum at Majdanek

Towarzystwo Projektów Edukacyjnych

I kilku innych instytucji.

Gmina w Łodzi cieszy się z nowego wolontariusza z Izraela

Gmina w Łodzi cieszy się z nowego wolontariusza z Izraela

Jedną ze społeczności, z którymi pracuje Shavei Israel są “Ukryci Żydzi” z Polski. Ci potomkowie tych nielicznych Żydów, którzy pozostali w Polsce po Holokauście, którzy ukrywali swoją żydowskość, dopiero teraz dowiadują się o swoim żydowskim dziedzictwie.

Łódź jest jednym z miast w Polsce, które ma zarówno bogatą i tragiczną historię żydowską, jak i odnowę życia żydowskiego, w którą Shavei jest bardzo zaangażowane.

Niedawno człowiek o imieniu Perez Krohn znalazł się w Łodzi, aby pomóc społeczności. Oto jego niesamowita historia:

“To był zwykły dzień. Zaledwie dwa dni po święcie Purim, 2022 roku. Otrzymałem telefon od pewnej organizacji z USA:  Mamy specjalną prośbę. Czy będziesz mógł być w łódzkiej wspólnocie w Polsce podczas zbliżającej się Paschy?

To nie było łatwe pytanie…

Właśnie przyjechałem do Izraela po dekadzie bardzo ważnej działalności dla bardzo ważnej wspólnoty na Ukrainie. I opuściłem to miejsce podczas wojny (między Rosją a Ukrainą) wraz z większością społeczności.

Skonsultowałem się z bardzo ważnym rabinem. I on powiedział mi: jeśli możesz pomóc nawet jednemu Żydowi, wszystko jest tego warte.

Potem poszedłem do mojego ojca, który mieszka w Izraelu, aby powiedzieć mu moją decyzję.

On natychmiast zaczął płakać. Wyglądało to tak, jakby płakał z przejęcia…

Zapytałem go: ‘Drogi ojcze, dlaczego jesteś tak przejęty?’

A on odpowiedział mi natychmiast: ‘Mój ojciec urodził się w Łodzi w 1919 roku i wyemigrował z rodzicami do USA w 1925 roku, a teraz wracasz tam, aby wzmocnić Żydów????’.

Nie do końca rozumiałem to podniecenie, dopóki nie przybyłem do szczególnej i ważnej wspólnoty tu w Łodzi. Kiedy tu dotarłem, poznałem wspaniałego rabina, rabina Dawida Szychowskiego, który prowadzi wspólnotę w godny i inspirujący sposób, ścieżką świętej Tory. Ze szczególną łagodnością i wsłuchując się w każdą osobę w swojej wspólnocie.

Co zadziwiające, w trakcie mojej działalności w Łodzi, faktycznie zaczynam odkrywać wiele więcej szczegółów dotyczących mojej rodziny, która mieszkała tu od co najmniej ostatnich 200 lat! We wszystkich pokoleniach moi przodkowie używali tych samych nazwisk, które są w rodzinie do dziś. Dodatkowo te same stanowiska publiczne, takie jak mohele, kantorzy i rabini pozostały w mojej rodzinie.

Następnie odwiedziłem duży cmentarz w mieście Łodzi i znalazłem tam nazwiska mojej rodziny ze wszystkich minionych pokoleń. Wśród nich był święty rabin, autor książki “Korona Szlomo”, który był szefem lokalnego sądu rabinackiego i zastępcą głównego rabina Łodzi, około 180 lat temu, HaGaon Rabbi Eliezer Krahan błogosławionej pamięci. Oczywiście dało mi to dużo więcej siły i bardzo duże poczucie misji dla tego, co tu teraz robię. Mam osobiste poczucie połączenia z każdym kamieniem i każdą starą księgą, która przenosi mnie o pokolenia wstecz.

A przede wszystkim zrozumienie, że przybyłem tutaj, aby kontynuować łańcuch pokoleń mojej rodziny; nie tylko dla mojej rodziny, ale dla narodu izraelskiego.

Pożegnanie profesora Marian Fuksa

Pożegnanie profesora Marian Fuksa

W tym tygodniu na cmentarzu żydowskim na Okopowej pożegnano profesora Mariana Fuksa, wieloletniego pracownika i byłego dyrektora ŻIH, który zmarł 23 października 2022 roku w wieku 108 lat. Autor książek i artykułów historycznych.

– Jest trudno napisać jakąkolwiek książkę dotyczącą historii Żydów warszawskich czy też historii powojennej bez źródeł opracowanych wcześniej przez profesora Mariana Fuksa – powiedziała dyrektor ŻIH Monika Krawczyk.

– Straciliśmy człowieka, który wszystko robił z pasją. Zaowocowało to wydaniem kilkunastu książek i ponad tysiąca artykułów, co przed czasami Internetu wymagało żmudnych kwerend i wielu godzin spędzonych w archiwach i bibliotekach. Żegnamy dzisiaj człowieka nietuzinkowego, który swoimi osiągnięciami mógłby obdarzyć kilkanaście osób – mówiła Urszula Fuks, żona profesora.

– [Prof. Fuks] po powrocie do Polski z radzieckich łagrów nie odnalazł już nikogo ze swojej rodziny i nigdy nie dowiedział się, gdzie i jak zginęli, co odcisnęło na nim głębokie piętno – dodała Urszula Fuks. – Czuł potrzebę zapisania historii tych, którzy zginęli podczas Holokaustu, w tym swojej rodziny.

– Profesor Marian Fuks jest wymownym przykładem wielkiego dziedzictwa Żydów polskich – podkreśliła dyrektor ŻIH i obiecała: – Panie Profesorze, będziemy kontynuować Pana misję.

autor zdjęcia Krzysztof Bielawski

W sumie razem – o Yaronie Beckerze

Autor tekstu oraz zdjęcia: Krzysztof Bielawski

Yarona Karola Beckera mogę słuchać godzinami. A teraz jeszcze dostałem jego autobiografię. Polecam: https://www.bookbook.pl/biografie…/w-sumie-razem

Yaron Karol Becker, ur. 7 lutego 1941 r. na dalekiej Syberii w miasteczku Ałdan pod Jakuckiem. Repatriant w czerwcu 1946 r. do Polski, gdzie mieszkał przez jedenaście lat – najpierw wychowywał się w sierocińcach w Pieszycach na Dolnym Śląsku, a potem w Otwocku, gdzie chodził do żydowskiej szkoły, a w latach 1950– 1957 uczył się w Warszawie w polskiej szkole. Od 65 lat jest obywatelem Izraela. Tu uzyskał magisterium z filozofii, studiował także historię żydowską, rosyjską i sowietologię. Pracował jako dziennikarz, nauczyciel, wykładowca uniwersytecki na telawiwskim Uniwersytecie i w Seminar HaKibutzim College w Tel Awiwie, a także jako tłumacz symultaniczny. Tłumaczył Michaiła Gorbaczowa, Lecha Kaczyńskiego i inne wysoko postawione postacie w świecie politycznym, np. Icchaka Rabina czy Szimona Peresa. Przekładał z polskiego na hebrajski utwory Mrożka, Kołakowskiego i Korczaka. Jest członkiem zarządu Polskiego Stowarzyszenia Korczakowskiego. Był i jest aktywnym uczestnikiem polsko-żydowskiego dialogu. W latach 2001–2007 był pierwszym koordynatorem programów edukacyjnych Instytutu Polskiego w Tel Awiwie. Pracował w Bramie Grodzkiej jako tłumacz z hebrajskiego i z języka jidysz. Dawał wykłady o współczesnym Izraelu i kulturze żydowskiej na wielu polskich uniwersytetach i UTW, a także w wielu szkołach i liceach oraz w regionalnych centrach kultury. Przemierzał Polskę od Sopotu do Zakopanego w studyjnych wycieczkach i seminariach izraelskich nauczycieli i uczniów szkół średnich, które organizował z ramienia Instytutu Polskiego w Tel Awiwie. Opublikował wiele artykułów na tematy polsko-żydowskie i izraelsko-palestyńskie. Od wielu lat propaguje polską kulturę w Izraelu i żydowską, szczególnie izraelską, w Polsce. Obecnie emeryt. Mieszka w kibucu Hazorea w Izraelu.

Na zdjęciu Yaron Becker, autor zdjęcia oraz tekstu Krzysztof Bielawski

Pamiętając o zniszczonych Sztetlach

Pamiętając o zniszczonych Sztetlach

Prawdopodobnie nigdy nie słyszałeś o miasteczku Kańczuga w południowo-wschodniej Polsce. To maleńki punkt na mapie, jeszcze jedna z niezliczonych tysięcy wiosek w Europie Wschodniej, gdzie przez wieki Żydzi żyli, pracowali i marzyli o odkupieniu.

Ciężko harowali, by zarobić na życie w warunkach ubóstwa, które dla naszego pokolenia wydają się niewyobrażalne, znosili antysemityzm i nienawiść wykraczające poza nasze rozumienie, a jednak udało im się zachować tętniące życiem żydowskie życie. Wśród nich byli członkowie mojej rodziny.

Ale 80 lat temu w tym miesiącu wszystko to zostało okrutnie zniszczone.

Po tym jak naziści i polska policja zebrała setki Żydów z Kańczugi, zapędzili ich do głównej synagogi. Stamtąd Żydzi zostali wyprowadzeni na obrzeża miasta, gdzie znajdował się cmentarz żydowski Siedleczka.

Niemcy z radością ustawili ich w szeregu i rozstrzelali, po czym bezceremonialnie wrzucili ich ciała do masowego grobu. Miejscowi Polacy świętowali, organizując piknik i dopingując morderców, gdy ci otworzyli ogień.

Wśród ogromnej rzezi, jakiej Niemcy i ich wspólnicy dokonali na kontynencie europejskim, czy to w obozach zagłady, takich jak Auschwitz-Birkenau, czy w miejscach takich jak Babi Jar, zbyt łatwo jest zapomnieć o niezliczonych sztetlach, które zostały wymazane z mapy i już ich nie ma.

Łatwo, ale nie do przyjęcia. W istocie, jak wszyscy wiemy, liczba osób ocalałych z Holokaustu zmniejsza się każdego roku. W kwietniu, w przeddzień Dnia Pamięci o Holokauście, rząd opublikował dane wskazujące, że w Izraelu żyje 161 400 osób ocalałych z Holokaustu, a ich średnia wieku wynosi 85 lat. Tylko w zeszłym roku w państwie żydowskim zmarło około 15 553 ocalałych, czyli ponad 42 każdego dnia.

Wraz z nimi odeszły cenne kawałki historii, opowieści i wspomnienia o trudach i wierze, które należą do nas wszystkich.

Jeśli Ty lub Twoja rodzina zostaliście dotknięci Holokaustem, poszukajcie swoich krewnych i zbierzcie ich opowieści, nie tylko o tym, jak Żydzi zginęli, ale także o tym, jak żyli. Nie możemy pozwolić, by wieki tętniącego życiem żydowskiego życia w sztetlach zostały wymazane z naszej zbiorowej pamięci.

Właśnie z tego powodu mój przyjaciel Jonathan Feldstein i ja zorganizowaliśmy 5 września internetowy memoriał dla Żydów z Kańczugi, aby wspomnieć ofiary i oddać hołd tym, którzy przeżyli. Dziesiątki osób z trzech kontynentów, których rodziny są związane z Kańczugą, już się zgłosiły.

Mamy nadzieję, że w jakiś sposób zainspiruje to ludzi do podjęcia dalszych działań na rzecz zachowania przeszłości naszego narodu.

Przed Holokaustem w Kańczudze mieszkało 3000 osób, z czego co najmniej 40% stanowili Żydzi. Do dziś na pieczęci urzędowej Kańczugi widnieje gwiazda Dawida, która w milczeniu przypomina o roli, jaką Żydzi odgrywali przez wieki w życiu tej miejscowości.

Prawie 15 lat temu odwiedziłem Kańczugę, aby wziąć udział w ceremonii zakończenia renowacji miejscowego cmentarza żydowskiego. Potem wędrowałem po jego terenie, spoglądając w ponurej ciszy na pozostałe nagrobki, czytając nazwiska tych, którzy zginęli przed nadejściem nazistowskiego piekła.

I wtedy, w chwili, której nigdy nie zapomnę, natknąłem się na nagrobek ze znajomym nazwiskiem: Freund.

Oszołomiony, mimo wczesnej pory zadzwoniłem do ojca do Stanów Zjednoczonych i powiedziałem mu: “Nie uwierzysz, ale stoję tu na terenie cmentarza w pobliżu Kańczugi i znalazłem nagrobek z nazwiskiem Gittel Freund”. Wygląda na to, że była to moja prababka, jedna z wielu członków rodziny, którzy pozostali w Polsce.

Gdybym nie zaangażował się w poznawanie Kańczugi, być może nigdy nie poznałabym jej imienia ani miejsca pochówku.

Podobnie kilka lat temu odwiedziłem niezwykłego człowieka o imieniu Jehuda Ehrlich, który ma 90 lat i jest ostatnim znanym żyjącym w Izraelu Żydem z Kańczugi. Po wymianie serdecznych pozdrowień, opowiedziałem mu o moich rodzinnych związkach z Kańczugą i zapytałem, czy zna kogoś o nazwisku Freund, kto mieszkał w miasteczku przed Holokaustem.

“Nie znamy ich imion ani tego, co się z nimi stało, i miałem nadzieję, że może pan coś o nich pamięta” – powiedziałem, nie mogąc się doczekać, by poznać nową informację i odzyskać z zapomnienia strzępy przeszłości.

Niewiarygodnie, Ehrlich powiedział, że pamięta rodzinę Freundów. “Miałem zaledwie 14 lat, kiedy wybuchła wojna w 1939 roku, więc pamiętam tylko ojca. Miał na imię Aharon, choć znany był pod jidyszowym pseudonimem Atche, i był po pięćdziesiątce” – opowiadał.

Aharon Freund, opowiadał Ehrlich, był jednym z liderów społeczności żydowskiej i około Purim w 1942 r. szef gestapo w pobliskim Jarosławiu wezwał go i innych liderów do stawienia się przed nim.

Nazista zażądał, aby Żydzi z Kańczugi wyprodukowali w określonym terminie nadmierną ilość towarów, w tym niemożliwie dużą ilość garniturów męskich, w przeciwnym razie groziły im poważne konsekwencje.

“Wszyscy inni przywódcy żydowscy milczeli” – powiedział mi Ehrlich. “Oczywiście słusznie bali się cokolwiek powiedzieć”.

Ale nie Aharon Freund.

“On jako jedyny miał odwagę odezwać się, powiedzieć szefowi Gestapo, że żądanie jest nierozsądne i nie spełnią go” – powiedział Ehrlich.

“Co się wtedy stało?” zapytałem, choć podejrzewałem, że znam już odpowiedź.

“Słyszałem, że oficer gestapo był wzburzony. Podniósł się z krzesła, wziął Atche i pomaszerował nim na dół do piwnicy, gdzie zastrzelił go na miejscu” – powiedział mi Ehrlich, dodając: “Nie wiem, co stało się z resztą jego rodziny, rodziny Freundów”.

Choć słuchanie tej historii było bolesne, to jednak byłem wdzięczny Bogu, że jakaś część przeszłości moich przodków została wydobyta z zapomnienia. I byłem dumny, że drogi Aharon Freund tak odważnie stanął w obronie swoich współziomków Żydów, zanim został zamordowany al kidusz Haszem, w uświęceniu imienia Bożego.

Nie możemy przywrócić do życia sztetli i ich milionów Żydów, ale możemy ocalić coś z ich historii, co jesteśmy winni nie tylko im, ale także naszym dzieciom i wnukom.

Bo taka jest siła przeszłości: informować o teraźniejszości i inspirować przyszłość. Dlatego działajmy teraz, aby zebrać te wspomnienia, zanim będzie za późno.