?Kolejna wizyta w Kielcach (cz??? 1)?

Cz??ci? moich obowi?zk?w w Polsce jest obejmowanie nadzoru i kontrola zak?ad?w ?ywno?ciowych, kt?re eksportuj? produkty na rynek europejski. Dzi?ki tej pracy mia?em mo?liwo?? odwiedzenia miast, miasteczek i wsi w ca?ej po?udniowej Polsce. Widzia?em Tarn?w, Tarnogr?d, Nowy S?cz, D?bice, Mielec, Skawine, Le?ajsk i wiele innych ma?ych polskich wiosek.?

W zesz?ym tygodniu odwiedzi?em Kielce.

Sama nazwa Kielce wywo?uje dreszcze na ca?ym ciele. Przywo?uje przera?aj?ce wspomnienia, u?wiadamia jak g??boko i w?ciekle zakorzeniony jest antysemityzm, zw?aszcza w Polsce. Kielce to wstrz?saj?ca opowie?? o polsko-?ydowskiej przemocy po Holokau?cie. Sporz?dzono wiele protoko??w i wiele spekulacji powsta?o na temat wydarze? z dnia 4 lipca 1946 roku. Kompleksowy raport przygotowa?a Bo?ena Szaynok dla Wirtualnej Biblioteki ?ydowskiej.

(http://www.jewishvirtuallibrary.org/jsource/Holocaust/Kielce.html).

W 1946 roku m?ody polski ch?opiec zosta? uznany za uprowadzonego przez ?yd?w. To wywo?a?o krwawy pogrom, w kt?rym brali udzia? szef policji, szef bezpiecze?stwa i jego rosyjski doradca oraz co najgorsze, zwykli przypadkowi polscy cywile. Wynikiem tych dni by?o morderstwo 42 ?yd?w. To jest nie do pomy?lenia, ?e miesi?c po tym jak zako?czy?o si? zniszczenie Polskiego ?ydostwa, a 3 miliony polskich ?yd?w zgin??o mog?y nast?pi? tak krwawe wydarzenia. A jednak?

Fakty s? rozmyte. Wynik przera?aj?co jasny. Masakra, kt?ra wci?gn??a zwyk?ych, przeci?tnych polskich obywateli odbi?a si? echem na ca?ej ocala?ej spo?eczno?ci i stanowi?a ostatni gw??d? do trumny tych wszystkich, kt?rzy zgin?li. Jak to si? mog?o sta?? Kto by? odpowiedzialny? Jaki wp?yw mia?o to na stosunki polsko-?ydowskie? Na stosunki ?ydowsko-chrze?cija?skie? ?adne z tych pyta? nie zosta?o zadane przez ponad 40 lat. Komunistyczna Polska nie chcia?a zaakceptowa? ewentualnego dochodzenia. Zbiorowa psychika Polak?w powojennych by?a zamro?ona.

Nast?pnie, w latach 80-tych lody zacz??y topnie?. Solidarno?? i wolno??, niezale?no?? i lepsza przysz?o?? ? to wszystko rozpocz??o prze?om i mia?o wp?yw na polsk? przysz?o?? ? r?wnie? dzi?ki niekt?rym odwa?nym my?licielom. Sumienie Polsce zosta?o obudzone i zacz??y pojawia? si? artyku?y w prasie na temat bardzo trudnych kwestii dotycz?cych wojennego antysemityzmu i pogrom?w powojennych. Jeden ze s?awnych artyku??w zosta? napisany przez Jana B?o?skiego w 1987 roku. W czasie wojny by? nastoletnim ch?opcem. Po wojnie B?o?ski zosta? historykiem, krytykiem literackim, publicyst? i t?umaczem. Kiedy? napisa? o do?wiadczeniach z wojennej Warszawy, w kt?rej widzia? m?odego ?ydowskiego ch?opca uciekaj?cego z getta b?agaj?cego na ulicy o pomoc. Jan nie pom?g? mu wtedy. Przez dziesi?tki lat ?y? w poczuciu winy, kt?re zainspirowa?o go do napisania artyku?u ?Biedni Polacy patrz? na getto”. W nim zmusza Polak?w do walki z pytaniami na temat zbiorowej odpowiedzialno?ci, winy, niewinno?ci, apatii, tch?rzostwa, mi?o?ci, nienawi?ci …Ka?e nam zastanowi? si? nad losem Polak?w w czasie wojny oraz dzisiejszymi Polakami, kt?rzy raczej woleli by zapomnie? o przesz?o?ci i p?j?? dalej:

Pomy?lmy jednak uczciwie: takie pytanie musi pa??. Musi je zada? ka?dy, kto rozmy?la nad polsko-?ydowsk? przesz?o?ci?, niezale?nie od odpowiedzi, jakiej udzieli. Ale my – ?wiadomie czy nie?wiadomie – nie chcemy, aby to pytanie pad?o. Odsuwamy je od siebie jako niemo?liwe, skandaliczne. Przecie?my nie stan?li po stronie morderc?w. Przecie? sami byli?my nast?pni w kolejce do pieca. Przecie? – nie najlepiej, ale jednak – jako? z tymi ?ydami wsp???yli?my, oni za? tak?e nie byli w naszych sporach bez winy. Wi?c stale musimy o tym wszystkim przypomina?. Bo co o nas inni pomy?l??

B?o?ski przytacza wszystkie mechanizmy obronne na ?wiecie i t?umaczy dlaczego Polak nie powinien by? odpowiedzialny za to co si? dzia?o. Pisze te? o tym czemu poj?cie “byli?my ofiarami” powinno u?mierzy? wszelkie potrzeby pojednania z ?ydami i z sob? samymi. Potem odwraca wszystko do g?ry nogami. Mimo argument?w i wym?wek odwa?nie wskazuje palcem na siebie, swoje chrze?cija?stwo oraz swoj? polsko?? i m?wi, co nast?puje:

?A przynajmniej nie odp?dzimy go, zapominaj?c o przesz?o?ci albo przyjmuj?c wobec niej postaw? obronn?. Musimy ca?kiem szczerze, ca?kiem uczciwie stan?? wobec pytania o wsp??odpowiedzialno??. Nie ma co ukrywa?: to jest jedno z najbole?niejszych pyta?, przed kt?rym mo?emy stan??. My?l? jednak, ?e powinni?my je koniecznie rozwa?y?. Przed tym pytaniem my – jako Polacy – nie stoimy sami. I to mo?e nam pom?c. Nie dlatego, ?e ra?niej bi? si? w piersi gromadnie. ?e roz?o?ymy tak nasz? win?, ?e si? ta wina niejako pomniejszy… Raczej dlatego, ?e lepiej b?dziemy j? mogli zrozumie?. Zrozumie? zar?wno nasz? win?, jak to, dlaczego przed ni? uciekamy.(?).

My?l?, ?e w naszym stosunku do ?ydowsko-polskiej przesz?o?ci winni?my t? postaw? na?ladowa?. Przesta? si? broni?, usprawiedliwia?, targowa?. Podkre?la?, czego nie mogli?my zrobi?, za okupacji czy dawniej. Zrzuca? win? na uwarunkowanie polityczne, spo?eczne, ekonomiczne. Powiedzie? najpierw: tak, jeste?my winni. Przyj?li?my ?yd?w do naszego domu, ale kazali?my im mieszka? w piwnicy. Kiedy chcieli wej?? na pokoje, obiecywali?my, ?e wpu?cimy, je?li przestan? by? ?ydami, je?li si? “ucywilizuj?”, jak mawiano w XIX wieku, nie tylko w Polsce, rzecz jasna. Tak my?la?y naj?wiatlejsze umys?y, Orzeszkowa, Prus… Znale?li si? w?r?d ?yd?w tacy, co gotowi byli tej rady pos?ucha?. Ale wtedy zacz?li?my m?wi? o naje?dzie ?yd?w, o niebezpiecze?stwie, kt?re nam zagrozi, kiedy przenikn? w polskie spo?ecze?stwo! Zacz?li?my – jak to expressis verbis napisa? Dmowski – stawia? warunki: jak cho?by ten, ?e tylko tych ?yd?w uzna? mo?na za Polak?w, co b?d? wsp??dzia?a? w ograniczeniu ?ydowskich wp?yw?w! M?wi?c zwyczajnie: tych, co zwr?c? si? przeciw bliskim, przeciw rodzicom! Wreszcie stracili?my dom i w tym domu okupant zacz?? ?yd?w zabija?. Czy?my im solidarnie pomogli? Ilu z nas uzna?o, ?e to nie ich rzecz! Byli te? tacy (pomijam za? zwyk?ych zb?j?w) co si? po cichu cieszyli, ?e Hitler za?atwi? nam “problem” ?ydowski… Nie umieli?my nawet powita? i uszanowa? niedobitk?w, c?? z tego, ?e rozgoryczonych, zb??kanych, mo?e i dokuczliwych. S?owem, miast si? targowa? i usprawiedliwia?, winni?my najpierw pomy?le? o sobie, o w?asnym grzechu czy s?abo?ci. Taki w?a?nie moralny przewr?t jest w stosunku polsko-?ydowskiej przesz?o?ci konieczny. Tylko on mo?e stopniowo oczy?ci? ska?on? ziemi??.

Ostatnie zdanie w tek?cie B?o?skiego m?wi wszystko: Ska?enie, zbezczeszczenie polskiej ziemi mia?o miejsce i dalej ci??y na nas obowi?zek oczyszczenia. Chocia? – na tym cmentarzu – sprowadza si? ju? tylko do jednego: do obowi?zku zobaczenia naszej przesz?o?ci w prawdzie.

To zobaczenie przesz?o?ci w prawdzie sta?o si? manifestem papie?a Janka Paw?a II. Jego podr?? do Auschwitz (po raz pierwszy w historii, kt?ry? z papie?y pojecha? do tego miejsca), jego artyku? na temat pami?ci o Shoah, jego stosunki z pa?stwem Izrael, jego Koncert Papieski po?wi?cony pami?ci sze?ciu milion?w ?yd?w, kt?rzy zgin?li w czasie Holokaustu, jego podr?? do Yad Vashem i ?ciany P?aczu ? to wszystko da?o poczucie, ?e papie? Jan Pawe? II robi wszystko, by ?zgodnie z prawd? zajrze? w przesz?o???.

By? mo?e jego najwi?kszym aktem pokory i pojednania by?y jego przeprosiny dla narodu ?ydowskiego za dzia?ania Ko?cio?a podczas Holokaustu. Wszystko to pozostawi?o g??boki wp?yw na ?yd?w i stosunki chrze?cija?sko-polskie. Doprowadzi?o te? do s??w Naczelnego Rabina Polski Michaela Schudricha, ?e nigdy w historii nikt nie zrobi? tak wiele dla tego dialogu jak papie? Jan Pawe? II. Rzeczywi?cie papie? Jan Pawe? II poruszy? sumieniem i duszami wielu Polak?w, a w szczeg?lno?ci w Kielcach. ?ladami Papie?a poszed? jeden z kieleckich pionier?w Bogdan Bia?ek w Centrum imienia Jana Karskiego. Ale wi?cej o tym w drugiej ods?onie konfrontacji z Kielcami …

http://blogs.timesofisrael.com/confronting-kielce-part-1/