ALIJAH BNEI MENASZE: POSNAJ JEREMIAZA HNAMTEA

Jeszcze w tym roku Shavei Israel chce sprowadzić 250 osób z Indii do Izraela, by zrobili Aliję. Wśród nich jest Jeremiasz Hnamte, rodowity Mizoram. Jest on bardzo podekscytowany spełnieniem swojego marzenia i powrotem do krainy swoich przodków.

60-letni Jeremiasz jest przedstawicielem społeczności Chovevei Tsion w stanie Mizoram w północno-wschodnich Indiach. Część jego rodziny zrobiła już aliję. Dzisiaj jego córka i jej dzieci mieszkają w Nazareth Illit tak samo jak jego matka i siostry. Jeremiasz z żoną Tamar i swoimi dziećmi pozostał w Indiach, starając się prowadzić styl życia religijnego Żyda.

Do tak wielkich zmian jak przeprowadzka do innego państwa nakłonił Jeremiasza dziadek, którego zachowaniem się zainspirował. Dziadek swego czasu postanowił dostać się do Izraela z Mizoramu pieszo.  W późniejszych latach rodzina przekazała gminie swoją ziemię na budowę mykwy.

Przeprowadzka do Izraela jest znaczącym krokiem dla całej rodziny. „Tak powinno być” – wyjaśnia Jeremiasz – „Pomimo wszystkich trudności jakie napotykamy w Indiach, gdy chcemy jeść koszernie czy przestrzegać szabat nadal wierzymy w naszego B-ga i ta wiara w Niego pomogła nam do tej pory przetrwać wszystkie trudności. Ale czas wracać do domu, do Syjonu”.

*****************************

Wspieraj aliję Bnei Menasze robiąc wielka różnicę! Alija Esther, jej rodziny oraz innych Bnei Menasze jest przez nas wspierana. Każda Wasza wpłata pomoże w tym nam. Koszt imigranta wynosi zaledwie 1000 USD, co pokrywa niektóre początkowe koszty absorpcji. Za każde zebrane 1000 USD Esther lub inna osoba z Bnei Menasze powróci do Syjonu.

PRAWO POWROTU (CZĘŚĆ 2)

W zeszłym tygodniu opublikowaliśmy pierwszą część wywiadu z prezesem i założycielem Shavei Israel Michaela Freunda na temat potomków osób, które dokonały przymusowych konwersji w czasie Inkwizycji. Tekst ukazał się w magazynie פנימה עלמה.

Oto kolejna jego część.

Stało się to 500 lat temu. Czy ludzie zaczynają teraz szukać swoich korzeni?

W ciągu ostatnich 20 lat byliśmy świadkami narastającego powrotu do korzeni potomków Anousim. Widzimy to od Portugalii i Hiszpanii jak i w Brazyli i Peru. Dzieje się to na przestrzenie wszystkich warstw społeczno-ekonomicznych”.

Jak wytłumaczysz to zjawisko?

Trudno to wyjaśnić racjonalnie. Abarbanel, który żył w czasie wydalenia i był ministrem finansów króla Hiszpanii, opisuje wyrzucenie ze swojego państwa w swoim komentarzu do Księgi Powtórzonego Prawa, a także do Izajasza. Pisze, że pod koniec dni Anousim powróci do ludu Izraela. Pisze, że początkowo powrócą tylko w swoich sercach – ponieważ będą bali się ujawnić, że są Żydami. Ale nadejdzie czas, kiedy powiedzą też otwarcie: „Chcemy wrócić”. Myślę, że żyjemy właśnie w tych czasach. Ludzie ciągle się do nas zbliżają, opowiadając nam o pochodzeniu członków rodziny i żydowskich tradycji.

Czy istnieją zwyczaje, które charakteryzują potomków Anousim?

Wiele wspomina babcie, które w piątek schodziły do ​​piwnicy, zapalały dwie świece i wypowiadały kilka słów, których prawdopodobnie nawet nie rozumiały. Profesor z północnej Portugalii, którego znałem, powiedział mi, że jako dziecko jego rodzice zabronili mu wychodzić na zewnątrz i liczyć gwiazdy w nocy, ponieważ było to niebezpieczne. Twierdził, że była to starożytna praktyka w ich rodzinie. Anousim wychodził i liczyli gwiazdy na niebie, by wiedzieć, czy szabat się skończył. W pewnym momencie niektórzy z nich zostali schwytani przez Inkwizycję.

Kilka lat temu spotkałem dyplomatę z ambasady Brazylii w Izraelu. Powiedział mi, że pochodzi z rodziny Anousim w północnej Brazylii, gdzie wiele rodzin miało stół jadalny z ukrytą szufladą obok miejsca głowy rodziny. W tej szufladzie zawsze znajdował się talerz wieprzowiny, aby jeśli jeden z sąsiadów nagle przyszedł w odwiedziny można było natychmiast go wyjąć i położyć na środku stołu. Dzięki temu nikt nie podejrzewał rodziny, że jest żydowska.

Po tym, jak mi to powiedział, odwiedziłem północną Brazylię i poprosiłem mojego towarzysza, żeby zabrał mnie do sklepu z antykami. Na własne oczy zobaczyłem te stoły z ukrytą szufladą.  Do dziś istnieją rodziny, które nie jedzą razem mięsa i mleka. W niektórych miejscach Purim lub jak to nazywali „Święto Santa Estherica”, stało się centralnym świętem dla Anousim. Czuli współczucie dla postaci Esther, która była również przetrzymywana w pałacu króla Ahashverosha. Podczas festiwalu kobiety pościły, zapalały świece na cześć fikcyjnego świętego i wraz z córkami przygotowywały koszerne potrawy na święto Purim.

Historyczne koło jest zamknięte?

W XVI i XVII wieku potomkowie Anousim również zaczęli uciekać do Amsterdamu. W tym okresie nastawienie do Anousim, którzy chcieli wrócić do judaizmu było bardzo pozytywne. Społeczność amsterdamska nawet wydrukowała dla nich modlitewniki przetłumaczone na język portugalski. 200 lat temu o wiele łatwiej było udowodnić żydowskość Anousimów. Dzisiaj, 500 lat po wydaleniu i przymusowych nawróceniach, dowód jest coraz trudniejszy, a większość ich potomków, którzy chcą powrócić do judaizmu, musi zostać nawrócona przez sąd rabiniczny. To ekscytująca sytuacja. Obecnie jest całkiem sporo takich konwersji. Można niemal poczuć obecność ich przodków, którzy obserwują wszystko z nieba i cieszą się, że po 500 latach historyczny krąg się zamyka, a ich potomkowie wracają do lud Izraela.

Obecnie wiele krajów ma całe społeczności Bnei Anousim. Na przykład w samej Kolumbii istnieje dwanaście takich społeczności. Każda społeczność obejmuje synagogę, mykwę, a czasem nawet organizacje edukacyjne dla dzieci. Wielu potomków Anousim próbuje zintegrować się z istniejącymi społecznościami żydowskimi, które często wahają się z zaakceptowaniem ich. Zamiast podnosić ręce i poddawać się, decydują się założyć niezależne społeczności i nawrócić się. Niektórzy chcą emigrować do Izraela, a niektórzy wolą pozostać w swoim stanie i żyć życiem religijnego Żyda.

Często ludzie pytają, jaki jest motyw powracających do judaizmu. Może szukają tylko ucieczki ze swojego kraju i chcą udać się do zachodniego państwa Izrael? Ale zapominamy, że przejście na judaizm, które obejmuje wiele wymagań, nie jest łatwe. Kiedy widzisz wysiłki, jakie niektórzy z tych ludzi podejmują przez całe życie, aby prowadzić żydowsko-religijny styl życia, bez środków i bez wsparcia społeczności żydowskiej zdajesz sobie sprawę, że ich intencje są szczere.

ALIJA BNEI MENASZE: Poznaj ESTHER HAOKIP

Jeszcze w tym roku Shavei Israel chce sprowadzić do Izraela 250 osób z pokolenia Bnei Menasze, by zrobiły aliję. Wśród nich jest pochodząca z Manipur Esther Haokip, która jest bardzo podekscytowana spełnieniem swojego marzenia i powrotem do krainy przodków.

Tej jesieni, po wielu latach oczekiwania, Esther Haokip w końcu będzie mogła przytulić swoje dwoje urodzonych w Izraelu wnuków, których nigdy wcześniej nie widziała. Wdowa Esther jest członkiem żydowskiej społeczności Bnei Menasze w północno-wschodnich Indiach. Są to potomkowie jednego z dziesięciu utraconych plemion Izraela. Teraz kobieta nie może się doczekać aż dołączy do krewnych w Ziemi Świętej. Jej alija będzie możliwa również dzięki waszej pomocy.

Esthera mieszka w indyjskim stanie Manipur, wzdłuż granic z Birmą i Bangladeszem. Mój mąż Yishai zmarł w 2009 roku i nie zdążył spełnić swojego marzenia o przyjeździe do Izraela.  „Jednak ja nigdy nie porzuciłam marzeń ani pragnienia powrotu do mojej ojczyzny” – dodaje.

W 2007 roku Esther żegna się ze łzami z córką Chedvą, która zrobiła aliję. Zostawszy w Indiach, Esther nie widziała swojej córki od ponad 12 lat. Tęskniła za byciem w życiu swoich jedynych wnuków, dzieci Chedyi.

Wcześniej w 1998 r. rodzice, brat i siostra Esthery przeprowadzili się do Izraela. „Jestem bardzo szczęśliwa z twojego powodu. Ale bardzo za sobą tęsknimy. Żyjemy w rozłące od 21 lat” – mówi.

Bolesna separacja Esther była dla niej bardzo trudna. A od śmierci męża musiała opiekować się trzema synami, którzy z nią mieszkają.

„Moi synowie i wierzę, że życie w Izraelu byłoby okazją do ponownego połączenia się z naszymi korzeniami i naszymi przodkami”, mówi Esther, dodając: „Ale potrzebujemy pomocy, aby wrócić do domu na Syjon”.

Wspieraj aliję Bnei Menasze robiąc wielka różnicę! Alija Esther, jej rodziny oraz innych Bnei Menasze jest przez nas wspierana. Każda Wasza wpłata pomoże w tym nam. Koszt imigranta wynosi zaledwie 1000 USD, co pokrywa niektóre początkowe koszty absorpcji. Za każde zebrane 1000 USD Esther lub inna osoba z Bnei Menasze powróci do Syjonu.

ALIJA BNEI MENASZE: POZNAJ ELONA HAOKIPA

Jeszcze w tym roku Shavei Israel sprowadzi dużą grupę 250 imigrantów Bnei Menasze z północno-wschodnich Indii do Izraela, by zrobili Aliję. Wśród nich jest 55-letni Elon Lunkhojang Haokip, pochodzący z Manipur. Jest on bardzo podekscytowany, że spełni swoje marzenie i powrócić do ziemi swoich przodków.

Elon pamięta, że ​​zainteresował się swoim dziedzictwem jakieś dwadzieścia lat temu, kiedy dowiedział się, że korzenie jego rodziny sięgają Dziesięciu Zaginionych Plemion Izraela. Elon zaczął prowadzić życie religijnego Żyda i zdecydował się wspierać swoją społeczność, wykorzystując swoje talenty i silne strony. Najpierw służył jako chazan (kantor) w lokalnym centrum społeczności B.Vengnom Beith Shalom, a później jako mohel, sprowadzając około 1000 dzieci Bnei Menasze na przymierze Abrahama. Elon jest żonaty i wychowuje czterech synów i córkę. Oni wszyscy dołączyli do jego wyboru żydowskiej drogi.

“To dla mnie jak sen, aby udać się do krainy, za którą zawsze tęskniłem, a to marzenie wreszcie się spełni dzięki pomocy Shavei Israel!”- Haokip opowiada emocjonalnie. Plan przeprowadzki rodziny Elona oraz innych Bnei Menasze do Izraela, która sprawi, że wszyscy będą mogli zrobić Aliję, zależy częściowo od finansowania.

“Koszt” imigranta wynosi zaledwie 1000 USD, co obejmuje przelot i transport z Indii do Izraela, a także część początkowych kosztów absorpcji. Za każde 1000 $, które zostanie wpłacone, Elon lub inny Bnei Menasze będzie mógł odbyć długą podróż do domu na Syjonie.

Wspieraj Aliję Bnei Menasze i dokonaj prawdziwej zmiany!

WYSTAWA ZDJĘĆ BNEI MENASZE W SAFED

Nasza fotografka, Laura Ben-David, wykonała tysiące zdjęć Bnei Menasze z Indii i Izraela . Miała możliwość pokazywania ich publiczności na całym świecie. Jej najnowsza wystawa opowiadająca historię Bnei Menasze, była pokazana podczas inauguracji GATI  Festival of Arts w Safedzie podczas tegorocznego święta Pesach.

KONTYNUACJA

Jeden Naród, Wiele Twarzy

Na całym świecie ma miejsce bezprecedensowe przebudzenie. Potomkowie Żydów ze wszystkich środowisk chcą powrócić do swoich korzeni i przyjąć swoje dziedzictwo.

Przez ostatnich 15 lat dzięki Shavei Israel – organizacji, której przewodniczę – odkryłem, że jest mnóstwo ludzi, których przodkowie byli kiedyś częścią nas i którzy teraz szukają drogi powrotnej do swojej przeszłości. Jest to rozwój, który dalej przekształci kontury, charakter, a nawet kolor żydostwa.

Od Żydów z Kaifeng w Chinach, których sefardyjscy przodkowie podróżowali wzdłuż Jedwabnego Szlaku, przez Bnei Menasze z północno-wschodnich Indii, którzy twierdzą, że pochodzą od zaginionego plemienia Izraela do „Ukrytych Żydów” w Polsce, którzy są potomkami ocalałych z Holokaustu. Są to tłumy, których historia nierozerwalnie łączy się z narodem żydowskim.

Być może największą grupą wszystkich jest Bnei Anousim, którą historycy nazywają obraźliwym słowem Marranos i których przodkami byli Żydzi hiszpańscy i portugalscy zmuszeni do przejścia na katolicyzm w XIV i XV wieku. Naukowcy szacują, że ich liczba na świecie wynosi miliony, a ostatnie badanie genetyczne opublikowane w grudniu 2018 r. wykazały, że 23 procent mieszkańców Ameryki Łacińskiej ma żydowskie korzenie.

Jeśli będziemy wystarczająco ostrożni, aby skorzystać z okazji i wyciągnąć rękę do tych społeczności i wzmocnić nasze więzi z nimi, to w nadchodzących dziesięcioleciach będziemy świadkami powrotu setek tysięcy, a może i więcej, do naszych żydowskich szeregów.

Historycy szacują, że w okresie Heroda 2000 lat temu na całym świecie było około 8 milionów Żydów. W tym samym czasie dynastia Han przeprowadziła spis ludności w roku 2, w którym stwierdzono, że było 57,5 miliona Chińczyków. Przeskoczmy do teraźniejszości. Liczby są oczywiście całkiem inne. Chiny zamieszkują 1,1 miliarda ludzi, mimo że światowe żydostwo zaledwie liczy ponad 14 milionów.

W ciągu ostatnich 2000 lat wygnania straciliśmy niezliczoną liczbę Żydów, czy to przez asymilację, czy ucisk. Wielu ich potomków domaga się powrotu. Ten rozwój jest świadectwem potęgi żydowskiej historii i triumfu żydowskiego przeznaczenia.

Mówi się, że świat staje się coraz mniejszy dzięki procesom globalizacji i rosnącej współzależności gospodarczej i strategicznej. Aby rozwijać się w tej globalnej wiosce, naród żydowski będzie potrzebował chińskich Żydów i indyjskich Żydów nie mniej niż amerykańskich i brytyjskich.

Oznacza to, że musimy nie tylko zrobić więcej, aby utrzymać Żydów w żydowskich rękach, ale także musimy zacząć myśleć poza polem o tym, jak zwiększyć naszą liczebność. Potrzebujemy więcej Żydów, więc dlaczego nie sięgnąć z powrotem do naszej zbiorowej przeszłości i odzyskać tych, którzy zostali wyrwani z naszej ‘rodziny’ z powodu wygnania i prześladowań? Wielu potomków Żydów już puka do naszych drzwi, prosząc o pozwolenie na wejście. Wszystko, co musimy zrobić, to przekręcić gałkę, podważyć wejście i przyjdą.

Rzeczywiście, ten rodzący się proces już trwa. Za zgodą rządu izraelskiego Shavei Israel przywiózł ponad 4000 Bnei Menasze z Indii oraz kilkunastu młodych chińskich Żydów do Jerozolimy.

Kiedy patrzymy w przyszłość, gdy ten trend nabiera tempa, jasne jest, że naród żydowski będzie jednym narodem o wielu twarzach, o wiele liczniejszym i bardziej zróżnicowanym, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić na początku XXI wieku.

Zamiast obawiać się tej prognozy, powinniśmy ją przyjąć, ponieważ ludność żydowska będzie silniejsza pod względem demograficznym i duchowym.

Nie jest to forma „działalności misyjnej”. Przecież idea nie polega na wychodzeniu i przekonywaniu nieprzekonanych, ale raczej na otwieraniu drzwi tym, którzy już nas szukają. Oczywiście nie wszyscy zdecydują się to zrobić. Ale sam akt zaangażowania się w pomoc takim ludziom stworzy w nich większą miłość do Izraela i żydowskich społeczności. Nawet jeśli wolą pozostać oddanymi katolikami w Madrycie lub dumnymi protestantami w Nowym Meksyku.

Kultywując ich identyfikację z żydowskimi korzeniami, czy to w sposób kulturowy, intelektualny, czy duchowy, rozszerzymy liczbę osób, które patrzą ciepło i sympatycznie na Żydów i Izrael.

Ale możemy i powinniśmy celować wyżej. Rozmiar ma znaczenie, czy to w koszykówce, biznesie czy dyplomacji. Aby zmienić świat i sprostać naszej narodowej misji jako Żydów, potrzebujemy znacznie większego i bardziej zróżnicowanego „zespołu” do dyspozycji, jednego z rozbudowanym grafikiem i silną ławką. Innymi słowy, potrzebujemy więcej Żydów.

Musimy także zacząć postrzegać różnorodność jako coś, co jest nie tylko dobre, gdy budujemy nasz krajowy portfel. Jest to oznaka siły dla narodu żydowskiego, którego nie wszyscy wyglądamy podobnie, myślimy podobnie lub mają takie samo tło, a nawet kolor skóry.

Tak więc, gdy coraz większa liczba potomków Żydów na całym świecie udaje się w długą podróż do domu. Witajmy ich z otwartymi ramionami, ponieważ to jeszcze bardziej wzbogaci skomplikowany gobelin naszych ludzi.

FUNDAMENTALNY FREUND: BUDOWA MUZEUM ALIJI

Jeśli spojrzymy wstecz patrząc na ostatnie 70 lat, zobaczymy wyraźnie, że niektóre z najbardziej poruszających momentów naszego narodu były tymi, które dotyczyły ratowania żydowskich społeczności diaspory. Ale ile młodsze pokolenie zna lub w pełni docenia te niezwykłe opowieści?

W annałach współczesnej historii żydowskiej niewiele opowieści jest tak epickich, jak i inspirujących, jak zesłanie wygnańców z czterech krańców ziemi.

Od czasu odrodzenia państwa Izrael w 1948 roku ponad 3,2 miliona imigrantów dotarło do brzegów Ziemi Świętej z ponad 100 krajów na całym świecie. Niektórzy przybyli tutaj, uciekając przed prześladowaniami. Innych motywowało syjonistyczne marzenie, przekonanie religijne lub ożywione nadzie na stworzenie lepszego życia dla siebie i swoich rodzin.

Continue reading “FUNDAMENTALNY FREUND: BUDOWA MUZEUM ALIJI”

Piękna wystawa w Jerozolimie fotografii przedstawiająca Bnei Menasze

W tym tygodniu w siedzibie AACI w Jerozolimie otworzono piękną wystawę zatytułowaną “Camaraderie”.

Na wystawie zaprezentowano prace uczestników Yehoshua Halevi’s 2018 Master Photographer Year Course, wśród których jest również Laura Ben-David – dyrektorka Shavei Israel od spraw marketingu i mediów społecznościowych.

Fotografie Laury były poświęcone podróży Bnei Menasze, od północno-wschodnich Indii do Izraela, i odzwierciedlały trzy główne rozdziały w ich historii: wspomnienie Indii, alija oraz ich nowe życie w żydowskim państwie.

Wstęp na ekspozycję jest bezpłatny, a zdjęcia można oglądać do 31 grudnia. AACI znajduje się na rogu 37 Pierre Koenig / 2 Poalei Tzedek, Talpiot w Jerozolimie.

Aby dowiedzieć się, jak zorganizować wystawę w swojej synagodze czy żydowskim centrum społeczności skontaktuj się z nami pod adresem office@shavei.org.

SHAVEI ISRAEL FUNDRAISING CHALLENGE SUKCES!

W ubiegłą niedzielę w biurze Shavei Izraela wrzało! Ekipa pracownicza Izraelskiej organizacji pracowała w pocie czoła stojąc na wysokości zadania. Mieli przed sobą największe dotychczas wyzwanie fundraisingowe! Było to możliwe dzięki fundrasingowej platformie „Charidy”. Celem było zebranie ponad 270.000 dolarów w 36 godzin!

Continue reading “SHAVEI ISRAEL FUNDRAISING CHALLENGE SUKCES!”

Pierwsza Pesach dla Bnei Menasze

Osobiste „Dayenu” plemienia Bnei Menasze

Nasz Boże i Boże naszych przodków!

Zesłałeś Shavei Israel, aby nam pomógł.
“To by nam wystarczyło”.

Ustanowiłeś ośrodki badawcze w Indiach.
“To by nam wystarczyło”.

Wysłałeś swoich ludzi, żeby nas poznali.
“To by nam wystarczyło”.

Przygotowałeś visy wyjazdowe dla nas.
“To by nam wystarczyło”.

Przywiodłeś nas do Ziemi Świętej.
“To by nam wystarczyło”.

Wysłałeś nas do centrum absorpcji.
“To by nam wystarczyło”.

Dałeś nam jedzenie i zakwaterowanie.
“To by nam wystarczyło”.

Zapewniłeś nauczycieli Tory, aby nas uczyli.
“To by nam wystarczyło”.

Czuliśmy się tak, jakbyśmy osobiście przeszli przez Exodus.

Dziękujemy

Lyon Fanai jest jednym z imigrantów z Bnei Menashe, którzy dzięki pomocy Shavei Israel zrobili alije do Izraela.
Napisał to osobiste “dayenu” (modlitwa śpiewana podczas święta Pesach), aby wyrazić wdzięczność organizacji Shavei Israel za umożliwienie mu tej długiej podróży zakończonej tak pięknie.

Dayenu jest hymnem zawartym w Hagadzie Pesachowej, który śpiewa się podczas sederu.
Pierwotnie wyraża wdzięczność Izraelitów za to, że zostali wyprowadzeni z Egiptu.
Tegoroczne święto ponad 200 Bnei Menasze przeżyje w wyjątkowy sposób – to ich pierwszy seder w Izraelu!
Wy też możecie mieć wpływ na te osobiste ‘dayenu’ i pomóc innym ludziom znaleźć swoje miejsce na ziemi w Erec Izrael.