Paraszat Necawim

Naszą Parszę otwiera przemówienie Mojżesza do Narodu Izraela, całego narodu, który stoi przed nim na baczność. Opisuje ich i widzimy, że wszyscy – od członków elity po zamiataczy ulic – zjednoczyli się, żeby nawiązać dialog z B!giem. Stoimy tam razem, tworząc z rozmaitych plemion i klas społecznych naród i ustanawiając B!ga naszym Królem.

Rosz Haszana to dzień, kiedy my – Naród Izraela, koronujemy B!ga czyniąc go królem naszym i całego świata. Mojżesz podkreśla, że jest to możliwe tylko wtedy, gdy cały naród działa wspólnie. Mamy niezwykle ważną rolę do odegrania w historii: upowszechniać wiedzę o B!gu na całym świecie. Ale możemy to robić tylko wtedy, gdy jesteśmy prawdziwą wspólnotą. Rosz Haszana zbliża się bardzo szybko. Już czas porzucić fałszywą skromność i wywyższanie się. Już czas wracać do naszego domu, do naszych ludzi, do naszych bożnic i żyć w jedności.

Szabat Szalom!

Shana Tova I Metuka!

Z miłością,

Yehoshua

Ki Tawo

Tytuł Parszy w tym tygodniu – „Kiedy wejdziesz” – odnosi się do chwili, gdy Naród Izraela wkracza do Ziemi Izraela i bierze ją w posiadanie. Następnie rozpoczyna się przynoszenie do Świątyni Bikkurim – pierwszych dojrzałych owoców z naszych pól i sadów – i ofiarowanie ich kapłanom. Najważniejszą częścią tej ceremonii jest deklaracja „Arami Oved Avi”. Przepraszam, że nie tłumaczę jej z hebrajskiego, nie potrafię tego zrobić. To bardzo interesująca kombinacja słów i nasi komentatorzy do dziś nie uzgodnili jej dosłownego, ani tym bardziej przenośnego znaczenia.

Studiuję Torę od trzydziestu pięciu lat. Nasz naród robi to od ponad trzech tysięcy trzystu lat. I wciąż są w Niej fragmenty, które czekają na pełne zrozumienie. Tora jest nam bliska, jest naszym dziedzictwem, ponieważ zawiera historie i prawa, które definiują nasze życie. Tora jest moim domem, ponieważ znajdują się w niej części, które są ciekawe i wciąż niewyjaśnione. Czuję się komfortowo tylko w miejscu, które samo w sobie zmienia się i rozwija. Fragment Parszy, którego nie umiem przetłumaczyć to właśnie miejsce, gdzie odnajduję w Torze swój dom. Nie dlatego, że je znam, ale dlatego, że bez względu na to jak bardzo będę starał się je zrozumieć, pozostanie zawsze niewytłumaczalne.

Szabat Szalom!

Chatima v’Ketiva Tova!

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Ki Tece

Już po kilku zdaniach naszej Parszy czytamy o jednym z najbardziej przerażających przykazań w całej Torze: Ben Sorer Umoreh – niepokorny syn. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to szczegóły tego przykazania są dokładnie opisane w Misznie, w traktacie Sanhedryn. Generalnie chodzi o to, że jeśli dziecko jest wyjątkowo niepokorne i krnąbrne, jego rodzice muszą iść do sądu i skazać go na śmierć. Byłem przerażony, kiedy czytaliśmy to podczas Minchy w Szabat.

Rozumiem, że czasami, może nawet dość często, zmuszamy nasze dzieci do robienia rzeczy wbrew ich woli i czujemy, że jest to okrutne. Może to przykazanie daje nam przestrzeń do fantazjowania o strasznej zemście, kiedy dzieci zbyt często posuwają się za daleko…

Gdy czytam wspomnienia tych, którzy przeżyli Holokaust, zdarza mi się płakać mając przed oczami także obraz własnych dzieci. Zastanawiam się czy byłbym w stanie je uratować i czy one miałyby wolę, by zostać uratowane. Mówię sobie, że zrobię dla nich absolutnie wszystko, że dam im absolutnie wszystko. Granice i dyscyplina rzadko pojawiają się na tej liście.

Rodzicielstwo to potężne wyzwanie, a dzieci potrzebują teraz naszej ochrony bardziej niż kiedykolwiek. Wyzwaniem jest tworzenie i utrzymywanie zdrowych granic. Tak samo jak nauka poskramiania potężnego apetytu, gdy wszystko jest w zasadzie w zasięgu ręki. Jak możemy temu podołać, jeśli sami nie odrobiliśmy tych lekcji? Ben Sorer Umoreh to wstrząsający sposób na wytrącenie nas ze stanu samozadowolenia zarówno jako rodziców, jak i ludzi.

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Miszpatim

Tydzień temu rozpoczął się miesiąc Elul. Już za chwilę przywitamy nowy rok. Patrzę na Torę, którą teraz studiuję, przez pryzmat nadchodzącego Dnia Sądu. W tym tygodniu Parsza rozpoczyna się stwierdzeniem, że musimy mieć sędziów i urzędników. Innymi słowy mówi nam, że sami sędziowie nie wystarczają. Tak bardzo jak lubimy dyskutować i decydować co jest prawe, tak bardzo nie ma to sensu bez aparatu wykonawczego. Byśmy mogli zmienić się w takcie miesiąca Elul, musimy zrobić coś więcej niż tylko zrewidować nasze życie i ocenić czyny. Potrzebujemy podjąć konkretne działania, które wynikają z tego, co sobie podczas przeglądu życia uświadomiliśmy i co zrozumieliśmy. Musimy ugruntować duchowe przebudzenie w codziennej pracy. Potrzebujemy wzmocnić nasz samokrytycyzm poprzez samorealizację.  

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Parszat Ree

Tytuł naszej Parszy brzmi Reeh – widzieć, dostrzegać, rozumieć. Jerozolima wspomniana jest w niej trzynaście razy, acz ani razu wprost. Określana jest w tekście jako miejsce, które wybierze B!g, by spoczęło tam Jego Imię. Nie możesz zobaczyć słowa „Jerozolima” w całej Parszy, ale od jej początku do końca możesz czuć to miasto. Mosze w dotkliwy sposób tęskni za ujrzeniem Jerozolimy. Uczucie jest tak silne, że nie jest w stanie wymówić jej nazwy. Jerozolima jest miastem wizji, Jerozolima oznacza, że zobaczysz całość. Funkcjonuje jako wizja bardziej niż jakiekolwiek inne miasto. Mosze aż trzynaście razy mówi o wizji, którą ujrzał tylko w swoich oczach. Jego wyobrażenie Jerozolimy to nie wyidealizowana przeszłość, czy realna teraźniejszość. To przyszłość, która dopiero będzie tworzona. I to właśnie jest źródłem świętości Jerozolimy – przyszłość, o której wszyscy dla niej marzymy.

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Szelach

Parsza Szelach jest najtragiczniejszą ze wszystkich Parsz. Rozpoczyna się w momencie, gdy naród Izraela stoi kilkaset metrów od ziemi obiecanej mu przez B!ga. Te kilkaset metrów dzieli go od wypełnienia przeznaczenia całego stworzenia. Kilka minut dzieli go od kosmicznego zjednoczenia. A jednak na końcu Parszy dzieci Izraela skazane są na spędzenie kolejnych czterdziestu lat na pustyni. Świat nie zostaje zbawiony do dziś, choć akurat nie to jest największą tragedią. Tak naprawdę jest nią powód, dla którego wszystko się rozpadło.

Co takiego się wydarzyło, że nie weszliśmy do Izraela pod wodzą Moszego? Dziesięciu zwiadowców przez czterdzieści dni przyglądało się Ziemi Obiecanej. Przynieśli swojemu narodowi wspaniałe i przerażające wieści. Ludzie przez całą noc płakali i narzekali. Mieli wiele pomysłów: wybór nowego przywódcy, powrót do Egiptu, a nawet ukamieniowanie Moszego i Aharona. W końcu B!g postanowił ukarać naród Izraela i unicestwić go. Mosze przekonał go jednak do zweryfikowania planów. Pan podjął decyzję o przedłużeniu naszego pobytu na pustyni.

Wszystko zepsuliśmy. Zatrzymaliśmy kosmiczne zjednoczenie. Skazaliśmy się na tysiące lat cierpienia. I nie zrobiliśmy nic. Co gorsza, nie tylko w żaden sposób nie zareagowaliśmy, ale nawet nie zmieniliśmy zdania w kwestii wejścia do ziemi Izraela. Choć Mosze przekazał nam decyzję B!ga i tak podjęliśmy próbę wkroczenia tam, narażając się na militarną klęskę.

Puste słowa wypowiadane bez intencji ich realizacji skazały naród Izraela na odroczenie jego przeznaczenia. Puste słowa mają ogromną siłę. Im bardziej są bez znaczenia, tym większy wprowadzają zamęt. Wykorzystajmy historię zwiadowców i nie skazujmy się na więcej czasu na pustyni. Sprawmy, by nasze słowa nabrały znaczenia, a nasze czyny miały jasne intencje. Wypełnijmy świat miłością.

Shabbat Shalom!

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Kedoszim

Aktualna Parsza zawiera jedną z najważniejszych i najbardziej wymagających Micwot w całej Torze – aby być świętym. Na samym początku tekstu B!g mówi, że musimy być święci, ponieważ B!g jest święty. Nasi Rabini odczytują to w ten sposób, że powinniśmy postępować zgodnie z działaniami B!ga: „ponieważ jest miłosierny, powinniśmy być miłosierni, tak jak on ubiera nagich, tak też powinniśmy ubierać nagich”. Generalnie wykonywanie Micwot rozumiane jest jako naśladowanie B!ga. Ciekawe jest to, iż zaraz po wersecie, w którym B!g mówi nam, abyśmy byli święci, nakazuje nam szanować rodziców. Ale B!g nie ma rodziców
i nigdy nie wykona tej Micwy, więc dlaczego pojawia się w końcu wersetu, gdzie B!g mówi nam, abyśmy byli święci jak On.

Szanowanie matki i ojca jest jedną z najtrudniejszych Micwot, dlatego jest źródłem niesamowicie wysokiego stopnia świętości. Jest to źródło bądź ogromna świętość, której B!g nie może wnieść w ten świat. Kiedy chowamy naszą dumę i czcimy naszych rodziców, pomagamy B!gu osiągnąć nowy poziom świętości na świecie. B!g nie mówi nam, abyśmy byli święci, ponieważ jest święty, błaga nas, abyśmy byli święci, aby pomóc Jemu być świętym. B!g nakazał nam być jego partnerami w nasycaniu świata fizycznego etyczną czystością i duchowym światłem. Nakaz świętości nie jest poleceniem odległego ojca, lecz modlitwą nienarodzonego dziecka. 
Szabat Szalom!
Love,
Yehoshua

Paraszat Tazria

Tazria to dziwna Parsza. Jest pierwszą Parszą, która nie koncentruje się wokół Miszkanu. Jej tematem są ludzie, którzy z powodu różnych manifestacji fizycznych zmieniają stan rytualnej czystości. Mamy dwa przykłady w naszej Parszy – kobieta, która urodziła, i osoba, która cierpi na carat. Dwa przykłady, które nie mogą się bardziej różnić. Duża część tekstu poświęcona jest sposobom wykorzystywania różnych fizycznych dolegliwości do diagnozowania duchowego caratu. Na początku tekstu mamy fizyczny akt porodu zmieniający stan duchowy kobiet, które urodziły. Parsza zajmuje się więc dwoma różnymi przypadkami duchowej nieczystości. Jedna jest wynikiem micwy bycia płodnym, rozmnażania się, a druga jest rezultatem grzechu plotkowania.

           Dla tych z nas, którzy dążą do osobistego rozwoju, duchowa czystość jest głównym celem. Nasza Parsza opisuje dwa sposoby, w jaki można tę czystość utracić – poprzez dodanie czy powiększenie świata, albo sprofanowanie go. Duchowa nieczystość odsuwa nas od Miszkanu i od dostępu do obecności B!ga, niezależnie od tego, jak została przez nas „uzyskana”. Przesłaniem Parszy Tazrija jest to, że powinniśmy być mniej zmartwieni tym, w jakim miejscu się znajdujemy, a bardziej tym, jak tu dotarliśmy. Kobieta, która właśnie urodziła, jest równie nieczysta jak mężczyzna, który cierpi na carat za plotkowanie. Jednak ona stała się nieczysta podczas budowania świata, a on osiągnął nieczystość niszcząc świat.