Paraszat Behalotcha

W tym tygodniu dzieci Izraela zakończyły odpoczynek na Synaju. Po upływie niemal roku rozpoczynają swoją pierwszą podróż jako naród. Rok spędzony na Synaju pełen był działań, kreatywności, grzechu i przebaczenia. Spotkaliśmy B!ga i dostaliśmy Torę. Popełniliśmy grzech bałwochwalstwa w postaci złotego cielca i odpokutowaliśmy za niego. Zbudowaliśmy i poświęciliśmy Namiot Wyznaczonych Czasów. Każde plemię stało się zorganizowaną grupą posiadającą przywódcę i flagę. Jedynym czego nie robiliśmy było… narzekanie. Tora opisuje protesty i narzekania Izraela od czasu wyjścia z Egiptu do rozbicia obozu na Synaju. Podczas pobytu na Synaju nikt nic nie mówił. A potem w czytamy w naszej Parszy, że gdy tylko wyruszyliśmy w drogę, znowu zaczęliśmy kwękać i biadolić.

Dlaczego tak się stało? Co takiego mieliśmy na Synaju czego nie mieliśmy w trakcie tułaczki po pustyni? Trudy podróży z pewnością mogą być powodem do narzekań, jednak nie wydaje się, by to właśnie było powodem takich zachowań. Przecież pierwsze skargi dotyczą jedzenia, którego brakowało podczas całego bytowania na pustyni, nie tylko podczas wędrówki.

Podróżowanie to zmiany i rozwoj. Tworzy możliwości i oczekiwania. To znowu generuje strach, strach przed porażką i jeszcze większy strach przed sukcesem. Boimy się, że coś pójdzie nie tak i utkniemy. Ale jeszcze bardziej przeraża nas to, że wszystko będzie dobrze, że odniesiemy sukces i będziemy musieli stawić czoła większym wyzwaniom. Narzekamy więc, by zatrzymać proces rozwoju, a jeśli nie da się tego zrobić, to żeby przynajmniej zdystansować się od jego skutków. Tora w tym tygodniu zaprasza nas, byśmy jeszcze raz zjednoczyli się i podjęli wysiłek w imię rozwoju i zmiany. Jednocześnie pokazuje, że często nasze skargi na innych są po prostu sabotowaniem siebie samych.

Paraszat Acharei Mot – Kedoszim

Podwójna Parsza – Acharej mot / Kedoszim – była Parszą podczas mojej Bar Micwy, ale nie jest to Parsza przypadająca w moje urodziny. Acharej mot nie jest moim ulubionym fragmentem Tory. Parsza ta nie ma narracji, zawiera jedynie zakazy dotyczące składania ofiar oraz zakazy związane ze związkami. Nazwa ta jednak zawsze wydawała się tak znacząca, Acharej mot – po śmierci.

Tytuł odnosi się do przedwczesnej śmierci dwóch synów Aharona. Zawsze rozumiałem tę Parszę z perspektywy Aharona, który przeżył tragiczną stratę. W tym roku zacząłem się zastanawiać, co można powiedzieć z perspektywy ofiary? Zaraz po wzmiankach o śmierci synów Aharona nasza Parsza pogrąża się w najbardziej złożonej służbie ofiarnej w całym roku czyli Jom Kipur. Pozornie synowie Aharona zmarli sześć miesięcy wcześniej, próbując złożyć tę samą ofiarę. Ofiary proszą, aby Ci, którzy przeżyli, kontynuowali i poprawiali drogę, na której one były. Tragedii nie można zapomnieć, ale można ją zmienić. Modlitwa ofiar w Acharej mot oraz w całej historii uświęca nasze życie i śmierć, kontynuując naszą misję odkupienia świata.

Tłumaczenie: Hubert Chłopicki

Paraszat Caw

W zeszłym tygodniu rozpoczęliśmy trzecią książkę Tory, Waikra. Po pięciu ekscytujących tygodniach Miszkanu zeszłe czytanie rozpoczęło zupełnie nowy kierunek w Torze – ofiary i kult.

To nie jest najlepszy czas dla wegetarian. W zeszłym tygodniu zaczęliśmy zajmować się szczegółami głównego ołtarza w Miszkanie, na którym palono części składanych ofiar oraz tematem tego jak dokładnie się to działo.

Nasza Parsza zaczyna się od interesującego szczegółu, w jaki sposób zaczynamy codzienną służbę ofiarną. Pierwszą rzeczą, jaką kapłani zrobili rano, było wzięcie łopaty pełnej popiołu z ołtarza i postawienie jej przy ołtarzu. To nie jest wielka innowacja dla B-ga, aby powiedzieć nam, że musimy czyścić ołtarz od czasu do czasu. Więc dlaczego w ogóle o tym wspomina się?

Dowiadujemy się tutaj dwóch rzeczy o duchowym wzroście. Po pierwsze, początkiem wszelkiej pracy duchowej jest stworzenie miejsca dla nowego. Nasze dusze potrzebują powietrza i przestrzeni do wzrostu, a to jest punkt wyjścia duchowego ruchu. Po drugie, to, co teraz jesteśmy gotowi odrzucić, jest tak samo ważną częścią naszego wzrostu, jak to, co realizujemy. Nasza droga życiowa nie jest wartościowa tylko pod względem tego, dokąd zmierzamy, ale także niezbędna do tego, by dać nam znać, skąd przyszliśmy.

Szabat szalom!

Miłość,

Yehoshua

Paraszat Teruma

Bereszit, pierwsza księga Tory, to historia naszych korzeni, świata i narodu. Szemot, księga którą obecnie czytamy, jest historią naszej drogi do wolności i niepowodzeń na tej ścieżce. Składa się z trzech części: niewolnictwo w Egipcie i nasze oswobodzenie, objawienie na Synaju oraz Miszkan. Te trzy części odpowiadają przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Miszkan, jego budowanie, tworzenie mają nauczyć nas, jak zachować naszą wolność.

W tym tygodniu zagłębiamy się w temat, który moja Babcia z”l nazwałaby bardzo ciekawą częścią Tory. Ilekroć moja Babcia z”l znalazła coś, według mnie niezbyt atrakcyjnego, to zawsze nazywała to interesującym. Następnych pięć Parszy omawia planowanie, wytwarzanie, konstruowanie, a następnie inwentaryzację Miszkanu. Miszkan był naszym mobilnym Bejt Hamikdasz czyli Świątynią. Używaliśmy go przez 38 lat na pustyni, a następnie w różnych formach przez kolejnych 400 lat w ziemi Izraela. W końcu, wraz z budową świątyni przez Salomona, Miszkan nie był już używany. Dlaczego więc Tora poświęca tyle tekstu Miszkanowi?

Znaczenie Miszkanu to nie tylko fizyczna struktura, ale raczej jej wieczne symbole i funkcje. Pierwsza lekcja, której uczy nas Miszkan, ma związek z naturą jej struktury. Mimo że większość czasu pozostawała w jednym miejscu, została zbudowana jako struktura tymczasowa. Pierwszy sekret zachowania wolności jest to zrozumienie, że fizyczne, fizjologiczne i duchowe miejsce, które obecnie zajmujemy, może i musi się zmienić. „Podróżowanie bez poruszania się” – zgodnie z Jamiroquai. Miszkan pojawia się, aby uczyć nas wolności, a początek tej wolności jest gotów uderzyć w nas z ogromną siłą i podążać za nami, dokądkolwiek nas zaprowadzi.