WIELKA RADOŚĆ W CALI

W tym miesiącu w Cali w Kolumbii miało miejsce wyjątkowe wydarzenie, które poruszyło serca wielu osób, w szczególności zespołu Shavei Israel. Chcemy pogratulować rabinowi Aszerowi Abrabanelowi i jego żonie ich małżeństwa i życzyć im wspólnego życia pełnego błogosławieństw, pokoju, harmonii i miłości. Rabin Asher bierze udział w działaniach Shavei Israel i jest przedstawicielem organizacji w swoim mieście. Bardzo doceniamy jego cenną pracę dla Shavei Israel i społeczności Maguen Abraham w Cali w Kolumbii.
 
W ślubie uczestniczyli Rav Shimon Yechua, wysłannik Shavei Israel w Kolumbii, a także rabin Shmuel Tawil i Rav Yitzchack Abud z Meksyku, którzy poprowadzili ceremonię ślubną (mesader kiddushin). Rav Elad Villegas, dyrektor ACIC (Stowarzyszenie Wspólnot Izraela w Kolumbii), powiedział kilka słów i wzniósł toast za nową parę.

Parsza Waera

Parsza Waera najbardziej znana jest z różnorodnych cudów dokonywanych przez B!ga w czasie nakłaniania Mojżesza do podjęcia misji wyzwolenia Izraela. Woda zamienia się w krew, pył ziemi egipskiej zamienia się w komary, a na wszystko spada ognisty grad – to obrazy godne najstraszniejszych koszmarów i horrorów. A jednak początek naszej Parszy jest jeszcze bardziej przerażający. W pierwszym czytaniu znajdujemy dwie wyjątkowe genealogie. Pierwsza dotyczy relacji B!ga z Dziećmi Izraela, druga zaś dotyczy Mojżesza. B!g mówi Mojżeszowi, że on, i tylko on, jest odpowiednią osobą do przeprowadzenia misji wyzwolenia Dzieci Izraela z egipskiej niewoli i osadzenia ich w ziemi Izraela.

Dlaczego jest to tak przerażające? Po pierwsze, gdy uświadamiasz sobie, że jesteś w stanie samodzielnie wykonać zadanie, które masz przed sobą, bez względu na to jak szlachetne, pojawia się to specyficzne, niepokojące uczucie. Po drugie, i najważniejsze, Mojżesz nie wykonał tego zadania. Nigdy nie postawił stopy na ziemi Izraela, ani tym bardziej nie osadził tam żadnego Żyda. Jego misja jest ostatecznie porażką, a B!g mówi mu, że do tego właśnie został stworzony.

B!g daje Mojżeszowi możliwość stania się najważniejszą postacią w całej historii, daje mu możliwość otwarcia pierwszego aktu w dziele ostatecznego odkupienia Dzieci Izraela, ludzkości i całego świata, ale… za cenę własnej, osobistej ambicji. Mojżesz jest gotowy na to poświęcenie, a my?

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Paraszat Szemot

Na początku Parszy Szmot, kiedy córka faraona otwiera koszyk, w którym leży Mojżesz i rodzi się w niej współczucie, mówi: „On jest z Hebrajczyków” (Szmot 2:6). Czego uczy nas to stwierdzenie? Czytaliśmy przed chwilą, że matka i ojciec chłopca pochodzą z plemienia Lewiego, jak więc mogę nie wiedzieć, że jest Żydem? Oświadczenie to daje nam wiedzę nie na temat Mojżesza, ale raczej na temat córki faraona. Zobaczyła żydowskiego chłopca, i choć jej własny ojciec rozkazał zabić wszystkie żydowskie niemowlęta płci męskiej, a za niewykonanie rozkazu ustanowił karę śmierci, ulitowała się nad nim i uratowała mu życie. Było to pierwsze w historii prześladowanie Żydów, zaś córka faraona była pierwszym człowiekiem, który położył na szali swoje życie, by nas ratować. Była pierwszym człowiekiem przeciwstawiającym się tyranii religijnej nienawiści i antysemityzmowi. Była pierwszą Sprawiedliwą Pośród Narodów Świata. 

Dlaczego Tora opisuje dzieciństwo Mojżesza? Dlaczego nie zaczyna tej opowieści od fragmentu o gorejącym krzewie i powołaniu Mojżesza do wyzwolenia Izraela? Opowiadając o empatii i heroizmie córki faraona, Tora uczy nas, że cały nasz naród istnieje dzięki odwadze jednej kobiety, nie-Żydówki, która zaryzykowała własne życie, by uratować żydowskiego chłopca. Żyjący współcześnie Żydzi zawdzięczają swoje istnienie tej właśnie pierwszej Sprawiedliwej. Nasze odkupienie zaczęło się od jej aktu odwagi. 

Cała nasza historia usiana jest okresami nietolerancji i antysemityzmu. Zagłada europejskich Żydów była ostatecznym wyrazem tej nienawiści. Czasy ciemności rozjaśniało jednak światło aktów miłości, dokonywanych przez naszych nieżydowskich przyjaciół i sąsiadów. Holokaust był bezprecedensowym przykładem, kiedy nie-Żydzi ryzykowali swoje bezpieczeństwo i życie, by nas ratować. Parsza Szmot naucza, że jesteśmy winni tym ludziom dozgonną wdzięczność. Pokazuje, że istnienie naszego narodu zależy od ich gotowości do poświęcenia wszystkiego. 

Szmot jest księgą naszego odkupienia, modelem całej żydowskiej historii, co za tym idzie,  także ostatecznego odkupienia – oby szybko nadeszło. Widzimy zatem, że u podstaw naszego odkupienia leżą bezinteresowność i pełne samopoświęcenia działania nie-Żydów. Dlaczego nasze odkupienie zaczyna się od aktu miłosierdzia kogoś spoza naszego narodu? Żebyśmy wiedzieli, że nasze odkupienie nie dotyczy jedynie nas, ani nie wydarzy się tylko dzięki naszym działaniom. Nasze odkupienie dopełni się, gdy obejmie cały świat. A nasza tęsknota za nim nie zostanie zaspokojona, dopóki nie będzie tęsknotą za odkupieniem wszystkich. 

Szabat Szalom!

Z miłością, 

Yehoshua

Paraszat Wajechi

W tym tygodniu po raz ostatni widzimy dzieci Izraela, gdy są tylko dziećmi Izraela. W kolejnych tygodniach będziemy mieli do czynienia już nie z dwunastoma synami jednego człowieka, ale z narodem i plemionami Izraela. Ostatnim dziełem Jakuba-Izraela przedstawionym w naszej Parszy jest pobłogosławienie synów i stworzenie przez to wzoru, niezbędnego do budowy przyszłej, narodowej integracji. Błogosławiąc synów w swój wyjątkowy sposób, Jakub uwidacznia naturalną współzależność ich więzi i konieczność współpracy. Dzieli w istocie błogosławieństwo, które otrzymał od ojca i obdarza nim swoich synów. 

Czytając w przeszłości błogosławieństwo Jakuba, podkreślałem nasz obowiązek dopasowania się do reszty narodu. Rozumiałem, że możemy być jednym narodem tylko na drodze wzajemnego kompromisu. Potęgą i wyzwaniem jakubowego błogosławieństwa jest zaakcentowanie wspólnoty celu, nie metody. Błogosławieństwo Jakuba wymaga od każdego z nas, byśmy byli w największym stopniu indywidualistami, byśmy wzmacniali swoich braci poprzez bycie innymi niż oni. Jakub błogosławi nas, żebyśmy dostrzegli, że jedyną drogą do tworzenia tkanki narodu jest rozwijanie przez każdego z nas własnej, unikalnej ścieżki, w każdym jej wymiarze. 

Szabat Szalom!

Z miłością, 

Yehoshua

STAROŻYTNE URZĄDZENIA KULINARNE Z ROSJI

Do końca lat 80. życie w wielu rosyjskich osadach, takich jak wieś Wysoki w obwodzie woroneskim konieczne było używanie ceglanych pieców do ogrzewania budynków i gotowania potraw. Rosyjski piec zaprojektowano tak, aby utrzymywał ciepło przez długi czas i który spełniał halachiczne wymagania dotyczące przestrzegania przepisów dotyczących szabatu i świąt. Wpłynęło to bezpośrednio na styl życia największej społeczności Żydowskiej czyli Subbotników mieszkających w okolicy.

Przygotowując się do szabatu, świąt żydowskich, pieczenia macy na Pesach, a nawet codziennego sprzątania, mieszkańcy Wysokiego używali prymitywnych, często samodzielnie wykonanych narzędzi, powszechnych wśród chłopstwa, a ich historia sięga starożytnych czasów państwa rosyjskiego. W ramach badań kulturowych Centrum Ma’ani Shavei Israel z przyjemnością dzielimy się zdjęciami takich urządzeń, które zostały zachowane w zbiorach Muzeum Historii Żydów Subbotnik w Wysoki, a także w prywatnych domach.

Wśród narzędzi przedstawionych poniżej można zobaczyć szerokie i długie, dobrze strugane deski do gotowania, ubijaki do ciasta, miski i korki na mąkę i wodę, drewniane łopaty do wkładania i wyjmowania żywności wewnątrz kuchenki, wałki i noże. Szczególną uwagę należy zwrócić na autentyczne urządzenie o nazwie pestrilka – metalowy kilof do robienia otworów w surowym płacie macy, który kobiety z Wysoki zwykle pieczą same dla całej wioski.

ŁÓDŹ, NIEGDYŚ MIEJSCE GETTA, DZISIAJ ŚWIĘTUJE ŻYDOWSKI FESTIWAL

Artykuł z JPOST

Mieszkańcy Łodzi wzięli udział w Festiwalu Spokoju, który rozpoczął się podczas żydowskiego święta Szawuot.  Kilka festiwalowych dni uhonorowało żydowskie dziedzictwo miasta jak poinformował nas w środę komunikat prasowy Shavei Israel.

Przedwojenna Łódź była ważnym miastem przemysłowym, w którym mieszkali obok siebie Niemcy, Żydzi, Polacy i Rosjanie. Ta rzeczywistość jest uhonorowana corocznym wrześniowym wydarzeniem „Festiwal Czterech Kultur” i została przedstawiona w słynnej powieści Władysława Reymonta „Ziemia obiecana” z 1899 roku. Polski reżyser Andrzej Wajda nakręcił film na podstawie tej powieści w 1975 roku.

Po zajęciu Polski naziści założyli getto w Łodzi i wsadzili do niego około 200 000 Żydów. Łódź ma obecnie małą, ale funkcjonującą społeczność żydowską.

Festiwal Spokoju rozpoczął się od wykładów podczas święta Szawuot. W trakcie trwania festiwalu odbyło się specjalne nabożeństwo żałobne ku czci pierwszego łódzkiego szefa straży pożarnej polsko-żydowskiej Maurcy Gutentaga na którym honorowym gościem był naczelny rabin Polski Michael Shudrich. W ciągu kilku dni była również wycieczka po żydowskich miejscach w mieście, zajęcia dla dzieci i spotkania.

Festiwal powstał we współpracy z Shavei Israel – żydowską organizacją, która pragnie pomóc polskim Żydom ponownie połączyć się z kulturą swoich przodków.

Polska posiadała jedną z największych społeczności żydowskich w Europie przed Holokaustem. Wielkość i względne bezpieczeństwo cywilizacji żydowskiej na tej ziemi doprowadziły do powstania potężnych sądów chasydzkich, a także świeckich pisarzy i radykałów mówiących w jidysz.

Ruch Bundu, niesyjonistyczny socjalistyczny żydowski ruch polityczny, walczył o uznanie narodu żydowskiego za naród obok polskiego w Polsce w latach poprzedzających drugą wojnę światową.

Wojownik polsko-żydowskiego getta warszawskiego Marek Edelman zdecydował się uczyć medycyny w Łodzi po zakończeniu II wojny światowej. Znany kardiolog, Edelman był aktywnym członkiem polskiego ruchu oporu w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i został uhonorowany jako bohater narodowy w Polsce aż do śmierci w 2009 roku.

W środku Nigeryjskiej żydowskiej społeczności

Igbo jest jedną z największych grup etnicznych w Nigerii. Wśród nich zamieszkuje mniejszość praktykujących Żydów. Twierdzą oni, że są potomkami zaginionego plemienia Izraela, ale państwo żydowskie ich nie uznaje. Zobaczcie bardzo ciekawy film poświęcony temu tematowi. Raport Elinor Lalo z i24 NEWS.

Paraszat Bamidbar

W tym tygodniu rozpoczynamy czytanie nowej księgi Tory. Jej nazwa, a także nazwa bieżącej Parszy to Bamidbar czyli „Na pustyni”. Wydarzyło się coś pomiędzy zeszłotygodniową Parszą a aktualną, coś co zaprowadziło nas spod góry na pustynię. Cóż takiego się stało? Niestety, nie wiemy. Czasem po prostu tak się dzieje, w jednej chwili czujesz jakby świat legł u Twoich stóp, a za moment czujesz się zagubiony i zdezorientowany.

Bardzo często po chwilach szczytowych osiągnięć ogarnia nas złe samopoczucie i dezorientacja. Wyraźnie widać to w naszym fragmencie Tory. Co zatem możemy zrobić,

aby odnaleźć się w tej duchowej pustce? Zacznijmy liczyć. W naszej Parszy B!g rozkazuje Mosze, aby sporządził najbardziej szczegółowy spis ludności w całym tekście Tory.

Kiedy tracimy poczucie zasadności lub pojawiają się wątpliwości, cóż możemy zrobić, aby się ich pozbyć? Policzmy nasze błogosławieństwa. Kiedy tracimy doświadczalną wiedzę o obecności B!ga w naszym życiu, powinniśmy zacząć kultywować tę wiedzę w sferze intelektualnej. B!g jest poza nieskończonością, podobnie jak nasza zdolność do łączenia się z B!giem. Czasami jednak, aby poczuć Jego obecność, musimy policzyć, w jaki sposób pojawia się w naszym życiu.

Jeden Naród, Wiele Twarzy

Na całym świecie ma miejsce bezprecedensowe przebudzenie. Potomkowie Żydów ze wszystkich środowisk chcą powrócić do swoich korzeni i przyjąć swoje dziedzictwo.

Przez ostatnich 15 lat dzięki Shavei Israel – organizacji, której przewodniczę – odkryłem, że jest mnóstwo ludzi, których przodkowie byli kiedyś częścią nas i którzy teraz szukają drogi powrotnej do swojej przeszłości. Jest to rozwój, który dalej przekształci kontury, charakter, a nawet kolor żydostwa.

Od Żydów z Kaifeng w Chinach, których sefardyjscy przodkowie podróżowali wzdłuż Jedwabnego Szlaku, przez Bnei Menasze z północno-wschodnich Indii, którzy twierdzą, że pochodzą od zaginionego plemienia Izraela do „Ukrytych Żydów” w Polsce, którzy są potomkami ocalałych z Holokaustu. Są to tłumy, których historia nierozerwalnie łączy się z narodem żydowskim.

Być może największą grupą wszystkich jest Bnei Anousim, którą historycy nazywają obraźliwym słowem Marranos i których przodkami byli Żydzi hiszpańscy i portugalscy zmuszeni do przejścia na katolicyzm w XIV i XV wieku. Naukowcy szacują, że ich liczba na świecie wynosi miliony, a ostatnie badanie genetyczne opublikowane w grudniu 2018 r. wykazały, że 23 procent mieszkańców Ameryki Łacińskiej ma żydowskie korzenie.

Jeśli będziemy wystarczająco ostrożni, aby skorzystać z okazji i wyciągnąć rękę do tych społeczności i wzmocnić nasze więzi z nimi, to w nadchodzących dziesięcioleciach będziemy świadkami powrotu setek tysięcy, a może i więcej, do naszych żydowskich szeregów.

Historycy szacują, że w okresie Heroda 2000 lat temu na całym świecie było około 8 milionów Żydów. W tym samym czasie dynastia Han przeprowadziła spis ludności w roku 2, w którym stwierdzono, że było 57,5 miliona Chińczyków. Przeskoczmy do teraźniejszości. Liczby są oczywiście całkiem inne. Chiny zamieszkują 1,1 miliarda ludzi, mimo że światowe żydostwo zaledwie liczy ponad 14 milionów.

W ciągu ostatnich 2000 lat wygnania straciliśmy niezliczoną liczbę Żydów, czy to przez asymilację, czy ucisk. Wielu ich potomków domaga się powrotu. Ten rozwój jest świadectwem potęgi żydowskiej historii i triumfu żydowskiego przeznaczenia.

Mówi się, że świat staje się coraz mniejszy dzięki procesom globalizacji i rosnącej współzależności gospodarczej i strategicznej. Aby rozwijać się w tej globalnej wiosce, naród żydowski będzie potrzebował chińskich Żydów i indyjskich Żydów nie mniej niż amerykańskich i brytyjskich.

Oznacza to, że musimy nie tylko zrobić więcej, aby utrzymać Żydów w żydowskich rękach, ale także musimy zacząć myśleć poza polem o tym, jak zwiększyć naszą liczebność. Potrzebujemy więcej Żydów, więc dlaczego nie sięgnąć z powrotem do naszej zbiorowej przeszłości i odzyskać tych, którzy zostali wyrwani z naszej ‘rodziny’ z powodu wygnania i prześladowań? Wielu potomków Żydów już puka do naszych drzwi, prosząc o pozwolenie na wejście. Wszystko, co musimy zrobić, to przekręcić gałkę, podważyć wejście i przyjdą.

Rzeczywiście, ten rodzący się proces już trwa. Za zgodą rządu izraelskiego Shavei Israel przywiózł ponad 4000 Bnei Menasze z Indii oraz kilkunastu młodych chińskich Żydów do Jerozolimy.

Kiedy patrzymy w przyszłość, gdy ten trend nabiera tempa, jasne jest, że naród żydowski będzie jednym narodem o wielu twarzach, o wiele liczniejszym i bardziej zróżnicowanym, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić na początku XXI wieku.

Zamiast obawiać się tej prognozy, powinniśmy ją przyjąć, ponieważ ludność żydowska będzie silniejsza pod względem demograficznym i duchowym.

Nie jest to forma „działalności misyjnej”. Przecież idea nie polega na wychodzeniu i przekonywaniu nieprzekonanych, ale raczej na otwieraniu drzwi tym, którzy już nas szukają. Oczywiście nie wszyscy zdecydują się to zrobić. Ale sam akt zaangażowania się w pomoc takim ludziom stworzy w nich większą miłość do Izraela i żydowskich społeczności. Nawet jeśli wolą pozostać oddanymi katolikami w Madrycie lub dumnymi protestantami w Nowym Meksyku.

Kultywując ich identyfikację z żydowskimi korzeniami, czy to w sposób kulturowy, intelektualny, czy duchowy, rozszerzymy liczbę osób, które patrzą ciepło i sympatycznie na Żydów i Izrael.

Ale możemy i powinniśmy celować wyżej. Rozmiar ma znaczenie, czy to w koszykówce, biznesie czy dyplomacji. Aby zmienić świat i sprostać naszej narodowej misji jako Żydów, potrzebujemy znacznie większego i bardziej zróżnicowanego „zespołu” do dyspozycji, jednego z rozbudowanym grafikiem i silną ławką. Innymi słowy, potrzebujemy więcej Żydów.

Musimy także zacząć postrzegać różnorodność jako coś, co jest nie tylko dobre, gdy budujemy nasz krajowy portfel. Jest to oznaka siły dla narodu żydowskiego, którego nie wszyscy wyglądamy podobnie, myślimy podobnie lub mają takie samo tło, a nawet kolor skóry.

Tak więc, gdy coraz większa liczba potomków Żydów na całym świecie udaje się w długą podróż do domu. Witajmy ich z otwartymi ramionami, ponieważ to jeszcze bardziej wzbogaci skomplikowany gobelin naszych ludzi.

Paraszat Teruma

Bereszit, pierwsza księga Tory, to historia naszych korzeni, świata i narodu. Szemot, księga którą obecnie czytamy, jest historią naszej drogi do wolności i niepowodzeń na tej ścieżce. Składa się z trzech części: niewolnictwo w Egipcie i nasze oswobodzenie, objawienie na Synaju oraz Miszkan. Te trzy części odpowiadają przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Miszkan, jego budowanie, tworzenie mają nauczyć nas, jak zachować naszą wolność.

W tym tygodniu zagłębiamy się w temat, który moja Babcia z”l nazwałaby bardzo ciekawą częścią Tory. Ilekroć moja Babcia z”l znalazła coś, według mnie niezbyt atrakcyjnego, to zawsze nazywała to interesującym. Następnych pięć Parszy omawia planowanie, wytwarzanie, konstruowanie, a następnie inwentaryzację Miszkanu. Miszkan był naszym mobilnym Bejt Hamikdasz czyli Świątynią. Używaliśmy go przez 38 lat na pustyni, a następnie w różnych formach przez kolejnych 400 lat w ziemi Izraela. W końcu, wraz z budową świątyni przez Salomona, Miszkan nie był już używany. Dlaczego więc Tora poświęca tyle tekstu Miszkanowi?

Znaczenie Miszkanu to nie tylko fizyczna struktura, ale raczej jej wieczne symbole i funkcje. Pierwsza lekcja, której uczy nas Miszkan, ma związek z naturą jej struktury. Mimo że większość czasu pozostawała w jednym miejscu, została zbudowana jako struktura tymczasowa. Pierwszy sekret zachowania wolności jest to zrozumienie, że fizyczne, fizjologiczne i duchowe miejsce, które obecnie zajmujemy, może i musi się zmienić. „Podróżowanie bez poruszania się” – zgodnie z Jamiroquai. Miszkan pojawia się, aby uczyć nas wolności, a początek tej wolności jest gotów uderzyć w nas z ogromną siłą i podążać za nami, dokądkolwiek nas zaprowadzi.