Parszat Hazinu

Parszat Hazinu

Koniec aktualnej Parszy, przedostatniej w całej Torze, wypełniona jest słowami B!ga przypominającego Mosze, że odejdzie i nie dotrze do ziemi Izraela z pozostałymi dziećmi Izraela. Nie wydaje mi się to najlepszym sposobem na pożegnanie. Dlaczego więc B!g robi to w ten sposób? Niegdyś wydawało mi się, iż B!g nakazał Mosze, by umarł poza ziemią Izraela. Umarł za każdego, kto nastanie później. Pomyślałem, że to w porządku, abyśmy kiedy czujemy się niezadowoleni z powodu naszego życia i braku pozytywnych osiągnięć, mogli powiedzieć: „Spójrz na Mosze, spędził czterdzieści lat na pustyni i nigdy nie dotarł do ziemi Izraela, być może moje niepowodzenia nie są aż tak wielkie?”

 Patrząc na trzy ostatnie alije z naszej Parszy, staje się jasne, żę B!g robi to dla Mosze,

a nie dla nas. Ale w jaki sposób wiedza o tym, iż nie trafi do ziemi Izraela ma pomóc Mosze? Kilka tygodni temu moja żona zapytała naszą córkę o nową zabawkę, którą niedawno otrzymała. Chana odpowiedziała, że właśnie takiego prezentu oczekiwała, choć wydawała się być nieco rozczarowana. Zapytana dlaczego jest nieco rozczarowana, odpowiedziała: „Byłam szczęśliwsza, gdy pragnęłam tej zabawki, a najlepiej było wówczas, gdy zabawkę zamówiliśmy i była w drodze, a ja wiedziałam, że dostanę dokładnie to, czego pragnęłam”. W takim właśnie momencie B!g opuszcza Mosze, nie mając do czynienia z rozczarowaniem, które pojawia się w momencie utraty tęsknoty.

Rosz Ha-Szana na świecie

Rosz Ha-Szana na świecie

Czy to w Chile, czy w Churachanadpur w Indiach, czy w Polsce, Rosz Haszana, żydowski nowy rok, jest słodkim, ale uroczystym świętem, które oznacza spotkania rodzinne, nabożeństwa modlitewne i mnóstwo pysznych smakołyków.

Mieszkańcy naszych społeczności na całym świecie chętnie dzielili się zdjęciami ze spotkań przed Rosz Haszaną i zastawionych stołów, gotowych do cieszenia się dwudniowym świętem.

Gdziekolwiek jesteście, cieszcie się naszymi zdjęciami i życzcie sobie słodkiego Nowego Roku!

Wajelech

Wajelech

Oto początek roku i koniec Tory, prawie. Jakiż to więc wspaniały i dobry traf czeka nas w Parszy w tym tygodniu? Nieunikniony fakt naszej przyszłej porażki. Zapamiętaj moje słowa – powtarza B!g wielokrotnie – Dzieci Izraela będą grzeszyć. Jaki w tym sens? Z początku mam poczucie, że to największy demotywator jaki się kiedykolwiek pojawił. Dlaczego miałbym się starać być dobry, kiedy B!g mówi, że nasz upadek jest nieunikniony. Może to komunikat skierowany do innej publiczności. A może B!g napisał to dla nas, gdy tkwimy w bagnie tak głęboko, że nie wiemy, czy istnieje jakiekolwiek wyjście. Nie martw się, mówi nam B!g, wiedziałem, że tu skończysz i stworzyłem dla ciebie wyjście, jeszcze zanim stworzyłem czas. Jasne, ledwo zaczął się rok, a Ty już idziesz tango, ale nadchodzi Jom Kipur. Tshuvah (powrót) jest zawsze możliwa, nie tylko poprzedza twój grzech, ale została stworzona przed samym czasem.

Gmar Chatima Tova!

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Nicawim

Nicawim

Szósta alija Parszy w tym tygodniu mówi o micwie teszuwy – o pokucie. Pokuta to proces, dzięki któremu naprawiamy wyrządzone przez nas krzywdy. Zaangażowani są zarówno inni ludzie, jak i B!g. Oznacza to, że jeśli zgrzeszyłem przeciwko komuś, muszę uzyskać jego przebaczenie, zanim przebaczy mi B!g. Ostatnia Parsza podkreśla w szóstej aliji, że proces ten musi dziać się zarówno w naszych ustach, jak i w naszych sercach. Uczy nas, że gdy ktoś przyznaje się do swoich grzechów przed B!giem i prosi o przebaczenie, musi to być słyszalne. Tym bardziej, gdy ktoś stara się naprawić krzywdy, jakie wyrządził innym. Prawdziwa skrucha nie jest możliwa bez wypowiedzenia na głos słów: popełniłem błąd. Jeśli nie jestem na tyle odważny, by powiedzieć te słowa, to jaką tak naprawdę mam odwagę. Mojżesz jest takim prawdziwym Żydem, który stara się wypełniać słowo B!ga. Ktoś taki musi umieć powiedzieć: popełniłem błąd i żałuję tego.

Obyśmy wszyscy razem zostali zapisani w Księdze Dobrego Życia.

Szabat Szalom!

Z miłością, 

Yehoshua 

Rosz haSzana

Rosz haSzana

Patrząc na miniony rok jestem zdumiony, jak szybko zapomnieliśmy o covidzie.

W zeszłym roku przygotowywaliśmy się do Jomim Noarim zaopatrując się w maski i wyznaczając miejsca w ławkach celem zachowania dystansu społecznego.

Nawet wojna w Ukrainie, która była żywym tematem Pesach, stała się w najlepszym razie refleksją i pojawia się w wiadomościach tylko, gdy grozi atomową katastrofą. Chociaż istnieją powody, dla których powinniśmy zwracać większą uwagę na obie te kwestie, faktem jest, że byliśmy w stanie przeżyć nasze osobiste traumy i iść dalej. 

Ostatecznie nasze pragnienie powrotu do stanu normalności pozwala nam zapomnieć o ranach i niebezpieczeństwach niesionych przez owe kryzysy i iść dalej. Niech doświadczenie to będzie inspiracją dla nas i naszego życia osobistego. Może nadszedł czas, byśmy przebaczyli innym, chociaż mogli nas skrzywdzić, a może wciąż stanowią zagrożenie. Nie dlatego, że na to zasługują, może nie, ale dlatego, że właśnie to musimy zrobić, aby nasze życie powróciło do lepszego stanu. Kiedy wybaczam tym, którzy mnie skrzywdzili, nie zwalniam ich z odpowiedzialności czy potrzeby szukania mojego przebaczenia – po prostu pozwalam sobie żyć. Jeśli możemy zapomnieć o covidzie, gdy wciąż codziennie umierają tysiące, może będziemy w stanie zapomnieć o mniejszych cierpieniach i upokorzeniach.

Obyśmy wszyscy zostali zapisani w Księdze Dobrego Życia.

Szabat Szalom

Z miłością ,

Yehoshua