Paraszat Wajelech

Nasza Parsza w tym tygodniu opisuje chwilę, kiedy Mojżesz kończy pisać Torę i przekazuje ją lewitom, kapłanom i starszyźnie Izraela. Być może nie zwrócilibyśmy na ten fragment większej uwagi, gdyby nie fakt, że robi to dwa razy: w wersecie 31:4 i znowu w wersecie 31:29. O co w tym chodzi? Dlaczego Mojżesz kończy pisać Torę dwa razy?

Najbliższy Szabat to Szabat Nawrócenia (Szabat Szuwa), Szabat Powrotu (hebr. t’szuwa). To Szabat pomiędzy Rosz HaSzana i Jom Kipur, kiedy wszyscy dokładamy wszelkich starań, by zmienić swoje działania i naprawić złe uczynki, żeby B!g zapisał nas w Księdze Życia. W ten Szabat będziemy słuchać o tym, jak Mojżesz, kiedy skończył pisać Torę, Księgę Życia, otworzył Ją, by napisać więcej. Okazuje się, że to nie koniec. B!g czeka, by dodać nasze imiona do Księgi Dobrego Życia. My musimy zechcieć napisać ciąg dalszy.

Gmar Chatima Towa!

Szabbat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Ki Tawo

Tytuł Parszy w tym tygodniu – „Kiedy wejdziesz” – odnosi się do chwili, gdy Naród Izraela wkracza do Ziemi Izraela i bierze ją w posiadanie. Następnie rozpoczyna się przynoszenie do Świątyni Bikkurim – pierwszych dojrzałych owoców z naszych pól i sadów – i ofiarowanie ich kapłanom. Najważniejszą częścią tej ceremonii jest deklaracja „Arami Oved Avi”. Przepraszam, że nie tłumaczę jej z hebrajskiego, nie potrafię tego zrobić. To bardzo interesująca kombinacja słów i nasi komentatorzy do dziś nie uzgodnili jej dosłownego, ani tym bardziej przenośnego znaczenia.

Studiuję Torę od trzydziestu pięciu lat. Nasz naród robi to od ponad trzech tysięcy trzystu lat. I wciąż są w Niej fragmenty, które czekają na pełne zrozumienie. Tora jest nam bliska, jest naszym dziedzictwem, ponieważ zawiera historie i prawa, które definiują nasze życie. Tora jest moim domem, ponieważ znajdują się w niej części, które są ciekawe i wciąż niewyjaśnione. Czuję się komfortowo tylko w miejscu, które samo w sobie zmienia się i rozwija. Fragment Parszy, którego nie umiem przetłumaczyć to właśnie miejsce, gdzie odnajduję w Torze swój dom. Nie dlatego, że je znam, ale dlatego, że bez względu na to jak bardzo będę starał się je zrozumieć, pozostanie zawsze niewytłumaczalne.

Szabat Szalom!

Chatima v’Ketiva Tova!

Z miłością,

Yehoshua

ALIJAH BNEI MENASZE: POSNAJ JEREMIAZA HNAMTEA

Jeszcze w tym roku Shavei Israel chce sprowadzić 250 osób z Indii do Izraela, by zrobili Aliję. Wśród nich jest Jeremiasz Hnamte, rodowity Mizoram. Jest on bardzo podekscytowany spełnieniem swojego marzenia i powrotem do krainy swoich przodków.

60-letni Jeremiasz jest przedstawicielem społeczności Chovevei Tsion w stanie Mizoram w północno-wschodnich Indiach. Część jego rodziny zrobiła już aliję. Dzisiaj jego córka i jej dzieci mieszkają w Nazareth Illit tak samo jak jego matka i siostry. Jeremiasz z żoną Tamar i swoimi dziećmi pozostał w Indiach, starając się prowadzić styl życia religijnego Żyda.

Do tak wielkich zmian jak przeprowadzka do innego państwa nakłonił Jeremiasza dziadek, którego zachowaniem się zainspirował. Dziadek swego czasu postanowił dostać się do Izraela z Mizoramu pieszo.  W późniejszych latach rodzina przekazała gminie swoją ziemię na budowę mykwy.

Przeprowadzka do Izraela jest znaczącym krokiem dla całej rodziny. „Tak powinno być” – wyjaśnia Jeremiasz – „Pomimo wszystkich trudności jakie napotykamy w Indiach, gdy chcemy jeść koszernie czy przestrzegać szabat nadal wierzymy w naszego B-ga i ta wiara w Niego pomogła nam do tej pory przetrwać wszystkie trudności. Ale czas wracać do domu, do Syjonu”.

*****************************

Wspieraj aliję Bnei Menasze robiąc wielka różnicę! Alija Esther, jej rodziny oraz innych Bnei Menasze jest przez nas wspierana. Każda Wasza wpłata pomoże w tym nam. Koszt imigranta wynosi zaledwie 1000 USD, co pokrywa niektóre początkowe koszty absorpcji. Za każde zebrane 1000 USD Esther lub inna osoba z Bnei Menasze powróci do Syjonu.

ALIJA BNEI MENASZE: Poznaj ESTHER HAOKIP

Jeszcze w tym roku Shavei Israel chce sprowadzić do Izraela 250 osób z pokolenia Bnei Menasze, by zrobiły aliję. Wśród nich jest pochodząca z Manipur Esther Haokip, która jest bardzo podekscytowana spełnieniem swojego marzenia i powrotem do krainy przodków.

Tej jesieni, po wielu latach oczekiwania, Esther Haokip w końcu będzie mogła przytulić swoje dwoje urodzonych w Izraelu wnuków, których nigdy wcześniej nie widziała. Wdowa Esther jest członkiem żydowskiej społeczności Bnei Menasze w północno-wschodnich Indiach. Są to potomkowie jednego z dziesięciu utraconych plemion Izraela. Teraz kobieta nie może się doczekać aż dołączy do krewnych w Ziemi Świętej. Jej alija będzie możliwa również dzięki waszej pomocy.

Esthera mieszka w indyjskim stanie Manipur, wzdłuż granic z Birmą i Bangladeszem. Mój mąż Yishai zmarł w 2009 roku i nie zdążył spełnić swojego marzenia o przyjeździe do Izraela.  „Jednak ja nigdy nie porzuciłam marzeń ani pragnienia powrotu do mojej ojczyzny” – dodaje.

W 2007 roku Esther żegna się ze łzami z córką Chedvą, która zrobiła aliję. Zostawszy w Indiach, Esther nie widziała swojej córki od ponad 12 lat. Tęskniła za byciem w życiu swoich jedynych wnuków, dzieci Chedyi.

Wcześniej w 1998 r. rodzice, brat i siostra Esthery przeprowadzili się do Izraela. „Jestem bardzo szczęśliwa z twojego powodu. Ale bardzo za sobą tęsknimy. Żyjemy w rozłące od 21 lat” – mówi.

Bolesna separacja Esther była dla niej bardzo trudna. A od śmierci męża musiała opiekować się trzema synami, którzy z nią mieszkają.

„Moi synowie i wierzę, że życie w Izraelu byłoby okazją do ponownego połączenia się z naszymi korzeniami i naszymi przodkami”, mówi Esther, dodając: „Ale potrzebujemy pomocy, aby wrócić do domu na Syjon”.

Wspieraj aliję Bnei Menasze robiąc wielka różnicę! Alija Esther, jej rodziny oraz innych Bnei Menasze jest przez nas wspierana. Każda Wasza wpłata pomoże w tym nam. Koszt imigranta wynosi zaledwie 1000 USD, co pokrywa niektóre początkowe koszty absorpcji. Za każde zebrane 1000 USD Esther lub inna osoba z Bnei Menasze powróci do Syjonu.

Paraszat Szelach

Parsza Szelach jest najtragiczniejszą ze wszystkich Parsz. Rozpoczyna się w momencie, gdy naród Izraela stoi kilkaset metrów od ziemi obiecanej mu przez B!ga. Te kilkaset metrów dzieli go od wypełnienia przeznaczenia całego stworzenia. Kilka minut dzieli go od kosmicznego zjednoczenia. A jednak na końcu Parszy dzieci Izraela skazane są na spędzenie kolejnych czterdziestu lat na pustyni. Świat nie zostaje zbawiony do dziś, choć akurat nie to jest największą tragedią. Tak naprawdę jest nią powód, dla którego wszystko się rozpadło.

Co takiego się wydarzyło, że nie weszliśmy do Izraela pod wodzą Moszego? Dziesięciu zwiadowców przez czterdzieści dni przyglądało się Ziemi Obiecanej. Przynieśli swojemu narodowi wspaniałe i przerażające wieści. Ludzie przez całą noc płakali i narzekali. Mieli wiele pomysłów: wybór nowego przywódcy, powrót do Egiptu, a nawet ukamieniowanie Moszego i Aharona. W końcu B!g postanowił ukarać naród Izraela i unicestwić go. Mosze przekonał go jednak do zweryfikowania planów. Pan podjął decyzję o przedłużeniu naszego pobytu na pustyni.

Wszystko zepsuliśmy. Zatrzymaliśmy kosmiczne zjednoczenie. Skazaliśmy się na tysiące lat cierpienia. I nie zrobiliśmy nic. Co gorsza, nie tylko w żaden sposób nie zareagowaliśmy, ale nawet nie zmieniliśmy zdania w kwestii wejścia do ziemi Izraela. Choć Mosze przekazał nam decyzję B!ga i tak podjęliśmy próbę wkroczenia tam, narażając się na militarną klęskę.

Puste słowa wypowiadane bez intencji ich realizacji skazały naród Izraela na odroczenie jego przeznaczenia. Puste słowa mają ogromną siłę. Im bardziej są bez znaczenia, tym większy wprowadzają zamęt. Wykorzystajmy historię zwiadowców i nie skazujmy się na więcej czasu na pustyni. Sprawmy, by nasze słowa nabrały znaczenia, a nasze czyny miały jasne intencje. Wypełnijmy świat miłością.

Shabbat Shalom!

Z miłością,

Yehoshua

WYSTAWA ZDJĘĆ BNEI MENASZE W SAFED

Nasza fotografka, Laura Ben-David, wykonała tysiące zdjęć Bnei Menasze z Indii i Izraela . Miała możliwość pokazywania ich publiczności na całym świecie. Jej najnowsza wystawa opowiadająca historię Bnei Menasze, była pokazana podczas inauguracji GATI  Festival of Arts w Safedzie podczas tegorocznego święta Pesach.

KONTYNUACJA

Jeden Naród, Wiele Twarzy

Na całym świecie ma miejsce bezprecedensowe przebudzenie. Potomkowie Żydów ze wszystkich środowisk chcą powrócić do swoich korzeni i przyjąć swoje dziedzictwo.

Przez ostatnich 15 lat dzięki Shavei Israel – organizacji, której przewodniczę – odkryłem, że jest mnóstwo ludzi, których przodkowie byli kiedyś częścią nas i którzy teraz szukają drogi powrotnej do swojej przeszłości. Jest to rozwój, który dalej przekształci kontury, charakter, a nawet kolor żydostwa.

Od Żydów z Kaifeng w Chinach, których sefardyjscy przodkowie podróżowali wzdłuż Jedwabnego Szlaku, przez Bnei Menasze z północno-wschodnich Indii, którzy twierdzą, że pochodzą od zaginionego plemienia Izraela do „Ukrytych Żydów” w Polsce, którzy są potomkami ocalałych z Holokaustu. Są to tłumy, których historia nierozerwalnie łączy się z narodem żydowskim.

Być może największą grupą wszystkich jest Bnei Anousim, którą historycy nazywają obraźliwym słowem Marranos i których przodkami byli Żydzi hiszpańscy i portugalscy zmuszeni do przejścia na katolicyzm w XIV i XV wieku. Naukowcy szacują, że ich liczba na świecie wynosi miliony, a ostatnie badanie genetyczne opublikowane w grudniu 2018 r. wykazały, że 23 procent mieszkańców Ameryki Łacińskiej ma żydowskie korzenie.

Jeśli będziemy wystarczająco ostrożni, aby skorzystać z okazji i wyciągnąć rękę do tych społeczności i wzmocnić nasze więzi z nimi, to w nadchodzących dziesięcioleciach będziemy świadkami powrotu setek tysięcy, a może i więcej, do naszych żydowskich szeregów.

Historycy szacują, że w okresie Heroda 2000 lat temu na całym świecie było około 8 milionów Żydów. W tym samym czasie dynastia Han przeprowadziła spis ludności w roku 2, w którym stwierdzono, że było 57,5 miliona Chińczyków. Przeskoczmy do teraźniejszości. Liczby są oczywiście całkiem inne. Chiny zamieszkują 1,1 miliarda ludzi, mimo że światowe żydostwo zaledwie liczy ponad 14 milionów.

W ciągu ostatnich 2000 lat wygnania straciliśmy niezliczoną liczbę Żydów, czy to przez asymilację, czy ucisk. Wielu ich potomków domaga się powrotu. Ten rozwój jest świadectwem potęgi żydowskiej historii i triumfu żydowskiego przeznaczenia.

Mówi się, że świat staje się coraz mniejszy dzięki procesom globalizacji i rosnącej współzależności gospodarczej i strategicznej. Aby rozwijać się w tej globalnej wiosce, naród żydowski będzie potrzebował chińskich Żydów i indyjskich Żydów nie mniej niż amerykańskich i brytyjskich.

Oznacza to, że musimy nie tylko zrobić więcej, aby utrzymać Żydów w żydowskich rękach, ale także musimy zacząć myśleć poza polem o tym, jak zwiększyć naszą liczebność. Potrzebujemy więcej Żydów, więc dlaczego nie sięgnąć z powrotem do naszej zbiorowej przeszłości i odzyskać tych, którzy zostali wyrwani z naszej ‘rodziny’ z powodu wygnania i prześladowań? Wielu potomków Żydów już puka do naszych drzwi, prosząc o pozwolenie na wejście. Wszystko, co musimy zrobić, to przekręcić gałkę, podważyć wejście i przyjdą.

Rzeczywiście, ten rodzący się proces już trwa. Za zgodą rządu izraelskiego Shavei Israel przywiózł ponad 4000 Bnei Menasze z Indii oraz kilkunastu młodych chińskich Żydów do Jerozolimy.

Kiedy patrzymy w przyszłość, gdy ten trend nabiera tempa, jasne jest, że naród żydowski będzie jednym narodem o wielu twarzach, o wiele liczniejszym i bardziej zróżnicowanym, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić na początku XXI wieku.

Zamiast obawiać się tej prognozy, powinniśmy ją przyjąć, ponieważ ludność żydowska będzie silniejsza pod względem demograficznym i duchowym.

Nie jest to forma „działalności misyjnej”. Przecież idea nie polega na wychodzeniu i przekonywaniu nieprzekonanych, ale raczej na otwieraniu drzwi tym, którzy już nas szukają. Oczywiście nie wszyscy zdecydują się to zrobić. Ale sam akt zaangażowania się w pomoc takim ludziom stworzy w nich większą miłość do Izraela i żydowskich społeczności. Nawet jeśli wolą pozostać oddanymi katolikami w Madrycie lub dumnymi protestantami w Nowym Meksyku.

Kultywując ich identyfikację z żydowskimi korzeniami, czy to w sposób kulturowy, intelektualny, czy duchowy, rozszerzymy liczbę osób, które patrzą ciepło i sympatycznie na Żydów i Izrael.

Ale możemy i powinniśmy celować wyżej. Rozmiar ma znaczenie, czy to w koszykówce, biznesie czy dyplomacji. Aby zmienić świat i sprostać naszej narodowej misji jako Żydów, potrzebujemy znacznie większego i bardziej zróżnicowanego „zespołu” do dyspozycji, jednego z rozbudowanym grafikiem i silną ławką. Innymi słowy, potrzebujemy więcej Żydów.

Musimy także zacząć postrzegać różnorodność jako coś, co jest nie tylko dobre, gdy budujemy nasz krajowy portfel. Jest to oznaka siły dla narodu żydowskiego, którego nie wszyscy wyglądamy podobnie, myślimy podobnie lub mają takie samo tło, a nawet kolor skóry.

Tak więc, gdy coraz większa liczba potomków Żydów na całym świecie udaje się w długą podróż do domu. Witajmy ich z otwartymi ramionami, ponieważ to jeszcze bardziej wzbogaci skomplikowany gobelin naszych ludzi.

RABIN KATOWIC OSTRZEGA PRZED RYZYKIEM ZWIĘKSZAJĄCEGO SIĘ ANTYSEMITYZMOWI


Zdjęcie: BOZENA NITKA

Yehoshua Ellis, naczelny rabin Katowic, od 2010 r. mieszka w Polsce. Trzy lata temu przeprowadził się do Warszawy, gdzie pełni funkcję ‘nadzorcy’na cmentarzach żydowskich w Polsce oraz asystenta naczelnego rabina Warszawy Michaela Schudricha. Rabin Ellis jest również wysłannikiem izraelskiej organizacji Shavei Israel.

Uważa on, że od czasu, gdy w zeszły piątek w Izraelu i Polsce zaczęły narastać napięcia, polska społeczność poczuła się jak zadeptana trawa.

“Znany jest cytat, że gdy dwa słonie walczą to trawa cierpi” – powiedział Ellis The Jerusalem Post. “Żydzi w Polsce są trawą w tej walce”.

Ellis wyjaśnił, że wielu Polaków zaciera granicę między Izraelem a Żydami ponieważ rzeczywiście “granica między Izraelczykami i Żydami nie jest wielka, jeśli w ogóle istnieje. Po piątkowych wydarzeniach pojawiło się znacznie więcej antysemickich komentarzy, które mogą prowadzić do działań”.

W zeszły piątek premier Benjamin Netanjahu został zacytowany przez wszystkie media. Powiedział “Polacy współpracowali z Niemcami podczas Holocaustu”. Choć później wyjaśnił, że nie odnosi się do całego narodu polskiego polski rząd postanowił w niedzielę, że premier Mateusz Morawiecki nie będzie uczestniczył w spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej liderów z Czech, Węgier, Polski i Słowacji, która będzie odbywać się w Izraelu. W poniedziałek Polska delegacja wycofała się całkowicie.

Ellis powiedział, że podczas gdy główne media w Polsce informowały o sytuacji w sposób rzetelny i profesjonalny to dyskusje i komentarze na temat tych artykułów są uderzająco “ekstremalne”.

“Pod każdą wzmianką na jakikolwiek temat żydowski pojawia się natychmiast mnóstwo nieprzyjemnych komentarzy na temat Żydów” – powiedział Ellis. “Tym bardziej, jeśli są to artykuły dotyczące Izraelczyków lub mówiące o Polsce.” Sytuacja spowodowała dalsze napięcia wewnętrzne w polskiej społeczności żydowskiej, ponieważ polscy Żydzi, jak wyjaśnił “mają wiele różnych tożsamości”.

Opowiedział, jak jedna kobieta, która niedawno pojawiła się w społeczności żydowskiej wracając tym samym to tradycji przodków skontaktowała się z nim w piątek i zapytała: “Co mam powiedzieć moim dzieciom? W którą stronę to zmierza?”

“To może być walka Izraela z Polską, ale jest postrzegana jako walka między żydowskim światem w Polsce, a tym nie-żydowskim. I to tworzy tożsamościowe rozszczepienie wśród Polaków żydowskiego pochodzenia i Żydów mieszkających w Polsce” – powiedział Ellis, zauważając, że sytuacja jest jeszcze bardziej uderzająca, ponieważ Polska ma tendencję do jednego z najniższych wskaźników incydentów antysemickich.

“Nie pamiętam aktu antysemickiej przemocy fizycznej, która wydarzyła się tutaj od dłuższego czasu” – powiedział Ellis. “Prawdziwie kocham Warszawę. To bardzo wyjątkowe miasto. Choć nie ma tak naprawdę wielu Żydów, jest to miasto bardzo żydowskie. “

Nikt tak naprawdę nie wie ilu Żydów mieszka w Polsce. Statystyki wahają się od 5 000 do nawet 50 000. “Problem jest w tym, że nie bardzo wiadomo jak Żydów policzyć” – wyjaśnił Ellis.

Dzieje się tak dlatego, że wielu ludzi nie wie, że są Żydami. Ich rodzice czy dziadkowie mogli oddać swoje dzieci polskim rodzinom podczas Holokaustu lub również po wojnie ukryć przed nimi swoją tożsamość ze względów bezpieczeństwa. Z drugiej strony są tacy, którzy identyfikują się jako Żydzi, ale których dowody na żydowskie korzenie są jak mówi Ellis “mętne lub słabe”. Są też inni, którzy całkowicie uważają się za Żydów choć nimi zupełnie nie są. No i pod uwagę należy wziąć tych, którzy są w trakcie konwersji czyli przechodzenia na judaizm. “To bardzo dziwny miszmasz”, powiedział z uśmiechem Ellis.

Społeczność warszawska jest bardzo aktywna. Każdego dnia, według rabina Ellisa, dostępne są dwie lub trzy różne aktywności żydowskie organizowane przez Hillela, Chabad, Muzeum Żydowskie, B’nai B’rith, Maccabi lub JCC.

Po oświadczeniu ministra spraw zagranicznych Izraela Katza, że „Polacy przyswajają antysemityzm z mleka matki” miejscowi rabini “próbują ugasić pożar”.

Rabin Schudrich opublikował list, w którym był odpowiedzią na stwierdzenie Katza i powiedział, że jego wypowiedź “obraża polskich Żydów, którzy są częścią tego społeczeństwa”.

Ellis przypomniał, że nie po raz pierwszy wybuchły stosunki izraelsko-polskie. Na początku 2018 r. Polska uchwaliła ustawę, która brzmiała: “Kto twierdzi, że Naród Polski jest odpowiedzialny lub współodpowiedzialny za nazistowskie zbrodnie dokonane przez Trzecią Rzeszę … podlega karze grzywny lub pozbawienia wolności do trzech lat”. Doprowadziło to do wzrostu napięć między oboma krajami.

“Związek między Polakami i Żydami jest niezwykle złożony” powiedział Ellis, zauważając, że uznaje on rdzenną żydowską wartość za prawdę, podczas gdy Polacy koncentrują się na wartościach Boga, honoru i ojczyzny – oświadczeniach drukowanych na ich sztandarach wojskowych i oficjalnych sprzętach.

“Te dwa narody mają bardzo różne wartości podstawowe i z pewnością nie da się uniknąć konfliktów” – powiedział – “ale chcemy, żeby to się dzieje teraz wkrótce skończyło.”

Tekst oryginalny: The Jerusalem Post

Polacy z żydowskimi korzeniami podczas sederu TuBiszwatowego w Łodzi

Łódź, Polska, 21 stycznia – społeczność żydowska w Łodzi zebrała się, aby uczcić święto Tu B’Szwat specjalną kolacją zorganizowaną przez rabina Łodzi, wysłannika organizacji z Jerozolimy Shavei Israel .

W wydarzeniu wzięło udział około 25 osób, w tym miejscowi Żydzi i inni mieszkańcy Łodzi, którzy twierdzą, że czują się związani ze społecznością żydowską i szukają okazji, by odwiedzić synagogę dla kulturowych i religijnych doświadczeń żydowskich.

Continue reading “Polacy z żydowskimi korzeniami podczas sederu TuBiszwatowego w Łodzi”

FUNDAMENTALNY FREUND: BUDOWA MUZEUM ALIJI

Jeśli spojrzymy wstecz patrząc na ostatnie 70 lat, zobaczymy wyraźnie, że niektóre z najbardziej poruszających momentów naszego narodu były tymi, które dotyczyły ratowania żydowskich społeczności diaspory. Ale ile młodsze pokolenie zna lub w pełni docenia te niezwykłe opowieści?

W annałach współczesnej historii żydowskiej niewiele opowieści jest tak epickich, jak i inspirujących, jak zesłanie wygnańców z czterech krańców ziemi.

Od czasu odrodzenia państwa Izrael w 1948 roku ponad 3,2 miliona imigrantów dotarło do brzegów Ziemi Świętej z ponad 100 krajów na całym świecie. Niektórzy przybyli tutaj, uciekając przed prześladowaniami. Innych motywowało syjonistyczne marzenie, przekonanie religijne lub ożywione nadzie na stworzenie lepszego życia dla siebie i swoich rodzin.

Continue reading “FUNDAMENTALNY FREUND: BUDOWA MUZEUM ALIJI”