Parsza Waera

Parsza Waera najbardziej znana jest z różnorodnych cudów dokonywanych przez B!ga w czasie nakłaniania Mojżesza do podjęcia misji wyzwolenia Izraela. Woda zamienia się w krew, pył ziemi egipskiej zamienia się w komary, a na wszystko spada ognisty grad – to obrazy godne najstraszniejszych koszmarów i horrorów. A jednak początek naszej Parszy jest jeszcze bardziej przerażający. W pierwszym czytaniu znajdujemy dwie wyjątkowe genealogie. Pierwsza dotyczy relacji B!ga z Dziećmi Izraela, druga zaś dotyczy Mojżesza. B!g mówi Mojżeszowi, że on, i tylko on, jest odpowiednią osobą do przeprowadzenia misji wyzwolenia Dzieci Izraela z egipskiej niewoli i osadzenia ich w ziemi Izraela.

Dlaczego jest to tak przerażające? Po pierwsze, gdy uświadamiasz sobie, że jesteś w stanie samodzielnie wykonać zadanie, które masz przed sobą, bez względu na to jak szlachetne, pojawia się to specyficzne, niepokojące uczucie. Po drugie, i najważniejsze, Mojżesz nie wykonał tego zadania. Nigdy nie postawił stopy na ziemi Izraela, ani tym bardziej nie osadził tam żadnego Żyda. Jego misja jest ostatecznie porażką, a B!g mówi mu, że do tego właśnie został stworzony.

B!g daje Mojżeszowi możliwość stania się najważniejszą postacią w całej historii, daje mu możliwość otwarcia pierwszego aktu w dziele ostatecznego odkupienia Dzieci Izraela, ludzkości i całego świata, ale… za cenę własnej, osobistej ambicji. Mojżesz jest gotowy na to poświęcenie, a my?

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Wajechi

W tym tygodniu po raz ostatni widzimy dzieci Izraela, gdy są tylko dziećmi Izraela. W kolejnych tygodniach będziemy mieli do czynienia już nie z dwunastoma synami jednego człowieka, ale z narodem i plemionami Izraela. Ostatnim dziełem Jakuba-Izraela przedstawionym w naszej Parszy jest pobłogosławienie synów i stworzenie przez to wzoru, niezbędnego do budowy przyszłej, narodowej integracji. Błogosławiąc synów w swój wyjątkowy sposób, Jakub uwidacznia naturalną współzależność ich więzi i konieczność współpracy. Dzieli w istocie błogosławieństwo, które otrzymał od ojca i obdarza nim swoich synów. 

Czytając w przeszłości błogosławieństwo Jakuba, podkreślałem nasz obowiązek dopasowania się do reszty narodu. Rozumiałem, że możemy być jednym narodem tylko na drodze wzajemnego kompromisu. Potęgą i wyzwaniem jakubowego błogosławieństwa jest zaakcentowanie wspólnoty celu, nie metody. Błogosławieństwo Jakuba wymaga od każdego z nas, byśmy byli w największym stopniu indywidualistami, byśmy wzmacniali swoich braci poprzez bycie innymi niż oni. Jakub błogosławi nas, żebyśmy dostrzegli, że jedyną drogą do tworzenia tkanki narodu jest rozwijanie przez każdego z nas własnej, unikalnej ścieżki, w każdym jej wymiarze. 

Szabat Szalom!

Z miłością, 

Yehoshua