Paraszat Nicawim

??????????? To przykazanie bowiem, kt?re ja ci dzi? nadaj?, nie jest dla ciebie ani za trudne, ani za dalekie.

Nie jest ono na niebie, aby trzeba by?o m?wi?: Kt?? nam wst?pi do nieba i do nas je sprowadzi, i nam je oznajmi, aby?my je spe?niali?

Nie jest te? ono za morzem, aby trzeba by?o m?wi?: Kt?? nam si? przeprawi za morze i do nas je sprowadzi, i nam je oznajmi, aby?my je spe?niali?

Lecz bardzo blisko ciebie jest s?owo, w twoich ustach i w twoim sercu, aby? je czyni?.(Ksi?ga Dwarim 30:11-14)

Czego tyczy si? to przykazanie? W prostym zrozumieniu chodzi o Tor?. Tora nazywana jest micw? czyli w?a?nie przykazaniem. Mo?e te? chodzi? o nauk? Tory. S? te? tacy, kt?rzy t?umacz? powy?sze s?owa jako odnosz?ce si? do micwy tszuwy. Wskazywa? na to mo?e poprzedzaj?cy fragment wers:

Je?eli b?dziesz s?ucha? g?osu Boga twego, i b?dziesz przestrzega? jego przykaza? i ustaw zapisanych w ksi?dze tego zakonu, je?eli nawr?cisz (taszuw) si? do Boga twego, z ca?ego serca twego i z ca?ej duszy twojej (Dwarim 30:10)

Z tymi wersami wi??e si? machloket (podzia? opini) mi?dzy Rambamem a Rambanem. Rambam twierdzi, ?e micw? nie jest tszuwa (powr?t, skrucha), ale b?d?cy jest cz??ci? widuj (wyznanie grzech?w). Natomiast Ramban uwa?a, ?e micw? jest r?wnie? tszuwa. Pytanie: kto ma racj?? Oczywi?cie Rambam. Z pozoru. Skoro Tora daje nam nakazy i zakazy to jasnym jest, ?e je?eli kto? zszed? z drogi Tory powinien na ni? jak najszybciej wr?ci?. Twierdzenie, ?e potrzebne jest dodatkowe przykazanie nakazuj?ce tszuw? godzi w nasz? inteligencj?. Nie trzeba przecie? osobnej micwy powrotu. Z drugiej strony Ramban twierdzi, ?e jest inaczej! S? tacy ?ydzi, kt?rzy je?eli co? nie zostanie dla napisane w Szulchan Aruch to tego nie wype?ni?. A zatem mamy tutaj do czynienia z bardzo istotnym pytaniem: czy Tora zosta?a napisana dla tych, kt?rzy nie wychodz? poza ramy litery prawa, czy dla tych, kt?rzy dostrzegaj? kierunek, w kt?rym prowadzi nas Tora.

Znany nam jest sp?r mi?dzy Rambamem a Rambanem o podobnej istocie: czy jest micwa za?o?enia pa?stwa czy nie. Rambam twierdzi, ?e nie ma. Ramban m?wi ?e jest. Kto ma racj?? Oczywi?cie Rambam. By?oby nie do pomy?lenia by nie skorzysta? z utworzenia ?ydowskiego pa?stwa przy nadarzaj?cej si? historycznej okazji. To oczywiste. Wed?ug Rambama jest to zrozumia?e samo przez si?, a zatem nie potrzebujemy osobnego przykazania, kt?re nam to nakazuje. I zn?w inaczej ma si? wed?ug Rambana. R?wnie? w tym przypadku podkre?la, ?e je?eli co? wyra?nie nie zosta?o przykazane to tak jakby nie trzeba by?o tego wype?nia?. Ten sam machloket: dla kogo zosta?a napisana Tora?

Sp?r ten jest obecny w narodzie Izraela nieustannie. Z jednej strony ?lepa wierno?? prawu z drugiej strony g??bsze rozumienie prawa i jego idei. Oba podej?cia w swych skrajno?ciach prowadz? do wypacze?. ?lepa wierno?? prowadzi do zaprzeczenia wieczno?ci Tory. Wieczna Tora ma nam stale co? do powiedzenia mimo zmieniaj?cej si? rzeczywisto?ci. Z drugiej strony zbytnie p?j?cie w kierunku idei prowadzi do odrzucenia litery prawa, a przez to do braku zaanga?owania si? w tikun olam (naprawd? ?wiata).

Inna ciekawa rzecz pojawia si? w naszej parszy w wersie 12:

Nie jest ono na niebie (lo baszamajim hi), aby trzeba by?o m?wi?: Kt?? nam wst?pi do nieba i do nas je sprowadzi, i nam je oznajmi, aby?my je spe?niali? (Ksi?ga Dwarim 30:12)

Jak to rozumie?? Tora nie jest na niebie… Ciekawe bardzo poniewa? w?a?nie wed?ug naszych wierze? z nieba pochodzi. Jakie jest wi?c znaczenie tego stwierdzenia? Oznacza ono, ?e Tora by?a w niebie, a teraz jest na ziemi. To znaczy, ?e je?eli pojawi si? sp?r mi?dzy nami a niebiosami o to jaka ma by? halacha, to halacha b?dzie taka jak? my ludzie j? ustalimy. Jakkolwiek przyj?tym jest, ?e nie decydujemy o sprawach halachy na podstawie g?osu z nieba, to warto wiedzie?, ?e ta kwestia jest kwesti? sporn? (m.in. Zapocz?tkowali j? rabi Jehoszua z rabinem Eliezerem co znalaz?o swoj? kontynuacj? u Riszonim).

Czas zrozumie? kolejn? kwesti?. Gdy m?wimy: lo baszamajim hi. Co mamy na my?li? Czym s? niebiosa? Ot?? niebiosa s? idea?em. Mowa o miejscu odleg?ym. Ale je?li kto? tworzy sobie niebiosa niskie, to r?wnie? i jego Tora b?dzie na bardzo niskim poziomie, z niskich pobudek. A wtedy to ju? nie b?dzie Tora min haszamajim, ale Tora z gehenny. Na przyk?ad: m?wienie, ?e przestrzeganie Tory uchroni przed chorobami jest jej sp?yceniem i taka Tora nie jest ju? z nieba, jest raczej z ziemi. Gdy kto? twierdzi, ?e Tora nie ma niebia?skiego pochodzenia my pytamy sk?d w takim razie jest? Odpowiedzi? mo?e by?, ?e Tora jest odbiciem wy?eszj m?dro?ci i doskona?ych idei etycznych. A zatem Tora przychodzi z nieba jeszcze wy?szego, z idei wy?szej ni? to co ma si? na my?li powrzechnie m?wi?c o boskim pochodzeniu Tory.

Rav Kook pisze w ksi??ce Orot haEmuna, ?e jest taka herezja, kt?ra jest jak poznanie Boga i jest takie poznanie Boga, kt?re jest jak herezja. Na przyk?ad: Kto? wierzy w boskie pochodzenie Tory, ale jego poj?cie Boga jest jak herezja,? pe?ne niedorzeczno?ci i sp?aszcze?. Tymczasem kto? inny maj?c r?wnie sp?aszczone poj?cie Boga nie wierzy aby Tora by?a nadana w?a?nie przez Niego.

Poj?cie Boga obojga z nich jest swoist? herezj?. Jeden w??cza Tor? do tej herezji, drugi wy??cza j? poza to poj?cie tym samym nadaj?c jej wy?szy status i chroni?c j? przed sp?aszczeniami.

By? mo?e to w?a?nie kryje si? pod stwierdzeniem, ?e w naszym pokoleniu ateizm pochodzi? mo?e z dobrego ?r?d?a – to znaczy z dojrza?o?ci poj?cia bosko?ci i niech?ci do przyj?cia idei Boga, takiej idei, kt?ra kr??y powrzechnie, a kt?ra jest pe?na niedorzeczno?ci.