Paraszat Mecora – Oceniaj?c Innych, Oceniaj?c Siebie

Judges GavelB?g przem?wi? do Moj?esza i obja?ni? mu prawa dotycz?ce leczenia Mecory. ?”To jest prawo dotycz?ce tr?dowatego (Mecory) w dniu jego oczyszczenia: b?dzie przyprowadzony do kap?ana…?

Z jakiego powodu cz?owiek, kt?ry zosta? rytualnie oczyszczony musi si? mimo wszystko uda? jeszcze do Kohena (kap?ana)? Raszi udziela nam odpowiedzi na to pytanie, i odpowied? ta stanowi wa?n? lekcj? na temat Mecory:

?Oto biblijny imperatyw ? ka?da nieczysto?? z kategorii Caraat i podobnych, oraz proces oczyszczania si? z nich, maj? by? okre?lone tylko przez Kohena?.

Czytaj?c pierwsze wersety naszej parszy, zauwa?ymy natychmiast powt?rzenia s?owa ???? (kohen) ? s?owo to powt?rzone jest pi?? razy. Sk?d taka potrzeba? Czemu by nie pozwoli? cz?owiekowi dokona? jego w?asnej oceny rodzaju skaz na ciele i tego kiedy zaczyna si? zdrowienie? Dlaczego chory zmuszony jest i?? do Kohena z ka?dym szczeg??em?

W pewnym fascynuj?cym Midraszu czytamy o tym, ?e my ludzie poniewa? posiadamy pewne ludzkie specyficzne inklinacje, istnieje konieczno?? by Kohen by? cz??ci? procesu duchowej diagnozy. Czytamy w Midraszu: ?Widz? wszystkie duchowe skazy kogo? innego, lecz swoich nie widz??. Mog? ocenia? kogo? dzia?ania bardzo efektywnie ? nie masz racji, pod??asz w kierunku duchowo niebezpiecznym. Ja, natomiast, daj? sobie rad?. ?adnych niebezpiecznych zakr?t?w, schodzenia ze ?cie?ki pod??aj?cej w odpowiednim kierunku ? w du?ej mierze trzymam si? swego status quo. To typowa ludzka cecha i Rabini si? cech? t?, w zwi?zku z tym, zaj?li. Rozpoznali oni r?wnie? to, ?e Tora pragnie, by cz?owiek zmuszony by? mie? bliskie relacje ze swoim Kohenem, swym mentorem, przewodnikiem w sprawach duchowych.

Ludzka natura podpowiada nam, by?my oceniali, os?dzali ludzi za to jak si? prezentuj? i ich warto??. ?Je?li tak to wygl?da, to prawdopodobnie tak jest?. Problem polega na tym, ?e prawo ?ydowskie wymaga od nas czego? dok?adnie przeciwnego. Nasi uczeni rabini m?wi? nam, by nie os?dza? nikogo negatywnie, i zamiast tego ?dan lecaf zechut? ? szuka? dobra w danej osobie i w jej dzia?aniach. Nasi rabini ostrzegli nas przed wynios?o?ci? i poczuciem w?asnej s?uszno?ci. Nasi Rabini podkre?lali r?wnie? ?Nie oceniaj innej osoby (nigdy!) je?li nie jeste? w stanie wczu? si? w jej sytuacje, spojrze? na sytuacje z punktu widzenia tej osoby.?

Dlaczego jednak nie mog? ocenia? osoby, kt?ra grzeszy? Ostatecznie przecie? czy nie m?wili?my ju? o tym, ?e jeste?my tacy obiektywni?

Problem polega na tym, ?e cho? jeste?my obiektywni je?li chodzi o przewinienia innych ludzi, nie jeste?my obiektywni je?li chodzi o nasz? niewinno??. Mo?e to zako?czy? si? w taki spos?b, ?e damy komu? mussar- nagan? za co?, czego sami jeste?my winni! Kiedy pouczam ludzi na jaki? temat, a sam jestem winny podobnych zachowa? ? jestem hipokryt?.
A nikt nie lubi hipokryt?w, zw?aszcza B?g.

Wszyscy tak jednak czynimy, je?li nie mow? to my?l?. Jest to spos?b na uzasadnienie mych w?asnych religijnych niedoskona?o?ci. Nie koncentruj? si? wystarczaj?co na modlitwie, a mimo to jestem zniesmaczony kiedy widz?, kiedy inni nie maj? szacunku do modlitwy. Szokuje mnie ich ?amanie Szabatu, cho? ja, mimo ?e publicznie w lepszy spos?b trzymam Szabat, r?wnie? ?ami? go w r?wnie powa?ny spos?b na inne sposoby. Gardz? tymi, kt?rzy rzucaj? oszczerstwa, dop?ki sam nie popisz? si? soczystym przyk?adem laszon hara.

Wszyscy jeste?my w procesie szukania i wyboru naszej duchowej podr??y, wszyscy pr?bujemy zespoli? si? z melodi? naszej duchowej pie?ni. Po drodze mo?e nam si? trafi?, ?e b?dziemy chcieli wywy?szy? si?, przez poni?enie naszego s?siada, poniewa? bardzo ?atwo nam przychodzi widzie? b??dy innych, czy chodzi o naszych partner?w, nasze dzieci, naszych rodzic?w, nasz? spo?eczno??, czy lider?w naszego ?wiata.

By? mo?e nasi Rabini zrozumieli nasz? ludzk? natur? i postanowili przypomnie? nam, ?eby?my zawsze bardzo uwa?ali zanim zdecydujemy si? wyda? wniosek o dzia?aniach innych ludzi. Powinni?my r?wnie? bardzo uwa?a?, i nie spieszy? si? z ocen? z duchowych niedoskona?o?ci innych ludzi, zanim nie oszacujemy w?a?ciwego poziomu naszej w?asnej duchowo?ci.