Parszat Eikew

Parszat Eikew

Jesteśmy teraz w trzeciej Parszy Dewarim, ostatniej księdze Tory. Jest to trzecia i ostatnia

Parsza, w której Mojżesz opowiada historię Izraela Dzieciom Izraela. W każdej z trzech

Parsz Mojżesz mówi konkretnie o trzech wydarzeniach, które miały duży wpływ na Dzieci

Izraela. W pierwszym tygodniu wspomina grzech szpiegów, w drugim tygodniu opowiada o

Dziesięciu Przykazaniach i objawieniu na Synaju, a w tym tygodniu mówi nam o grzechu

Złotego Cielca.

Nazwa naszej Parszy pochodzi od drugiego słowa użytego w jej treści. Tora używa słowa

,,Ekew”, aby opisać sposób, w jaki przestrzegamy micw. Nie jest do końca jasne, jakie jest

jego znaczenie. Raszi, jedenastowieczny komentator Tory, łączy ten termin ze słowem

oznaczającym kostkę, ,,Akav’’. Mówi on, że Tora odnosi się do pomniejszych micw, które są

deptane,a jeśli będziemy na nie uważać, zasłużymy na błogosławieństwo płynące z nich.

Słowo, które najbardziej kojarzy mi się z ,,Ekew’’, to ,,Laakow’’, ,,cofać’’ się lub

,,wstrzymywać’’. Micwy tak właśnie działają, stojąc na przeszkodzie, by wszystko szło gładko

i w odpowiednim czasie. Wczoraj wieczorem wszyscy byliśmy gotowi do opuszczenia domu

mojego przyjaciela, spakowani, z dziećmi za rękę, kiedy przypomnieliśmy sobie, że nie

odmówiliśmy Birkat Hamazon. Więc zamiast uporządkowanego wyjścia usiedliśmy przy

stole i pomodliliśmy się razem.

To zakłócenie jest duchową mocą, którą micwy wkładają w nasze ręce. Życie toczy się

szybko, a my staramy się za nim nadążyć. Życie, zwłaszcza z dziećmi, to maraton od

jednego wydarzenia do drugiego, cały czas zmieniając lokalizację. Aby osiągnąć to, co

musimy zrobić, musimy być zawsze w ruchu. Micwy wiążą ten proces, wrzucają do niego

wszelkiego rodzaju szczegóły, które sprawiają, że efektywne działanie staje się odległym

marzeniem. Myślę o godzinach spędzonych na poszukiwaniu koszernego jedzenia lub o

tym, jak trudno jest zaplanować wakacje w czasie szabatu.

Te wyboje na ścieżkach i przerwy w postępie dają nam czas, aby naprawdę cieszyć się tym,

co robimy i dzielić się tym z innymi. Micwy zmieniają kształt naszego życia, zakłócając rytm,

w którym żyjemy. Jednym z błogosławieństw obiecanych nam przez Torę za przestrzeganie

micw jest długość dnia, co nie oznacza długiego życia, czyli długości lat. Długość dni to dni,

które są długie, w których każda chwila jest pełna znaczenia.

Micwy obiecują życie pełne znaczenia i błogosławieństwa nie dlatego, że ułatwiają życie, ale

wręcz przeciwnie. Wypełniając nasze życie komplikacjami i dodatkowymi rozważaniami,

dają nam szansę na przeżycie naszego życia w przeciwieństwie do zwykłego płynięcia z

prądem. Wszyscy możemy zasłużyć na życie o zmniejszonej wydajności i zwiększonym

znaczeniu, jeśli tylko pozwolimy micwom trochę nas zatrzymać.

Szabat Szalom!

Z miłością,

Yehoshua

Parasza Mikec

Parasza Mikec

Czytając Parszę z tego tygodnia, jestem zszokowany faktem, że bracia Józefa nie są w stanie go rozpoznać. Tora wyraźnie mówi, że Józef ich rozpoznał, ale oni nie rozpoznali jego. Raszi wyjaśnia, że problemem była broda Józefa. Kiedy opuszczał dom w wieku siedemnastu lat, miał tylko brzoskwiniowy meszek, a teraz miał brodę. Jednak broda noszona przez elitę i władców Egiptu była niewielka i zakrywała tylko podstawę podbródka, z pewnością nie wystarczyła, by zasłonić twarz. Co więcej, Józef subtelnie dawał braciom do zrozumienia kim jest (to wyjdzie na jaw w przyszłym tygodniu), dlaczego go więc nie rozpoznali?

Dwukrotnie widzieliśmy w Torze, jak ludzie stawali przed wyzwaniami życia i śmierci, a rzecz, której potrzebowali do przetrwania znajdowała się tuż przed nimi, jednak nie byli w stanie jej dostrzec. Trauma utrzymuje nas w stanie nieustającej czujności, przytępiając w ten sposób nasze zmysły i ograniczając zdolności logicznego myślenia. Poczucie winy, które bracia czuli w związku ze zdradą Józefa i ojca, przekształciło się w endemiczną traumę. Ich wspólny sekret zatruwał im życie, związki i wpływał na przyszłość. Czy Jakub wybaczyłby synom, gdyby powiedzieli, co uczynili? Tak, wiemy to, ponieważ to zrobił. Poczucie winy nas niszczy. Gdy przyznajemy się do niepowodzenia, ryzykujemy, że zostaniemy odrzuceni, ukrywając je wiemy, że poniesiemy porażkę.

Wesołej Chanuki!

Szabat Szalom!

Z miłością, 

Yehoshua

Poznaj turecką sefardyjską Żydówkę, która poświęciła swoje życie, by przedłużyć językowi ladino egzystencję

Poznaj turecką sefardyjską Żydówkę, która poświęciła swoje życie, by przedłużyć językowi ladino egzystencję

Oryginalny tekst: https://www.heyalma.com/meet-the-turkish-sephardic-jew-whos-devoted-her-life-to-keeping-ladino-alive/

Rachel Bortnick, obecnie 80-letnia kobieta mieszkająca w Dallas, rozmawia z Almą o znalezieniu i utrzymaniu społeczności w dialekcie judeo-hiszpańskim Ladino.

Rachel Bortnick jest nauczycielką Ladino i mieszka w Dallas w Teksasie. Urodziła się i dorastała w tureckim mieście Izmir, znanym również pod dawną grecką nazwą Smyrna. Teraz, mając 80 lat, spogląda wstecz na życie pełne pasji, zaangażowania i wysiłków mających na celu odnowienie zagrożonego dialektu judeo-hiszpańskiego. Ten język był używany przez Żydów sefardyjskich w Turcji od XV wieku.

Ladino jest znane wśród naukowców z utrzymywania brzmienia, słownictwa i kultury Miguela de Cervantesa, który urodził się we wczesnej nowożytnej Hiszpanii wkrótce po wypędzeniu przez Inkwizycję ludności żydowskiej. Mówi się, że główny sułtan zasiadający na tronie w Konstantynopolu, zaprosił hiszpańskich Żydów do osiedlenia się w Imperium Osmańskim, głównie w Salonikach, Stambule i Izmirze. Wkrótce wmieszali elementy greckie, tureckie i słowiańskie do swojego przednowoczesnego, ponadnarodowego języka.

W rozmowie Bortnick, która również mówi po turecku, wspomina dorastanie w Izmirze w latach bezpośrednio po drugiej wojnie światowej, zanim dziesiątki tysięcy Żydów z Turcji przesiedlono do Izraela. Wtedy egejskie miasto portowe nadal szczyciło się dużą, dumną społecznością żydowską, która mówiła głównie po ladino. Pamięta, jak jej dziadek pisał po ladino, co rozbudziło jej ciekawość. W końcu sama zaczęła sama pisać i czytać w tym języku, a następnie uczyć go. Zebrała uczniów i współpracowników za pośrednictwem założonej w grudniu 1999 r. Internetowej grupy Ladinokomunita, która była pierwszą i nadal jest aktywną największą wirtualną siecią edukacyjną wyłącznie w Ladino.

Ze swojego domu w Dallas, gdzie mieszka ze swoim amerykańskim mężem, wspominała życie jako żydowska dziewczyna dorastająca na zachodnim wybrzeżu Turcji, gdzie jej rodzina czasami czytała Şalom , turecką żydowską gazetę drukowaną w języku Ladino. W rzeczywistości Bortnick jest amatorską badaczką literatury ladino. Ma jednak nadal chęć czytania i pisania w języku jej przodków – który niestety wymiera, ale dzięki jej pracy póki co ma jeszcze życie.

Chciałbym dowiedzieć się więcej o Tobie i o tym, jak podchodzisz do Ladino jako sosba czytająca i mówiąca w tym języku oraz jego nauczycielka?

Urodziłam się i wychowałam w Izmirze w Turcji. Mam 82 lata. Jestem między innymi założycielką Ladinokomunita . Zaczęło się w 1999 roku od forum. Lista korespondencyjna nadal się rozwija. W szczytowym okresie mieliśmy około 1700 członków, obecnie blisko 1500. Jest to grupa wyłącznie dla osób posługujących się językiem ladino. Była to pierwsza taka grupa w internecie. Nie można dziś pisać o Ladino, nie wspominając o tym.

Wielu z aktywnych pisarzy, którzy posługiwali się tym językiem już umarło. Co ciekawe, teraz dopisują się osoby, których przeszłość niekoniecznie wiąże się są z ladino. Mamy teraz nowych młodych członków.

Jakie było Twoje wychowanie jako mówca ladino w Turcji?

Dorastałam w Izmirze w całkowicie żydowskim środowisku, gdzie większość ludzi nie znała żadnego innego języka poza ladino. Ożeniłam się z Amerykaninem. Przez długi czas byłam z dala od języka. Wszyscy, z którymi rozmawiałam, zaczęli umierać, jeden po drugim, poczynając od mojego ojca. I wtedy ladino do mnie wróciło.

To bardzo długa historia. W skrócie im więcej poznawałam język, tym bardziej się w nim zakochiwałam. Myślę, że jest to jeden z najbardziej interesujących i słodko brzmiących języków, jaki dla mnie istnieje. Jest to interesujące z kilku powodów, ale głównie dlatego, że zawiera całą historię ludu sefardyjskiego , od jego początków po dzisiaj, włącznie z miejscami, w których żyli czy sąsiadującymi im ludźmi.

Oczywiście nasz język jest głównym wyrazem naszej kultury. Czytałam trochę starej literatury w ladino napisanej pismem Rasziego, a nie pismem ręcznym, które nazywa się Solitreo – uważam to za bardzo trudne do odczytania. W Turcji nie uczono nas ani Solitreo, ani Rasziego. Korespondencja mojej matki z siostrami mieszkającymi za granicą była napisana łacińską czcionką drukowaną. Wyobrażam sobie, że mój ojciec znał Solitreo, ale nigdy nie widziałem, żeby coś w nim napisał. Wszystko z czym miałam kontakt było zapisane alfabetem łacińskim.

Czy przejście na język ladino ze skryptu Rasziego i Solitreo nastąpiło dzięki reformom językowym Ataturka? Jako pierwszy prezydent Turcji zmodernizował język turecki, porzucając jego pisownię w alfabecie arabskim w czasach osmańskich. Inne języki mniejszości, takie jak ladino, również przeszły z hebrajskiego na łaciński. Czy była tam równoległa historia?

Dość dużo. Właściwie zaczęło się wcześniej, z tego, co czytałam. Nazwaliśmy nasz język „Espanyol”. Niektórzy nazywali go „Judio”, co oznacza żydowski, ale było to po prostu tłumaczenie tego, jak nazywali go Turcy przez większość czasu czyli „Yahudice”.

Niektórzy ludzie mówili: „No me hablas in Judio”, co oznaczało „nie mów do mnie po żydowsku”. Ale większość z nas nazywała to „Espanyol”. Nie wiedzieliśmy, że różni się od tego, co mówią inni Hiszpanie. Nigdy nie spotkaliśmy prawdziwego Hiszpana. Po prostu znaliśmy go jako hiszpański.

Mój dziadek ze strony matki, jedyny, jakiego znałam, miał sklep, w którym sprzedawano męską garderobę, materiały na ubrania, był tam też warsztat krawiecki. Innymi słowy, zajmował się robieniem garniturów dla mężczyzn. Prowadził rachunki dziwnym pismem, które widziałam. Potem zobaczyłam, jak pisał list do swojej córki w Ameryce. Powiedziałam: „Dziadku, co to za znaczki, które piszesz? Wyglądają jak małe haczyki ”. Powiedział: „To się nazywa Ladino”.

To jedyny raz, kiedy słyszałem to słowo w Turcji. Kiedy przyjechałem do Ameryki w 1973 roku, odwiedziła mnie mama. Rozmawiałyśmy, a sąsiad przyszedł i nas usłyszał, i powiedział: „Och, mówisz po ladino, myślałam, że to martwy język”. Powiedziałam: „Myślę, że masz na myśli nasz hiszpański”. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam słowo Ladino. Od tego czasu zaakceptowałam to jako angielskie słowo oznaczające nasz hiszpański. Po przeczytaniu historii uważam, że to bardzo odpowiednia nazwa”.

Nasz język, oprócz słownictwa, zachował wiele dźwięków średniowiecznego hiszpańskiego, które od tego czasu zniknęły we współczesnym hiszpańskim. System, którego używamy do przeliterowania naszego języka, jest doskonały, ponieważ odzwierciedla te dźwięki. Najlepszą pisownią jest pisownia turecka. Korzystamy z międzynarodowej klawiatury angielskiej, która ułatwia pisanie w dobie internetu. Nauczyłam się Rasziego tutaj, w USA – już umiem przeczytać drukowany alfabet Rasziego. Przeczytałam kilka rzeczy i zrobiłam transkrypcje i tłumaczenia. Ale głównie czytam alfabetem łacińskim. Zawsze jestem na bieżąco co wszystkim, co jest publikowane w Ladino.

Teraz, kiedy jesteśmy w domu, Zoom znacznie przyspieszył nasz język. Prowadzimy różnego rodzaju programy. Jednym z nich jest cotygodniowe niedzielne spotkanie w Ladino, zwane „Encontros del Ahad” lub „Sunday Encounters”. Jest nas kilku gospodarzy. To jak talk show, a na koniec ludzie dzwonią z pytaniami lub komentarzami. Rozmawiałam z prawdziwym liderem w ochronie i promocji Ladino, Moshe Shaulem. Jest także rodowitym Izmirem. Jest założycielem i redaktorem przeglądu kulturowego w Ladino, który niestety przestał publikować na papierze w 2016 roku, ale został wznowiony w Internecie. Ta publikacja nazywa się Aki Yerushalayim .

Kiedy dorastałaś w Izmirze, czy czytałaś książki w Ladino?

Nie. Nie czytałam nic oprócz listów, listów, które przychodziły z zagranicy. Szczególnie moja mama była jednym z ośmiorga dzieci. Jedna z jej sióstr mieszkała przez jakiś czas w Barcelonie, druga na Kubie, a potem w Ameryce. Regularnie z nimi korespondowała. Więc przychodziły od nas listy. Poza tym nie czytałem w ladino.

Od czasu do czasu mój ojciec przynosił ze Stambułu gazetę Şalom. Za moich czasów Şalom miał w sobie więcej ladino. Gazeta powstała w 1938 r. W 1984 r. – pamiętam tę datę, ponieważ dostawałam Şalom i byłam w kontakcie z niektórymi tam redaktorami i pisarzami – gazetę przejęła młodsza grupa. Pierwotny wydawca, Avram Leon, zmarł i nie mógł zajmować się wydawaniem gazety, więc przeszła w inne ręce. Nowi wydawcy zdecydowali się pisać głównie w języku tureckim, z tylko jedną stroną w języku ladino.

W 2004 roku byłam w Stambule. Şalom zaprosił mnie na spotkanie z autorami ich strony w Ladino i zapytał, co o tym sądzę, by raz w miesiącu poświęcić cały dodatek na ten język. Powiedziałam, że to świetnie, bo patrząc na Ladinokomunita, widać, że społeczność ladino się rozwija bo członków przybywa. Od tego czasu się zaczęło. W 2005 roku ukazał się pierwszy numer El Amaneser .

Co myślisz o wczesnej literaturze ladino z XIX i XX wieku?

Oczywiste jest, że ludzie byli bardziej skłonni do pisania listów. Było też więcej czytelniczek. Widać było, że przeczytanie tych historii miłosnych spodobałoby się kobietom, bardziej niż mężczyznom. Można przypuszczać, że umiejętność czytania i pisania wśród kobiet znacznie wtedy wzrosła. Fakt, że treści były krótkie, również był sposobem na skłonienie ludzi do czytania. Zostały przedstawianie w odcinkach co skłaniało do przeczytania następnego wydania.

Myślę jednak, że dzisiejsza literatura jest znacznie ciekawsza. To, co teraz się pisze, jest bardziej odpowiednie dla mojego własnego doświadczenia. Przyjemniej jest też wiedzieć, że język utrzymuje się przy życiu. Myślę też, że to niesamowite, że, jak powiedziałam, istnieją klasyki, które zostały przetłumaczone na ladino przez Moshe Ha-Elion w Izraelu, jak jego ladino przekład „Odysei” Homera. Mam te książki. Cenię je jako dzieła literackie w języku Ladino; jednak lubię czytać rzeczy o moich własnych czasach.

Byłam takia samotna. Z wyjątkiem sześciu lat w San Francisco Bay Area, nigdy nie mieszkałam w miejscu, w którym byłaby nawet mała grupka mówców ladino. Mieszkałam w St. Louis w stanie Missouri. Obecnie mieszkam w Dallas w Teksasie; jest jedna lub dwie inne osoby, które trochę tym językiem się posługują. Bardzo tęsknię za swoim językiem i ludźmi, którzy są pod względem obycia z ladino podobni do mnie. Lubię czytać nowe rzeczy, które są publikowane. Lubię czytać wspomnienia z czasów Holokaustu. A poezja? Myślę, że to niesamowite, kiedy ludzie piszą wiersze w języku ladino.

Kogo byś poleciła współczesnym czytelnikom ciekawym dzisiejszej literatury ladino?

Poeta Margalit Matitiahu, czy ktoś taki jak Haim Vitali Sadacca, jest znawcą dawnych rytmów i rymów. Jego myśli są bardzo humanistyczne i wrażliwe, ale dużą wagę przywiązuje zwrotek i stylów z epoki. Zmarł zaledwie kilka lat temu w wieku 96 lat. Był dla mnie jak żywa historia. Są też współcześni poeci, którzy również są wspaniali, mają więcej wolnych wersetów.

Mam tutaj całą bibliotekę. Nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego, kiedy mieszkałem w Turcji. Mimo że wszyscy wokół mnie mówili po ladino nie było książek w tym języku, tak jak teraz, mieszkając w USA. Ale w Turcji cały mój świat był w ladino, czyli po hiszpańsku, jak to nazywamy moim domu i okolicy.

Parasza Bo – Dajmy ?wiat?u si? przebi?

Parasza Bo – Dajmy ?wiat?u si? przebi?

W kulminacyjnym punkcie dramatu rozgrywaj?cego si? miedzy Moj?eszem i Faraonem, w trakcie kolejnych plag, Tora przerywa opowiadanie i wtr?ca w nie pozornie banalny i nudny wyk?ad o tym, jak nale?y po?wi?ci? ksi??yc w nowiu. “A B?g przem?wi? do Moj?esza i Aarona w ziemi Egipskiej, m?wi?c: ten miesi?c jest dla ciebie pierwszym miesi?cem, pierwszy z miesi?cy roku”.

Po co przerywa? nam histori?, wtr?caj?c niepotrzebne detale i pozostawia? nas w zawieszeniu? Dlaczego nie mo?na jednym ci?giem opowiedzie? historii o plagach i wyj?ciu z Egiptu? Raszi wyja?nia nam to wskazuj?c na s?owa “w tym miesi?cu”. Oznaczaj? one, ?e Moj?esz m?g? na danym etapie nie zrozumie? koncepcji nowiu. Potrzebowa? Boga, aby ten fizycznie wskaza? mu Ksi??yc i powiedzia? jak go konsekrowa?. Dlaczego Moj?esz sam nie m?g? tego dostrzec? Ze wszystkich skomplikowanych micwot w Torze tak trudno by?o Moj?eszowi dojrze? ksi??yc i u?wiadomi? sobie, ?e zaczyna si? nowy miesi?c?

Midrasz uwydatnia kryzys, z kt?rym Moj?esz i Aaron z pewno?ci? musieli si? zmaga?. B?g zsy?a plagi a oni maj? kryzys wiary!? Kiedy czytamy o dziesi?ciu plagach, kt?re B?g zes?a? na Egipt zak?adamy, ?e pad?y one jedna po drugiej i wszystko rozegra?o si? w ci?gu kilku tygodni. Ale w rzeczywisto?ci, jak s?dzi Raszi, by? to d?ugi proces trwaj?cy co najmniej dziesi?? miesi?cy!

W tym czasie Izraelici nadal cierpieli! Moj?esz za ka?dym razem mia? nadziej?, ?e kolejna plaga b?dzie t? ostatni?. Jednak?e Faraon pozosta? nieust?pliwy! Jak bardzo to musia?o zniech?ca? Moj?esza, gdy Faraon ci?gle stawia? na swoim, B?g znowu obiecywa?: “nast?pnym razem” …!

I tak, przy dziesi?tej pladze B?g raz jeszcze powiedzia? “nast?pnym razem”. “A B?g przem?wi? do Moj?esza, m?wi?c: jeszcze jedna plaga, a wtedy ich uwolni”. Ale kilka werset?w p??niej, zaraz po tym, gdy Mosze pilnie powt?rzy? boskie s?owa i ostrze?enia Faraonowi, B?g po raz kolejny m?wi: faraon nie chce s?ucha? …

Ile razy Moj?esz m?g? przej?? przez ten sam proces? Kiedy nadejdzie wreszcie odkupienie? Moj?esz i Aaron zostali otoczeni ciemno?ci? Egiptu. W tym mroku zacz?li traci? nadziej?.

Potem nadchodzi dwunasty werset i B?g m?wi do Moj?esza, ?e jutro jest “rosz chodesz” to znaczy, ?e czyli pojawi si? ksi??yc w nowiu i zacznie roz?wietla? horyzont nad Egiptem.

Moj?esz ju? sam nie potrafi? dostrzeg? tej iskry ?wiat?a i nadziei, bo jego umys? by? zbyt przy?miony ci??kim do?wiadczeniem w Egipcie. By? zbyt przygn?biony, aby w tej otch?ani pozwoli? sobie na wpuszczenie ?wiat?a.

Wobec tego B?g uczy go jak dostrzec ?wiat?o nowiu. Po prostu: ?Patrz i u?wi???.

Raszi zapyta? retorycznie: w jaki spos?b Moj?esz m?g? ujrze? ksi??yc w ci?gu dnia, skoro B?g rozmawia? z Moj?eszem tylko w dzie?? Raszi podsuwa nam odpowied?, ?e B?g przem?wi? do Moj?esza tu? przed zachodem s?o?ca, zaraz przed zapadni?ciem mroku i wtedy naprawd? mo?na zobaczy? iskr? nowiu.

T? metafor? Raszi chce nam przekaza?, ?e Moj?esz, kt?ry reprezentuje Izrael waha? si? i walczy? ze sob? o utrzymanie wiary i ?kontynuowanie zmaga? w imi? Boga. Szczeg?lnie, gdy robi si? ciemno, jest to czas, kiedy ?wiat?o mo?e przeb?ysn??! W szczeg?lno?ci w momencie kryzysu, kiedy my?limy, ?e wszystko ju? przepad?o, i ?e ciemno?? nad nami zapanuje, wtedy pojawia si? moment na odkupienie.

Gdy czujemy, ?e ju? ca?kiem stoimy na kraw?dzi i poch?ania nas ciemno?? – to jest ten moment, gdy ?wiat?o mo?e zacz?? prze?witywa? i zaczyna si? odkupienie. Miejmy nadziej?, ?e podobnie jak Egipt by? prototypem niewolnictwa i nienawi?ci do ?yd?w, odkupienie i wyj?cie z Egiptu jest prototypem naszego odkupienia. Zatem pomimo z?udzenia, ?e ogarnia nas ciemno?? znajdziemy spos?b, aby da? szans? ?wiat?u ksi??yca i zacz?? proces odkupienia.

 

Parasza Waigasz – “A J?zef nie m?g? ju? d?u?ej…”

Parasza Waigasz – “A J?zef nie m?g? ju? d?u?ej…”

Punkt kulminacyjny historii J?zefa i jego braci ma miejsce w paraszy Waigasz po emocjonalnym przem?wieniu Judy. Juda koncentruje si? na najbardziej traumatycznym aspekcie ich zwi?zku z Beniaminem. Pokazuje J?zefowi, ?e jest got?w odda? ?ycie za swojego m?odszego brata niezale?nie od tego, ?e ich ojciec faworyzuje to dziecko. Juda dojrza? do akceptacji tej faworyzacji. Jest got?w z?o?y? ostateczn? ofiar? ze swojego ?ycia, aby jego uprzywilejowany brat m?g? powr?ci? do ojca.

W tym momencie J?zef nie mo?e ju? sobie z tym poradzi?; jednak istnieje pewna rozbie?no?? co do kwestii, z czym on nie mo?e ju? sobie poradzi?.

?????-????? ?????? ????????????, ????? ???????????? ??????, ??????????, ????????? ???-????? ???????; ?????-????? ????? ??????, ????????????? ?????? ???-??????. ? ????????? ???-?????, ????????; ????????????? ?????????, ??????????? ????? ????????. ? ????????? ?????? ??? ?????? ????? ??????, ?????? ????? ???.

J?zef nie m?g? ju? si? powstrzymywa? (LEHITAPEK) i wobec wszystkich, kt?rzy tam byli, zawo?a?: ?Niechaj wszyscy st?d wyjd?!? Nikogo nie by?o z nim, gdy J?zef da? si? pozna? swym braciom.??Wybuchn?wszy g?o?nym p?aczem, tak ?e a? us?yszeli Egipcjanie oraz dworzanie faraona,?rzek? do swych braci: ?Ja jestem J?zef! Czy ojciec m?j jeszcze ?yje??

Rozbie?no?ci w t?umaczeniu s?owa “lehitapek” uzasadniaj? t? dyskusj?. Raszi t?umaczy to jako “tolerowa?”, co oznacza, ?e ??J?zef nie m?g? ju? d?u?ej tolerowa? upokorzenia swoich braci przed egipskimi urz?dnikami i robotnikami, kt?rzy go otaczali. W tym rozumieniu J?zef panowa? nad sob? i swoimi reakcjami, ale czu?, ?e krzywda w oczach Boga jak? Egipcjanie wyrz?dzili jego braciom by?a zbyt wielka.

Onekolos, Radak, Rabin Yosef Bechor Shor, Rabin Hirsch i wielu innych komentator?w odczyta?o to zupe?nie inaczej: J?zef nie m?g? si? ju? powstrzyma? i kontrolowa? swoich emocji. ?zy cisn??y mu si? do oczu i chcia? podzieli? si? swoimi emocjami ze swoimi bra?mi i dlatego musia? si? ujawni?.

Read more